Robert Whittaker (20-5) po porażce z Israelem Adesanyą i utracie pasa wagi średniej miał zmierzyć się z Jaredem Cannonierem na UFC 248 w celu odbudowania swojej renomy. Niestety nie doszło do tego starcia, gdyż Australijczyk wycofał się na dwa miesiące przed wydarzeniem. Na początku pewne źródła twierdziły, iż sytuacja rodzinna Roberta zmusiła go do tej decyzji, zawodnik jednak zdementował te plotki.

Teraz wiadomo już, co było powodem podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Poniżej znajduje się rozmowa Whittakera z portalem The Daily Telegraph.

Nie mam pojęcia, skąd wzięły się te pogłoski o mojej chorej córce. Sam o tym nic nie wiedziałem i nie mogłem od razu zareagować, bo odciąłem się totalnie od mediów. W tym czasie postanowiłem spędzić czas ze swoją rodziną. Wszystkie moje dzieci są zdrowe, nic im nie jest. To ja miałem problem nie one.

Były mistrz o wycofaniu się zdecydował w styczniu, kiedy przebywał, a dokładnie trenował na piaszczystych wydmach w Australii.

Spacerowałem i nagle się zatrzymałem. Zadałem sobie pytanie, co ja kur*a tutaj robię? Są święta, a ja nie jestem z rodziną. Ten moment mnie przełamał.

Po przechadzce udałem się do samochodu i wiedziałem, że jestem w rozsypce. To nie mogłoby się udać, wróciłem do domu i zadzwoniłem do ludzi z mojego obozu. Powiedziałem, że musimy dać po hamulcach, dopóki nie zacznę trzeźwo myśleć.

Poświęciłem wszystko. Moje przygotowania składają się aż z siedmiu dni treningowych. Taki jest nasz plan od zawsze, takie są postanowienia mojej drużyny. Niestety nie dałem rady, fizycznie było wszystko w porządku, ale nie psychicznie.

Wypaliłem się mentalnie. Jeżeli wszedłbym do tej walki, oglądalibyście tragiczny poziom. Wszystkie zmiany, które wprowadziłem, ogólnie cała ta sytuacja zmieniła moje życie. Nie jestem już wyczerpany treningami, w końcu żyję.

Ciężko się nie zgodzić z Robertem. Mimo że walczył on tylko dwa razy w ciągu ostatnich dwóch lat, to ciągle trenował i podchodził do przygotowań bardzo poważnie. Tyle że ciągle łapał urazy oraz kontuzje i to one wykluczały go z rywalizacji.

Cóż, na sam koniec warto dodać, że powrót Australijczyka jest przygotowywany na sierpień. Jego rywal to Darren Till, który w Dublinie z pewnością będzie miał świetny doping. Patrząc jednak na obecną sytuację na świecie i rozwijająca się pandemię, nie wiadomo czy UFC zdoła zorganizować galę w Europie.

7 KOMENTARZE

  1. czarno widzę jego przyszłość w mma z taką mentalnością.

    Nie przesadzaj, w końcu gościu z taką mentalnością był mistrzem UFC.

  2. Po walkach z Romero myślałem że to jeden z tych gości nie do zajebania, mentalnie psychol na  zajebistym poziomie MMA. Teraz jakoś ciężko uwierzyć, że może się jeszcze wnieść na taki poziom. Oby się podniósł i bez kontuzji na spokojnie jeszcze pokazał na co go stać.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.