Tyron Woodley po utracie pasa mistrzowskiego chciałby walki z innym byłym mistrzem i największą gwiazdą MMA na świecie, Conorem McGregoremThe Chosen One dał znać o swoim pomyśle w wywiadzie dla TMZ.com.

Gdybym był UFC to powiedziałbym mu żeby walczył z Tyronem Woodleyem w kategorii półśredniej. Obaj właśnie straciliśmy pasy mistrzowskie, on nie ma teraz pozycji do domagania się walk. Przegrałeś, zacząłeś wielką religijną wojnę, rozwaliłeś jakiemuś fanowi telefon, cały czas wpadasz w jakieś kłopoty i oni mu wybaczają. Niech przejdzie przez walkę ze mną i wtedy będą mogli gadać.

Mówię poważnie. Nie myślałem o tej walce dopóki o tym nie wspomniałeś. Chciał walczyć z Cerrone – on nigdy nie był mistrzem. Chce walki z Diazem – on też nie był mistrzem. Chce rewanżu z Khabibem – ja też chce natychmiastowego rewanżu. Jeśli go nie dostanę to mogę walczyć z Conorem. Chodź, zawalczmy.

Żadna inna walka nie ma dla mnie sensu w tym momencie. Mogę więc zawalczyć z Conorem. Gdzie jesteś? Przestań być piz*ą, zawalczmy. Chcę takiego pojedynku. Mogę bić się z nim w Irlandii. Mogę bić się z nim na podwórku. Mogę zrobić to gdziekolwiek.

Podczas UFC 205, gdzie Woodley walczył ze Stephenem Thompsonem, a McGregor mierzył się z Eddiem Alvarezem, doszło do małej dyskusji obu panów. Irlandczyk jasno dawał znać, że po zdobyciu mistrzowskiego pasa w kategorii lekkiej chętnie zmierzy się z mistrzem dywizji do 77 kilogramów, lecz nigdy nie doszło do takiego pojedynku. Conor mierzył się w tym limicie wagowym z Natem Diazem.

2 KOMENTARZE

  1. A ja gdybym był UFC, to bym powiedział marudzie, żeby najpierw zrobił 155 na jedną walkę i ją wygrał, potem pogadamy. A jak nie, to spierdalaj.Jeszcze brakuje, żeby goście ze średniej albo półciężkiej "rzucali wyzwania", tylko po to, żeby ich kłapanie jadaczką było w mediach. A nie, wróć…

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.