Paulo Costa UFC 243

Paulo Costa (13-0) po swojej ostatniej wygranej nad Yoelem Romero (13-4) jest bardzo blisko mistrzowskiego pasa. W tym celu Brazylijczyk udaje się do Melbourne, aby poznać swojego przyszłego rywala, o czym wspominał w poprzednim wywiadzie. Wczoraj ”Borrachinha” zawitał na otwarte treningi przed UFC 243 i wraz z reporterami MMAJunkie podjął temat Nigeryjczyka.

Naprawdę chcę rozkwasić mu twarz. To sprawa osobista i nie ukrywam tego. Nie muszę straszyć tych gości. Wystarczy, że jestem tutaj. Wiedzą, że dla jednego z nich będę ciężkim wyzwaniem. Jestem nową twarzą dywizji, która zmusiła Yoela do cofania się przez dwie czy trzy rundy.

”The Last Stylebender” to wschodząca gwiazda, która mówi otwarcie o zawodnikach w UFC. W wypadku Costy nazwał go ”Małpą na soku”, a chodziło oczywiście o stosowanie sterydów. Jednakże Paulo nigdy nie został zawieszony za sięganie po wspomagacze, lecz za wlewki dożylne.

Mówienie o soku to jedyna rzecz, o której ten gość gada. Nigdy nie oblałem testów. Niech sobie mówią, co chcą, nie dbam o to.

Jak więc gość gali UFC 243 widzi walkę wieczoru?

Uważam, że wygra Robert. Oczywiście z nim także mogę się bić. Przeszedł dwie wojny z Romero, choć dla niektórych może i przegrał. Nie chcę nic udowadniać przez gadanie, niech więc zdecyduje oktagon.

8 KOMENTARZE

  1. Teraz każdy podpina się pod chudzinkę, by trochę rozgłosu zdobyć. Jeśli przejdzie Roberta złotousty Izi, to Costa to dla niego jest bułka z masłem. Łatwy kwadrat do win streaka i wysokie nazwisko w rankingu odhaczone. Po dwóch rundach brazylijski gumiś,co oficjalnie soku z gumijagód  nie pija, będzie z jęzorem na wierzchu ze zmęczenia jak na powyższej fotce z Romero i przy tym łatwo wypunktowany.

  2. Teraz każdy podpina się pod chudzinkę, by trochę rozgłosu zdobyć. Jeśli przejdzie Roberta złotousty Izi, to Costa to dla niego jest bułka z masłem. Łatwy kwadrat do win streaka i wysokie nazwisko w rankingu odhaczone. Po dwóch rundach brazylijski gumiś,co oficjalnie soku z gumijagód  nie pija, będzie z jęzorem na wierzchu ze zmęczenia jak na powyższej fotce z Romero i przy tym łatwo wypunktowany.

    Dokladnie. Wyzwaniem dla Israela to jest wlasnie Robert i jak go przejdzie to taki Costa to bedzie raczej spacerek…

  3. Co by nie mówić to ta cała otoczka wokół Adesanyi coraz bardziej przypomina tę, która była wokół McGregora z czasów jego marszu po tytuł w piórkowej. Oczywiście z zachowaniem pewnej skali, bo Israel ani tyle nie gada, ani nie walczy tak efektownie nokautując każdego kolejnego rywala.

    Ale jednak też wszyscy o nim gadają, rywale chcą coś bardzo udowadniać utrzymując, że go pobiją, a internetowi spece od siedzenia na dupie mocno typują przeciwko niemu.

    Dlatego bądźmy wdzięczni, że mamy kolejną barwną postać w tej smutnej jak pizda grze pełnej bezbarwnych półgłówków i gniewnych troglodytów.

    :conorsalute:

  4. Co by nie mówić to ta cała otoczka wokół Adesanyi coraz bardziej przypomina tę, która była wokół McGregora z czasów jego marszu po tytuł w piórkowej. Oczywiście z zachowaniem pewnej skali, bo Israel ani tyle nie gada, ani nie walczy tak efektownie nokautując każdego kolejnego rywala.

    Ale jednak też wszyscy o nim gadają, rywale chcą coś bardzo udowadniać utrzymując, że go pobiją, a internetowi spece od siedzenia na dupie mocno typują przeciwko niemu.

    Dlatego bądźmy wdzięczni, że mamy kolejną kolorową postać w tej smutnej jak pizda grze pełnej bezbarwnych półgłówków i gniewnych troglodytów.

    :conorsalute:

    Poprawiłem

  5. Co by nie mówić to ta cała otoczka wokół Adesanyi coraz bardziej przypomina tę, która była wokół McGregora z czasów jego marszu po tytuł w piórkowej. Oczywiście z zachowaniem pewnej skali, bo Israel ani tyle nie gada, ani nie walczy tak efektownie nokautując każdego kolejnego rywala.

    Ale jednak też wszyscy o nim gadają, rywale chcą coś bardzo udowadniać utrzymując, że go pobiją, a internetowi spece od siedzenia na dupie mocno typują przeciwko niemu.

    Dlatego bądźmy wdzięczni, że mamy kolejną barwną postać w tej smutnej jak pizda grze pełnej bezbarwnych półgłówków i gniewnych troglodytów.

    :conorsalute:

    Zgadzam sie ze jest mniej efektowny od Connora i ze mniej gada ale przy tym irytuje prawie tyle co woodley w prime :arielcry:

  6. Jak dla mnie, to jest bardziej efektywny od Knura, choć może nieco mniej efektowny. Zobaczymy, czy weekend zmiecie go jak zwykłego studencika z pierwszego roku na pierwszej imprezie, czy może przejdzie Roberta, i da nam spore pole do popisu w zakresie chlapania jadem…

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.