
Prezentujemy dwa ciekawe materiały z Vyacheslavem Vasilevskym (MMA 14-1). Popularny Slava w wywiadach dla rosyjskiego portalu sportowego www.championat.ru opowiedział o bojowym sambo, początkach swojej przygody z MMA, wielkiej sympatii do Van Damme’a i nadchodzącej walce z Robertem Joczem (MMA 19-7), która odbędzie się na dzisiejszej gali Pro-Fight 6 we Włocławku. Rosjanin nawiązał również do swojej decyzji o zejściu kategorię niżej i wyraził ogromną chęć konfrontacji z Hectorem Lombardem (MMA 29-2-1). Tłumaczenie po kliknięciu. Enjoy!
-Slava powiedz proszę jakie są początki twojej fascynacji tym sportem?
-Wszystko zaczęło się od judo. W trzeciej klasie zapisałem się do sekcji i walczyłem na przestrzeni dziesięciu lat. Kiedy skończyłem osiemnaście lat, przerzuciłem się na style mieszane. Początkowo było to bojowe sambo, następnie zacząłem mieszać ze sobą elementy tego systemu i wszechstylowej walki wręcz. Jednakże tak naprawdę w tamtym czasie pierwszeństwo oddawałem właśnie sambo, a umiejętności związanych z MMA było u mnie bardzo mało. Dlatego też zdecydowałem się pozostać w sporcie amatorskim, chciałem nabrać doświadczenia. Po tym, jak zdobyłem dwa razy tytuł Mistrza Świata w Combat Sambo, zdecydowałem się całkowicie zająć MMA.
-W którym momencie zdałeś sobie sprawę, że nie powinieneś ograniczać się jedynie do sambo, a dalej się rozwijać?
-Najprawdopodobniej to był moment, kiedy drugi raz udało mi się zdobyć tytuł najlepszego sambisty na świecie. Nie pociągała mnie perspektywa kolekcjonowania kolejnych medali z różnych imprez, chciałem się rozwijać. Swój progres widziałem w mieszanych sztukach walki, gdzie jest jeszcze wiele szczytów do zdobycia. Swoją pierwszą walkę w formule MMA miałem osiem miesięcy później. Gdy całkowicie przerzuciłem się na tę dyscyplinę sportu rozpocząłem treningi stójki, uderzeń i technik parterowych typowo z nią związanych. Wszystko przyswajałem łatwo, więc twardo zdecydowałem się, że ta dyscyplina będzie moją podstawą.
-Kto był dla ciebie przykładem? Inaczej – patrząc na kogo utwierdziłeś się w przekonaniu, że chodzi właśnie o MMA?
-Nie wiem kto był najlepszy w czasie, gdy zacząłem zajmować się wszechstylową walką wręcz. Udało mi się jedynie obejrzeć walkę Fedora Emelianenko, który wówczas występował w federacji PRIDE. Można powiedzieć, że patrząc na Fedora, uczyłem się od niego.
-Dorastałeś w latach 90., kiedy emitowano mnóstwo filmów ze sztukami walki. W wielu z nich podstawę stanowiły styl mieszany. Czy możemy powiedzieć, że oglądanie tych filmów miało w twoim przypadku jakiś wpływ na wybór profesji?
-Nie sądzę (uśmiech). Oczywiście, kiedy chodziłem do drugiej czy trzeciej klasy oglądałem takie filmy i chciałem być jak Jean Claude Van Damme lub jego przeciwnicy. Ale nie uważam, żeby miało odegrać to kluczową rolę w moim wyborze.
-Mógłbyś wymienić swoje ulubione filmy z tamtych czasów?
-Absolutnie uwielbiałem wszystkie produkcje, w których występował Van Damme, na przykład Kickbokser lub Krwawy Sport. Z resztą wszyscy w tym czasie oglądali te filmy, ja nie byłem wyjątkiem.
-Jak twoja rodzina zareagowała na to, że związałeś życie z tak kontaktowymi sztukami walki?
-Wszystko potoczyło się po kolei. Najpierw zacząłem od judo, a potem przechodziłem na twardsze rodzaje sportów walki. W sumie kiedy zacząłem zajmować się sztukami walki, taki przebieg wydarzeń mojej rodziny specjalnie nie zdziwił. Nie mogę powiedzieć, że wszyscy byli tym zachwyceni, byli zaniepokojeni i obawiali się o mnie, ale zniechęcać nikt mnie nie próbował.
-W naszym kraju MMA to teraz bardzo dynamicznie rozwijający się sport. Chcielibyśmy wiedzieć, jak czują się fighterzy pod kątem finansowym? Czy wysokość honorariów, które można zarobić na walkach jest wystarczająca?
-Pieniędzy nigdy za wiele. Nie mogę powiedzieć, że na dzień dzisiejszy dzięki występom czuję się bogatszym człowiekiem. Tak, moje gaże są całkiem niezłe, ale chciałbym walczyć o wyższe stawki. Dążąc do perfekcji należy stale podnosić swój poziom, aby z kolei później zarabiać coraz więcej i być w stanie zapewnić odpowiednie warunki nie tylko sobie, ale i swojej rodzinie.
-Mógłbyś powiedzieć o swoich metodach treningowych, czy istnieją jakieś elementy, które odróżniają twój trening od innych?
-W trakcie przygotowań do walki posiadam standardowy schemat treningów. Innymi słowy kształtuję każdą płaszczyznę składającą się na MMA – walka w stójce, parterze i w klinczu. W ostatnim czasie staram się również kłaść nacisk na ogólne przygotowanie fizyczne i wytrzymałość. Trzeba pamiętać, że runda w MMA trwa pięć minut, a jeżeli jest to walka o pas, rozgrywa się na przestrzeni pięciu rund po pięć minut. W związku z tym jeżeli nie jesteś przygotowany pod kątem fizycznym – twoja technika, taktyka, szybkość po pierwszej rundzie nic nie znaczą. W ten sposób stajesz się łatwą zdobyczą dla rywala, mówiąc inaczej – ze strikera czy zapaśnika o światowym poziomie umiejętności zamieniasz się w żółtodzioba. To właśnie z tego powodu kładę ogromny nacisk na funkcjonalność treningu. Dużo biegam, pracuję z żelazem, pracuję na sprzęcie. Wychodząc na ring nie mogę myśleć o tym – czy starczy mi sił, czy nie. Muszę być całkowicie skoncentrowany na walce.
-Jak długi czas potrzebny ci jest, aby kompleksowo przygotować się do walki?
-Na przestrzeni ostatniego półrocza walczyłem niemal co miesiąc. Na tej podstawie mogę powiedzieć, że w ciągu miesiąca jestem w stanie przygotować się wystarczająco dobrze, nawet jeśli walczę z poważnym rywalem. Jednakże sądzę, że najlepszy dla mnie byłby dwumiesięczny reżim przygotowań.
-Mówisz, że do ringu wychodziłeś praktycznie raz na miesiąc, w takim razie ile czasu potrzebne ci jest by zregenerować się?
-Wszystko uzależnione jest od tego jak trudna była walka. Jeżeli pojedynek był ciężki to na regenerację potrzebuję zwykle minimum tydzień. A jeśli wziąć na przykład walkę, która odbyła się w poprzedni weekend w Niżnym Nowogrodzie na Pucharze Fedora (przyp. Vasilevsky pok. Czecha Tomasa Kuzelę (MMA 16-13) przez duszenie zza pleców w pierwszej rundzie), w zupełności wystarczają mi dwa dni odpoczynku i mogę wznowić treningi.
-Jak dobrze czujesz się w nowej kategorii wagowej?
– W kategorii średniej miałem już trzy walki i mogę powiedzieć, że czuję się komfortowo. Nie mam problemów ze ścinaniem, bo na co dzień ważę w granicach 86 kg. Żeby zrobić wagę muszę po prostu trochę potrenować przed samą procedurą. Kolejny wielki plus nowego limitu to wymiary przeciwników, które znacznie różnią się od tych które były w półciężkim. Rzeczywiście wielu zawodników goni wagę, aby zmieścić się w limicie do 93 kg. Ja ze swoimi 86 kg na ich tle nie czułem się zbyt pewnie. Dawało to znać o sobie szczególnie wtedy, gdy dochodziło do klinczu i na pierwszy plan wysuwała się siła. Teraz wszystko jest inaczej. Od dawna już podpowiadano mi, abym zszedł kategorię niżej, ale wcześniej nie udawało się.
-Ostatnio walczyłeś na różnych lokalnych eventach. Mógłbyś powiedzieć czy będziesz dalej występować na galach M-1 i bić się o tytuł mistrza wagi średniej?
-Na pytanie czy będę kontynuował karierę w M-1 nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć. Teraz myślę o kolejnym moim pojedynku, który będzie mieć miejsce czwartego czerwca w Polsce. W przeddzień tego wydarzenia nie chciałbym zaprzątać sobie głowy tym, co będzie dalej. Najpierw odbędę ten pojedynek, a dopiero potem będę myśleć, gdzie wystąpię następnym razem.
-Co sądzisz o najbliższym rywalu – Polaku Robercie Joczu?
-Jocz to poważny rywal. Nie patrząc na to, że u niego są aktualnie dwie porażki z rzędu, jego charakterystyczną cechą jest nieustępliwość, jest cierpliwym fighterem. Jocz ma za sobą wiele walk, które przegrywał, ale podsumowując większość rekordu to zwycięstwa. Dlatego do walki z takim przeciwnikiem trzeba być przygotowanym przekrojowo. Najprawdopodobniej on przetrzyma moje uderzenia i muszę być przygotowany na trzy rundy walki. Bardzo poważnie podchodzę do tej walki. Wiem, że Robert nie da mi zwycięstwa tak po prostu.
-Zdaniem wielu amerykańskich portali należysz teraz do najlepszych światowych talentów. Kiedy będziesz gotów do walki za oceanem?
-Nie mogę powiedzieć czy jestem gotowy na taki debiut, ale jeśli będzie taka możliwość, chciałbym wystąpić tam w najbliższym czasie.
-Dużo się mówi, że BJJ jest znacznie bardziej przydatne w formule MMA niż sambo. Czy zgadzasz się z tym i na co w pierwszym rzędzie sambista musi zwrócić uwagę, przechodząc do MMA?
-Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Sądzę, że BJJ jest lepszym fundamentem pod trening MMA. Jest tam większy nacisk na walkę o pozycję, umiejętność zdobycia pozycji dominującej, a są to aspekty nieodzowne dla mieszanych sztuk walki. Sambo akcentuje w głównej mierze na dźwignie, a nie duszenia. Ostatnio intensywniej zaangażowałem się w treningi BJJ i odczuwam postępy w tej płaszczyźnie. Bardziej komfortowo czuję się w parterze i kiedy walkę idzie w dół nie panikuję. Wcześniej w momencie przejścia rywalizacji do parteru chciałem najszybciej jak to możliwe przenieść ją z powrotem do stójki. Teraz już tak nie mam, czuję się pewniej. Żeby nabrać na tym polu doświadczenia, planuję w najbliższym czasie wziąć udział w turniejach grapplingowych.
-Jak bardzo jeszcze podniosłeś poziom swojej stójki w ostatnim czasie? Jesteś gotów prowadzić walkę w stójce z typowym bokserem?
-Czy dam radę w stójce z czystym strikerem? Dla przykładu na treningach sparuję ze mistrzami boksu klasy międzynarodowej. Nie powiem, że udaje mi się z nimi wygrać, ale pokazuje przy nich przyzwoity styl…Sądzę, że mógłbym walczyć z bokserem, a przynajmniej jestem gotowy na to psychicznie.
-Zobaczymy cię na turniejach sambo czy koncentrujesz się na MMA?
-Koncentruję się na MMA, ale planuję zgłosić się do Mistrzostw Rosji, które odbędą się w lutym przyszłego roku.
-Która z federacji byłaby najbardziej interesująca dla ciebie?
-Oczywiście, że wiodące jest UFC i Strikeforce, gdzie zakontraktowani są najlepsi zawodnicy. Uważam, że gale organizowane przez te federacje mają najwyższy poziom na świecie.
-Z którą z walczących gwiazd MMA chciałbyś się skonfrontować?
-Z mistrzem Bellatora – Hectorem Lombardem. To bardzo silny fighter, najbardziej interesuje mnie możliwość walki właśnie z nim.
-Który z obecnych rosyjskich fighterów ma możliwości, aby osiągnąć światowy poziom i konkurować z czołówką?
-Przy odpowiednim podejściu do sprawy takie możliwości ma mnóstwo naszych rodaków. A w szczególności w kategorii ciężkiej Vitaly Minakov (MMA 5-0). On ma bardzo dobre zaplecze zapaśnicze, to odróżnia go od wielu innych naszych zawodników.
-Twoim zdaniem najlepsi aktualnie zawodnicy MMA bez podziału na kategorie wagowe?
-Georges St. Pierre, Anderson Silva, Junior Dos Santos i Cain Velasquez.























