Tatuaże towarzyszą ludzkości od czasów zamierzchłej starożytności, a w Biblii znajduje się nawet zakaz tatuowania ciała. Zawodnicy MMA to jednak nie księża i na potęgę przyozdabiają swoją skórę kolejnymi wzorami.

Historia tatuażu jest dosyć skomplikowana, bo ten na zmianę opuszczał salony i do nich wracał; zyskiwał na popularności, żeby po chwili zostać zdegradowanym do roli symbolu więziennej przeszłości. W niektórych kulturach tatuaże charakteryzowały wojowników, w innych nosiły je osoby pochodzące z niższych sfer, część prymitywnych ludów wykorzystywała malunki na skórze do ochrony przed złymi duchami. Znalezione w Alpach zwłoki Ötziego, człowieka, który zmarł ok. 3300 lat p.n.e., pokrywało aż 61 tatuaży o funkcji leczniczej. Co ciekawe, Ötzi stracił życie najprawdopodobniej w wyniku ran odniesionych w walce z innymi ludźmi. Jak widać wytatuowanych facetów ciągnęło do bitki na długo przed czasami MMA.

Jak cię widzą…

Kilkanaście lat temu tatuaż był traktowany w kategoriach stereotypu identyfikowanego głównie z pobytem w więzieniu, ale w każdym stereotypie tkwi nieco prawdy. Alexander Emelianenko, który ma za sobą karę 5 lat pozbawienia wolności, wytatuował na prawym ramieniu katedrę z pięcioma kopułami, co symbolizuje pięć lat uwięzienia. Wyżej posiada tatuaż pirata, który oznacza artykuł 167 Rosyjskiego Prawa Kryminalnego (napad z bronią w ręku).

Tatuaż może też podkreślać dumę z naszego pochodzenia. Praktycznie wszystkie tatuaże na ciele Alessio Sakary nawiązują do Włoch lub miasta, w którym przyszedł na świat – Rzymu. Sam zawodnik określa się mianem „współczesnego legionisty”, więc na jego ciele nie mogło zabraknąć skrótu SPQR (Senatus Populusque Romanus – oficjalna nazwa Imperium Rzymskiego). Skrót ten tatuowano w przeszłości na ramionach rzymskich żołnierzy. Tatuaże z symbolem legionu albo oddziału miały zresztą bardzo praktyczne zastosowanie, bo pozwalały łatwo zidentyfikować dezerterów.

Swojego pochodzenia nie wstydzi się również Cain Velasquez. Na klatce piersiowej zawodnika można przeczytać „Brown Power”, co nawiązuje do jego meksykańskich korzeni. Velasquez wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że odczuwa ogromną dumę ze swojego pochodzenia, bo Meksykanie ciężko pracują i nigdy nie dają za wygraną. Pochodzenie to jednak pojęcie szersze niż jedynie miejsce urodzenia – dlatego wielu zawodników tatuuje sobie logo swoich klubów. Zrobili tak m.in. Jeff Monson (American Top Team), Braulio Estima (Gracie Barra) albo Sergio Moraes (Alliance). Jak podkreślają psychologowie, tatuaże bardzo często powstają z naszej potrzeby przynależności do konkretnej grupy.

Nie każdy tatuaż jest równie przemyślany. Karolina Kowalkiewicz przyznaje, że tatuaż na jej nadgarstku jest efektem… zakrapianej imprezy. Po prostu się z nim obudziła. I choć początkowo rozważała jego usunięcie, to ostatecznie postanowiła go sobie zostawić. Poprawiła go i teraz zawsze, gdy tylko chce zrobić coś głupiego, tatuaż przypomina jej o tym, żeby się jednak „ogarnęła”.

Oj, Dana, Dana

Co ciekawe, Dana White, szef UFC, nie należy do wielkich fanów tatuaży i często odradza tego typu modyfikacje ciała swoim zawodnikom: – Ronda [Rousey] przyszła kiedyś do mnie i oznajmiła, że chce sobie wytatuować rękaw. Powiedziałem, że chyba ją zdrowo po***doliło. Rękaw! Tatuaże miały kończyć się na jej szyi. Kazałem jej o tym zapomnieć. Mówię: słuchaj, na emeryturze będziesz mogła robić sobie tyle tatuaży, ile tylko zechcesz, ale teraz żadnych rękawów. I posłuchała.

Ronda słowa swojego szefa wzięła sobie do serca, ale jej przypadek stanowi raczej wyjątek, bo większość zawodników miała jego rady w głębokim poważaniu: – Kazałem Conorowi [McGregorowi] przystopować z tatuażami. A on na to, że nie lubię ich, bo jestem w ch*j stary. No to zapytałem go, czy jego zdaniem pier***lony goryl na klacie wygląda dobrze. Odpowiedział, że nigdy tego nie zrozumiem, bo jestem starym zgredem. Może miał rację.

Dana White nie ma żadnego tatuażu. I jak dodaje, nie zamierza tego nigdy zmieniać. Powód jest prosty: jego zdaniem wszystko się kiedyś zwyczajnie nudzi. A tatuaż zostaje na zawsze. Tym bardziej, że wiele osób decyduje się na tatuaż pod wpływem chwili, a chłodna refleksja przychodzi dopiero później. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Harris Insights & Analytics, aż 23% osób żałuje zrobienia sobie tatuażu. To prawie jedna na cztery osoby! Najczęstszy powód? Zbyt młody wiek w momencie robienia tatuażu. Błędy młodości to jedno, ale duży problem stanowią również tatuaże na cześć swoich partnerów, bo – jak mówi znana piosenka – nic nie może przecież wiecznie trwać. Imię byłej dziewczyny da się jeszcze dosyć łatwo ukryć pod nowym wzorem, ale taki Cody Garbrandt w razie ewentualnego rozstania z żoną będzie musiał amputować sobie nogę, bo ogromny portret wybranki (w czapce z tygrysa!) zdobi całe jego udo.

Lepiej widoczni – widocznie lepsi

Tatuaży nie żałuje Marcin „Różal” Różalski, choć jak sam przyznaje, dzisiaj by je wszystkie nieco inaczej rozplanował, bo dosyć kiepsko się ze sobą komponują: – Ale nie żałuję, bo każdy tatuaż to kawał mojej historii i kojarzy mi się z jakimś wydarzeniem. Kiedyś tatuaże były jednak bardziej elitarne. Robili je sobie więźniowie, marynarze, ogólnie ludzie z subkultur, różnych środowisk. A teraz prawie każdy je ma, bo taka panuje moda. I w swoim stylu dodaje, że najlepsze są te tatuaże, które drażnią osoby nie mające tyle werwy, żeby je samemu zrobić. Sam swój pierwszy tatuaż – tribal na barku prawej ręki – zrobił w dniu dziewiętnastych imienin, choć rodzice nie popierali jego decyzji.

Spostrzeżenia zawodnika o modzie na tatuaże potwierdzają dane zebrane przez Harris Insights & Analytics. Wynika z nich, że prawie połowa Amerykanów między 18. a 35. rokiem życia posiada przynajmniej jeden tatuaż! Ciut gorzej sytuacja wygląda pośród starszych grup wiekowych – tylko 13% Amerykanów powyżej 51 roku życia ma tatuaż. Dla porównania w Wielkiej Brytanii wytatuowane jest 19% dorosłych Brytyjczyków. Polska pod tym względem pozostaje daleko w tyle: według badań CBOSu tatuaż ma zaledwie ośmiu na stu dorosłych Polaków.

Czemu zatem aż tylu zawodników MMA posiada tatuaże? Psychologowie podkreślają, że tatuaże wytwarzają poczucie władzy i kontroli nad sobą, a poza tym stanowią deklarację o naszej wytrzymałości na silny ból. Ponadto ich zdaniem tatuowanie jest mocno skorelowane z większą skłonnością do podejmowania ryzyka. Ale koniec końców, to tylko gadanie mądrych głów.

Honorata Więcek

Tekst powstał przy współpracy z Extreme Hobby. Chcesz pokazać tatuaż na łapie? Zajrzyj na extremehobby.eu – posiadamy bogaty wybór t-shirtów, tank topów i rashguardów z krótkim rękawem.

70 KOMENTARZE

  1. Bo są wieśniakami i mają koszmarny gust.

    SPOILER
    Poza Mistrzem. Jest to jeden z niewielu ludzi na świecie, którym tatuaże dodają estymy.[SPOILER]Takie jest przynajmniej moje oficjalne stanowisko.

  2. Odpowiedz jest prosta. W ten sposob potwierdzaja swoja przynaleznosc do kregu Illuminati. Ogladalem na jutubie.

    Gdzie moje zapro??? 😐

  3. Bo są wieśniakami i mają koszmarny gust.

    SPOILER
    Poza Mistrzem. Jest to jeden z niewielu ludzi na świecie, którym tatuaże dodają estymy.[SPOILER]Takie jest przynajmniej moje oficjalne stanowisko.

    Kto sie nie dziara ten cwel i smakuje mu fujara.

    Paolo Coelho

  4. @Cloud , Cain ma dziarę Brown Pride a nie power. Wracam do czytania.

    a jakby ktoś miał white pride to byłby rasistą. Dlatego najlepsze dziary i najbardziej prawilną pisanka którą zobaczyło polskie mma jest ten pan. Szkoda że tak krótko go przyszło nam oglądać bo dawał dobre walki

  5. To rodzaj samookaleczenia który często  cechuje p@t#l#g!€

    P.S jestem starym ch*jem który tego nie rozumie.

  6. Kiedyś tatuaże były jednak bardziej elitarne.

    jakos mi sie to gryzie z tym, ze tylko ostra patola i marynarze mieli.

    Nie mam i pewnie nie bede mial, u chlopa rozumiem u baby wygladaja koszmarnie.

  7. Bo są wieśniakami i mają koszmarny gust.

    SPOILER
    Poza Mistrzem. Jest to jeden z niewielu ludzi na świecie, którym tatuaże dodają estymy.[SPOILER]Takie jest przynajmniej moje oficjalne stanowisko.

    Jeśli dalej masz taką fryzurę jak kiedyś wrzucałeś tutaj fotkę, to tak z tym wcześniactwem i koszmarnym gustem to bym tak nie szarżował :mamed:

  8. Jeśli dalej masz taką fryzurę jak kiedyś wrzucałeś tutaj fotkę, to tak z tym wcześniactwem i koszmarnym gustem to bym tak nie szarżował :mamed:

    A to nie wylysial ? Panika byla kiedys przez to .

  9. Jeśli dalej masz taką fryzurę jak kiedyś wrzucałeś tutaj fotkę, to tak z tym wcześniactwem i koszmarnym gustem to bym tak nie szarżował :mamed:

    A to nie wylysial ? Panika byla kiedys przez to .

    Co za ubeki, pamiętają wszystko. W każdym razie dzięki za troskę, suplementuję cynk i używam dwóch drogich, wegańskich odżywek do włosów, dzięki czemu mają się świetnie i sięgają prawie do połowy pleców. Wyglądam znakomicie :kis:

    SPOILER
    A jak mi się znudzi to się znowu opierdolę na łyso, a wy pozostaniecie z tymi debilnymi obrazkami do końca życia lub – w przypadku nagłego olśnienia – wydacie kupę siana na usunięcie tego. Ja tam nie wiem, ale mazanie się po skórze średnio ogarnięta osoba kończy gdzieś w okolicach 5 klasy szkoły podstawowej…

  10. Kiedyś koleś z tatuażem na szyi zwiastował kłopoty. Obecnie można być pewnym, że zamówi bezglutenowe latte 😉

  11. Co za ubeki, pamiętają wszystko. W każdym razie dzięki za troskę, suplementuję cynk i używam dwóch drogich, wegańskich odżywek do włosów, dzięki czemu mają się świetnie i sięgają prawie do połowy pleców. Wyglądam znakomicie :kis:

    SPOILER
    A jak mi się znudzi to się znowu opierdolę na łyso, a wy pozostaniecie z tymi debilnymi obrazkami do końca życia lub – w przypadku nagłego olśnienia – wydacie kupę siana na usunięcie tego. Ja tam nie wiem, ale mazanie się po skórze średnio ogarnięta osoba kończy gdzieś w okolicach 5 klasy szkoły podstawowej…

    A ja mam to w chuju. Jak ktoś chce niech sobie robi tatuaże, zapuszcza włosy, chodzi w dresach, robi tunele w uszach, w nosie, nawet w dupie. Serio jebie mnie to jak ktoś się ubiera, jak ktoś wygląda. Chcesz to zasuwaj w różowym irokezie, jebnij sobie tribala nad pośladkami (to mnie akurat śmieszy), chodź w rurkach albo w tanktopie. Najlepiej połącz to i dorzuć do tego to latte o którym ktoś tu pisał. Wyjebane. Bardziej mnie interesuje jak ktoś się zachowuje wobec mnie czy innych i jakim jest człowiekiem. Na tej podstawie oceniam czy ktoś jest wieśniakiem.

    Wielokrotnie widziałem nowobogacką patolę, kutasiarzy w garniturkach w audi czy bmw w leasingu bez szacunku do innych. Takich korpochujków mających innych za śmieci, bo wydawało im się że złapali Pana Boga za nogi, bo mają 5k na rękę i są managerami kurwa niższego szczebla. Znam też takich, którym się nie przelewa, chodzą w ciuchach ze szperacza i zapierdalają 7 dni w tygodniu, bez normowanych godzin żeby utrzymać całą rodzinę, ale jak trzeba to rzuci wszystko i przyjdzie Tobie pomóc. Ba! Nawet kasę zaoferuje jakbyś potrzebował, mimo że zarabiasz dużo więcej niż on. Nie chcę generalizować, bo też bywa zupełnie inaczej – wymuskany bogol jest pomoże, a wydziarany biedak Ciebie sprzeda.

    O guście się nie wypowiem, bo każdy ma swój, a czasem życie go zmusza do posiadania takiego "gustu" a nie innego. I pewnie ktoś sobie nie raz o mnie pomyślał, że jestem wieśniakiem, bo lubię sobie po pracy wskoczyć w luźne łachy, dresy…a jeszcze dorzuć do tego brodę i menel gotowy. Nie mówię, że wszystko mi się podoba, czy że wszystko akceptuję, chodzi o to że nie muszę tego robić i nie robię tego dla własnej kondycji psychicznej 😉 Nie ma sensu zbytnio interesować się tym jak ktoś wygląda. Wystarczająco wkurwia mnie zachowanie ludzi 😀

  12. W każdym razie dzięki za troskę, suplementuję cynk i używam dwóch drogich, wegańskich odżywek do włosów, dzięki czemu mają się świetnie i sięgają prawie do połowy pleców. Wyglądam znakomicie :kis:

    :mamed::mamed::mamed::mamed::mamed:

  13. No to zapytałem go, czy jego zdaniem pier***lony goryl na klacie wygląda dobrze.

    I bardzo dobre to jest pytanie,bo ten tatuaz jest tak chujowy ze glowa mala.

  14. a w Biblii znajduje się nawet zakaz tatuowania ciała. Zawodnicy MMA to jednak nie księża

    To nie jest zakaz posiadania tatuaży. Wynikał on z oddawania kultu innym bogom. Teraz są księża (w tym o. Adam Szustak), którzy mają tatuaże najczęściej o wymowie religijnej

  15. Różal krul polskiego MMA w kategorii brudnopis :kis:

    Drugie Popek bezapelacyjnie, ale po piętach depcze już młodzież :damjan:

  16. Ja tam nie mam nic do obrazków na skórze, szczególnie gdy zajebiście zrobione. Sam nie mam, bo nie lubię iść jak leming za modą.

  17. Cloud cycu popraw to : "Swojego pochodzenia nie wstydzi się również Cain Velasquez. Na klatce piersiowej zawodnika można przeczytać „Brown Power”," chyba Brown Pride

  18. A ja mam to w chuju. Jak ktoś chce niech sobie robi tatuaże, zapuszcza włosy, chodzi w dresach, robi tunele w uszach, w nosie, nawet w dupie. Serio jebie mnie to jak ktoś się ubiera, jak ktoś wygląda. Chcesz to zasuwaj w różowym irokezie, jebnij sobie tribala nad pośladkami (to mnie akurat śmieszy), chodź w rurkach albo w tanktopie. Najlepiej połącz to i dorzuć do tego to latte o którym ktoś tu pisał. Wyjebane. Bardziej mnie interesuje jak ktoś się zachowuje wobec mnie czy innych i jakim jest człowiekiem. Na tej podstawie oceniam czy ktoś jest wieśniakiem.

    Wielokrotnie widziałem nowobogacką patolę, kutasiarzy w garniturkach w audi czy bmw w leasingu bez szacunku do innych. Takich korpochujków mających innych za śmieci, bo wydawało im się że złapali Pana Boga za nogi, bo mają 5k na rękę i są managerami kurwa niższego szczebla. Znam też takich, którym się nie przelewa, chodzą w ciuchach ze szperacza i zapierdalają 7 dni w tygodniu, bez normowanych godzin żeby utrzymać całą rodzinę, ale jak trzeba to rzuci wszystko i przyjdzie Tobie pomóc. Ba! Nawet kasę zaoferuje jakbyś potrzebował, mimo że zarabiasz dużo więcej niż on. Nie chcę generalizować, bo też bywa zupełnie inaczej – wymuskany bogol jest pomoże, a wydziarany biedak Ciebie sprzeda.

    O guście się nie wypowiem, bo każdy ma swój, a czasem życie go zmusza do posiadania takiego "gustu" a nie innego. I pewnie ktoś sobie nie raz o mnie pomyślał, że jestem wieśniakiem, bo lubię sobie po pracy wskoczyć w luźne łachy, dresy…a jeszcze dorzuć do tego brodę i menel gotowy. Nie mówię, że wszystko mi się podoba, czy że wszystko akceptuję, chodzi o to że nie muszę tego robić i nie robię tego dla własnej kondycji psychicznej 😉 Nie ma sensu zbytnio interesować się tym jak ktoś wygląda. Wystarczająco wkurwia mnie zachowanie ludzi 😀

    Tak żem czuł, że się trochę odpalisz :deniro: Niepotrzebnie, bo tak naprawdę piszemy o dwóch zupełnie różnych rzeczach. Ale dyskusja z Tobą to zawsze będzie dla mnie przyjemność. W każdym razie, napisałem o posiadaniu tatuaży tylko w kontekście estetycznym. Źle, że użyłem słowa wieśniak, chodziło mi tylko o kwestię gustu. Co do dalszej części Twojej wypowiedzi – zajebiście szanuję takie szlachetne podejście, naprawdę. Jednak moim zdaniem ono jest niepraktyczne i trochę naiwne. Nie da się też ukryć, że moje doświadczenia życiowe po prostu temu podejściu przeczą. Ale wciąż – ogromnie szanuję.

    Ja uważam, że jak najbardziej należy się w życiu kierować stereotypami dotyczącymi wyglądu, tylko najpierw trzeba te stereotypy odpowiednio w swojej głowie przemyśleć, zbudować je "pod siebie". Bardzo źle jest kierować się cudzymi stereotypami. Moim zdaniem szkoda w życiu czasu na to, żeby zastanawiać się, czy każdy człowiek, który wygląda dla nas bardzo zniechęcająco może jednak okazać się w porządku, bo na 99% okaże się w chuj nie w porządku. Albo przynajmniej w chuj nie w porządku dla nas, po prostu człowiek z zupełnie innej bajki.

    Same tatuaże nie są dla mnie jakoś szczególnie zniechęcające. Są dla mnie niczym więcej jak symbolem złego gustu i nigdy w życiu nie skreśliłem człowieka tylko dlatego, że posiadał tatuaż, tak jak nie skreślam ludzi noszących koszule z krótkim rękawem, ani ludzi mających spoiler w samochodzie, to byłaby przesada. Teoretycznie. Ale o tym w dalszej części.

    Miałem kiedyś takiego koleżkę z siłowni, który jest tatuażystą, sam ma też kilkanaście dziar – wiadomo. Zapytałem go kiedyś o co ludziom chodzi z tymi tatuażami, bo ciężko mi uwierzyć, że dla wszystkich to może cokolwiek znaczyć w kontekście emocjonalnym albo że tak wielu ludziom to może się zwyczajnie podobać. Odpowiedział mi, że mam rację, bo ani nie chodzi o "znaczenie", ani o to jak to wygląda. Jego zdaniem (zaznaczam : to nie jest moja opinia), większość ludzi robi pierwszy tatuaż, bo stawia przed sobą wyzwanie – czy starczy im odwagi, żeby zrobić sobie pamiątkę na zawsze i czy starczy im siły woli, żeby znieść ból. Nieco mnie to rozbawiło, bo obiektywnie patrząc, jest to dość łatwe wyzwanie i jest to ból, który jest w stanie znieść prawie każdy. Tak jak prawie każdy jest w stanie ukończyć Runmageddon, ale jednak niektórzy traktują to jako swój sukces. Dla mnie jest to podobny sukces jak otrzymanie darmowej zabawki w zestawie "Happy Meal" albo czarny pas pod braćmi Nogueira. Nie twierdzę, że budowanie samego siebie w ten sposób jest czymś złym, natomiast jest to po prostu bardzo "nie moje". Tak jak grupowe zdjęcia po zajęciach z crossfitu są nie moje i tak jak festiwal Open'er jest w chuj bardzo nie mój. Nie zmienia to jednak faktu, że każdemu życzę, żeby był szczęśliwy.

    Żadna osoba z kręgu moich przyjaciół i bliskich znajomych nie ma tatuażu. Żadna dziewczyna z którą byłem nie miała tatuażu. Najbardziej interesujący i bogaci wewnętrznie ludzie jakich znam, wyglądają najnormalniej w świecie, ponieważ nie mają potrzeby wyróżniania się wyglądem – wyróżnia ich to, że są niezwykłymi osobami i już po kilku chwilach rozmowy z nimi każdy o tym wie. Z drugiej strony, nie spotkałem jeszcze w życiu osoby, która wygląda mega dziwnie, a jednocześnie jest interesująca. Większość takich mocno odjechanych ludzi to straszni pozerzy z głęboko skrywanymi kompleksami. Są to moje doświadczenia, które zbierałem przez całe życie i musiałbym być idiotą, żeby nie wyciągać z tego żadnych wniosków. Nie chodzi o to, że wybieram sobie znajomych tylko po wyglądzie, natomiast kiedy kogoś poznaję to zawsze poddaję jego wygląd ocenie. Ogólnie na samym początku to jest jedna wielka ocena z mojej strony, tak już mam. I mówiąc szczerze, nie znam nikogo, kto ma lepsze relacje z ludźmi niż ja. Nie wiem czy kiedykolwiek pomyliłem się co do człowieka, na pewno nie do tego stopnia, żeby tego żałować. Moje "płytkie" podejście działa jak złoto i będę się tego trzymał, choć nie jest to zbyt szlachetne.

    SPOILER
    Ja jebię jakie to jest długie, jestem nienormalny. Mówcie mi Born

  19. Tak żem czuł, że się trochę odpalisz :deniro: Niepotrzebnie, bo tak naprawdę piszemy o dwóch zupełnie różnych rzeczach. Ale dyskusja z Tobą to zawsze będzie dla mnie przyjemność. W każdym razie, napisałem o posiadaniu tatuaży tylko w kontekście estetycznym. Źle, że użyłem słowa wieśniak, chodziło mi tylko o kwestię gustu. Co do dalszej części Twojej wypowiedzi – zajebiście szanuję takie szlachetne podejście, naprawdę. Jednak moim zdaniem ono jest niepraktyczne i trochę naiwne. Nie da się też ukryć, że moje doświadczenia życiowe po prostu temu podejściu przeczą. Ale wciąż – ogromnie szanuję.

    Ja uważam, że jak najbardziej należy się w życiu kierować stereotypami dotyczącymi wyglądu, tylko najpierw trzeba te stereotypy odpowiednio w swojej głowie przemyśleć, zbudować je "pod siebie". Bardzo źle jest kierować się cudzymi stereotypami. Moim zdaniem szkoda w życiu czasu na to, żeby zastanawiać się, czy każdy człowiek, który wygląda dla nas bardzo zniechęcająco może jednak okazać się w porządku, bo na 99% okaże się w chuj nie w porządku. Albo przynajmniej w chuj nie w porządku dla nas, po prostu człowiek z zupełnie innej bajki.

    Same tatuaże nie są dla mnie jakoś szczególnie zniechęcające. Są dla mnie niczym więcej jak symbolem złego gustu i nigdy w życiu nie skreśliłem człowieka tylko dlatego, że posiadał tatuaż, tak jak nie skreślam ludzi noszących koszule z krótkim rękawem, ani ludzi mających spoiler w samochodzie, to byłaby przesada. Teoretycznie. Ale o tym w dalszej części.

    Miałem kiedyś takiego koleżkę z siłowni, który jest tatuażystą, sam ma też kilkanaście dziar – wiadomo. Zapytałem go kiedyś o co ludziom chodzi z tymi tatuażami, bo ciężko mi uwierzyć, że dla wszystkich to może cokolwiek znaczyć w kontekście emocjonalnym albo że tak wielu ludziom to może się zwyczajnie podobać. Odpowiedział mi, że mam rację, bo ani nie chodzi o "znaczenie", ani o to jak to wygląda. Jego zdaniem (zaznaczam : to nie jest moja opinia), większość ludzi robi pierwszy tatuaż, bo stawia przed sobą wyzwanie – czy starczy im odwagi, żeby zrobić sobie pamiątkę na zawsze i czy starczy im siły woli, żeby znieść ból. Nieco mnie to rozbawiło, bo obiektywnie patrząc, jest to dość łatwe wyzwanie i jest to ból, który jest w stanie znieść prawie każdy. Tak jak prawie każdy jest w stanie ukończyć Runmageddon, ale jednak niektórzy traktują to jako swój sukces. Dla mnie jest to podobny sukces jak otrzymanie darmowej zabawki w zestawie "Happy Meal" albo czarny pas pod braćmi Nogueira. Nie twierdzę, że budowanie samego siebie w ten sposób jest czymś złym, natomiast jest to po prostu bardzo "nie moje". Tak jak grupowe zdjęcia po zajęciach z crossfitu są nie moje i tak jak festiwal Open'er jest w chuj bardzo nie mój. Nie zmienia to jednak faktu, że każdemu życzę, żeby był szczęśliwy.

    Żadna osoba z kręgu moich przyjaciół i bliskich znajomych nie ma tatuażu. Żadna dziewczyna z którą byłem nie miała tatuażu. Najbardziej interesujący i bogaci wewnętrznie ludzie jakich znam, wyglądają najnormalniej w świecie, ponieważ nie mają potrzeby wyróżniania się wyglądem – wyróżnia ich to, że są niezwykłymi osobami i już po kilku chwilach rozmowy z nimi każdy o tym wie. Z drugiej strony, nie spotkałem jeszcze w życiu osoby, która wygląda mega dziwnie, a jednocześnie jest interesująca. Większość takich mocno odjechanych ludzi to straszni pozerzy z głęboko skrywanymi kompleksami. Są to moje doświadczenia, które zbierałem przez całe życie i musiałbym być idiotą, żeby nie wyciągać z tego żadnych wniosków. Nie chodzi o to, że wybieram sobie znajomych tylko po wyglądzie, natomiast kiedy kogoś poznaję to zawsze poddaję jego wygląd ocenie. Ogólnie na samym początku to jest jedna wielka ocena z mojej strony, tak już mam. I mówiąc szczerze, nie znam nikogo, kto ma lepsze relacje z ludźmi niż ja. Nie wiem czy kiedykolwiek pomyliłem się co do człowieka, na pewno nie do tego stopnia, żeby tego żałować. Moje "płytkie" podejście działa jak złoto i będę się tego trzymał, choć nie jest to zbyt szlachetne.

    Potwierdzam, jestem pozerem z mnostwem skrywanych kompleksow i moja bizuteria tylko o tym swiadczy, coprawda nie mam tatuazy ale "wyglad" mozna potraktowac w szerszym ujeciu:redford:

  20. Kuzyn ostatnio sobie wydziarał całą rękę bez zapowiedzi, w przeciwieństwie do reszty rodziny nie mam z tym żadnego problemu.

  21. Tak żem czuł, że się trochę odpalisz :deniro: Niepotrzebnie, bo tak naprawdę piszemy o dwóch zupełnie różnych rzeczach. Ale dyskusja z Tobą to zawsze będzie dla mnie przyjemność. W każdym razie, napisałem o posiadaniu tatuaży tylko w kontekście estetycznym. Źle, że użyłem słowa wieśniak, chodziło mi tylko o kwestię gustu. Co do dalszej części Twojej wypowiedzi – zajebiście szanuję takie szlachetne podejście, naprawdę. Jednak moim zdaniem ono jest niepraktyczne i trochę naiwne. Nie da się też ukryć, że moje doświadczenia życiowe po prostu temu podejściu przeczą. Ale wciąż – ogromnie szanuję.

    Ja uważam, że jak najbardziej należy się w życiu kierować stereotypami dotyczącymi wyglądu, tylko najpierw trzeba te stereotypy odpowiednio w swojej głowie przemyśleć, zbudować je "pod siebie". Bardzo źle jest kierować się cudzymi stereotypami. Moim zdaniem szkoda w życiu czasu na to, żeby zastanawiać się, czy każdy człowiek, który wygląda dla nas bardzo zniechęcająco może jednak okazać się w porządku, bo na 99% okaże się w chuj nie w porządku. Albo przynajmniej w chuj nie w porządku dla nas, po prostu człowiek z zupełnie innej bajki.

    Same tatuaże nie są dla mnie jakoś szczególnie zniechęcające. Są dla mnie niczym więcej jak symbolem złego gustu i nigdy w życiu nie skreśliłem człowieka tylko dlatego, że posiadał tatuaż, tak jak nie skreślam ludzi noszących koszule z krótkim rękawem, ani ludzi mających spoiler w samochodzie, to byłaby przesada. Teoretycznie. Ale o tym w dalszej części.

    Miałem kiedyś takiego koleżkę z siłowni, który jest tatuażystą, sam ma też kilkanaście dziar – wiadomo. Zapytałem go kiedyś o co ludziom chodzi z tymi tatuażami, bo ciężko mi uwierzyć, że dla wszystkich to może cokolwiek znaczyć w kontekście emocjonalnym albo że tak wielu ludziom to może się zwyczajnie podobać. Odpowiedział mi, że mam rację, bo ani nie chodzi o "znaczenie", ani o to jak to wygląda. Jego zdaniem (zaznaczam : to nie jest moja opinia), większość ludzi robi pierwszy tatuaż, bo stawia przed sobą wyzwanie – czy starczy im odwagi, żeby zrobić sobie pamiątkę na zawsze i czy starczy im siły woli, żeby znieść ból. Nieco mnie to rozbawiło, bo obiektywnie patrząc, jest to dość łatwe wyzwanie i jest to ból, który jest w stanie znieść prawie każdy. Tak jak prawie każdy jest w stanie ukończyć Runmageddon, ale jednak niektórzy traktują to jako swój sukces. Dla mnie jest to podobny sukces jak otrzymanie darmowej zabawki w zestawie "Happy Meal" albo czarny pas pod braćmi Nogueira. Nie twierdzę, że budowanie samego siebie w ten sposób jest czymś złym, natomiast jest to po prostu bardzo "nie moje". Tak jak grupowe zdjęcia po zajęciach z crossfitu są nie moje i tak jak festiwal Open'er jest w chuj bardzo nie mój. Nie zmienia to jednak faktu, że każdemu życzę, żeby był szczęśliwy.

    Żadna osoba z kręgu moich przyjaciół i bliskich znajomych nie ma tatuażu. Żadna dziewczyna z którą byłem nie miała tatuażu. Najbardziej interesujący i bogaci wewnętrznie ludzie jakich znam, wyglądają najnormalniej w świecie, ponieważ nie mają potrzeby wyróżniania się wyglądem – wyróżnia ich to, że są niezwykłymi osobami i już po kilku chwilach rozmowy z nimi każdy o tym wie. Z drugiej strony, nie spotkałem jeszcze w życiu osoby, która wygląda mega dziwnie, a jednocześnie jest interesująca. Większość takich mocno odjechanych ludzi to straszni pozerzy z głęboko skrywanymi kompleksami. Są to moje doświadczenia, które zbierałem przez całe życie i musiałbym być idiotą, żeby nie wyciągać z tego żadnych wniosków. Nie chodzi o to, że wybieram sobie znajomych tylko po wyglądzie, natomiast kiedy kogoś poznaję to zawsze poddaję jego wygląd ocenie. Ogólnie na samym początku to jest jedna wielka ocena z mojej strony, tak już mam. I mówiąc szczerze, nie znam nikogo, kto ma lepsze relacje z ludźmi niż ja. Nie wiem czy kiedykolwiek pomyliłem się co do człowieka, na pewno nie do tego stopnia, żeby tego żałować. Moje "płytkie" podejście działa jak złoto i będę się tego trzymał, choć nie jest to zbyt szlachetne.

    SPOILER
    Ja jebię jakie to jest długie, jestem nienormalny. Mówcie mi Born

    Kurwa Panie, chciałem zrezygnować z odpowiadania, gdy zobaczyłem tę ilość tekstu. Ale moja duma mi nie pozwala (nawet kiedy za to bana dostałem ;)). Będę odpowiadał na bieżąco, czytając to co napisałeś. Może zmyliła Ciebie forma mojej wypowiedzi (sporo wulgaryzmów), ale absolutnie nie odpaliłem w negatywny sposób , ale to na pewno wiesz :beer:

    Co do kwestii estetycznej to, żeby się jakoś nie rozwijać zbytnio – ja lubię, podobają mi się, nie mam nic przeciwko, ale nie wszystkie i w granicach rozsądku.

    Jeśli chodzi o ocenę innych na podstawie wyglądu to owszem oceniam, ale bardziej na podstawie tego jak patrzy (oczy mówią dużo), jak mówi, jak się porusza – tutaj jest spore pole do szufladkowania ludzi do pewnych kategorii i to serio ma zastosowanie w życiu. Staram się tego nie robić, ale często się to sprawdza, dlatego odniosłem się bardziej do wyglądu (ciuchy, tatuaże), bo to niewiele znaczy dla mnie. Jasne, może sporo sugerować, że np. mamy do czynienia z zakapiorem, pedałem, czy też studentką szukającą bolca. Bywają dni że gdybym miał kubek w łapie to ktoś by mi hajs wrzucił a z drugiej strony wystarczy, że zmienię dres na jeans i wyglądam jak zwykła mordeczka, po prostu zajebiście męski, młody i przystojny facet (śmieszkuję sobie oczywiście…z tym kubkiem :mamed:).

    Dobra trzeba przyspieszyć i nieco streścić 🙂

    Zdanie o stereotypach – zgadzam się, trzeba budować swoje, ale nie być przesadnie ich więźniem. Ciuchy mogą wskazywać na pewien typ człowieka (c'mon son, wszyscy znamy panie w mini i białych kozaczkach albo panów z postawionym na sztorc kołnierzykiem w polówecze i czerwonych butach puma ferrari :DC:. I tak, w tych i podobnych przypadkach jestem wyznawcą stereotypów :jjsmile:).

    Podejście do tatuaży – rozumiem, szanuję.

    Generalizowanie, że wszyscy "odjechani" ludzie są płytcy, nie mają wiele do zaoferowania, nie podoba mi się, ale robisz to na podstawie własnych doświadczeń i zawężasz to do "swojego" grona. Masz do tego prawo i wierzę, że tak było. U mnie bywało z tym różnie, stąd moje nieco odmienne podejście do tematu.

    Chuj już mi się nie chce. Wolałbym pogadać jak człowiek. Nigdy nie byłem zwolennikiem pisania wiadomości. Wolę zadzwonić albo ustawić się, niż klepać tyle.

    W ogóle to chyba trochę bełkot mi wyszedł, ale nie chce mi się czytać i redagować, nikt mi za to nie płaci :fjedzia:

  22. Tatuaże są dla leszczy! Teraz modne jest modyfikejszyn skaryfikejszyn 😮 o:

     

    Jak pan Gracjan Roztocki robi sobie skaryfikejszyn i dzianie oczy to znaczy, że koniec mody na te bazgroły jest już blisko.

  23. @Hefaner tak sobie myślę, że żeby u mnie włączyć myślenie stereotypowe to musi zaistnieć pewna korelacja na linii wygląd – zachowanie. Niestety nie da się całkiem szablonowo podejść do tematu. Zbyt wiele jest wyjątków. Obserwować czeba 😉

  24. ja lubię, podobają mi się, nie mam nic przeciwko

    Przecież ja to wiem. Jesteś już dawno prześwietlony na fejsie, amigo :jjsmile:

    Wolałbym pogadać jak człowiek. Nigdy nie byłem zwolennikiem pisania wiadomości. Wolę zadzwonić albo ustawić się

    Oho, niby kulturka tego-śmego, ale na koniec musiała wjechać groźba… @crt14 czy to Ty? Żadnego ustawiania, ja nie zamierzam przytulić wpierdolu przez komentarze na forum

    SPOILER
    :mamed:

    Ale tak podsumowując : to nie jest do końca tak, że Cię kompletnie nie obchodzi wygląd i że to nic nie znaczy, też nie jesteś taki szlachetny na stopro :deniro: Ale w sumie ja też nie jestem taki radykalny, zwłaszcza jak chodzi o te studentki, co… yyy… nieważne, w każdym razie nie skreślałbym tak z miejsca za tatuaż.

    tak sobie myślę, że żeby u mnie włączyć myślenie stereotypowe to musi zaistnieć pewna korelacja na linii wygląd – zachowanie. Niestety nie da się całkiem szablonowo podejść do tematu. Zbyt wiele jest wyjątków. Obserwować czeba 😉

    I to jest akurat bardzo słuszna uwaga. Tylko ja mam po prostu tak, że praktycznie to zawsze się pokrywa. Może to jakaś intuicja, a może po prostu tysiące godzin obserwowania i rozkminiania ludzi jak jakiś zboczeniec.

  25. Przecież ja to wiem. Jesteś już dawno prześwietlony na fejsie, amigo :jjsmile:

    Kierwa to aż tyle można wyczytać z mojego mocno ograniczonego profilu na fb? Sziet, muszę nad nim jeszcze popracować 😉 Odezwę się niedługo to zweryfikujemy czy dobrze namierzyłeś 😉

    Oho, niby kulturka tego-śmego, ale na koniec musiała wjechać groźba… @crt14 czy to Ty? Żadnego ustawiania, ja nie zamierzam przytulić wpierdolu przez komentarze na forum

    SPOILER
    undefined

    Nie no, co Ty. Ja jestem mega pokojową osobą, jedyną ustawką jaką ode mnie uświadczysz to jest zaproszenie na piwo, wino, sok, kawę, czy tam wudżitsu :beer:

    Ale tak podsumowując : to nie jest do końca tak, że Cię kompletnie nie obchodzi wygląd i że to nic nie znaczy, też nie jesteś taki szlachetny na stopro :deniro: Ale w sumie ja też nie jestem taki radykalny, zwłaszcza jak chodzi o te studentki, co… yyy… nieważne, w każdym razie nie skreślałbym tak z miejsca za tatuaż.

    Oczywiście, że tak nie jest. I myślę, że to zdrowe podejście, po prostu nie lubię radykalnego, konserwatywnego, czy innego skrajnego podejścia. Poza czarnym i białym są też odcienie szarości :mamed:

    I to jest akurat bardzo słuszna uwaga. Tylko ja mam po prostu tak, że praktycznie to zawsze się pokrywa. Może to jakaś intuicja, a może po prostu tysiące godzin obserwowania i rozkminiania ludzi jak jakiś zboczeniec.

    Dziwnie to zabrzmi, ale łączę się w Twoim zboczeniu :redford:

  26. Ja lubie tatuaże ale rozumie ludzi którzy mają beke z dziar i dyskryminują wydziabanych. Sam to robię 😀

    Jakbym miał dziecko i musiałbym wybrać niańkę. Byłyby dwie super kandydatki jednak jedna miałaby tatuaże to oczywiście że wybrałabym tą bez. Nawet bym się nie zastanawiał 😆

    A co do zawodników mma to ze świecą szukać spoko dziar. Większośc to straszna chujnia. Eddie Wineland mi pierwsze przychodzi do głowy. On ma dobrze to zrobione.

  27. To rodzaj samookaleczenia który często  cechuje p@t#l#g!€

    P.S jestem starym ch*jem który tego nie rozumie.

    Bo są wieśniakami i mają koszmarny gust.

    SPOILER
    Poza Mistrzem. Jest to jeden z niewielu ludzi na świecie, którym tatuaże dodają estymy.[SPOILER]Takie jest przynajmniej moje oficjalne stanowisko.

    Jestem również starym chujem i pierwszy robiłem jak miałem 19lat, ostatni w tym roku (na dwie sesje).

    Szczęście ludzi takich jak ja, czyli wieśniaków i samookaleczającej się patoli jest takie, że nie widzą że som wieśniakami i gupkami i chodzą po tym świecie błogo nieświadomi :mamed:

  28. Jestem również starym chujem i pierwszy robiłem jak miałem 19lat, ostatni w tym roku (na dwie sesje).

    Szczęście ludzi takich jak ja, czyli wieśniaków i samookaleczającej się patoli jest takie, że nie widzą że som wieśniakami i gupkami i chodzą po tym świecie błogo nieświadomi :mamed:

    P$@ wydzabaj

  29. @torpedo wiesz Staruszku, że ja Cię naprawdę lubię, prawda? Nie gniewaj się jak lajkuje te zaczepki Tytusa dotyczące psa, bo w tym wszystkim nie chodzi o jakieś dogryzanie Ci, tylko po prostu to jest tak głupie, że mnie to rozbraja totalnie za każdym razem :DC:

  30. Przecież ja to wiem. Jesteś już dawno prześwietlony na fejsie, amigo :jjsmile:

    Oho, niby kulturka tego-śmego, ale na koniec musiała wjechać groźba… @crt14 czy to Ty? Żadnego ustawiania, ja nie zamierzam przytulić wpierdolu przez komentarze na forum

    SPOILER
    :mamed:

    Ale tak podsumowując : to nie jest do końca tak, że Cię kompletnie nie obchodzi wygląd i że to nic nie znaczy, też nie jesteś taki szlachetny na stopro :deniro: Ale w sumie ja też nie jestem taki radykalny, zwłaszcza jak chodzi o te studentki, co… yyy… nieważne, w każdym razie nie skreślałbym tak z miejsca za tatuaż.

    I to jest akurat bardzo słuszna uwaga. Tylko ja mam po prostu tak, że praktycznie to zawsze się pokrywa. Może to jakaś intuicja, a może po prostu tysiące godzin obserwowania i rozkminiania ludzi jak jakiś zboczeniec.

    Po co mnie mieszasz do tej waszej rozmowy. Nudzi ci się, to idź na spacer czy coś.

  31. Po co mnie mieszasz do tej waszej rozmowy. Nudzi ci się, to idź na spacer czy coś.

    Wiem, nie powinienem. I fakt, trochę mi się nudzi. Już wypierdalam na spacer, co złego to nie ja!

  32. @torpedo wiesz Staruszku, że ja Cię naprawdę lubię, prawda? Nie gniewaj się jak lajkuje te zaczepki Tytusa dotyczące psa, bo w tym wszystkim nie chodzi o jakieś dogryzanie Ci, tylko po prostu to jest tak głupie, że mnie to rozbraja totalnie za każdym razem :DC:

    @torpedo wiesz Staruszku, że ja Cię naprawdę lubię, prawda? Nie gniewaj się jak piszę takie żarciki na temat p$@ bo w tym wszystkim nie chodzi o jakieś dogryzanie Ci tylko o to by rozśmieszyć  ̶K̶a̶c̶z̶k̶a̶4̶1̶   @Hefaner

  33. @torpedo wiesz Staruszku, że ja Cię naprawdę lubię, prawda? Nie gniewaj się jak lajkuje te zaczepki Tytusa dotyczące psa, bo w tym wszystkim nie chodzi o jakieś dogryzanie Ci, tylko po prostu to jest tak głupie, że mnie to rozbraja totalnie za każdym razem :DC:

    Luz, jak sam Go czasami zalajkuję, jeśli kontra na mnie jest dowcipna, trafi w punkt i nie jest na poziomie 13letniego trolla (a czasami niestety się takie też zdarzają).

  34. To nie jest zakaz posiadania tatuaży. Wynikał on z oddawania kultu innym bogom. Teraz są księża (w tym o. Adam Szustak), którzy mają tatuaże najczęściej o wymowie religijnej

    Mordo za o.Szustaka dostalbys ode mnie więcej like’ów, ale mogę tylko jeden!!:D

  35. Do samych tatuaży nic nie mam, chociaż sam nigdy się na żaden nie zdecyduję.

    Zawsze mnie jednak śmieszyła postawa ludzi, którzy śmieją się z "pedałów w rurkach" a następnie robią sobie po kilka tatuaży, tylko po to żeby wyglądały i potem oglądają je w lustrze znacznie dłużej niż "pedał w rurkach" poprawia sobie grzywkę.

    A może tylko ja miałem pecha spotykać takich akurat ludzi.

  36. Tak żem czuł, że się trochę odpalisz :deniro: Niepotrzebnie, bo tak naprawdę piszemy o dwóch zupełnie różnych rzeczach. Ale dyskusja z Tobą to zawsze będzie dla mnie przyjemność. W każdym razie, napisałem o posiadaniu tatuaży tylko w kontekście estetycznym. Źle, że użyłem słowa wieśniak, chodziło mi tylko o kwestię gustu. Co do dalszej części Twojej wypowiedzi – zajebiście szanuję takie szlachetne podejście, naprawdę. Jednak moim zdaniem ono jest niepraktyczne i trochę naiwne. Nie da się też ukryć, że moje doświadczenia życiowe po prostu temu podejściu przeczą. Ale wciąż – ogromnie szanuję.

    Ja uważam, że jak najbardziej należy się w życiu kierować stereotypami dotyczącymi wyglądu, tylko najpierw trzeba te stereotypy odpowiednio w swojej głowie przemyśleć, zbudować je "pod siebie". Bardzo źle jest kierować się cudzymi stereotypami. Moim zdaniem szkoda w życiu czasu na to, żeby zastanawiać się, czy każdy człowiek, który wygląda dla nas bardzo zniechęcająco może jednak okazać się w porządku, bo na 99% okaże się w chuj nie w porządku. Albo przynajmniej w chuj nie w porządku dla nas, po prostu człowiek z zupełnie innej bajki.

    Same tatuaże nie są dla mnie jakoś szczególnie zniechęcające. Są dla mnie niczym więcej jak symbolem złego gustu i nigdy w życiu nie skreśliłem człowieka tylko dlatego, że posiadał tatuaż, tak jak nie skreślam ludzi noszących koszule z krótkim rękawem, ani ludzi mających spoiler w samochodzie, to byłaby przesada. Teoretycznie. Ale o tym w dalszej części.

    Miałem kiedyś takiego koleżkę z siłowni, który jest tatuażystą, sam ma też kilkanaście dziar – wiadomo. Zapytałem go kiedyś o co ludziom chodzi z tymi tatuażami, bo ciężko mi uwierzyć, że dla wszystkich to może cokolwiek znaczyć w kontekście emocjonalnym albo że tak wielu ludziom to może się zwyczajnie podobać. Odpowiedział mi, że mam rację, bo ani nie chodzi o "znaczenie", ani o to jak to wygląda. Jego zdaniem (zaznaczam : to nie jest moja opinia), większość ludzi robi pierwszy tatuaż, bo stawia przed sobą wyzwanie – czy starczy im odwagi, żeby zrobić sobie pamiątkę na zawsze i czy starczy im siły woli, żeby znieść ból. Nieco mnie to rozbawiło, bo obiektywnie patrząc, jest to dość łatwe wyzwanie i jest to ból, który jest w stanie znieść prawie każdy. Tak jak prawie każdy jest w stanie ukończyć Runmageddon, ale jednak niektórzy traktują to jako swój sukces. Dla mnie jest to podobny sukces jak otrzymanie darmowej zabawki w zestawie "Happy Meal" albo czarny pas pod braćmi Nogueira. Nie twierdzę, że budowanie samego siebie w ten sposób jest czymś złym, natomiast jest to po prostu bardzo "nie moje". Tak jak grupowe zdjęcia po zajęciach z crossfitu są nie moje i tak jak festiwal Open'er jest w chuj bardzo nie mój. Nie zmienia to jednak faktu, że każdemu życzę, żeby był szczęśliwy.

    Żadna osoba z kręgu moich przyjaciół i bliskich znajomych nie ma tatuażu. Żadna dziewczyna z którą byłem nie miała tatuażu. Najbardziej interesujący i bogaci wewnętrznie ludzie jakich znam, wyglądają najnormalniej w świecie, ponieważ nie mają potrzeby wyróżniania się wyglądem – wyróżnia ich to, że są niezwykłymi osobami i już po kilku chwilach rozmowy z nimi każdy o tym wie. Z drugiej strony, nie spotkałem jeszcze w życiu osoby, która wygląda mega dziwnie, a jednocześnie jest interesująca. Większość takich mocno odjechanych ludzi to straszni pozerzy z głęboko skrywanymi kompleksami. Są to moje doświadczenia, które zbierałem przez całe życie i musiałbym być idiotą, żeby nie wyciągać z tego żadnych wniosków. Nie chodzi o to, że wybieram sobie znajomych tylko po wyglądzie, natomiast kiedy kogoś poznaję to zawsze poddaję jego wygląd ocenie. Ogólnie na samym początku to jest jedna wielka ocena z mojej strony, tak już mam. I mówiąc szczerze, nie znam nikogo, kto ma lepsze relacje z ludźmi niż ja. Nie wiem czy kiedykolwiek pomyliłem się co do człowieka, na pewno nie do tego stopnia, żeby tego żałować. Moje "płytkie" podejście działa jak złoto i będę się tego trzymał, choć nie jest to zbyt szlachetne.

    SPOILER
    Ja jebięo

    Twoje doswiadczenia? Ile masz lat kolego ? U mnie prawie 4 z przodu (nie zebym chcial pogwalcic sztuke erystyki w tej chwili ale sporo widzialem)W pracy mam mocno ogarnietych ludzi, bardzo dobrych w tym co robia-wiek miedzy 25-50 lat.Elementow zaburzonych/patogennych brak.

    Pod garniturem pobrudzone jakies 90 procent zalogi.

    Wszystko dziala jak powinno.

    Ty za to wysnuwasz analizy osoby oparte o to czy ktos ma wzorek na skorze ?

    Rewelacja

    I mowiac szczerze, nie znam nikogo,kto ma lepsze relacje z ludzmi niż ja.

    To zdanie jest popierdolone w tak wielu plaszczyznach, ze nawet nie chce wiedziec co miało znaczyć.

  37. Twoje doswiadczenia? Ile masz lat kolego ? U mnie prawie 4 z przodu

    Moje doświadczenia. 27. Współczuję.

    W pracy mam mocno ogarnietych ludzi, bardzo dobrych w tym co robia-wiek miedzy 25-50 lat.Elementow zaburzonych/patogennych brak.

    Pod garniturem pobrudzone jakies 90 procent zalogi.

    Wszystko dziala jak powinno.

    Co mnie obchodzi jak ci ludzie pracują? Mało jest zawodów, w których kiepski gust jakoś szczególnie przeszkadza. To że ktoś przyjdzie do roboty w głupich spodniach do kostki i nie założy skarpetek nie oznacza, że będzie gorzej pracował. Pisałem o tym, że najpewniej są "nie z mojej bajki", a nie że są patologiczni. Jak dla mnie mogą być nawet zastępem aniołów, dobrze dla nich, dobrze dla Ciebie, graty.

    Ty za to wysnuwasz analizy osoby oparte o to czy ktos ma wzorek na skorze ?

    Między innymi, tak. Nie mówię, że to jest najważniejsza rzecz na świecie i że mówi wszystko o człowieku, ale zdecydowanie biorę pod uwagę. TAK JAK TYSIĄC INNYCH RZECZY.

    Rewelacja

    :antonio:

    "I mowiac szczerze, nie znam nikogo,kto ma lepsze relacje z ludzmi niż ja."

    To zdanie jest popierdolone w tak wielu plaszczyznach, ze nawet nie chce wiedziec co miało znaczyć.

    I tak Ci wyjaśnię : mam wokół siebie kilka wspaniałych osób, z którymi trzymam się +10 lat, +15 a nawet +20 lat. Na gościa w moim wieku – całkiem niezły wynik. Nigdy się z tymi ludźmi nie kłócę (nie mylić z normalną różnicą zdań, które miewamy ciągle) i nigdy mnie nie zawiedli.

    Ostatecznie, ja tylko zauważyłem, że nigdy nie poznałem kogoś kto miałby tatuaż i jednocześnie był z mojej bajki lub stał się dla mnie kimś ważnym, to wszystko. Nie musisz tego przeżywać jakbym krzywdził Twoją matkę, ani tym bardziej nie musisz się "chwalić" swoim wiekiem, bo jest to chyba najniższych lotów zagrywka jaką można zastosować w dyskusji. Nie odnoś tych słów do siebie, ale wiesz… idiotą można być w każdym wieku.

  38. Moje doświadczenia. 27. Współczuję.

    Co mnie obchodzi jak ci ludzie pracują? Mało jest zawodów, w których kiepski gust jakoś szczególnie przeszkadza. To że ktoś przyjdzie do roboty w głupich spodniach do kostki i nie założy skarpetek nie oznacza, że będzie gorzej pracował. Pisałem o tym, że najpewniej są "nie z mojej bajki", a nie że są patologiczni. Jak dla mnie mogą być nawet zastępem aniołów, dobrze dla nich, dobrze dla Ciebie, graty.

    Między innymi, tak. Nie mówię, że to jest najważniejsza rzecz na świecie i że mówi wszystko o człowieku, ale zdecydowanie biorę pod uwagę. TAK JAK TYSIĄC INNYCH RZECZY.

    :antonio:

    I tak Ci wyjaśnię : mam wokół siebie kilka wspaniałych osób, z którymi trzymam się +10 lat, +15 a nawet +20 lat. Na gościa w moim wieku – całkiem niezły wynik. Nigdy się z tymi ludźmi nie kłócę (nie mylić z normalną różnicą zdań, które miewamy ciągle) i nigdy mnie nie zawiedli.

    Ostatecznie, ja tylko zauważyłem, że nigdy nie poznałem kogoś kto miałby tatuaż i jednocześnie był z mojej bajki lub stał się dla mnie kimś ważnym, to wszystko. Nie musisz tego przeżywać jakbym krzywdził Twoją matkę, ani tym bardziej nie musisz się "chwalić" swoim wiekiem, bo jest to chyba najniższych lotów zagrywka jaką można zastosować w dyskusji. Nie odnoś tych słów do siebie, ale wiesz… idiotą można być w każdym wieku.

    Nawet nie bede tego kontynuuowal.Mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe ze zarowno ,,kiepski gust’’ jak i ,,dobre relacje’’ to rzeczy jak najbardziej subiektywne i dla każdego z ludzi moga znaczyc cos zupelnie innego. O ile ja wspomnialem o swoim wieku zdajac sobie sprawe co robie, to wspominajac o czyjejs matce czy robiac dziecinne aluzje zasluzyles na tytuł Borna jak najbardziej.

  39. Nawet nie bede tego kontynuuowal.Mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe ze zarowno ,,kiepski gust’’ jak i ,,dobre relacje’’ to rzeczy jak najbardziej subiektywne i dla każdego z ludzi moga znaczyc cos zupelnie innego. O ile ja wspomnialem o swoim wieku zdajac sobie sprawe co robie, to wspominajac o czyjejs matce czy robiac dziecinne aluzje zasluzyles na tytuł Borna jak najbardziej.

    Hefi czasem lubi przytrolować. Nie daj się wkręcić traktując go tak zupełnie poważnie. 😉

  40. Hefi czasem lubi przytrolować. Nie daj się wkręcić traktując go tak zupełnie poważnie. 😉

    Wlasnie myslalem ze juz zdazyl wydoroslec troszke a tu klops… 🙂

    Forum czytam,eventy ogladam caly czas. Malo sie udzielam bo swiadomie zrezygnowalem z kompa w domu czerwcu zeszlego roku.

    Polecam wszystkim.

  41. I mowiac szczerze, nie znam nikogo,kto ma lepsze relacje z ludzmi niż ja.

    To zdanie jest popierdolone w tak wielu plaszczyznach, ze nawet nie chce wiedziec co miało znaczyć.

    :beczka:

  42. Nawet nie bede tego kontynuuowal.Mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe ze zarowno ,,kiepski gust’’ jak i ,,dobre relacje’’ to rzeczy jak najbardziej subiektywne i dla każdego z ludzi moga znaczyc cos zupelnie innego. O ile ja wspomnialem o swoim wieku zdajac sobie sprawe co robie, to wspominajac o czyjejs matce czy robiac dziecinne aluzje zasluzyles na tytuł Borna jak najbardziej.

    Nie no, czekaj, dopiero się rozkręcałem. Nie pozwolę Ci zakończyć wymiany zdań bez uprzedniego obalenia każdej nieprawdziwej rzeczy, którą mi zarzucasz. Mam za dużo pracy na głowie, żeby tak po prostu się nią zająć, lepiej posprzeczam się z nieznajomym w internecie :crazy:

    Z tymi relacjami chodziło mi o "dobre" w znaczeniu "długotrwałe, zadowalające, poukładane". I w tym znaczeniu każdy może to bez problemu obiektywnie ocenić stosując np takie kryteria jak :"ile lat kogoś znasz", "ile razy w tym czasie oszukał cię na pieniądze", "ile razy wkręcił cię w zakopywanie jakichś podejrzanych paczek w lesie" itp, itd. Zrobiłbym tabelkę, ale trochę już dzisiaj rzygam excelem.

    Z matką to poleciałeś… To był cytat z filmu, który człowiek żyjący w Polsce i mający 40 lat raczej powinien kojarzyć, ale jak widać – raczej nie masz do czynienia z kulturą wysoką.

    A na koniec nie było żadnej aluzji, bo zanim napisałem o tym, że idiotą można być w każdym wieku, zaznaczyłem, żebyś nie odnosił tego do siebie.

    Teraz możemy skończyć.

    @Pyrrus89 nie trolluję w tym temacie prawie wcale.

  43. Jestem podziarany i jestem patologią, odstaję od ogólnie przyjętych norm. Mam na koncie wygrany zimowy zakład o wyjście z auta przy dużej prędkości i ślizganie się na butach trzymając się drzwi, czy wejście na wieżyczkę kościelną i dzwonienie dzwonem kościelnym w środku nocy. Zanim zrobiłem tatuaże nie byłem taki, sąsiadka może potwierdzić. Pozdrawiam.

  44. Jestem podziarany i jestem patologią, odstaję od ogólnie przyjętych norm. Mam na koncie wygrany zimowy zakład o wyjście z auta przy dużej prędkości i ślizganie się na butach trzymając się drzwi, czy wejście na wieżyczkę kościelną i dzwonienie dzwonem kościelnym w środku nocy. Zanim zrobiłem tatuaże nie byłem taki, sąsiadka może potwierdzić. Pozdrawiam.

    Mi już po pierwszej dziarze zdrowo odjebało- jeździłem motorynką bez trzymanki (a w remizie zamówiłem 3000herbat).

  45. No dobra, żebym nie wyszedł na odmieńca i marudnego zgreda. Nie ma tatoo ale ma dużo ROZSTĘPÓW  które trochę imitują mi tatuaże. Czasem jestem ryzykantem ale lekko.

  46. Jestem podziarany i jestem patologią, odstaję od ogólnie przyjętych norm. Mam na koncie wygrany zimowy zakład o wyjście z auta przy dużej prędkości i ślizganie się na butach trzymając się drzwi, czy wejście na wieżyczkę kościelną i dzwonienie dzwonem kościelnym w środku nocy. Zanim zrobiłem tatuaże nie byłem taki, sąsiadka może potwierdzić. Pozdrawiam.

    propsy za to dzwonienie w środku nocy lol też coś takiego odjebałem 😆