UFC kontynuuje udostępnianie nagrań z klasycznych pojedynków w PRIDE. Dzisiaj organizacja przypomina starcie Kazushiego Sakuraby z Renzo Graciem, które odbyło się 27 sierpnia 2000 roku na gali PRIDE 10.

Poniższy fragment tekstu pochodzi z cyklu artykułów MMARocks.pl o historii MMA. Zobacz więcej: Historyczny szlak MMA #11 – O Japończyku, który powstrzymał rodzinę Gracie

Sakuraba otrzymał pseudonim „The Gracie Hunter”. Pokonał już Roylera, Royce’a, a także ucznia rodziny – Vitora Belforta. Następny na liście Japończyka był Renzo Gracie, który był innym typem zawodnika. Podczas gdy Royler i Royce polegali na tradycyjnym brazylijskim jiu-jitsu, to Renzo przyjął zmienioną postawę. Walczył agresywniej i w odróżnieniu od swoich krewnych, w większym stopniu korzystał również z walki w stójce.

„Ataki Renzo nie wywodzą się tylko z jiu-jitsu i zapasów, ale także z innych sztuk walki. Nie mogę się doczekać tej walki, ponieważ jest jednym z zawodników, z którym zawsze chciałem się zmierzyć. Z tego co wiem, ważymy tyle samo. Jestem usatysfakcjonowany, że jest moim przeciwnikiem. Uważam, że fighter, który potrafi wszystko jest silniejszy. W tym kontekście Renzo jest silniejszy od Royce’a. Tak sądzę. Jest wszechstronny i nie trzyma się tylko jednej rzeczy. Próbuje wielu technik i zamienia je w swoje własne” – opowiadał przed walką Sakuraba. „Chcę stoczyć z nim interesujący pojedynek. Oczywiście będzie dobrze, jeśli w rezultacie to ja zwyciężę. Naprawdę czuję, że możemy dać dobrą walkę. Będzie żenująco, jeśli w przeciwieństwie do oczekiwań stoczymy nudną walkę. Przyjdźcie więc i zobaczcie to starcie bez żadnych oczekiwań! Jeśli pojedynek okaże się interesujący, to będziecie się czuli jakbyście otrzymali ekstra bonus”.

Renzo był podekscytowany szansą na przywrócenie nazwisku Gracie dawnej chwały w MMA. „Kazushi Sakuraba był dla nas jak kamyk w bucie. Był jednym z najbardziej niesamowitych zawodników z Japonii, a szczególnie wyjątkowy był jego spryt podczas walki” – wspomina Renzo Gracie. „Potrafił się zaadaptować i odnaleźć sposoby na złamanie swojego przeciwnika. Był bardzo skuteczny w tym co robił”.

Walka Renzo z Kazushim odbyła się 27 sierpnia 2000 roku na gali Pride 10. Był to przyjemny dla oka pojedynek i efektowna wymiana technik z obu stron. W ostatniej minucie starcia Japończyk przechwycił w stójce rękę Renzo i skręcił się do swojej ukochanej kimury. Zawodnicy wylądowali w parterze, a Renzo, który nie odklepał, wyszedł z tej walki z połamaną ręką. Pomimo paskudnie wyglądającej kontuzji, Brazylijczyk nie dał poznać po sobie żadnych oznak bólu. „Jeśli mam być szczery, nawet czerpałem przyjemność z tej chwili. Byłem świadomy tego co się dzieje i się nie poddałem” – wspomina Gracie. „Widziałem, że więzadła puszczają i słyszałem każde z nich po kolei jak się zrywają. Przyjąłem to jako karę za błąd, który popełniłem. Naprawdę wierzyłem, że mogłem walczyć dalej, nawet bez ręki”.

Pomimo tego, że Gracie nie odklepał, to w pełni rozumiał decyzję sędziego o przerwaniu walki. Nie mógł zostać dopuszczony do dalszej potyczki z tak mocno uszkodzoną ręką. Brazylijczyk zachował klasę i przyjął porażkę z pokorą. Chwycił mikrofon i zwrócił się do publiczności. „Wielu ludzi robi wymówki po przegranej walce. Ja mam tylko jedną. Był ode mnie lepszy”.

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.