Fani mieszanych sztuk walki bez wątpienia pamiętają pojedynek Wanderleia Silvy (35-14-1) z Vitorem Belfortem (26-14) z 1998 roku. Wtedy starcie w zaledwie 44 sekundy zwyciężył „The Phenom”. Teraz okazuje się, że do rewanżu może dojść po ponad 21 latach. Po odejściu z Bellatora, „Axe Murderer” chciałby spróbować swoich sił w organizacji walk na gołe pięści – Bare Knuckle FC.

Według nieoficjalnych informacji Wanderlei Silva podpisał już kontrakt z amerykańską organizacją, jednak na ten moment nie podano konkretnych informacji dotyczących jego potencjalnego debiutu. 43-latek rozpoczął już jednak medialną ofensywę, wyzywając do walki Vitora Belforta.

„Co do Bare Knuckle, zostałem zaproszony, aby się tam pojawić. Dostałem zaproszenie, aby obejrzeć walkę Gabriela Gonzagi z Antonio Silvą. Myślę, że w końcu znalazłem idealne miejsce, aby zaspokoić wszystkie swoje zachcianki w sporcie. Możesz używać tylko rąk w walce bokserskiej na gołe pięści.”

„Oto wyzwanie, które chciałem podjąć w Bare Knuckle. Wysłałem jednemu z promotorów nagranie audio. Oni oferują naprawdę spore pieniądze, więcej niż za to, co robię. Powiedziałem im, że naprawdę chcę zawalczyć, ale przeciwnikiem musi być jakiś konkretny facet. Zgodziłbym się, jeśli zmierzyłbym się z Vitorem Belfortem. Gołe pięści, pięć dwuminutowych rund, tylko boks. Chcę zobaczyć, czy jest mężczyzną, czy będzie uciekał. Znaleźliśmy odpowiednie miejsce do rozstrzygniecia jednej z najstarszych rywalizacji w sporcie. Co słychać, Vitor? Wchodzisz w to czy masz zamiar uciekać?”

Zobacz walkę z 1998 roku:

19 KOMENTARZE

  1. Znaleźliśmy odpowiednie miejsce do rozstrzygniecia jednej z najstarszych rywalizacji w sporcie.

    Faktycznie, jak stary jest boks, jak stare jest karate, jak stare są wszystkie inne sporty kopane i uderzane, tak długo istnieje ta niemal odwieczna rywalizacja między zawodnikiem i treningowym workiem, do utraty tchu, dopóki ręce czy nogi umieją wyprowadzać ciosy i kopnięcia, a na kolejnym treningu znowu, jak Syzyf wtacza kamień pod górę, tak zawodnik bije w worek bez końca…

    Wanderlei, w tej walce wyglądałeś jak placek i Belfort nie ma ci nic do udowodnienia :razz:jelen:

  2. Mówcie co chcecie drogie dzieci, ale w czasach mojej znamienitej młodości, czyli w gimnazjum, to właśnie Wanderlei Silva robił furorę, a nie Belfort.

  3. Mówcie co chcecie drogie dzieci, ale w czasach mojej znamienitej młodości, czyli w gimnazjum, to właśnie Wanderlei Silva robił furorę, a nie Belfort.

    Dokładnie tak było.Wand ze swoim wyglądem i zachowaniem idealnie trafiał w gusta"mlodych gniewnych"-rozbujany agresywny typ z twarzą mordercy którego wszyscy się boją.Kazdy malolat z nadwyżką testosteronu chciałby być taki jak on.Moj serdeczny przyjaciel z młodych lat nie ma pojęcia co to ksw,ufc czy McGregor ale jak się widzimy to zawsze zapyta co tam u Wanderleia i Vovchanchyna.On myśli że Wand dalej morduje ludzi w Pride.Druga rzecz to to,że Wand był mistrzem Pride, japonce traktowali go jak Boga,hajlajtow mma na YT nie było nawet połowy tego co dziś a Silva i tak był na większości z nich.Mial charyzme, wygląd,widowiskowy styl walki i był ulubieńcem fanów i organizacji-identycznie jak Conor który też dzięki tym cechom odniósł sukces(z racji dzisiejszej"globalnosci"mma Conor oczywiście zszedł o wiele wyżej).

  4. Jaki sens takiego rewanżu w którym wiek gra główna role. Zwycięstwo to prawdopodobnie będzie dzieło przypadku  lub większej ilości mikstury Panoramixa.

  5. Różnica jest taka, że Vitor nie potrzebuje blizn na facjacie, Wandowi natomiast one nie przeszkadzają, brzydszy nie będzie. Stąd walka się nie odbędzie.

  6. Różnica jest taka, że Vitor nie potrzebuje blizn na facjacie, Wandowi natomiast one nie przeszkadzają, brzydszy nie będzie. Stąd walka się nie odbędzie.

    Vitor na TRT robi go w pierwszej rundzie w tej chwili.

  7. Vitor na TRT robi go w pierwszej rundzie w tej chwili.

    wiadomka, ale mógłby jakiegoś lucky na łuk brwiowy wyłapać a bez rękawic skóra szybko pęka

  8. To ja tylko dodam że ten rewanż już był kiedyś zestawiony na UFC ale Belfort złapał kontuzje i na jego miejsce wszedł Rich Franklin by stoczyć swój rewanż z Wandem.

  9. Już mięli tyle razy się bić, że dajmy spokój…Taki rewanż by był świetny, gdyby ich zestawili niedawno po tym pamiętnym pojedynku – w swoich prime'ach, a teraz to już niech chłopy zarabiają kapustę i nie obijają się za bardzo – zdrówko jest jedno, swoje już dokonali.

    Mój ulubiony zawodnik to właśnie Vitor, ale jak tu ktoś wspominał, gdy byłem młodszy to ten morderca Wand robił wrażenie, a jeszcze Mirko wtedy, jak go ubił to po prostu było epickie – ahh co to były za czasy, pierwsze pride'y / dream'y  / ufc / pierwsze tufy…Ile tam było ciekawych postaci 😉

  10. Prime Wanda przypadało na lata 2000 – 2006 kiedy odniósł kilkadziesiąt zwycięstw  i rządził niepodzielnie w Pride. Jednak większość przeciwników to były japońskie ogórasy którzy byli zestawiani z Wandem na zasadzie "a może temu uda sie go pokonać". Silva nokautował ich hurtowo, w sumie przegrywali zanim weszli do ringu.  Japończycy koniecznie w tej wadze  chcieli mieć swojego mistrza że np z Sakurabą zestawiali go 3 razy ( żeby nie było Sakuraby za ogórasa nie uważam :cool:).

    Do mocnych przeciwników z którymi walczył w tym czasie i mozna zaliczyć:  Rampage ( 2 słynne morderstwa), wspomniany Saku ( 3xwin), Ricardo Arona (1 wygrana, 1 przegrana), Dan Henderson ( 1wygrana, 1 przegrana) ,

    Tito Ortiz ( przegrana).  Porażek z Crocopem  i Huntem nie licze bo to ciężcy.  Po przejściu do UFC Silvie już tak nie szło, jego siermiężny styl polegający na rzucaniu cepów na lewo i prawo został szybko rozpracowany. Bilans w UFC to 4-5.

    Belforta stawiam wyżej niż  Silvę. Miał on gorszy okres w swoim życiu wynikający z problemów życiowych (porwanie siostry) ale jeśli przegrywał to tylko z najlepszymi( Lidell, Ortiz, ciężki Overrem i Couture). Gdy wiekszość postawiła na nim krzyżyk wrócił do UFC i narobił tam sporo zamieszania.  Dwukrotnie walczył o tytuł w 185 i 205.

    Wielka szkoda ze nie doszło do ich rewanżu w 2012 (Belfort złamał wtedy rękę). Wtedy by to miało jeszcze sens. Teraz nie ma to żadnego.

  11. I wtedy Zakochałem się w MMA.

    Ja zakochałem się studiując perypetie nijakiego Ricksona Gracie, do dziś nie wiem ile było w tym prawdy, ile podkolorowanej legendy. Jednak to robiło wrażenie. Później cała otoczka pierwszych turnieji Pride jak inne starcia, choćby jak to wyżej tylko ugruntowały tą miłosc

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.