W środku posta ciekawy wywiad z promotorem Fedora – Vadimem Finkelsteinem – opublikowany na Sports.Ru w którym potwierdził imię kolejnego przeciwnika rosyjskiego fightera i wyjaśnił dlaczego nie jest on zainteresowany walką z mistrzem Strikeforce – holendrem Alistairem Overeemem.
Przetłumaczył i nadesłał: Tjo
Wielkie dzięki!
Vadim dla Sports.Ru:
– Fabricio Werdum powiedział, że na 99% będzie rywalem Fedora Emelianenko na kwietniowej gali Strikeforce w ramach amerykańskiego „show”. Ile słów Brazylijczyka to prawda?
– Mogę powiedzieć, że Werdum będzie na 100 % rywalem Fedora. To zostało już zatwierdzone. Walka odbędzie się w Stanach Zjednoczonych. Ale odnośnie daty jeszcze nie zdecydowaliśmy się. Może to być 16-17 kwietnia, a równie dobrze i dziesiąty. Jesteśmy w pewnym stopniu zależni od posunięć naszych konkurentów (UFC), którzy sami jeszcze nie podjęli decyzji, kiedy i gdzie zorganizują swój wieczór. A my nie chcemy robić gali w ten sam dzień z innym dużym turniejem MMA. Po prostu decyzja zostanie podjęta z dnia na dzień.
– Walka Fedora z Werdumem będzie głównym wydarzeniem tego wieczoru?
– Z pewnością. Werdum jest na ten moment najpoważniejszym przeciwnikiem. Występował w Pride, UFC, w Strikeforce też stoczył parę walk. Brazylijczyk ma znakomicie opanowane techniki parterowe, co czyni jego styl podobny do Nogueiry. Amerykańska widownia zna go i będzie zainteresowana nadchodzącą walką, jednakże na pierwszym miejscu, oczywiście, uwaga będzie skoncentrowana na Fedorze.
– Wydaje się jednak…
– Tak, nie zapominajmy, że Werdum swego czasu pokonał Aleksandra Emelianenko. Więc walka będzie miała pewien podtekst – rewanż za brata. To szczególnie przyciągnie uwagę na ten pojedynek.
– A jak będzie naprawdę? Czy Fedor chce się mścić?
– Zwykle nie obchodzi go, kto jest jego przeciwnikiem. Mówiąc wprost, Fiedia zaczyna trenować, a nie zajmuje się myśleniem o innych rzeczach i zadawaniem sobie niepotrzebnych problemów. Jest to temat dla fanów. Oni bardzo lubią komentować takie szczegóły.
– Werdum jest naprawdę dobrym i znanym zawodnikiem, ale da się odczuć, że ta walka nie przyniesie takiego samego zainteresowania, jak było z Rogersem. Werdum nie jest uderzaczem, nie jest Amerykaninem, a słowa w wywiadach dobiera ostrożnie.
– Kiedy dogadaliśmy się z Rogersem, wielu twierdziło, że pojedynek nie będzie zbyt ciekawy. Fedor wygra bez żadnych problemów: obali Amerykanina do parteru i za parę chwil założy dźwignię. Ale Rogers, który nigdy nie był dobrym zapaśnikiem, stawił silny opór a walka była rozkoszą dla oczu. Teraz trudno jest przewidzieć, co nastąpi podczas walki z Werdumem. Taki jest urok wszechstylowej walki wręcz 🙂 I nie zapominaj, że każda walka Fedora cieszy się ogromnym zainteresowaniem, bez względu na to jak nazywa się rywal. Po części jestem w stanie się z Tobą zgodzić, ale lepszego przeciwnika dla Fedora nie posiadamy.
– A jak ma się do tego Holender – Alistair Overeem – właściciel pasa Strikeforce w wadze ciężkiej?
– Myślę, że Overeem nie osiągnął jeszcze odpowiedniego poziomu by walczyć z Fedorem. Częściowo dlatego, że jego kariera w MMA, to nie są bardzo pewne i znaczące zwycięstwa, a po części, że jest mało znany w Stanach Zjednoczonych. W Strikeforce odbył jedną walkę i znikł z organizacji na dwa ostatnie lata. To nie wystarczy aby zorganizować ciekawą walkę dla amerykańskiego społeczeństwa. Trzy ostatnie walki Werduma miały miejsce w Stanach a Overeema tylko jedna. Wygrał pojedynek o pas z Buentello i zniknął. Jest to po prostu śmieszne. Nawiasem mówiąc, Werdum w 2006 roku pokonał Overeema w ramach Pride.
– Ale walka o pas ma zawsze większy oddźwięk, no dlatego dziwne jest to, że Fedor jako pierwsza twarz rosnącej i widowiskowej organizacji nie otrzymuje od niej możliwości walki o ten tytuł. Można przecież walkę z Werdumem przeprowadzić za brakujący tytuł, w razie gdy Overeem w przeciągu dwóch lat go nie obroni. Nie omawialiście takiej możliwości z kierownictwem Strikeforce?
– My nie walczymy o tytuł Strikeforce. To jest po prostu nasz partner, a jakiekolwiek tytuły – Strikeforce, UFC, WAMMA – to zwyczajne pucharki. Fedor przewyższa je. Nas interesuje poziom potencjalnego przeciwnika i jego popularność wśród publiczności, a nie to ile on posiada tytułów.
– Oznacza to, że nie będziecie naciskać na walkę o pas z Overeemem?
– Nie. Nie będziemy. Byliśmy znacznie bardziej zainteresowani walką z Barnettem, która nie odbyła się w sierpniu ubiegłego roku, ponieważ Josh został usunięty z pojedynku za doping. Wydaje się, że jego jesienna dyskwalifikacja powinna zakończyć się, będzie można rozważyć możliwości, jeśli zostanie on oczyszczony.
– Czy obecnie przedstawiciele UFC kontaktowali się z wami w sprawie współpracy?
– Nie. Nie kontaktowali się. Nie myślimy o tym, czy oni zaakceptowali nasze warunki, a my od nich nie odstąpimy. Mamy swoją organizację, swoje turnieje i partnerów. Nam jest dobrze bez UFC.
Tłumaczenie z frontu wschodniego by Tjo 🙂























