Nate Marquardt po dwóch latach od czasu przejścia na sportową emeryturę w MMA postanowił, że wróci do rywalizacji w klatce. Nie wiadomo jeszcze kto będzie nowym pracodawcą zawodnika. W wywiadzie dla MMA Junkie były mistrz Strikeforce wypowiedział się na temat swojej decyzji.

Tak, to prawda, wracam do MMA. Wiem o tym od jakiegoś czasu, ale nie ogłaszałem tego publicznie. To szalona historia, ale miałem sen… Bóg do mnie przemówił, a potem potwierdził swoje słowa przez dwie osoby. Jednej nigdy nie widziałem na oczy, a druga jest moim przyjacielem. Potwierdził, że będę znowu walczył.

Mający na koncie 56 zawodowych walk Marquardt przeszedł na sportową emeryturę w grudniu 2017 roku. 40-letni zawodnik w trakcie swojej kariery walczył dla czołowych organizacji MMA na świecie, w tym dla UFC, Strikeforce oraz japońskiej Pancrase.

W UFC stoczył 25 walk kończąc karierę z dodatnim bilansem 13-12. Największe wygrane na koncie to zwycięstwa nad Demianem Maią, Rousimarem Palharesem oraz Tyronem Woodley w walce która przyniosła mu pas organizacji Strikefoce w wadze półśredniej. W UFC dwukrotnie dostawał szansę walki o pas, których niestety nie wykorzystał.

Marquardt w ostatnich latach w UFC radził sobie coraz gorzej. Zwyciężył zaledwie trzy razy w trakcie 11 walk a karierę kończy mając na swoim koncie 3 przegrane z rzędu. Nate ma wrócić do kategorii półśredniej.

27 KOMENTARZE

  1. @Hefaner, @HubiSSJ3 – zapraszam do debaty.

    :beczka:

    Tutaj, mam wrażenie, stoimy z Hubim po jednej stronie barykady – bycie napierdalanym w łeb przez ponad 20 lat życia jest bardziej szkodliwe niż religia.

    Znaczy nie twierdzę, że dużo bardziej, ale wciąż.

  2. Ha ha ha… Jacy ci ludzie są naiwni….

    – Tak, tak słuchaj mnie Nate. Tu Bóg do ciebie mówi. Musisz walczyć. Zapamiętaj, to twoja misja od Boga musisz walczyć…..

    :devil smile: :devil smile1: :muttley: :eddieconspiracy:

  3. Świetny przykład jak religia niszczy ludzi.

    A jakby paplał, że to "Matka Ziemia" mu kazała, to byłby to przykład, że ekologia niszczy ludzi?

    :damjan:

  4. Zastanawiam się, czy jest jakiś zawodnik, który w ostatnim czasie przeszedł na emeryturę i z niej nie wrócił :zakręcony:

  5. Zastanawiam się, czy jest jakiś zawodnik, który w ostatnim czasie przeszedł na emeryturę i z niej nie wrócił :zakręcony:

    @Baasteek  od swoich treningów…

    :redford:

  6. Powyżej określonej ilośći KO zebranych na cytryne u każdego zawodnika prędzej czy później występują jakieś wizje bądź dialogii związane z Bogiem. Ciekawe…

  7. :eddieconspiracy:we śnie można Boga opacznie zrozumieć, słuchaj Nate to ja Bóg musisz wrócić do walk żeby nabijać innym rekord.

  8. Tutaj, mam wrażenie, stoimy z Hubim po jednej stronie barykady – bycie napierdalanym w łeb przez ponad 20 lat życia jest bardziej szkodliwe niż religia.

    Znaczy nie twierdzę, że dużo bardziej, ale wciąż.

    Do połowy wypowiedzi tak. Z pierwszą linijką się zgadzam bezdyskusyjnie, z drugą już niezbyt 😉

    Ciężko mi jako katolikowi jest sobie wyobrazić, że Bóg zsyła na niego sen w stylu "Synu, wiem, że masz już zniszczony łeb i pewnie będziesz zapominał co drugi dzień jak Twoje wnuki mają na imię, ale wróć i daj się obijać, żebyś mógł stracić pamięć jeszcze szybciej. A no i być może dostaniesz parkinsona w gratisie, jak się bardzo postarasz"

    @mewson nie pokazało mi oznaczenia jak coś, nie wiem dlaczego.

  9. "Synu, wiem, że masz już zniszczony łeb i pewnie będziesz zapominał co drugi dzień jak Twoje wnuki mają na imię, ale wróć i daj się obijać, żebyś mógł stracić pamięć jeszcze szybciej. A no i być może dostaniesz parkinsona w gratisie, jak się bardzo postarasz"

    Dlaczego nie? Podobno niejakiemu Abrahamowi kazał złożyć syna w ofierze. Albo historia Hioba… A według św. Tomasza z Akwinu (uproszczając) im bardziej Bóg Ciebie gnębi tym bardziej kocha i nagroda będzie fajniejsza. Wszechmocny Bóg (jeżeli istnieje) może wszystko. Jest Panem życia i śmierci i nic Go nie ogranicza, więc jeśli miał ochotę, mógł mu taki numer zrobić.

  10. Dlaczego nie? Podobno niejakiemu Abrahamowi kazał złożyć syna w ofierze. Albo historia Hioba… A według św. Tomasza z Akwinu (uproszczając) im bardziej Bóg Ciebie gnębi tym bardziej kocha i nagroda będzie fajniejsza. Wszechmocny Bóg (jeżeli istnieje) może wszystko. Jest Panem życia i śmierci i nic Go nie ogranicza, więc jeśli miał ochotę, mógł mu taki numer zrobić.

    To jeszcze Stary Testament, w Nowym Jego Syn obiecał, że takich numerów nie będzie :boss:

  11. jaki bóg jest za tym, że by ludzie się lali  po mordach za pieniądze jak zwierzęta?

    raczej każda religia to potępia, a te barany do boga się odwołują XDDD

  12. To jeszcze Stary Testament, w Nowym Jego Syn obiecał, że takich numerów nie będzie :boss:

    Tak, tak. Nie znam takich obietnic. A jeśli nawet, to obiecał ktoś kto posłużył się Judaszem i zrobił z niego największego konfidenta w galaktyce (ktoś musiał Go sprzedać, żeby Go zabili i mógł zmartwychwstać). Otóż, jak już pisałem Bóg jako osoba wszechmocna może wszystko. Nie musi przestrzegać żadnych zasad, układów, obietnic, nie musi się kumplować z ludźmi – dzięki Niemu to wszystko istnieje, On naprawdę nic nie musi. A wszystko co robi jest dobre, nie dlatego, że On przestrzega jakichś "norm dobra", po prostu wszystko co czyni jest dobre.

    :fjedzia:

  13. Zastanawiam się, czy jest jakiś zawodnik, który w ostatnim czasie przeszedł na emeryturę i z niej nie wrócił :zakręcony:

    Ben Askren

    Bożu pewnie za chwilę wyda sprostowanie, że mu się Nejty pojebały i miało to dojść do Diaza.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.