
W piątek mieliśmy okazję porozmawiać z Jakubem Chyckim, doktorantem z Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach. V-ce prezes Polskiej Federacji MMA przedstawił nam genezę i bardzo oryginalną filozofię projektu współorganizowanego z marką TCM Polska Extreme Team. W szczególności ujawnił główne założenia nadchodzących eventów, poruszył kwestię systematyzacji polskiego MMA i problematykę opieki oraz kompleksowego przygotowanie polskich fighterów w ramach naukowej koncepcji.
Na spotkanie przybyło także trzech zawodników Bastionu Tychy i TCM Polska Extreme Team, którzy współpracują z nową organizacją. Refleksjami na temat samej koncepcji projektu, charakteru tej współpracy oraz planami na ten rok skromnie podzielili się: Kerim Abzaiłow (MMA 6-2), Daniel Obrzut (MMA 1-3) i Maciej Polok (MMA 4-0). Obszerny wywiad po kliknięciu.
-Powiedz proszę jakie są początki Polskiej Federacji MMA? Gdybyś mógł scharakteryzować genezę całego projektu?
–Polska Federacja MMA powstała z inicjatywy, a w zasadzie potrzeb ówczesnych zawodników TCM Polska Extreme Team – Marcina Helda, Kerima Abzailova, Daniela Obrzuta. Intuicyjnie, wspólnie z zawodnikami i ojcem założycielem Adamem Werewką (firma MTL Asco i dystrybutor japońskiej marki TCM), zastanawialiśmy się i wyliczaliśmy – co moglibyśmy zrobić dla zawodników teamu, o co należałoby zadbać, by zoptymalizować ich rozwój. W pierwszej kolejności sportowy, w konsekwencji – kariery sportowej. Debatowaliśmy w kwestiach możliwości oceny zaawansowania zawodników, integralności treningu technicznego z przygotowaniem fizycznym (motorycznym), możliwościach naukowej selekcji zawodników do MMA, warunkach startów, przepisach sędziowskich, licencjach zawodniczych, pieniądzach w polskim MMA, możliwościach popularyzacji i treningu rekreacyjnego, czy tak fundamentalnych kwestiach jak warunki ubezpieczenia zawodników. Ze skali mikro, koncepcja przeszła w makro. Zakładając, że takie same potrzeby jak zawodnicy teamu, mają inni zawodnicy trenujący MMA w Polsce, naturalnym kolejnym krokiem jest podjęcie próby poukładania pewnych spraw i powołania Polskiej Federacji MMA. Aktualnie realizowanym, planowym przedsięwzięciem są pierwsze, oczywiście w ramach naszej federacji – Mistrzostwa Polski MMA.
-Dobrze, a jak wygląda Wasza dość oryginalna filozofia i ogólny szablon gal?
-Generalnie ideą, która nam przyświeca są kwestie podejścia do MMA jako dyscypliny sportowej. Jeżeli sport to przepisy, kategorie zawodnicze, stały roczny cykl startów, zgrupowania, metody treningowe w oparciu o badania wszechstronnej motoryki w MMA (w czym prym wiodą USA i liczne ośrodki badawcze, np.: na Florydzie), licencje, statystyki urazowość i ubezpieczenia. Przy stałym zainteresowaniu środowiska i wzrastającym osób z zewnątrz – wartości przejrzystości regulacji, stałości startów, atrakcyjności i rozwoju metod treningowych czy bezpieczeństwa, okazać mogą się istotnymi. Środowisko i czas zweryfikuje, co jest faktyczną potrzebą, co stanie się potrzebą, co będzie nieodczytaną potrzebą, a co nam się tylko wydawało.
Profile działalności federacji skupiać mają się na działalności organizacyjnej struktur, tworzeniu pakietu socjalnego dla zawodników, działalności zabezpieczającej cykl startów, działalności badawczej w aspekcie wszechstronności motoryki, a tym samym MMA – co wydaje się szczególnie pożądane, a dla mnie fascynujące.
Nie wprowadzamy podziału na sport amatorski i zawodowy, bo na ten czas, przy założeniu traktowania MMA jako dyscypliny sportowej w naszym przekonaniu zakłamuje rzeczywistość. W dużej większości sportów rozgraniczenie między sportem amatorskim, a zawodowym stanowią ideały i przesłanki, w oparciu o które trenujemy. Osoby amatorsko trenujące tenis ziemny, golf, czy judo, robią to dla fun’u, przyjemności, zdrowia, integracji. W realiach polskiego MMA, przy prężnych i stałych zawodach amatorskich i bardzo licznych mniejszych galach zawodowych, jedynym rozgraniczeniem są pieniądze. Jeżeli pojawiają się pieniądze, ring bądź klatka – walka ma charakter zawodowy. Umiejętności zawodników i poziom sportowy nie różnicuje tu poziomu amatorskiego i zawodowego. Bardzo często wyszkolenie i umiejętności amatora przewyższają zawodowca. Amatorzy po przetarciu i rekordzie walk amatorskich zaczynają walczyć w galach zawodowych (na wzór boksu) – głównym rozgraniczeniem stają się więc pieniądze. W naszym przekonaniu kwestia przepisów i kategorii zawodniczych wydaje się być bardziej czytelna. Taką też będziemy próbowali wdrożyć. Na każdym etapie szkolenia zawodnika powinny pojawiać się atrakcyjne nagrody bądź pieniądze, w zależności od wyszkolenia sportowego na niższym mniejsze, na wyższym poziome adekwatnie większe. Sportowi amatorskiemu powinny towarzyszyć wartości idei. Oczywiście zarówno w jednym i drugim wypadku poziom sportowy się rozwija, tylko w różnym tempie.
-No właśnie. Wiemy, że zajmujesz się naukowo sportem na katowickim AWF-ie i duży wkład w badania ma marka TCM Polska Extreme Team. Na czym dokładnie polega tutaj współpraca między nią, a poszczególnymi fighterami?
–TCM Polska Extreme Team był to projekt wyjściowy. Organizując zawodników ze Śląska, chciałem trochę więcej się o nich dowiedzieć. Zdobyć więcej informacji na temat poziomu ich wytrenowania, siły, wydolności, szybkości, czucia dystansu, parametrów wytrzymałości specjalnej. Porównywałem, wyniki do licznych danych ze Stanów i szukaliśmy metod rozwoju zdolności strategicznych dla konkretnego zawodnika. Aktualnie organizujemy warunki do treningu, systematyzujemy metody, próbujemy bardzo bogaty wyłączny arsenał środków treningowych MMA wtłoczyć w określoną konstrukcje postępowania w organizacji i periodyzacji treningu. To fascynujące. Od pewnego poziomu wyszkolenia technicznego, te zdolności warunkują dalszy rozwój w dyscyplinie jaką jest MMA. Wcześniej był etap kiedy regularnie biegaliśmy po schodach i uprawialiśmy trening plyometryczny, tutaj wiódł prym właśnie Kerim. Piętnaście pięter pokonywał jak błyskawica.
-Czy zawodnicy, których widzimy na waszym plakacie – Nastula, Jocz, Held, Abzaiłow, Obrzut, Polok – będą walczyć dla PFMMA, czy są tylko swoistymi ambasadorami marki?
– To zawodnicy, którzy utożsamiają się z koncepcją. W moim przekonaniu to osoby, które odczuwają konieczność zmian. To zawodnicy, którzy reprezentują wysoki sportowy poziom. Sportową filozofię, na której opierać ma działalność PFMMA.
-Czy nie obawiasz się tego, że organizacja poszczególnych eliminatorów w tak bliskich sobie terminach (przyp. 25.06, 2.07, 9.07 i 16.07), a dodatkowo w okresie wakacyjnym jest bardzo ryzykowna. Chodzi mi tutaj o liczbę startujących zawodników. W związku z tym – jak na dzień dzisiejszy wygląda ilość zarejestrowanych uczestników?
– Śledzimy na bieżąco tę kwestię. Zainteresowanie jest duże. Zawodnicy cały czas rejestrują się. Intensywny ruch zauważyliśmy po zamieszczeniu informacji na Waszym serwisie.. Jeśli chodzi o zagęszczenie terminów i okres wakacyjny…hmm. Nie, nie mamy szczególnych obaw. Liczymy na dużą liczbę fighterów, że nas nie zawiodą i będą się licznie rejestrować. Przyjdź i walcz, zweryfikuj swoje umiejętności, wygraj 14.000 zł, rozwijaj się, spróbujemy pomóc. Prosty przekaz. Takie zagęszczenie czasu miało służyć tylko i wyłącznie zawodnikom. Idziemy do zawodników, do ich miejsca zamieszkania. Dlatego cały turniej rozbiliśmy na największe ośrodki w Polsce.
-Czy mógłbyś powiedzieć coś na temat samej formuły walk. Odbywać się będą w klatce czy w ringu?
-Eliminacje to walka na matach. W zależności od ilości zgłoszeń planujemy walki równolegle na 3-4 matach. Na etapie półfinałów i finałów będziemy chcieli wprowadzić przestronną klatkę. Cieszymy się że będziemy mogli w jakiś sposób zaspokoić ortodoksyjnych fanów MMA. Natomiast skróciliśmy czas walki w eliminatorach. Pojedynki będą rozgrywane na przestrzeni jednej pięciominutowej rundy i ewentualnej dogrywki (3 min.). Na etapie półfinałów i finałów będzie to wymiar 2×5 min. Apropos rywalizacji – wyłonimy trzy miejsca na etapie eliminacji w każdej z kategorii wagowych. Czterech zawodników przechodzi do półfinału. Walczą o pierwsze miejsce. Ci którzy wygrają wchodzą do finału, przegrani walczą o trzecie miejsce. Ale na etapie półfinałów chcemy skonfrontować już zwycięzców – zawodnicy będą walczyli w finale pod presją. W półfinale turnieju wyłonimy podium, co się będzie wiązało z określonymi gażami, ale ostatecznie zawodnicy numer 1. i numer 2. spotkają się jeszcze raz na gali finałowej. Taka formuła wydaje się bardzo atrakcyjna. Chcemy zobaczyć, czy i jakie znaczenie ma czynnik psychiczny. Mówiąc oczywiście, w dużym uproszczeniu. A kibice z tytułu takiej podwójnej konfrontacji będą mieć ciekawy temat do dyskusji.
-Plany szerszej współpracy z którąś ze stacji z TV
-Planujemy, rozmawiamy.
-Zapowiadacie, że pula nagród wyniesie 100.000 zł. Wszystkie walki będą płatne?
– Pula nagród w turnieju. Płatne są tylko pierwsze trzy miejsca plus nagrody extra dla najlepszych zawodników. Dla pozostałych uczestników eliminatorów zapewnimy atrakcyjne gifty. Jeden zawodnik może zarobić w trakcie całego turnieju, przy założeniu, że wygrywa nagrody extra, sumę 14.000 zł. Jesteśmy przekonani, że na polskie realia to nie mało. Sądzę, że dla wielu zawodników chcących walczyć i rozwijać się to atrakcyjny turniej. Na nich liczymy.
-Wspominaliście, że dodatkowym wydarzeniem będą extrafighty. Domyślamy się, że wystąpią na nich zawodnicy promujący markę. Czy macie już konkretne założenia co do fightcardu?
– Na razie nie chcemy mówić o szczegółach, dążymy do stworzenia dobrego, sportowego widowiska. Oczywiście warto nadmienić, że będzie możliwość bezpośredniego porównania zawodników wyselekcjonowanych w turnieju z zawodnikami występującymi w walkach extra.
-Kto jest odpowiedzialny w Polskiej Federacji MMA za matchmaking?
-Wspólnie konsultujemy te kwestie. Jest ona dla nas priorytetowa.
-Mógłbyś powiedzieć jak będą kształtować się ceny wejściówek?
-Na etapie eliminacji wejściówki kosztować będą w w granicach 20-30 zł.
-Teraz parę pytań do zawodników. Jak się rozpoczęła wasza współpraca z Polską Federacją MMA i TCM Polska Extreme Team. Jakie możliwości daje Wam ta współpraca i jakie są Wasze oczekiwania?
-Początkowo nie należałem do teamu, trafiłem do niego trochę później. W sumie przez przypadek zacząłem trenować towerrunning na schodach i przeprowadzaliśmy wspólne treningi siłowe. Nie było jakiejś wielkiej historii. Kuba przyszedł kiedyś do Bastionu, aby porozmawiać ze Sławkiem Szamotą odnośnie przygotowań Marcina Helda i poszukiwał dodatkowego zawodnika, który jest chętny do treningów i dalszych występów w formule MMA. Sławek zaproponował właśnie mnie. Kuba opowiedział mi o całym projekcie i tak zaczęliśmy współpracować. W ten sposób dołączyłem do Chłopaków – mówi Daniel Obrzut.
-Kerim Abzaiłow: Ja zacząłem najwcześniej z Chłopaków. Wkręciłem się w cykl treningów, które prowadził Kuba. Chciałem spróbować nowego wymiaru treningów – towerrunningu i treningu plyometrycznego. To odpowiadało mojej wizji. Tego typu treningi zacząłem przed galą Ring XF. Kuba ułożył mi trening i dobrze się czułem. TCM Polska Extreme Team bardzo pomaga nam w rozwoju motorycznym i fizycznym. Daje nam różne możliwości, których dotychczas nie mieliśmy. Szczerze mówiąc, jeżeli ktoś trenuje MMA zawodowo, nie rekreacyjnie powinien mieć obok siebie fachowca od diety czy treningów wytrzymałościowych. Te czynniki wpływają na sukces. Jeśli sportowiec chce działać poważnie – zaistnieć musi mieć poważne zaplecze. Co do Polskiej Federacji MMA w tej chwili najważniejsze są chęci, aby działać i rozpowszechniać ten sport. To jest podstawą i dlatego też tutaj jesteśmy, resztę czas pokaże. Daniel Obrzut dodaje – Tak chodzi o zupełnie inny wymiar treningu. W klubie nigdy do tego nie podchodziliśmy w ten sposób. Kuba pokazał nam inne metody, pomaga nam i liczymy na spektakularne efekty. Dotychczas wyglądało to tak, że zawodnicy trenujący w klubie, którzy chcieli się rozwijać musieli szukać sami sobie metod treningowych, które gdzieś podpatrzyli lub przeczytali. W rzeczywistości zawodnik powinien zająć się trenowaniem, a nie zdobywanie wiedzy o tym treningu. Oczywiście jeżeli się interesuje może poczytać, ale priorytety są inne. Od tego jest trener. W taki właśnie sposób możemy angażować się w inne etapy przygotowania. Tak jest w USA.
–Maciek w związku ze współpracą z Polską Federacją MMA będziemy mieć okazję zobaczyć Cię częściej w mieszanych sztukach walki?
-Nie wiem, póki co nie mam konkretnych propozycji. Wszystko zależy od tego jak się będzie rozwijał grappling w Polsce. Na razie jest reprezentacja, jest kadra. Nie ukrywam, że bardziej interesuje mnie ta formuła, z uwagi choćby na to, że grappling jest mniej kontuzyjny. Na pewno będę chciał jeszcze zawalczyć w MMA. W tamtym roku akurat tak się trafiło, że miałem trzy walki m.in. na IFF i w Finlandii. W tym roku jeszcze nikt się nie odzywał. Jedynie dwa tygodnie po gali w Dąbrowie Górniczej miałem propozycję od M-1. Miałem możliwość walki z mocnym Rosjaninem – Yurim Ivlevem, który ostatecznie walczył z Danielem Weichelem. Jednakże było to zaraz po walce z Nowakiem i nie byłem przygotowany na takiej klasy rywala, żeby tak po prostu sobie pojechać i zawalczyć tylko dla pieniędzy. Odrzuciłem tę propozycję, a potem się już nie odezwali.
-Daniel walczyłeś w ramach Union Nation Cup w Rosji i Gruzji. Kiedy możemy spodziewać się twoich walk na polskiej ziemi?
-Wszystko zależy od zaleczenia kontuzji barku i powrotu do treningów. W związku z tym najprawdopodobniej albo jesienią, albo dopiero po nowym roku.
-Kerim, czy zapowiadany rewanż z Jędrzejem Węgorzem Kubskim może odbyć się w ramach PFMMA?
-Ja jestem chętny, Węgorz też. Wyraziliśmy zgodę. Mam nadzieję, że odbędzie się ten rewanż. Teraz muszę wejść w nowy etap, bardzo chcę wyeliminować te błędy, które popełniam i czekam na propozycje.
-Panowie dziękuję bardzo serdecznie za wywiad.
-Dzięki. Pozdrawiamy!























