27 września 2014 roku podczas gali UFC 178, wschodząca gwiazda organizacji UFC Conor McGregor spełnił obietnice składane przed walką i zdemolował w pierwszej rundzie Dustina Poiriera.

Tak pisaliśmy o tej walce 5 lat temu:

Walka została podpisana po tym jak Poirier publicznie rzucił wyzwanie Irlandczykowi, mówiąc że dla niego jest gotów cofnąć się w rankingu, aby pokazać fanom MMA, ile tak naprawdę warty jest McGregor. „Notorious” odpowiedział mu na konferencji prasowej po swojej zwycięskiej walce, że Dustin miał już szansę z nim walczyć kiedy jego kolegą z zespołu American Top Team, Cole Miller złapał kontuzję i nie skorzystał z niej. Według zawodnika SBG Ireland oznacza to, że Poirier tak naprawdę boi się walki z nim…

Conor McGregor nie zawiódł swoich fanów i w fantastycznym stylu znokautował Dustina Poiriera. Od początku starcia Conor prowokował Dustina poprzez opuszczanie rąk oraz mówienie do niego w czasie walki przy okazji gestykulował, pokazując dezaprobatę na każdy cios, którym Poirier trafił. Gdy dał już wystarczająco dużo czasu Amerykaninowi, sam przeszedł do ofensywy. Lewym sierpem trafił ponad ucho Dustina i gdy ten padł na matę zamroczony, McGregor szybko uruchomił lawinę dodatkowych ciosów, które szybko zmusiły sędziego Herba Deana do przerwania pojedynku.

Dustin Poirier: Myślę, że mój rewanż z Conorem McGregorem ma teraz sens

3 KOMENTARZE

  1. Jak nie lubię tego rudego pijaczka hydraulika, to muszę przyznać, że zgniótł Pojrera psychicznie jak nikt nigdy nikogo (może jeszcze Nejcik tak stłamsił Donalda). To jak Dustin był jednocześnie zesrany i sfrustrowany już tydzień przed walką (na wszystkich embedded chodził jakby miał się popłakać z nerwów), to naprawdę czapki z głów. Szapoba rudy kurwiu.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.