(Fot. Dave Mandel/Sherdog.com)
Ironią losu jest, że w tej niewdzięcznej serii artykułów po raz drugi gości najlepszy zawodnik wagi ciężkiej w historii tego sportu. Kolejna z rzędu porażka Jemelianenki dała jednak naszemu laboratorium nieco więcej materiału do analizy niż trójkąt Fabricio Werduma, dzięki czemu możemy obszerniej zajrzeć “w trzewia” Fiodora i – na ile to możliwe – dowiedzieć się co w tym do niedawna perfekcyjnie działającym organizmie pękło, przyczyniając się do tak definitywnej porażki.
| OBIEKT: | Fedor Emelianenko |
| REKORD: | MMA: 31 – 3, 1 NC |
| DATA „ZGONU”: | 12.02.2011 |
| MIEJSCE „ZGONU”: | Izod Center, East Rutherford, New Jersey, United States |
| CZAS „ZGONU”: | Piąta minuta drugiej rundy |
| PRZYCZYNA „ZGONU”: | TKO (przerwanie przez lekarza) |
| SPRAWCA: | Antonio Silva |
| MOTYW: | półfinał turnieju wagi ciężkiej |
Przebieg zdarzeń.
Pierwsza runda zaczęła się standardowo dla walk Rosjanina. Kilka obszernych sierpów, nieco uścisków w klinczu i kolan. Zarówno Emelianenko jak i Silva trafili kilkoma mocnymi ciosami, żaden z nich jednak nie wyrządził drugiej stronie większych obrażeń. Emelianenko wyraźnie nie może wyczuć dystansu, większość rzucanych przez niego cepów trafia w powietrze, natomiast w klinczu ma wyraźne problemy z dużo większym Brazylijczykiem. Na początku czwartej minuty Big Foot kontruje zakładaną przez Fiodora gilotynę obaleniem, Rosjanin odwraca jednak technikę po czym przechodzi gardę leżącego rywala, bez większego skutku próbuje ground-and-pound a później kimury. Walka powraca do stójki, pod siatką fighterzy wymieniają razy po czym Silva chwyta nogi Emelianenki, obala a syrena przerywa walkę.
Oglądając starcie na żywo oceniłem pierwszą rundę na remis. Przy kolejnych odtworzeniach nieco skorygowałem wcześniejszą punktację, uznając, że ostatnim obaleniem Silva wygrał rundę 10 – 9.
O ile pierwsze starcie było wyrównane i w zasadzie tak 10-10 jak i 10-9 dla Brazylijczyka są dla mnie wynikami akceptowalnymi, tak kolejna odsłona to całkowita dominacja Silvy i żadna inna punktacja aniżeli 10-8 nie wchodzi tutaj w grę. Big Foot zanurkował pod prawym sierpem Ostatniego Cara, obalił i całą rundę konsekwentnie demolował Rosjanina z góry. Bez większych problemów obchodzi nogi Fedora, zdobywa dosiad, próbuje trójkąta rękoma a na zakończenie rundy z pół-gardy zapina kneebar.
W przerwie między rundami lekarka stwierdza iż Emelianenko w wyniku opuchlizny całkowicie nie widzi na jedno oko i kiedy na pytanie – czy możesz kontynuować, z ust Fedora wypływa odpowiedź przecząca decyduje przerwać walkę. Walkę, która od drugiej rundy przypominała bardziej szkolne kocenie aniżeli pojedynek dwóch równorzędnych fighterów.
Wnioski.
Zaraz po starciu dało się zaobserwować dwa główne obozy tłumaczące porażkę Fiodora. Pierwszy z nich głosi iż Emelianenko jest już za stary i przez to nie sprostał tak dużemu i silnemu rywalowi. Drugi dla odmiany twierdzi, że Rosjanin jest zbyt mały jak na HW, stąd dominacja Silvy. Jest oczywiście i trzecia strona łącząca obie teorie.
Mimo iż nie uważam by w powyższych teoriach całkowicie brakowało prawdy, to daleki jestem od twierdzenia, że którakolwiek z nich jest najlepszym wytłumaczeniem fatalnej dyspozycji Emelianenki.
Być może Fiodor nieco się postarzał, przez co stracił jakąś część ze swych przymiotów. Nie sądzę jednak by postarzał się tak bardzo by w trzeciej minucie walki wyglądać już na mocno zmęczonego – co mogliśmy zaobserwować w klinczu pod siatką na moment przed obaleniem ze strony Silvy. 34 lata to nie wiek w którym aktywny sportowiec całkowicie traci sprawność fizyczną wymaganą do uprawiania zawodowego sportu. Nadmienię, że Shane Carwin ma 36 lat, Anderson Silva 35 a nikt ich na zawodniczą emeryturę wysyłać nie zamierza. Nie wspominam juz o blisko 50-cio letnim (47) Couturze bo to swoisty ewenement. Oczywiście każdy organizm jest inny, każdy fighter przebył inna karierę, jednak mówienie iż Emelianenko jest już za stary by mierzyć się z czołówka to mocne nadużycie.
Czy zatem Fiodor był za mały w tej walce? Owszem. Był za mały. Od blisko dziesięciu lat jest za mały na HW, podobnie jak Couture od 10 lat jest za stary na uprawianie jakiegokolwiek zawodowego sportu walki. Czy w czymkolwiek im to przeszkodziło? Blisko dekadę Fiodor bezsprzecznie panował w wadze ciężkiej, jednak kiedy pierwszy raz został zdominowany przez większego rywala natychmiast pojawiają się głosy iż powinien zejść do półciężkiej, bądź – o zgrozo – powinno się utworzyć osobną kategorię wagową dla fighterów gabarytów Antonio Silvy. Zaraz, zaraz. Czy już nie chciano tego robić kiedy Brock Lesnar dominował Franka Mira? Absurd? Z całą pewnością! Pomijam już fakt, że Mike Kyle, który w walce z Big Footem ważył równo 11 funtów mniej od Emelianenki (219 lbs wobec 230 funtów Fedora) potrafił w pierwszej rundzie kompletnie sponiewierać Silvę, a przecież stawianie Fiodora z Kylem w jednym zdaniu jest pod względem umiejętności, lekko mówiąc, niepoważne.
Reasumując Fedor nie przegrał bo był za mały. Nie przegrał również ponieważ jest już za stary. Przegrał bo był fatalnie przygotowany – tak fizycznie jak i technicznie oraz taktycznie. Widać to od stójki, aż do parteru a po drodze mijając przygotowanie kondycyjne. Nie byłem sobie w stanie wyobrazić przed sobotnia nocą, że Fiodor nie ustrzeli wielkiej głowy Antonio Silvy. Jak się jednak okazało jest to możliwe i patrząc na to jak Ostatni Car wyprowadzał ciosy nie powinno być w tym nic dziwnego. Nie chodzi o słynne już cepy – wszak te okrężne sierpowe Fiodor rzucał od zawsze. Spójrzcie jednak jak robił to w walce z Arlovskim, który jest przecież znacznie lepszym uderzaczem od Silvy (pomijając jego szklaną szczękę). Sierpy poprzedzane były prostymi, ponadto Emelianenko wielokrotnie kłuł prostym by błyskawicznie skrócić dystans. Kolejna sprawa to fakt, iż po niecelnym sierpowym Fedor stopował akcję i nie wdawał sięe w wymiany z Andreiem. W walce z Silvą nie tylko zabrakło taktyki na walkę ale przede wszystkim zabrakło zdrowego rozsądku. Wyrzucać 7-8 cepów (!) pod rząd z odległości z której nie byłby w stanie trafić nawet gdyby rywal chodził na rekach, toż to się aż prosi o karę. Niektóre barowe walki maja więcej zamysłów taktycznych aniżeli lewy cep, prawy cep, lewy cep… i tak jeszcze razy kilka.
W parterze również nie widziałem dawnego Imperatora. Położony przez Silvę nie robił zupełnie nic, nie zapiął nawet gardy. Antonio krążył koło niego jak koło kogoś z białym pasem (pół-garda, boczna, północ-południe, boczna, kolano na brzuch, dosiad, plecy, dosiad… trójkąt zapięty bez większych problemów, obejście nóg, pół-garda…) a nie mistrza świata sambo. Zero skrętu, zero pracy biodrami, zero czujności. Sygnalizowany skok do balachy na kolano (Antonio dobre dwie sekundy wcześniej podchwycił nogę rywala) nie spotkał się z żadna reakcją Fedora, który był dla Brazylijczyka leżącym workiem treningowym. Oczywiście wynikało to ze zmęczenia, jednak to nie wzięło się samo z siebie. Większy rywal to jedno, nieodpowiedni trening – drugie.
Do pojedynków z Werdumem i Silvą Fiodor przygotowywał się w Starym Oskole i Kisłowodzku, bez żadnych wymagających sparing partnerów. Najbardziej znani partnerzy treningowi Emelianenki to Kiril Sidelnikov i Maksim Grishin.
Do walki z Andreiem Arlovskim sztab Fiodora był w stanie zapewnić mu bardzo dobrego boksera, Dennisa Lebedieva, do sparingów, do walki z Filipovicem Rosjanin był w stanie wyjechać do Holandii by trenować z najlepszymi kickbokserami. Najwyraźniej jednak ktoś w sztabie Emelianenki uznał, że na Werduma i Silvę “takie ekstrawagancje” są niepotrzebne. Tak w jednym, jak i w drugim przypadku mocno się przeliczył. Co wystarczy na Maksima Grishina nie koniecznie pomoże w walce z czołowym ciężkim przygotowującym się na walkę swojego życia min. z Gabrielem Gonzaga, Pedro Rizzo, czy Vitorem Mirandą.
Rzecz jasna pisząc tak mocna krytykę w stronę Fiodora liczę się z równie mocna krytyką niniejszego tekstu, jednak pragnę zwrócić uwagę na spora hipokryzję fanów. Kiedy B.J. Penn gaśnie po pięciu minutach walki wszyscy jednym głosem krytykują Hawajczyka za lenistwo i marnowanie talentu. Kiedy Quinton Jackson odrzuca propozycję walki z Mauricio Ruą, gdyż pomiędzy walkami waży grubo ponad 100 kg wielu zarzuca mu lenistwo. Kiedy jednak najlepszy ciężki w historii nie robi wszystkiego co może by przygotować się do walki jak najlepiej znajduje się rzesza osób broniących takiej postawy.
Spekulacje.
Fiodor w wywiadzie po walce oświadczył, iż mogła to być jego ostatnia walka w karierze i bardzo możliwe iż zaiste tak będzie. Możliwe również, że Emelianenko pod presją (czy to M-1, czy Strikeforce/Showtime) stoczy jeszcze jedną bądź kilka walk. M-1 i Vadim Finkelstein mogą wywierać presję na Fiodorze ponieważ walki Emelianenki dla SF są głównym źródłem finansowania ich gal. Odcinając Fedora od walk w Ameryce, odcinają swoje główne źródło dochodu.
Strikeforce z kolei powinno zależeć by Fiodor nie kończył kariery, ponieważ tak na dobra sprawę mimo dwóch porażek legendy MMA nie wypromowali na jego plecach żadnej – żadnej! – gwiazdy. Ani Werdum, ani Silva jak na razie nie są znani wśród widowni ShowTime. Na dzień dzisiejszy StrikeForce nie ma ani jednej mocnej gwiazdy poza Fedorem – w ciężkiej – i Hendersonem – w półciężkiej.
Dopiero ten turniej ma szansę zmienić ta sytuację, jednak ta zmiana jest tak niepewna jak druga runda GP, która nie ma jeszcze sprecyzowanego miejsca w związku z brakiem licencji Barnetta (USA) i złą kondycja rynku japońskiego, gdzie planowano zorganizować rundę drugą.





















