Yoel Romero naciska na pas

W poprzednim miesiącu, kiedy Paulo Costa poinformował społeczność MMA o kontuzji bicepsa, od razu swoją gotowość do mistrzowskiego starcia z Israelem Adesanyą (18-0) wyraził Yoel Romero (13-4). Zarówno Nigeryjczyk, jak i Kubańczyk są zainteresowani tym starciem, to Dana White nie do końca popiera tę ideę. W tym wypadku ”Żołnierz Boga” nie zostaje bierny w mediach i dalej naciska na walkę o pas.

Jestem gotowy na walkę, bo jestem głodny. Wiele osób zadaje sobie pytanie, kto tak naprawdę jest prawdziwym mistrzem.

Ludzie gadają, że przegrałem trzy walki. Tak naprawdę, kiedy spojrzą w to głębiej, to uznają, że ja wcale nie byłem tym przegranym. Fakt, teraz każdy chce zobaczyć mnie z Israelem. To nie jest tak, że nie potrafię przyjąć porażki. Kiedyś na pewno przyjdzie czas, że przegram, zresztą jak na każdego innego. Jeżeli taki dzień przyjdzie, że poniosę klęskę, to otwarcie to przyznam.

To według sędziów byłem gorszy. Przegrywałem na Igrzyskach Olimpijskich. Dostałem wtedy lanie, jednak w UFC nie przegrałem.

Co więcej, Yoel podczas rozmowy z Arielem Helwanim odniósł się do osoby Roberta Whittakera.

Mam ogrom szacunku do Roberta, ale on nie jest już tym samym gościem. Wiecie, kiedy masz wiele kontuzji i twoje ciało jest naprawdę nieźle poobijane, to w końcu twój duch walki siądzie. Wiem, że jest wielkim wojownikiem i zawsze naciska na pojedynki i ich realizację, ale widzieliście jego ruchy, ciosy. Ciało Roba jest już w fatalnym stanie.

Na sam koniec zawodnik przekazał wiadomość obecnemu mistrzowi wagi średniej.

Israel, przyciśnij ich. Wkrótce się zobaczymy chłopcze.

21 KOMENTARZE

  1. Wiele osób zadaje sobie pytanie, kto tak naprawdę jest prawdziwym mistrzem.

    Israel Adesanya

    Ludzie gadają, że przegrałem trzy walki. Tak naprawdę, kiedy spojrzą w to głębiej, to uznają, że ja wcale nie byłem tym przegranym.

    Gdybym nie wiedział skąd jest Romero, to postawiłbym na Brazylię.

    To nie jest tak, że nie potrafię przyjąć porażki.

    Czyżby?

    Kiedyś na pewno przyjdzie czas, że przegram, zresztą jak na każdego innego. Jeżeli taki dzień przyjdzie, że poniosę klęskę, to otwarcie to przyznam.

    xD

    To według sędziów byłem gorszy. Przegrywałem na Igrzyskach Olimpijskich. Dostałem wtedy lanie, jednak w UFC nie przegrałem.

    xDDD

  2. Israel Adesanya

    Gdybym nie wiedział skąd jest Romero, to postawiłbym na Brazylię.

    Czyżby?

    xD

    xDDD

    Dobrze podsumowane, tylko maly Yoel nie wie kto jest prawdziwym mistrzem lecz wyglada na to, ze sie zaraz dowie.

    A w offtopie dodam, ze zacny avatar, zawsze mnie zastanawiala ta chwilowa moda na krecenie suta tuz przed walka. Pamietam, ze Irasiad i GSP stosowali to przez chwilę. Testowalem, (nie przed walka) ale ciezko mi rozstrzygnac na ile efektywne w warunkach bojowych.

  3. Romero to trochę taki Woodley: tamten odbierał dusze, ten zdrowie:

    1. Tego komandosa Kennedyego – wysłał do Afganistanu czy innego Iraku. Tam mu lepiej (i zdrowiej niż w klatce) :neildegrassewhoa:

    2. Roberta – mistrza wydałoby się na lata (i na dodatek przegrał z nim 2x), ograbił ze zdrowia zupełnie.  Późniejsze zwycięstwo Izzego z Wittakerem to trochę jak w tym dowcipie, co żona mordowała się 30min żeby słoik odkręcić, a mąż wziął i od razu otworzył. Żona skomentowała: nic dziwnego, skoro go tak przez pół godziny wymęczyłam. Robert był jak ten słoik. :usunto:

    3. Costa niby wygrał, a to Romero jest w tej chwili w grze. Costa bicek leczy (albo uszkodzony w czasie walki, albo po walce, podczas świętowania… wiecie o co chodzi, to męskie forum :roberteyeblinking:).

    4. Machina – zajebisty zawodnik, taki nie za stary a w Geriatorze :rowerek:

    5. Weidman… no zdrowszy to już nie będzie :juanlaugh:

    6. Ten model ze złamaną szczęką- stracili w tylko zdrowie ale i szczęście (zamienił Romero na Janka :waldeklaugh:)

    7.  Aligator-Jw: znów Janek :antonio:

  4. Romero to trochę taki Woodley: tamten odbierał dusze, ten zdrowie:

    1. Tego komandosa Kennedyego – wysłał do Afganistanu czy innego Iraku. Tam mu lepiej (i zdrowiej niż w klatce) :neildegrassewhoa:

    2. Roberta – mistrza wydałoby się na lata (i na dodatek przegrał z nim 2x), ograbił ze zdrowia zupełnie.  Późniejsze zwycięstwo Izzego z Wittakerem to trochę jak w tym dowcipie, co żona mordowała się 30min żeby słoik odkręcić, a mąż wziął i od razu otworzył. Żona skomentowała: nic dziwnego, skoro go tak przez pół godziny wymęczyłam. Robert był jak ten słoik. :usunto:

    3. Costa niby wygrał, a to Romero jest w tej chwili w grze. Costa bicek leczy (albo uszkodzony w czasie walki, albo po walce, podczas świętowania… wiecie o co chodzi, to męskie forum :roberteyeblinking:).

    4. Machina – zajebisty zawodnik, taki nie za stary a w Geriatorze :rowerek:

    5. Weidman… no zdrowszy to już nie będzie :juanlaugh:

    6. Ten model ze złamaną szczęką- stracili w tylko zdrowie ale i szczęście (zamienił Romero na Janka :waldeklaugh:)

    7.  Aligator-Jw: znów Janek :antonio:

    Romero czyli pyrrusowe zwyciestwo, z nim wygrac to jak przegrac.

  5. Romero w 5 rundowce by Costę zabił.

    Dokładnie.  Z Robertem było bardzo bardzo blisko w obu walkach.

    Romero ma wyższy potencjał regeneracyjny i dlatego jeszcze się nie rozsypał tak jak Whittker ale na pewno też go te dwie batalie osłabiły.

  6. Z Robertem było blisko w obu walkach ? W pierwszej kiedy ? Bo z tego co pamiętam to Romero zaliczył dechy w pierwszym starciu i bliżej porażki przez KO był właśnie Yoel.

  7. Typ nie wygral od zeszlego roku, ma rekord 1-3 w ostatnich 4 walkach i chce walki o pas.. jak wygra z Canonierem to prosze bardzo ale poki co za chuj nie zasluguje

  8. Jebany, nawet jak przegrywa to wygrywa. Po 3 miesiącach gotowy a jego przeciwnicy w rozsypce. Fajne laboratoria muszą mieć na tej Kubie skoro stworzyli człowieka z domieszką tytanu.

  9. Chętnie bym zobaczył ich walkę. Jeszcze chętniej bym zobaczył Adesanyę kończącego Kubańczyka przed czasem…najlepiej do błogiej nieprzytomności a nie jakieś tko rodzące wątpliwości…

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.