27 lutego 2016 roku – to data ostatniej walki Normana Parke (MMA 28-6-1, 1NC) w UFC. Po porażce z Rustamem Khabilovem (MMA 23-4), zawodnik poinformował fanów za pośrednictwem swojego konta na Facebooku, że został uwolniony z kontraktu. Napisał też, że jest gotowy na jakąkolwiek ofertę, która nadejdzie, dodając „na jakiejkolwiek gali, gdziekolwiek”.

Choć pierwszy bój po zwolnieniu z UFC stoczył w ACB (obecnie ACA), a drugą w BAMMA, to trzeci pojedynek był już pod banderą KSW. Irlandczyk na 39. gali został przeciwnikiem Mateusza Gamrota (MMA 15-0, 1NC), a pojedynek odbył się o pas. Norman Parke przegrał, ale decyzja na korzyść Polaka podzieliła fanów i wielu nazwało ją dyskusyjną. Część widziała zwycięstwo Gamrota, a część Parke’a. Pół roku później doszło do rewanżu, który został nierozstrzygnięty z uwagi na nieintencjonalny faul Mateusza (palec włożony w oko). Norman związał się na stałe z KSW i powoli wygrywał wszystkie starcia. Z Łukaszem Chlewickim (MMA 14-8-1), potem z Borysem Mańkowskim (MMA 19-8-1). A gdy udało mu się przejść Artura Sowińskiego (MMA 19-11, 2NC), „Gamer” zwakował pasy i zrobił sobie przerwę od startów. Na tę sytuację właściciele KSW zareagowali ogłoszeniem pojedynku o tymczasowy pas wagi lekkiej. Pierwotnie zawalczyć o niego mieli Norman oraz Marian Ziółkowski. Marian jednak doznał kontuzji, a w jego miejsce wskoczył Marcin Wrzosek (MMA 14-6). Po uporaniu się z i tym zawodnikiem, Norman Parke został tymczasowym mistrzem KSW. Wczoraj na swoim koncie na Twitterze, zawodnik z Irlandii podzielił się wspomnieniami z okresu świeżo po zwolnieniu z UFC, dając do zrozumienia, że jest wdzięczny KSW i zadowolony z miejsca, w którym wylądował gdy przechodził mocne załamanie.

Trzy lata temu zostałem zwolniony z UFC. Wpadłem wtedy w depresję (przynajmniej tak mi się wydaje), czarną dziurę z której nie mogłem się wydostać. Wróciłem do picia oraz zażywania narkotyków by nie myśleć o tym. Nie trenowałem wtedy wcale, brałem walki tylko dla pieniędzy i by się wyżyć. Popadłem w długi. To była droga ku samozniszczeniu. Powtarzałem sobie, że pewnego dnia wszystko się ułoży, że powoli będę wracał na właściwy tor. Dziś jestem mistrzem wagi lekkiej w jednej z największych organizacji na świecie. W KSW.

10 KOMENTARZE

  1. Piękny prolog napisał Maciej do swojego nowego filmu.

    Normana KSW wyciągnęło z depresji i ćpania, mnie wyciągnęło z alkoholizmu, bo robią tak chujowe gale, że człowiekowi nie chce się pić wódki pod to.

    Lepiej cpać i mieć depresję niż nie cpać, ale mówić, że KSW jest jedną z największych organizacji na świecie.

  2. Piękny prolog napisał Maciej do swojego nowego filmu.

    Normana KSW wyciągnęło z depresji i ćpania, mnie wyciągnęło z alkoholizmu, bo robią tak chujowe gale, że człowiekowi nie chce się pić wódki pod to.

    Lepiej cpać i mieć depresję niż nie cpać, ale mówić, że KSW jest jedną z największych organizacji na świecie.

    Widać żeś najebany bo:

    1. Piszesz 3 posty z rzędu zamiast jednego

    2. Napisałeś KSW zamiast KRS

  3. Widać żeś najebany bo:

    1. Piszesz 3 posty z rzędu zamiast jednego

    2. Napisałeś KSW zamiast KRS

    Nie potwierdzam.

    Nie zaprzeczam

  4. Piękny prolog napisał Maciej do swojego nowego filmu.

    Normana KSW wyciągnęło z depresji i ćpania, mnie wyciągnęło z alkoholizmu, bo robią tak chujowe gale, że człowiekowi nie chce się pić wódki pod to.

    Lepiej cpać i mieć depresję niż nie cpać, ale mówić, że KSW jest jedną z największych organizacji na świecie.

    Słowa klucze to "jedna z największych" organizacji. Nie zaprzeczysz chyba ze KSW znajduje się w światowym top100

  5. Wspomina depresję "Piłem i zażywałem narkotyki"

    To nie depresja, to piątek wieczór w Irlandii

    Oraz w każdym miejscu na ziemi

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.