Obszerna relacja i komplet wyników po kliknięciu.

Trzydziesty drugi event M-1 Challenge za nami. W stołecznej hali Crocus-Expo zwieńczeniem wieczoru były dwie walki o pas tymczasowego mistrza, które dla gospodarzy zakończyły się porażkami. W kategorii królewskiej wyłączający światło wschodnim weteranom MMA, dagestański talent – Magomed Malikov (MMA 6-2) chyba niespodziewanie sam został położony na deski przez Amerykanina Kenny’ego Garnera (MMA 9-3). Obaj fighterzy od początku nie szczypali się w tańcu i poszli na ryzykowne wymiany chaotycznych cepów, które okazały się kluczem do zwycięstwa dla zawodnika z Florydy, jednak dopiero w trzeciej odsłonie. Deuce kombinacjami lewy – prawy przekreślił marzenia Górala z Machaczkały o rywalizacji z Guramem Gugenishvilim o trofeum. Ostatni rywal Janka Błachowicza – Brazylijczyk  Mario Miranda (MMA 14-4, UFC 1-3) stał się posiadaczem mistrzowskiego pasa M-1 w wadze średniej. Efektownie walczący kickbokser Arthur Guseinov (MMA 10-3) nie sprostał czarnemu pasowi BJJ. Reprezentant teamu Black House bez trudności obalał petersburżanina i zgodnie z przewidywaniami szukał poddania w parterze. W trzeciej rundzie zmęczony Rosjanin musiał klepać po mata leao.

Z wątpliwej wartości sukcesem kategorię niżej po raz pierwszy wystąpił klubowy kolega Fedora i uczestnik turnieju ciężkiego KSW – Maxim Grishin (MMA 13-6). Rosjanin spędził  większość czasu walki w klinczu. Generalnie w pojedynku wiało nudą. Na przestrzeni całej konfrontacji Grishin zapisywał kolejne oczka niskimi kopnięciami, kilkoma dynamicznymi akcjami w stójce i zaledwie jednym sprowadzeniem. Koniec końców jednogłośną decyzją pokonał Duńczyka – Joachim Christensen (MMA 7-2). Nie zdziwiłoby nas, gdyby fighter urodzony w Tambovie, a trenujący w Starym Oskole był następnym przeciwnikiem Marcina Zontka na rosyjskim ringu. Na czerwcowej gali M-1 Global o pas wagi lekkiej z Niemcem Danielem Weichelem zawalczy utytułowany sambista z Kaukazu – Musa Khamanaev (MMA 11-3). Doskonale przygotowany zapaśniczo, perspektywiczny Czeczen sprowadzeniami i uderzeniami z góry zajechał pierwszego mistrza M-1 – Artioma Damkovsky’ego (MMA 13-7). Taktyka reprezentanta klubu Legion i sparingpartnera Ivleva była taka sama, przez trzy rundy obalał i masakrował bombami białoruskiego strikera, któremu należą się słowa uznania za to, że wytrzymał tę rzeź. Dla odmiany w wadze ciężkiej młodziutki Arsen Abdulkerimov (MMA 5-2) po nudnej pierwszej rundzie, którą notabene przegrywał, na początku drugiej odklepał obieżyświata – Jessie’ego Gibbsa (MMA 10-6). Holender nie wykorzystał pozycji bocznej i walczył w parterze bardzo niemrawo. Życie zwykle pokazuje, że takie sytuacje lubią się mścić. Nie było inaczej. Zawodnik Gorets cepami i kolanami od razu przystąpił do ofensywy i w niespełna minutę trwania drugiej odsłony zakończył pojedynek gilotyną w stójce.

W kategorii półciężkiej na dużej gali M-1 znakomicie zadebiutował doświadczony Marcin Zontek (MMA 12-7, #5 w Rankingu PL). Reprezentowany przez Slugfest Management  Zonti od początku wymieniał ze swoim przeciwnikiem niskie kopnięcia, dopiero pod koniec pierwszej odsłony walka nabrała mocnego impetu, zawodnicy dalej punktowali low kickami i wymianami w stójce. Dodatkowo niepokonany Salim Daudov (MMA 4-1) zaznaczył przewagę ładnym rzutem. Polak pierwszą rundę nieznacznie przegrał na punkty, ale druga przebiegała już pod dyktando jeleniogórzanina, który przeniósł walkę do parteru i uzyskał dosiad. Nasz eksportowy półciężki nie oddał pozycji i zdemolował Dagestańczyka. Bezradny Daudov nie miał argumentu na Zontka i sędzia zdecydował się przerwać walkę. W kategorii półśredniej weteran Rage In The Cage Daniel Madrid (MMA 7-4) został uduszony zza pleców przez filigranowego zapaśnika Ramazana Esenbaeva (MMA 4-1). Amerykanin nie wykorzystał dwudziestocentymetrowej przewagi wzrostu, a zawodnik Sambo Piter pokazał ogromne serce do walki i wielką siłę fizyczną. Młody Dagestańczyk kompletnie zdeklasował Blackouta z Arizony, który rozbijany – oddał plecy i założenie techniki było już tylko formalnością.

Moskiewski grappler – Nikolay Kaushansky (MMA 3-0) niesiony dopingiem swojej publiki w dwie minuty poddał perspektywicznego Litwina – Mantasa Liulionisa (MMA 2-2). Zawodnik ze stolicy Rosji najpierw celnie trafiał sierpami, potem korzystając z okazji obalił i cały czas uderzał z góry. Ciosy nie przynosiły jednak oczekiwanych rezultatów i Rosjanin skutecznie poddał rywala prostym ezekielem. W pojedynku otwierającym event wychowanek znanego z ringu KSW – Alexeya Oleynika, Iftikhor Arbobov (MMA 2-0) szybką gilotyną pozbawił przytomności moskiewskiego boksera Igora Egorova (MMA 0-1).

Główna karta:

Pojedynek o tymczasowy pas mistrza M-1 Challenge w wadze ciężkiej
Open.: Kenny Garner pok. Magomeda Malikova przez KO (uderzenia w stójce), 3:31, runda 3.

Pojedynek o tymczasowy pas mistrza M-1 Challenge w wadze średniej
84 kg.: Mario Miranda pok. Arthura Guseinova przez poddanie (duszenie zza pleców), 2:39, runda 3.

93 kg.: Maxim Grishin pok. Joachima Christensena przez jednogłośną decyzję, 5:00, runda 3.
70 kg.: Musa Khamanaev pok. Artema Damkovsky’ego przez jednogłośną decyzję, 5:00, runda 3.
Open.: Arsen Abdulkerimov pok. Jessie’ego Gibbsa przez poddanie (gilotyna w stójce), 0:49, runda 2.
77 kg.: Ramazan Esenbaev pok. Daniela Madrida przez poddanie (duszenie zza pleców), 2:16, runda 1.
93 kg.: Marcin Zontek pok. Salima Daudova przez TKO (uderzenia z dosiadu), 2:41, runda 2.
70 kg.: Nikolay Kaushanky pok. Mantasa Liulionisa przez poddanie (ezekiel), 2:04, runda 1.
70 kg.: Iftikhor Arbobov pok. Igora Egorova przez poddanie (gilotyna), 1:27, runda 1.

Karol Dąbrowski
"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.