Fot. Esther Lin / MMAFighting
Fot. Esther Lin / MMAFighting

Mistrz wagi piórkowej nie chce bronić pasa i nie ma zamiaru go wakować. Widać, że nie uśmiecha mu się rewanż z Jose Aldo, z którego zapewne ciężko byłoby wyciągnąć satysfakcjonującą liczbę diengów. Sytuacja jest smutna, bo UFC pozwala na taką patologię.

Zacznijmy od początku.

Conor McGregor chciał drugiego pasa, mimo że pierwszego nawet razu nie obronił. OK, niech mu będzie, nie musi go wakować. Jest stagnacja w UFC, zaszalejmy. Walka o kolejny tytuł była do wybronienia. Sprawy jednak później mocno się skomplikowały i wszystko zaczęło brnąć za daleko.

Ówczesny mistrz dywizji lekkiej, Rafael dos Anjos, z którym Conor miał skrzyżować rękawice, doznał kontuzji i w jego miejsce wszedł Nate Diaz. Mógł to być Jose Aldo, ale jego zapowiedzi o chęci rewanżu z McGregorem „gdziekolwiek, kiedykolwiek” okazały się czczą gadaniną. Nie miałem i nie mam o to pretensji do Brazylijczyka – gdyby nie jego odmowa, Diaz pewnie dalej miałby w kontrakcie 20 tysięcy dolarów podstawy za walkę. Rewanż z Irlandczykiem dał mu – dosłownie – sto razy tyle.

Conor przegrał pierwszą walkę ze Stocktończykiem w limicie kategorii półśredniej i wciąż był mistrzem dywizji piórkowej. To już było dziwne, ale wciąż wytłumaczalne. Miały być pasy wagi piórkowej i lekkiej – był pas jednej kategorii i porażka w drugiej. Fani czysto sportowej rywalizacji ze względu na skomplikowane okoliczności byliby w stanie przymknąć na to wszystko oko, gdyby Irlandczyk po przegranej z Diazem powrócił do swojej wagi.

Takiego wała! Conor chciał rewanżu, bo cytując Danę White’a „miał na tym punkcie obsesję”. A jak już pupilek szefa dostaje obsesji na jakimś punkcie, to trzeba jego żądze zaspokoić. W ten oto sposób mistrz wagi piórkowej, który nie bronił nawet razu tytułu, dostał drugą z rzędu walkę poza swoją kategorią. Żeby chociaż to była kategoria lekka… Gdzie tam – Irlandczyk uparł się na limit wagi półśredniej. Oczywiście White, do spółki z byłym już partnerem biznesowym Lorenzo Fertittą, zgodził się na kolejny wybryk McGregora i zestawił wielki rewanż na jubileuszową galę UFC 200. Conor w podziękowaniu za specjalne traktowanie wypiął się na UFC i postanowił nie przyjeżdżać na konferencję prasową promującą wydarzenie. Nie spodziewał się jednak strasznych konsekwencji tego wybryku. Conora usunięto z rozpiski! Co teraz będzie z wielkim „Mystic Mackiem”?!

Taaa… Jak można było przewidzieć, McGregor upadł na cztery łapy. Szefowie pogrozili paluchem i przenieśli zestawienie z Diazem na galę UFC 202. Niesubordynacja Conora, zamiast zaszkodzić, dała mu więcej czasu na przygotowanie się do walki ze swoim pogromcą.

***

Drugie starcie McGregora z Diazem przeszło do historii. Conor zrewanżował się swojemu oprawcy. Teraz możemy wrócić do normalności. Wszak Jose Aldo czeka, by zamienić na właściwy swój tymczasowy pas, który w międzyczasie zdobył pokonując Frankiego Edgara. Były mistrz, który przez lata rządził i dzielił w dywizji piórkowej, zasłużył przecież na rewanż.

Ha! Już myśleliście, że będzie logicznie, łatwo i sielankowo? Gdzie tam. Conor McGregor chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Jeden z drugim powie, że to niemożliwe, a jednak. Mistyczny Irlandczyk może wszystko. Teraz chciałby trylogii z Diazem ale też przebąkuje o innych opcjach „niezwiązanych z tym sportem”. Planów jest sporo, ale nie ma w nich opcji wakowania pasa.

Co z tym fantem zrobi Ultimate Fighting Championship? Niesforny Irlandczyk pozwala sobie na coraz więcej, a ostatnia wygrana na powrót wzmocniła jego markę, która zdawała się ostatnio słabnąć. Mówimy o najpopularniejszym obecnie zawodniku MMA na świecie, który być może przyczyni się do rozwoju naszego ukochanego sportu. Ale czy nie byłoby lepiej, gdyby zwakował mistrzowski pas, którego nie chce bronić? „Notorious” z jednej strony wnosi wiele dobrego do MMA, z drugiej – za jego przyczyną rywalizacja sportowa zaczyna odchodzić na coraz dalszy plan. Nie wiem, jaką wizję przyszłości będą mieli nowi właściciele UFC, ale obwiam się, że to wszystko zmierza za bardzo w stronę cyrku pokroju WWE.

100 KOMENTARZE

  1. Oj ale będzie piekło sekciarzy hu hu
    Zgadzam się, że Conor nie wróci już do piórkowej, bo byłby to gigantyczny krok w tyl, a muni muni by spadły o polowe.

  2. A co do rywalizacji sportowej… To szkoda strzępić ryja. Ciekawe czy nowi właściciele pójdą drogą starego dobrego UFC czy WWE.

  3. Orest

    Oj ale będzie piekło sekciarzy hu hu
    Zgadzam się, że Conor nie wróci już do piórkowej, bo byłby to gigantyczny krok w tyl, a muni muni by spadły o polowe.

    Czemu miałoby piec? :p
    Ja tam jestem mega fanem Conora, ale przecież każdy widzi, jaka jest sytuacja. Inna sprawa, że mi to w najmniejszym stopniu nie przeszkadza i nie mam problemu z tym, żeby nie wakował pasa 🙂

  4. Specjalnie dla niego UFC wprowadzi kategorię lekkopolsredniopiorkowa z limitem 145-170 lb oczywiście tylko dla niego samego

  5. Jak nie wróci to niech wakatuje pas, a tam Aldo vs Holloway. Chociaż wolałbym żeby obronił choć raz ten pas, a potem to niech go oddaje, idzie wyżej i robi co chce. A walka z Diazem wskazana, ale gdzieś w przyszłym roku dopiero. Jestem fanem braci Diaz (znacznie dłużej niż od poddania Conora – bo zaraz ktoś się przypierdoli o to :lol:), nie boli mnie dupa o tą przegraną Nejta, tylko mimo tego, że walka była świetna wynik jakoś mnie nie zadowala. Wolałbym konkretną, krwawą dominację z jednej strony albo skończenie przed czasem, bo jakoś niejednogłośna wygrana mnie nie przekonuje za bardzo.

  6. Bedzie mógł sobie wybierać rywali z dowolnej kategoriiAlbo niech tam OPEN i na UFC 210 McGregor vs. Jon Jones

  7. Szady

    Sytuacja jest smutna, bo UFC pozwala na taką patologię.

    Aha. Dana nie mówił, że Conor teraz będzie bronił pasa z Aldo?

    Szady

    A jak już pupilek szefa dostaje obsesji na jakimś punkcie, to trzeba jego żądze zaspokoić.

    Nie ma co się oszukiwać. Conor jest unikatowym zawodnikiem zarabiającym dla organizacji grube pieniądzę. Przyciąga on rzeszę fanów, dlatego jest inaczej traktowany. Tak samo jak Bones, czy Lesnar.

    Szady

    Teraz chciałby trylogii z Diazem ale też przebąkuje o innych opcjach "niezwiązanych z tym sportem". Planów jest sporo, ale nie ma w nich opcji wakowania pasa.

    Przecież to zwykły chwyt marketingowy. Oprócz świeżego spojrzenia na MMA, Conor ma także swieże spojrzenie na marketing i autopromocję.

    Co do samego artykułu fajnie, że wszystko podsumowałeś, ale żadnych odkrywczych myśli tutaj nie przeczytałem. Chyba, że w stylu naszej maskotki forumowej UFC=WWE.
    No, ale klikalność będzie się zgadzać bo to artykuł o królu 🙂

  8. Bez sensu temat skoro white zapowiedział teraz że jak conor nie zawalczy nastepnej walki z aldo to sam mu zwakuje pas. Pozatym Jose aldo w 2012 i w 2015 też bronił pasa tylko raz wiec nie wiem o co  wam chodzi.

  9. Orest

    Sekto, co myślicie jakby Conor zaatakował pas LHW i zgrindował DC?

    nie no bispinga moglby jeszcze odjebac, to moze pas piorkowej i sredniej?

  10. Szady

    Conor przegrał pierwszą walkę ze Stocktończykiem w limicie kategorii półśredniej i wciąż był mistrzem dywizji piórkowej. To już było dziwne, ale wciąż wytłumaczalne.

    Dziwne?? Nie bardzo rozumiem jak miał stracić pas piórkowej walcząc w limicie pólśredniej?

    Szady

    Takiego wała! Conor chciał rewanżu, bo cytując Danę White'a "miał na tym punkcie obsesję". A jak już pupilek szefa dostaje obsesji na jakimś punkcie, to trzeba jego żądze zaspokoić

    Bądźmy poważni…. po tym jak zrobili 1,5 miliona ppv rewanż był wynikiem tylko fanaberii rudego? LOL

    Co do tego że powinien wakować teraz pas i se robić dalej co chce chyba wszyscy się zgadzają.

  11. Jeszcze nie czytałem, ale komentarze krakowskiej faveli i prawilnych mordeczek dają do zrozumienia, że tekściwo zacne. Propsy @Szady

  12. Jeszcze lepiej UFC 205 Król vs. Brock Lesnar5 mln PPV i po 5 baniek $ dla każdego

  13. Juefsu21

    Bez sensu temat skoro white zapowiedział teraz że jak conor nie zawalczy nastepnej walki z aldo to sam mu zwakuje pas. Pozatym Jose aldo w 2012 i w 2015 też bronił pasa tylko raz wiec nie wiem o co wam chodzi.

    To ja powiem;
    -wyświetlenia
    -gównoburza/inba
    -psycho-fani Conora w akcji
    -psycho antyfani Conora w akcji
    -psycho-krypto antyfani Conora w akcji
    Nice job @Szady 🙂

  14. Dziwicie się, że po porażce z Natem Conor wolał rewanż niż z Aldo, którego odprawił w 13 sekund? Poza tym, z góry wiadomo było za którą z tych walk McGregor zarobi więcej.
    Chyba nie zarzucacie mu braku ambicji sportowych? Wolał solidnie przygotować się pod gościa, który go zgnębił niż walczyć z kimkolwiek innym. Eddie Alvarez i Michael Bisping mają za to OGROMNE ambicje sportowe i nie boją się żadnych wyzwań. Conor musi się od nich wiele nauczyć.

  15. Bafana Bafana

    Dziwicie się, że po porażce z Natem Conor wolał rewanż niż z Aldo, którego odprawił w 13 sekund? Poza tym, z góry wiadomo było za którą z tych walk McGregor zarobi więcej.
    Chyba nie zarzucacie mu braku ambicji sportowych? Wolał solidnie przygotować się pod gościa, który go zgnębił niż walczyć z kimkolwiek innym. Eddie Alvarez i Michael Bisping mają za to OGROMNE ambicje sportowe i nie boją się żadnych wyzwań. Conor musi się od nich wiele nauczyć.

    Ewidentnie sie obsrał. Bo nie chciał walczyć z Aldo którego ubił przy pierwszej wymianie, a chciał walczyć z RDA z wyższej wagi, który na tamten moment był uważany za potwora, a potem na dodatek rewanż z kilka kilogramów wiekszym typem który dał mu w pysk i udusił.

  16. Masta

    Ewidentnie sie obsrał. Bo nie chciał walczyć z Aldo którego ubił przy pierwszej wymianie, a chciał walczyć z RDA z wyższej wagi, który na tamten moment był uważany za potwora, a potem na dodatek rewanż z kilka kilogramów wiekszym typem który dał mu w pysk i udusił.

    RDA nadal jest potworem

  17. Może niech zrobią specjalny pas dla Conora, którego nie będzie musiał bronić.
    A będzie mógł się z nim wozić po mieście :mamed:

  18. Gaara

    RDA nadal jest potworem

    Pewnie, tylko wtedy był na szczycie, jestem przekonany że jeszcze tam wróci.

  19. Kogo najbardziej piecze dupsko widac po 1 komentarzach:fingers: wiem ze to czytasz Orest:lol: Conor jest takim zawzietym skurczybykiem ze nawet jakby mial stanac na chuju to zrobi to 66 zeby pokazac ze nie ma rzeczy niemozliwych dla niego. Ale cos czuje w moczu ze zwakuje i bedzie walka z Alvarezem i to bedzie jego kategoria… W piorkowej brak juz wyzwan… Tak wiem Edgar ale on narazie jest po przegranej. Kurwa tylko nie 77 bo juz sie nie slizgnie po nikim z czolowych zawodnikow…

  20. Aldo jest najgorszym rywalem dla Conora pod względem biznesowym. Nie promuje walki, słabo sprzedawało się z nim zawsze PPV. W dodatku istnieje duże prawdopodobieństwo, że ostatecznie będzie trzeba szukać zastępstwa. Ten człowiek przed walką z McGregorem przez 5 lat walczył tylko 7 razy. To Holloway ma 9 zwycięstw z rzędu od początku 2014 r.  Aldo w 2012 trzymał pas 13 miesięcy bez bronienia i przed walką z McGregorem 14 miesięcy, więc jak McGregor vs Aldo odbędzie się w marcu/kwietniu to nie będzie dużej różnicy, a w czasie gdy Conor będzie walczył z Eddiem niech się odbuduje na Holloway'u o Interim i niech kurwa w końcu pokaże, że mogą z nim się odbyć 3 walki z rzędu bez odwoływania którejś z powodu kontuzji.

  21. Grubasie, czy jest taki zawziety to stwierdzimy po tym jak zdecyduje ie walczyc z Aldo. na ten moment jest cwaniakiem.

  22. Szady

    Sytuacja jest smutna, bo UFC pozwala na taką patologię.

    NO w końcu ktoś to nazwał po imieniu. A jak pisałem o tym po pierwszej walce z Diazem, to zostałem niesamowicie zaatakowany przez sekte Conorowców :bleed:

  23. ruszkowski

    Specjalnie dla niego UFC wprowadzi kategorię lekkopolsredniopiorkowa z limitem 145-170 lb oczywiście tylko dla niego samego

    Chyba lekkouposledzona

  24. Laikike1

    Nie oglądałem UFC 202, nie widziałem UFC 196. Dużo straciłem ?

    Już lepsze było UFC 151. Nic nie straciłeś.

  25. D

    Grubas

    Kogo najbardziej piecze dupsko widac po 1 komentarzach:fingers: wiem ze to czytasz Orest:lol: Conor jest takim zawzietym skurczybykiem ze nawet jakby mial stanac na chuju to zrobi to 66 zeby pokazac ze nie ma rzeczy niemozliwych dla niego. Ale cos czuje w moczu ze zwakuje i bedzie walka z Alvarezem i to bedzie jego kategoria… W piorkowej brak juz wyzwan… Tak wiem Edgar ale on narazie jest po przegranej. Kurwa tylko nie 77 bo juz sie nie slizgnie po nikim z czolowych zawodnikow…

    do berla bys kleknal co?

  26. Swoją drogą większe jaja są w przypadku pasa w półciężkiej. Oficjalnie Jones nigdy nie przegrał pasa regularnego, a stracił go za spowodowanie wypadku. W dodatku zdobył tymczasowy w tej samej kategorii, który "oddał". Miał bronić, czy zdobyć ponownie pas regularny to zaliczył wpadkę, a DC wziął walkę w powiedzmy umownej kategorii, bo Silva nie zrobiłby wagi(urósłby do 205) i dalej DC posiada pas, którego tak naprawdę nigdy nie przegrał Jones. Długo też takie zawirowania były z "przerwą" GSP i pasami.

    Podsumowując: art. trochę na siłę. Nie mogę ocenić go pozytywnie, czy też negatywnie z perspektywy chipsożercy.

  27. Mnie osobiscie najbardziej smieszy jak Conor przychodzi na konfy czy spotkania z Diazem z pasem… Tak jak sami twierdzicie ze walczy w innej kategori to po chuj sie nosi tam z tym pasem xD Dostal wpierdol w 1 walce i dalej przylazi z tym pasem xD Żałosne w chuj..

  28. bart123

    Swoją drogą większe jaja są w przypadku pasa w półciężkiej. Oficjalnie Jones nigdy nie przegrał pasa regularnego, a stracił go za spowodowanie wypadku. W dodatku zdobył tymczasowy w tej samej kategorii, który "oddał". Miał bronić, czy zdobyć ponownie pas regularny to zaliczył wpadkę, a DC wziął walkę w powiedzmy umownej kategorii, bo Silva nie zrobiłby wagi(urósłby do 205) i dalej DC posiada pas, którego tak naprawdę nigdy nie przegrał Jones. Długo też takie zawirowania były z "przerwą" GSP i pasami.

    Podsumowując: art. trochę na siłę. Nie mogę ocenić go pozytywnie, czy też negatywnie z perspektywy chipsożercy.

    ale conor ani nie wpadl, ani nie zrobil wypadku, ani nie mial kontuzji. calkowicie rozne sytuacje

  29. Bombers

    Mnie osobiscie najbardziej smieszy jak Conor przychodzi na konfy czy spotkania z Diazem z pasem… Tak jak sami twierdzicie ze walczy w innej kategori to po chuj sie nosi tam z tym pasem xD Dostal wpierdol w 1 walce i dalej przylazi z tym pasem xD Żałosne w chuj..

    Jest posiadaczem pasa to może sobie z nim chodzić nawet na kibel. Jak ktoś chodzi z sygnetem nba czy tam nfl do mcdonalda to jego sprawa. Już nie przesadzaj w dobieraniu argumentów przeciw cm bo ten akurat jest słaby. Jest to atrybut mistrza, oznaka statusu, nagroda i nic w tym dziwnego że póki jest "królem" swojej kategorii to chodzi w "koronie".

  30. cRe

    Jest posiadaczem pasa to może sobie z nim chodzić nawet na kibel. Jak ktoś chodzi z sygnetem nba czy tam nfl do mcdonalda to jego sprawa. Już nie przesadzaj w dobieraniu argumentów przeciw cm bo ten akurat jest słaby. Jest to atrybut mistrza, oznaka statusu, nagroda i nic w tym dziwnego że póki jest "królem" swojej kategorii to chodzi w "koronie".

    Inna sprawa ze pewnie UFC wymaga/sugeruje zeby swiecil pasem na oficjalnych spotkaniach.

  31. Idac tym tokiem myslenia to Conor może miec wiekoszosc pasów jak mu Danka pozowli zdobedzie jakims Cudem pas i juz nie musi go bornic ale bedzie go mial dozywotnio jako mistrz… bedzie walczyl o pasy az wygra nie wazne ile razy przegra  XD

  32. Gaara

    ale conor ani nie wpadl, ani nie zrobil wypadku, ani nie mial kontuzji. calkowicie rozne sytuacje

    To gorzej, że walczy i zarabia kasę dla organizacji(i dla siebie)? Conor urósł do takiego poziomu, że może dużo(nie wszystko, patrz UFC 200), ale skoro walczy to nie można przypisać mu jednoznacznie braku chęci do bronienia tytułu.

  33. bart123

    To gorzej, że walczy i zarabia kasę dla organizacji(i dla siebie)? Conor urósł do takiego poziomu, że może dużo(nie wszystko, patrz UFC 200), ale skoro walczy to nie można przypisać mu jednoznacznie braku chęci do bronienia tytułu.

    to niech walczy u siebie albo wakuje. nie obchodzi mnie ile zarabia i dla kogo

  34. Cinek007

    A pas nie wakuje się sam po roku?

    Akurat to byłaby dobra opcja. Jeśli mistrz nie może lub nie chce walczyć za pierwszym razem to interim jak po raz kolejny to wakat.

  35. Charles Bronson

    Król z takimi redaktorzynami jedzie krótko:
    [​IMG]

    Nie mogłeś tak przez ostatnie dwa tygodnie?

  36. A ja o tym mówiłem już przy pierwszych planach wyskoku Conora do jakiejkolwiek innej dywizji po świeżym zdobyciu pasa ;]

    To jest już cyrk skupiony głównie na coraz większym zysku, a nie organizacja stricte sportowa. Mamy wciąż megasportowców, ale muszą coraz bardziej się podporządkowywać pod prawa rynku jakie rządzą MMA i UFC. Ku zadowoleniu i chęci wydawania pieniądza przez widzów. Nieważne jakich, byle jak najwięcej. I mamy tego efekt coraz bardziej 😉

  37. EEE nie spinal bym sie tak Conorem 🙂 UFC poszlo mu na reke to fakt …ale przeciez nie jemu jednemu, Bispig tez walczy o pas z Hendo ( nie ma lepszych kandydatow ?? ). Dana powiedzial jasno ze albo Aldo albo zabieramy pas i tyle. Pileczka po stronie Rudego.

  38. wydaje mi się że koleją walką Conora będzie dopiero trzecia walka z Diazem powiedzmy gdzieś tak na początku przyszłego roku. dla kurdupla będzie to najbardziej dochodowe rozwiązanie i dla UFC również. Aldo może go prowokować i gadać różne niestworzone rzeczy ale w UFC decydują pieniądze a nie same chęci do walki. Aldo nie zrobi wielkiego show w przeciwieństwie do Diaza

  39. Dramatyzujesz. Gdyby to pierwszy raz takie cyrki to bym zrozumiał zdziwienie. UFC "sport" i "rankingi" to ma głęboko gdzieś. Hendo z title shotem z bilansem 2-4 w ostatnich sześciu bodajże? Niedawno Gustafson po porażce o title shota co dostał? Title shota oczywiście. Amerykański Gangster Chael po porażce z Andersonem dostał Jonesa. UFC najpierw chce zarabiać i jeżeli to wiąże się z "lekkim" nagięciem ducha sportu? Oj tam, zera się zgadzają prawda?

  40. Grubas

    W piorkowej brak juz wyzwan…

    Wiec posiadacze pasa nie powinni go już bronic tylko trzymać dożywotnio "bo brak wyzwan" wiec bez sensu?
    I mysle ze Aldo nadal byłby wyzwaniem. To ze ktos pokona przeciwnika latwo, nie znaczy, ze jest dla niego wiecznym kryptonitem. Patrz Cain i JDS.

    Poza tym Holloway rozjedzie Conora.

  41. 123

    wydaje mi się że koleją walką Conora będzie dopiero trzecia walka z Diazem powiedzmy gdzieś tak na początku przyszłego roku.

    Dana mówi, że albo obrona pasa w FW, albo Conor wakuje tytuł i walka o pas LW. Ja myślę, że ewentualne trzecie starcie z Natem będzie trzymane w odwodzie na specjalną okazję.

  42. Pewnie skończy się na tym, że w przyszłym roku UFC zabierze Conorowi pas FW i da walkę o pas w LW.

  43. koper

    Dana mówi, że albo obrona pasa w FW, albo Conor wakuje tytuł i walka o pas LW. Ja myślę, że ewentualne trzecie starcie z Natem będzie trzymane w odwodzie na specjalną okazję.

    Dana dużo mówi ale jego najlepszym doradcą są pieniądze;-) na trzecim starciu Conora i Diaza może najwięcej zarobić więc duże prawdopodobieństwo że właśnie ta walka będzie kolejną dla tych zawodników ale czas pokaże jak to wszystko się potoczy.

  44. 123

    Dana dużo mówi ale jego najlepszym doradcą są pieniądze;-) na trzecim starciu Conora i Diaza może najwięcej zarobić więc duże prawdopodobieństwo że właśnie ta walka będzie kolejną dla tych zawodników ale czas pokaże jak to wszystko się potoczy.

    Zgadzam się z Tobą ale tylko częściowo 😉 Też uważam, że starcie McGrego vs Diaz 3 będzie mega kasowe ale nie w tej chwili. Teraz wiekszośc kibiców ma już lekki przesyt ich wspólnym przepychankom, niech każdy zrobi po 1-2 walki a potem ich walka w LW, może jako eliminator do walki o pas.

  45. Ja obstawiam, że Conor zwakuje pas piórkowej i będzie próbował w lekkiej, tak jak ktoś napisał – Aldo to słaby partner do promocji walk, Conor psychicznie zapewne ma go dość, przecież ile trwała promocja ich poprzedniej walki, ile konferencji musieli zrobić… To na pewno było męczące. W dodatku po co ryzykować ewentualną przegraną, lepiej zostawić sobie w rekordzie wygraną nad nim w 13 sekund. Wystarczy zwakować pas i tak naprawdę będzie mógł co chce, walczyć z kim chce, gdzie chce…

  46. Mateusz Smoter

    To mysle ze pora wylaczyc ps4.

    Tam się nie da zawalczyć McGregorem powyżej 170 lbs. Inaczej jeszcze dzisiaj rozpykałby Jonesa :bayan:

    A co do tematu, to mam nadzieję, że tym razem – dla odmiany – będzie tak, jak mówi Danka. Rewanż z Aldo albo oddanie pasa. Chyba wolałby to pierwsze, ale drugie. Z punktu widzenia Rudego widzę potencjalnie jeden argument za rewanżem. Chęć zachowania pasa. A oprócz tego same minusy:
    – pewnie zmęczenie promocją walk z Aldo (to już było grane 2 razy i przy każdej okazji McGregor miał więcej roboty medialnej niż przed obiema walkami z Diazem razem wziętymi)
    – lepsza kasa czeka gdzie indziej
    – trzeba znowu zbijać do piórkowej (o ile w ogóle jeszcze się da)
    – rywal – choć kiepski marketingowo – nadal groźny jak cholera. Poprawić wyniku z pierwszej walki już się nie da, a ryzyko wtopy spore.

  47. Swoją drogą jaka historia się ułożyła Diaza z Conorem… A gdyby nie kontuzja Dos Anjosa to dzisiaj nie byłoby o tym mowy. Jakie życie potrafi być zaskakujące.

  48. To nie wina Conora,tylko Dany White'a.
    Łysy z boksu (powiedzmy)poszedł w mma i cały czas powtarzał,że boks jest sprzedany i nigdy nie dopuści do takich patologii właśnie w mma.
    Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  49. Swoją drogą przypomniałem sobie czemu mnie tak Rudy wkurwia.
    Nie zrobił ANI JEDNEJ obrony pasa,ale wezwań nie ma, dociągnął (dosłownie) do decyzji z Diazem-gościem który Go w pierwszej walce zgwałcił i mówi King is back :DC:.
    Teraz wie,że w średniej Go zgwalca,w lekkiej zależy kogo dostanie,to wygra albo zaliczy łomot,ale dalej gra tą swoją grę.
    Jako biznesmen jest rewelacyjny,jako zawodnik bardzo dobry-jakich wielu w UFC

  50. torpedo

    Swoją drogą przypomniałem sobie czemu mnie tak Rudy wkurwia.
    Nie zrobił ANI JEDNEJ obrony pasa,ale wezwań nie ma, dociągnął (dosłownie) do decyzji z Diazem-gościem który Go w pierwszej walce zgwałcił i mówi King is back :DC:.
    Teraz wie,że w średniej Go zgwalca,w lekkiej zależy kogo dostanie,to wygra albo zaliczy łomot,ale dalej gra tą swoją grę.
    Jako biznesmen jest rewelacyjny,jako zawodnik bardzo dobry-jakich wielu w UFC

    Czyli w skrócie nienawidzisz go za to, że jest rewelacyjnym biznesmenem i bardzo dobrym zawodnikiem? 😀
    Sam zobacz, jak to wygląda niepoważnie.

  51. DiKaunt

    Czyli w skrócie nienawidzisz go za to, że jest rewelacyjnym biznesmenem i bardzo dobrym zawodnikiem? 😀
    Sam zobacz, jak to wygląda niepoważnie.

    Niepoważna jest Twoja odpowiedź.
    Nigdzie nie napisałem,że Go nienawidzę. Nie mam pojęcia dlaczego tak napisałeś.
    Wkurwia mnie Jego zachowanie bez dwóch zdań.
    Nie dlatego,że jest bardzo dobry,tylko dlatego,że robi z siebie legendę nie mając do tego podstaw.

  52. torpedo

    Niepoważna jest Twoja odpowiedź.
    Nigdzie nie napisałem,że Go nienawidzę. Nie mam pojęcia dlaczego tak napisałeś.
    Wkurwia mnie Jego zachowanie bez dwóch zdań.
    Nie dlatego,że jest bardzo dobry,tylko dlatego,że robi z siebie legendę nie mając do tego podstaw.

    Teraz patrzę, że faktycznie mi się pojebało. Nie wiem czemu napisałem, że go nienawidzisz, chodziło mi o to, że Cię wkurwia 😀
    Mój błąd, wybacz.

    …choć nadal uważam, że trochę prozaiczne te Twoje powody, ale to nie moja sprawa :p

  53. torpedo

    Niepoważna jest Twoja odpowiedź.
    Nigdzie nie napisałem,że Go nienawidzę. Nie mam pojęcia dlaczego tak napisałeś.
    Wkurwia mnie Jego zachowanie bez dwóch zdań.
    Nie dlatego,że jest bardzo dobry,tylko dlatego,że robi z siebie legendę nie mając do tego podstaw.

    Teraz patrzę, że faktycznie mi się pojebało. Nie wiem czemu napisałem, że go nienawidzisz, chodziło mi o to, że Cię wkurwia 😀
    Mój błąd, wybacz.

    …choć nadal uważam, że trochę prozaiczne te Twoje powody, ale to nie moja sprawa :p

  54. Można powiedzieć, że szanuję umiejętności McGregora (głównie stójkę, zapasów i parteru nie oceniam), natomiast szczerze nie znoszę jego błazenady. Może dlatego, że wyrosłem z gimnazjalnych pyskówek.

  55. Plus to zarobki zainteresowanego i Diaza oraz oczywiście UFC, ale każdy medal ma dwie strony. Kiedyś w końcu gwiazda McGregora zgaśnie, a w między czasie zabłyśnie nowa/nowe. Jeśli teraz tak to będzie wyglądać, jeśli sukces finansowy będzie wprowadzał patologię w drabinkach, pasy przestaną mieć znaczenie jak dawniej, zawodnicy będą matchmakerami, walki będą ustawiane głównie pod kątem możliwości  pobijania rekordowych wpływów itp itd, to po prostu będzie inaczej. Gorzej? Każdy niech sam sobie odpowie.

  56. @Szady twój nick kojarzy mi się nie tylko z kanonicznymi i prawilnymi tekstami ze świata mma dlatego nie bardzo rozumiem u Ciebie nieledwie grymas cierpienia, zdziwienie i sarkazm.
    Kto jak kto ale Ty bardzo dobrze powinieneś rozumieć mechanizm tej karuzeli w tym to, że po ubiciu złotej (jak już dziś można śmiało powiedzieć) świnki, UFC nie zależy zbytnio na tym żeby podobny los spotkał złotego cielca.
    W końcu gdyby miało by być sportowo, byłbyś zmuszony pisać o ostatnim z ocalałych króli tj. o Królu Demetriusie a taka perspektywa oznacza widmo głodu.
    Tak poważnie pisząc, przytrolowałeś z niemal tak pokerową miną jak w szczytowej formie robi to Masu. Brawo! Prawie dałem się nabrać.

    @MysticBęben
    wchodzisz przez stworzony przez siebie alias w stylu; yaytsa.mmarocks.pl czy może zastosowałeś jakąś inną talmudyczną sztuczkę?

  57. aryman

    @MysticBęben wchodzisz przez stworzony przez siebie alias w stylu; yaytsa.mmarocks.pl czy może zastosowałeś jakąś inną talmudyczną sztuczkę?

    Zazwyczaj wchodzę przez komórkę 😉
    @Charles Bronson – za mało celebrowałeś dementowanie i niektórzy nie wiedzą :mamed:

  58. aryman

    Kto jak kto ale Ty bardzo dobrze powinieneś rozumieć mechanizm tej karuzeli w tym to, że po ubiciu złotej (jak już dziś można śmiało powiedzieć) świnki, UFC nie zależy zbytnio na tym żeby podobny los spotkał złotego cielca.
    W końcu gdyby miało by być sportowo, byłbyś zmuszony pisać o ostatnim z ocalałych króli tj. o Królu Demetriusie a taka perspektywa oznacza widmo głodu.

    Dlaczego fanów MMA interesują pieniążki ? Możesz mi to racjonalnie wytłumaczyć ? Zanim pojawił się Conor zawodnicy potrafili zarobić i sportowo pojawiło się wielu niesamowitych mistrzów. Dlaczego więc nie bronisz sportu będąc kibicem a interesujesz się zarobkami, sprzedażą, medialnością zawodników ? MMA idzie do przodu ? Bo słyszałem kilka takich argumentów, mają rację ale zawodnicy w tym wypadku się cofają. Popierajcie dalej błazenadę to najmniejszym problemem będą superfighty i drabinki. Zawodnik który będzie dawał niesamowite pojedynki i skupiał się na treningach nie zarobi nic bo nie pierdoli głupot na konferencji. takim podejściem sport zdechnie przez kibiców a oni będą to tłumaczyć tym że UFC się to nie opłaca. Jako kibice płacicie za gale i dajecie im zarobić ale po tym co czytam wolicie oglądać konferencję niż dobre walki. Maia usypia, Rory jest chujowy, Mighty Mouse niemedialny haha Dobrze oceniacie umiejętności, jeśli ktoś stylistycznie nie pasuje i nie gada jak pojebany to wypad. Dobrze więc, jako kibice zastanawiajmy się której kurze warto uciąć złote jaja a której nie. Można powiedzieć, że duchowo jesteśmy w zarządzie…

  59. RoryRGC

    Dlaczego fanów MMA interesują pieniążki ? Możesz mi to racjonalnie wytłumaczyć ? Zanim pojawił się Conor zawodnicy potrafili zarobić i sportowo pojawiło się wielu niesamowitych mistrzów. Dlaczego więc nie bronisz sportu będąc kibicem a interesujesz się zarobkami, sprzedażą, medialnością zawodników ? MMA idzie do przodu ? Bo słyszałem kilka takich argumentów, mają rację ale zawodnicy w tym wypadku się cofają. Popierajcie dalej błazenadę to najmniejszym problemem będą superfighty i drabinki. Zawodnik który będzie dawał niesamowite pojedynki i skupiał się na treningach nie zarobi nic bo nie pierdoli głupot na konferencji. takim podejściem sport zdechnie przez kibiców a oni będą to tłumaczyć tym że UFC się to nie opłaca. Jako kibice płacicie za gale i dajecie im zarobić ale po tym co czytam wolicie oglądać konferencję niż dobre walki. Maia usypia, Rory jest chujowy, Mighty Mouse niemedialny haha Dobrze oceniacie umiejętności, jeśli ktoś stylistycznie nie pasuje i nie gada jak pojebany to wypad. Dobrze więc, jako kibice zastanawiajmy się której kurze warto uciąć złote jaja a której nie. Można powiedzieć, że duchowo jesteśmy w zarządzie…

    Dobrze prawisz. Ja już napisałem wcześniej, że rudy zrobił więcej złego niż dobrego dla tego sportu. Rozpiździł wsio co tylko było do rozpiżdżenia:DC: Serio wam imponuje, że lepiej sie to sprzedaje w TV?Jakie to ma znaczenie dla was? Dla mnie UFC było lepsze zanim rudy się pojawił. Mam gdzieś te hajsy i kliknięcia. Szkodnik ememej:werdum:. Dlatego też, miałem wielką nadzieję, że Diaz go najebie drugi raz i rudy przejdzie na emeryturkę. Opadłby pył, następnie nastałby porządek i ład jaki sobie cenie, a sam sport byłby znów najważniejszy:mamed:

  60. Dzieciak

    Dobrze prawisz. Ja już napisałem wcześniej, że rudy zrobił więcej złego niż dobrego dla tego sportu. Rozpiździł wsio co tylko było do rozpiżdżenia:DC: Serio wam imponuje, że lepiej sie to sprzedaje w TV?Jakie to ma znaczenie dla was? Dla mnie UFC było lepsze zanim rudy się pojawił. Mam gdzieś te hajsy i kliknięcia. Szkodnik ememej:werdum:. Dlatego też, miałem wielką nadzieję, że Diaz go najebie drugi raz i rudy przejdzie na emeryturkę. Opadłby pył, następnie nastałby porządek i ład jaki sobie cenie, a sam sport byłby znów najważniejszy:mamed:

    Popieram. Obawiam się jednak, że sport niestety nie będzie najważniejszy. Nawet gdyby Conor przegrał to i tak znalazła by się wymówka, przegadałby wszystkich i jego fani też 🙂 Czekam czy dojdzie do rewanżu z Aldo, jeśli takiemu mistrzowi odmówią po zdobyciu tymczasowego to nie jest dobrze.

  61. RoryRGC

    Dlaczego fanów MMA interesują pieniążki ? Możesz mi to racjonalnie wytłumaczyć ? Zanim pojawił się Conor zawodnicy potrafili zarobić i sportowo pojawiło się wielu niesamowitych mistrzów. Dlaczego więc nie bronisz sportu będąc kibicem a interesujesz się zarobkami, sprzedażą, medialnością zawodników ? MMA idzie do przodu ? Bo słyszałem kilka takich argumentów, mają rację ale zawodnicy w tym wypadku się cofają. Popierajcie dalej błazenadę to najmniejszym problemem będą superfighty i drabinki. Zawodnik który będzie dawał niesamowite pojedynki i skupiał się na treningach nie zarobi nic bo nie pierdoli głupot na konferencji. takim podejściem sport zdechnie przez kibiców a oni będą to tłumaczyć tym że UFC się to nie opłaca. Jako kibice płacicie za gale i dajecie im zarobić ale po tym co czytam wolicie oglądać konferencję niż dobre walki. Maia usypia, Rory jest chujowy, Mighty Mouse niemedialny haha Dobrze oceniacie umiejętności, jeśli ktoś stylistycznie nie pasuje i nie gada jak pojebany to wypad. Dobrze więc, jako kibice zastanawiajmy się której kurze warto uciąć złote jaja a której nie. Można powiedzieć, że duchowo jesteśmy w zarządzie…

    Zwykle szkoda mi czasu na wyjaśnianie rzeczy ewidentnych a zwłaszcza rzeczy ewidentnie nie takich prostych jak się wydają ale tym razem trochę rozwinę temat. Zrobię to w ramach wolnej improwizacji bo w zasadzie nie wiem o co Ty do mnie się przyjebałeś z tymi pytaniami.
    Nie jestem rzecznikiem szturmówki conora na cohones a same pytania są tak demagogiczne i tendencyjne, że nawet najmniej bystry z jej członków nie poczułby się być ich adresatem.

    Poprzedni wpis to mała szpilka wbita w Redaktora za konformizującą powierzchowność tekstu i średnio trafione uszczypliwości wobec Conora i Łysego, czyniące dodatkowo irytującym w odbiorze pamfleciarski styl felietonu. Nic więcej.

    Macherzy od metafizyki pieniądza stojący za organizacją zawodów sportowych, tworzą mity i bajki wokół dyscyplin i zawodników i odsprzedają je dalej producentom butów, telefonów i makaronu. Wszyscy oni mają głęboko w piździe idee na modłę myśli barona de Cubertę, bo naczelną zasadą speców od monetaryzacji, mediatyzacji, spektakularyzacji i dorabiania pseudomistyki do rzeczy banalnych jest prawo popytu i podaży.

    Obrażanie się na ten stan rzeczy jest niezbyt sensowne.
    Zwłaszcza przez redaktora libertariańskiego portalu MMA który stosuje te same zabiegi co włodarze UFC. Prócz merytorycznego contentu wrzuca lolcontent i wytwory utrzymane w stylu paparazzi dziennikarstwa.
    Czy ja mam mu to za złe?
    Dopóki zachowane zostają sensowne proporcje między komercjalizacją treści w wyścigu po odsłony stron a istotą tego o czym portal o mma powinien traktować, to nie mam.

    Szady na końcu felietonu ledwie sygnalizuje problem który powinien stanowić clou wywodu a jest to pytanie właśnie o niebezpieczeństwo zachwiania proporcji między mma jako dyscypliną ujętą w karby racjonalnych i jasnych reguł a komercjalizacją powodującą, ze to pierwsze jest jedynie dodatkiem do show.
    Takie niebezpieczeństwo istnieje ale moim zdaniem, póki co, nie dzieje się nic bardziej gorszącego od tego co już było.

    Chociaż reguły walki na ringu są jasne i wydają się być zoptymalizowane to już sama formuła zawodów w UFC zawsze była próbą kompromisu polegającego na pogodzenia sportowej hierarchii i zasad z improwizacją opartą na uznaniowości w służbie spektaklu przyciągającego jak największą ilość widzów.

    Faworyzuje się jednych przed innymi dając im walki częściej albo bardziej eksponowane miejsca na karcie a blokuje mniej widowiskowych i rozpoznawalnych. Jednym wyznacza się łatwiejszą drogę i stylistycznie wygodniejszych przeciwników, innym daje rywali będących kryptonitem, np dużych czarnych. Itd.
    Inna sprawa że skodyfikowane systemy rozgrywek lig w koszykówce, piłce czy hokeju są precyzyjne i jasne. W mma nawet przy jak najszczerszych chęciach ciężko byłoby osiągnąć równie precyzyjny system wyłaniania mistrzów.
    UFC ze względu na bogaty roster i tak najmniej kombinuje z jakimś z sufitu wziętym i ad hoc tworzonym matchmakingiem tak jak np. u Bellatora czy drugiej organizacji na świecie (alternatywnym).

    Mógłbym jeszcze tak długo np. o Conorze który jak dla mnie udowodnił że ma jaja a teraz udowadnia, że ma łeb.
    O samym zjawisku skondensowania emocji miłości i nienawiści wokół takich postaci jak Ronda czy Conor a w przypadku ich porażki wyzucia i wyplucia przez jednych i drugich ich trucheł.
    O łasce kibiców która na pstrym koniu jeździ. (sorry, to chyba o tym samym)
    O hardkorowych fanach którzy podlegają dokładnie takim samym mechanizmom i iluzjom jak janusze, o ich hipokryzji i rażących niekonsekwencjach w oparciu np. o obserwacje Cohones.
    Napisałbym ale jakby motywacji i animuszu już brak.

    Konkludując Dziwienie się, że Łysy i spółka prócz standardowych zysków stymulują nazwiska i sytuacje które dają szansę zgarnięcie jackpota a nawet ich serię jest takie sobie. Może to irytować ale nie popadajmy w skrajność. Wbrew czarnej wizji, na tupecie Conora korzystają prawie wszyscy prócz tych którzy wydygali przed jego pojedynkiem z Natem.

    Pozwolę sobie dać Ci radę na koniec; skup się na całej reszcie tego co się dzieje w UFC. Udzielaj się w wątkach istotnych z punktu widzenia rozwoju mma, popularyzacji nazwisk które są dla Ciebie ważne albo warte rozpropagowania a w których często prócz wpisu inicjującego i kilku innych pozostawionych niekiedy przez użytkowników którym pomyliły się drzwi, nic się nie dzieje.
    Weź przykład z Borna który w dupie ma całe to zamieszanie wokół Conora. W trakcie gali UFC 202 delektował się w sposób niezmącony uczuciami zawiści pojedynkami z karty i nawet rudy krasnal nie przeszkodził mu w tej uczcie (Dodajmy, że zaraz potem zarzucił jeszcze 5 zaległych gal EFC z 2012 roku + jedną marcową z Ułan Bator i tam też odnalazł i sport i emocje i momentami całkiem niezły poziom).
    Tego Ci życzę. Mniej frustracji, więcej spełnienia wynikającego z działalności fanowskiej która skutecznie zagłusza szum związany z nazwiskiem Conora i w ten sposób przyczynia się do wydobycia z cienia postaci które twoim zdaniem jego sylwetka przesłania.

  62. aryman

    @Szady twój nick kojarzy mi się nie tylko z kanonicznymi i prawilnymi tekstami ze świata mma dlatego nie bardzo rozumiem u Ciebie nieledwie grymas cierpienia, zdziwienie i sarkazm.
    Kto jak kto ale Ty bardzo dobrze powinieneś rozumieć mechanizm tej karuzeli w tym to, że po ubiciu złotej (jak już dziś można śmiało powiedzieć) świnki, UFC nie zależy zbytnio na tym żeby podobny los spotkał złotego cielca.
    W końcu gdyby miało by być sportowo, byłbyś zmuszony pisać o ostatnim z ocalałych króli tj. o Królu Demetriusie a taka perspektywa oznacza widmo głodu.
    Tak poważnie pisząc, przytrolowałeś z niemal tak pokerową miną jak w szczytowej formie robi to Masu. Brawo! Prawie dałem się nabrać.

    @MysticBęben
    wchodzisz przez stworzony przez siebie alias w stylu; yaytsa.mmarocks.pl czy może zastosowałeś jakąś inną talmudyczną sztuczkę?

    aryman

    Zwykle szkoda mi czasu na wyjaśnianie rzeczy ewidentnych a zwłaszcza rzeczy ewidentnie nie takich prostych jak się wydają ale tym razem trochę rozwinę temat. Zrobię to w ramach wolnej improwizacji bo w zasadzie nie wiem o co Ty do mnie się przyjebałeś z tymi pytaniami.
    Nie jestem rzecznikiem szturmówki conora na cohones a same pytania są tak demagogiczne i tendencyjne, że nawet najmniej bystry z jej członków nie poczułby się być ich adresatem.

    Poprzedni wpis to mała szpilka wbita w Redaktora za konformizującą powierzchowność tekstu i średnio trafione uszczypliwości wobec Conora i Łysego, czyniące dodatkowo irytującym w odbiorze pamfleciarski styl felietonu. Nic więcej.

    Macherzy od metafizyki pieniądza stojący za organizacją zawodów sportowych, tworzą mity i bajki wokół dyscyplin i zawodników i odsprzedają je dalej producentom butów, telefonów i makaronu. Wszyscy oni mają głęboko w piździe idee na modłę myśli barona de Cubertę, bo naczelną zasadą speców od monetaryzacji, mediatyzacji, spektakularyzacji i dorabiania pseudomistyki do rzeczy banalnych jest prawo popytu i podaży.

    Obrażanie się na ten stan rzeczy jest niezbyt sensowne.
    Zwłaszcza przez redaktora libertariańskiego portalu MMA który stosuje te same zabiegi co włodarze UFC. Prócz merytorycznego contentu wrzuca lolcontent i wytwory utrzymane w stylu paparazzi dziennikarstwa.
    Czy ja mam mu to za złe?
    Dopóki zachowane zostają sensowne proporcje między komercjalizacją treści w wyścigu po odsłony stron a istotą tego o czym portal o mma powinien traktować, to nie mam.

    Szady na końcu felietonu ledwie sygnalizuje problem który powinien stanowić clou wywodu a jest to pytanie właśnie o niebezpieczeństwo zachwiania proporcji między mma jako dyscypliną ujętą w karby racjonalnych i jasnych reguł a komercjalizacją powodującą, ze to pierwsze jest jedynie dodatkiem do show.
    Takie niebezpieczeństwo istnieje ale moim zdaniem, póki co, nie dzieje się nic bardziej gorszącego od tego co już było.

    Chociaż reguły walki na ringu są jasne i wydają się być zoptymalizowane to już sama formuła zawodów w UFC zawsze była próbą kompromisu polegającego na pogodzenia sportowej hierarchii i zasad z improwizacją opartą na uznaniowości w służbie spektaklu przyciągającego jak największą ilość widzów.

    Faworyzuje się jednych przed innymi dając im walki częściej albo bardziej eksponowane miejsca na karcie a blokuje mniej widowiskowych i rozpoznawalnych. Jednym wyznacza się łatwiejszą drogę i stylistycznie wygodniejszych przeciwników, innym daje rywali będących kryptonitem, np dużych czarnych. Itd.
    Inna sprawa że skodyfikowane systemy rozgrywek lig w koszykówce, piłce czy hokeju są precyzyjne i jasne. W mma nawet przy jak najszczerszych chęciach ciężko byłoby osiągnąć równie precyzyjny system wyłaniania mistrzów.
    UFC ze względu na bogaty roster i tak najmniej kombinuje z jakimś z sufitu wziętym i ad hoc tworzonym matchmakingiem tak jak np. u Bellatora czy drugiej organizacji na świecie (alternatywnym).

    Mógłbym jeszcze tak długo np. o Conorze który jak dla mnie udowodnił że ma jaja a teraz udowadnia, że ma łeb.
    O samym zjawisku skondensowania emocji miłości i nienawiści wokół takich postaci jak Ronda czy Conor a w przypadku ich porażki wyzucia i wyplucia przez jednych i drugich ich trucheł.
    O łasce kibiców która na pstrym koniu jeździ. (sorry, to chyba o tym samym)
    O hardkorowych fanach którzy podlegają dokładnie takim samym mechanizmom i iluzjom jak janusze, o ich hipokryzji i rażących niekonsekwencjach w oparciu np. o obserwacje Cohones.
    Napisałbym ale jakby motywacji i animuszu już brak.

    Konkludując Dziwienie się, że Łysy i spółka prócz standardowych zysków stymulują nazwiska i sytuacje które dają szansę zgarnięcie jackpota a nawet ich serię jest takie sobie. Może to irytować ale nie popadajmy w skrajność. Wbrew czarnej wizji, na tupecie Conora korzystają prawie wszyscy prócz tych którzy wydygali przed jego pojedynkiem z Natem.

    Pozwolę sobie dać Ci radę na koniec; skup się na całej reszcie tego co się dzieje w UFC. Udzielaj się w wątkach istotnych z punktu widzenia rozwoju mma, popularyzacji nazwisk które są dla Ciebie ważne albo warte rozpropagowania a w których często prócz wpisu inicjującego i kilku innych pozostawionych niekiedy przez użytkowników którym pomyliły się drzwi, nic się nie dzieje.
    Weź przykład z Borna który w dupie ma całe to zamieszanie wokół Conora. W trakcie gali UFC 202 delektował się w sposób niezmącony uczuciami zawiści pojedynkami z karty i nawet rudy krasnal nie przeszkodził mu w tej uczcie (Dodajmy, że zaraz potem zarzucił jeszcze 5 zaległych gal EFC z 2012 roku + jedną marcową z Ułan Bator i tam też odnalazł i sport i emocje i momentami całkiem niezły poziom).
    Tego Ci życzę. Mniej frustracji, więcej spełnienia wynikającego z działalności fanowskiej która skutecznie zagłusza szum związany z nazwiskiem Conora i w ten sposób przyczynia się do wydobycia z cienia postaci które twoim zdaniem jego sylwetka przesłania.

    @Wojsław Rysiewski,to Ty?

  63. aryman

    Zwykle szkoda mi czasu na wyjaśnianie rzeczy ewidentnych a zwłaszcza rzeczy ewidentnie nie takich prostych jak się wydają ale tym razem trochę rozwinę temat. Zrobię to w ramach wolnej improwizacji bo w zasadzie nie wiem o co Ty do mnie się przyjebałeś z tymi pytaniami.
    Nie jestem rzecznikiem szturmówki conora na cohones a same pytania są tak demagogiczne i tendencyjne, że nawet najmniej bystry z jej członków nie poczułby się być ich adresatem.

    Poprzedni wpis to mała szpilka wbita w Redaktora za konformizującą powierzchowność tekstu i średnio trafione uszczypliwości wobec Conora i Łysego, czyniące dodatkowo irytującym w odbiorze pamfleciarski styl felietonu. Nic więcej.

    Macherzy od metafizyki pieniądza stojący za organizacją zawodów sportowych, tworzą mity i bajki wokół dyscyplin i zawodników i odsprzedają je dalej producentom butów, telefonów i makaronu. Wszyscy oni mają głęboko w piździe idee na modłę myśli barona de Cubertę, bo naczelną zasadą speców od monetaryzacji, mediatyzacji, spektakularyzacji i dorabiania pseudomistyki do rzeczy banalnych jest prawo popytu i podaży.

    Obrażanie się na ten stan rzeczy jest niezbyt sensowne.
    Zwłaszcza przez redaktora libertariańskiego portalu MMA który stosuje te same zabiegi co włodarze UFC. Prócz merytorycznego contentu wrzuca lolcontent i wytwory utrzymane w stylu paparazzi dziennikarstwa.
    Czy ja mam mu to za złe?
    Dopóki zachowane zostają sensowne proporcje między komercjalizacją treści w wyścigu po odsłony stron a istotą tego o czym portal o mma powinien traktować, to nie mam.

    Szady na końcu felietonu ledwie sygnalizuje problem który powinien stanowić clou wywodu a jest to pytanie właśnie o niebezpieczeństwo zachwiania proporcji między mma jako dyscypliną ujętą w karby racjonalnych i jasnych reguł a komercjalizacją powodującą, ze to pierwsze jest jedynie dodatkiem do show.
    Takie niebezpieczeństwo istnieje ale moim zdaniem, póki co, nie dzieje się nic bardziej gorszącego od tego co już było.

    Chociaż reguły walki na ringu są jasne i wydają się być zoptymalizowane to już sama formuła zawodów w UFC zawsze była próbą kompromisu polegającego na pogodzenia sportowej hierarchii i zasad z improwizacją opartą na uznaniowości w służbie spektaklu przyciągającego jak największą ilość widzów.

    Faworyzuje się jednych przed innymi dając im walki częściej albo bardziej eksponowane miejsca na karcie a blokuje mniej widowiskowych i rozpoznawalnych. Jednym wyznacza się łatwiejszą drogę i stylistycznie wygodniejszych przeciwników, innym daje rywali będących kryptonitem, np dużych czarnych. Itd.
    Inna sprawa że skodyfikowane systemy rozgrywek lig w koszykówce, piłce czy hokeju są precyzyjne i jasne. W mma nawet przy jak najszczerszych chęciach ciężko byłoby osiągnąć równie precyzyjny system wyłaniania mistrzów.
    UFC ze względu na bogaty roster i tak najmniej kombinuje z jakimś z sufitu wziętym i ad hoc tworzonym matchmakingiem tak jak np. u Bellatora czy drugiej organizacji na świecie (alternatywnym).

    Mógłbym jeszcze tak długo np. o Conorze który jak dla mnie udowodnił że ma jaja a teraz udowadnia, że ma łeb.
    O samym zjawisku skondensowania emocji miłości i nienawiści wokół takich postaci jak Ronda czy Conor a w przypadku ich porażki wyzucia i wyplucia przez jednych i drugich ich trucheł.
    O łasce kibiców która na pstrym koniu jeździ. (sorry, to chyba o tym samym)
    O hardkorowych fanach którzy podlegają dokładnie takim samym mechanizmom i iluzjom jak janusze, o ich hipokryzji i rażących niekonsekwencjach w oparciu np. o obserwacje Cohones.
    Napisałbym ale jakby motywacji i animuszu już brak.

    Konkludując Dziwienie się, że Łysy i spółka prócz standardowych zysków stymulują nazwiska i sytuacje które dają szansę zgarnięcie jackpota a nawet ich serię jest takie sobie. Może to irytować ale nie popadajmy w skrajność. Wbrew czarnej wizji, na tupecie Conora korzystają prawie wszyscy prócz tych którzy wydygali przed jego pojedynkiem z Natem.

    Pozwolę sobie dać Ci radę na koniec; skup się na całej reszcie tego co się dzieje w UFC. Udzielaj się w wątkach istotnych z punktu widzenia rozwoju mma, popularyzacji nazwisk które są dla Ciebie ważne albo warte rozpropagowania a w których często prócz wpisu inicjującego i kilku innych pozostawionych niekiedy przez użytkowników którym pomyliły się drzwi, nic się nie dzieje.
    Weź przykład z Borna który w dupie ma całe to zamieszanie wokół Conora. W trakcie gali UFC 202 delektował się w sposób niezmącony uczuciami zawiści pojedynkami z karty i nawet rudy krasnal nie przeszkodził mu w tej uczcie (Dodajmy, że zaraz potem zarzucił jeszcze 5 zaległych gal EFC z 2012 roku + jedną marcową z Ułan Bator i tam też odnalazł i sport i emocje i momentami całkiem niezły poziom).
    Tego Ci życzę. Mniej frustracji, więcej spełnienia wynikającego z działalności fanowskiej która skutecznie zagłusza szum związany z nazwiskiem Conora i w ten sposób przyczynia się do wydobycia z cienia postaci które twoim zdaniem jego sylwetka przesłania.

    @aryman to jest za długie na Cohones, mimo że genialnie rozpisane 🙂

  64. Mnie i tak najbardziej bawi, że wszyscy psioczą na rudego, a jak przyjdzie co do czego, to na jego walkę będą się jarać jak każdy. On ma w sobie coś co sprawia, że każdy chce go oglądać – bez względu na to, czy życzy się mu zwycięstwa czy porażki.
    Można w nieskończoność rozwodzić się nad niesprawiedliwością związaną z jego osobą i traktowaniem go przez UFC, ale takie problemy w biznesie (jakim jest UFC, nie można o tym zapominać) mają raczej małe znaczenie i szybko rozchodzą się po kościach.
    Tak naprawdę tlenem dla Conora jesteśmy my – fani tego sportu. Bez względu na to, czy kupujemy PPV czy hejtujemy go na cohones – przyczyniamy się do jego sportowej egzystencji. Mnie to osobiście cieszy i oczywiście życzę mu wszystkiego co najlepsze, bez względu na to czy pas obroni jutro, czy za rok.

  65. aryman

    Zwykle szkoda mi czasu na wyjaśnianie rzeczy ewidentnych a zwłaszcza rzeczy ewidentnie nie takich prostych jak się wydają ale tym razem trochę rozwinę temat. Zrobię to w ramach wolnej improwizacji bo w zasadzie nie wiem o co Ty do mnie się przyjebałeś z tymi pytaniami.
    Nie jestem rzecznikiem szturmówki conora na cohones a same pytania są tak demagogiczne i tendencyjne, że nawet najmniej bystry z jej członków nie poczułby się być ich adresatem.

    Poprzedni wpis to mała szpilka wbita w Redaktora za konformizującą powierzchowność tekstu i średnio trafione uszczypliwości wobec Conora i Łysego, czyniące dodatkowo irytującym w odbiorze pamfleciarski styl felietonu. Nic więcej.

    Macherzy od metafizyki pieniądza stojący za organizacją zawodów sportowych, tworzą mity i bajki wokół dyscyplin i zawodników i odsprzedają je dalej producentom butów, telefonów i makaronu. Wszyscy oni mają głęboko w piździe idee na modłę myśli barona de Cubertę, bo naczelną zasadą speców od monetaryzacji, mediatyzacji, spektakularyzacji i dorabiania pseudomistyki do rzeczy banalnych jest prawo popytu i podaży.

    Obrażanie się na ten stan rzeczy jest niezbyt sensowne.
    Zwłaszcza przez redaktora libertariańskiego portalu MMA który stosuje te same zabiegi co włodarze UFC. Prócz merytorycznego contentu wrzuca lolcontent i wytwory utrzymane w stylu paparazzi dziennikarstwa.
    Czy ja mam mu to za złe?
    Dopóki zachowane zostają sensowne proporcje między komercjalizacją treści w wyścigu po odsłony stron a istotą tego o czym portal o mma powinien traktować, to nie mam.

    Szady na końcu felietonu ledwie sygnalizuje problem który powinien stanowić clou wywodu a jest to pytanie właśnie o niebezpieczeństwo zachwiania proporcji między mma jako dyscypliną ujętą w karby racjonalnych i jasnych reguł a komercjalizacją powodującą, ze to pierwsze jest jedynie dodatkiem do show.
    Takie niebezpieczeństwo istnieje ale moim zdaniem, póki co, nie dzieje się nic bardziej gorszącego od tego co już było.

    Chociaż reguły walki na ringu są jasne i wydają się być zoptymalizowane to już sama formuła zawodów w UFC zawsze była próbą kompromisu polegającego na pogodzenia sportowej hierarchii i zasad z improwizacją opartą na uznaniowości w służbie spektaklu przyciągającego jak największą ilość widzów.

    Faworyzuje się jednych przed innymi dając im walki częściej albo bardziej eksponowane miejsca na karcie a blokuje mniej widowiskowych i rozpoznawalnych. Jednym wyznacza się łatwiejszą drogę i stylistycznie wygodniejszych przeciwników, innym daje rywali będących kryptonitem, np dużych czarnych. Itd.
    Inna sprawa że skodyfikowane systemy rozgrywek lig w koszykówce, piłce czy hokeju są precyzyjne i jasne. W mma nawet przy jak najszczerszych chęciach ciężko byłoby osiągnąć równie precyzyjny system wyłaniania mistrzów.
    UFC ze względu na bogaty roster i tak najmniej kombinuje z jakimś z sufitu wziętym i ad hoc tworzonym matchmakingiem tak jak np. u Bellatora czy drugiej organizacji na świecie (alternatywnym).

    Mógłbym jeszcze tak długo np. o Conorze który jak dla mnie udowodnił że ma jaja a teraz udowadnia, że ma łeb.
    O samym zjawisku skondensowania emocji miłości i nienawiści wokół takich postaci jak Ronda czy Conor a w przypadku ich porażki wyzucia i wyplucia przez jednych i drugich ich trucheł.
    O łasce kibiców która na pstrym koniu jeździ. (sorry, to chyba o tym samym)
    O hardkorowych fanach którzy podlegają dokładnie takim samym mechanizmom i iluzjom jak janusze, o ich hipokryzji i rażących niekonsekwencjach w oparciu np. o obserwacje Cohones.
    Napisałbym ale jakby motywacji i animuszu już brak.

    Konkludując Dziwienie się, że Łysy i spółka prócz standardowych zysków stymulują nazwiska i sytuacje które dają szansę zgarnięcie jackpota a nawet ich serię jest takie sobie. Może to irytować ale nie popadajmy w skrajność. Wbrew czarnej wizji, na tupecie Conora korzystają prawie wszyscy prócz tych którzy wydygali przed jego pojedynkiem z Natem.

    Pozwolę sobie dać Ci radę na koniec; skup się na całej reszcie tego co się dzieje w UFC. Udzielaj się w wątkach istotnych z punktu widzenia rozwoju mma, popularyzacji nazwisk które są dla Ciebie ważne albo warte rozpropagowania a w których często prócz wpisu inicjującego i kilku innych pozostawionych niekiedy przez użytkowników którym pomyliły się drzwi, nic się nie dzieje.
    Weź przykład z Borna który w dupie ma całe to zamieszanie wokół Conora. W trakcie gali UFC 202 delektował się w sposób niezmącony uczuciami zawiści pojedynkami z karty i nawet rudy krasnal nie przeszkodził mu w tej uczcie (Dodajmy, że zaraz potem zarzucił jeszcze 5 zaległych gal EFC z 2012 roku + jedną marcową z Ułan Bator i tam też odnalazł i sport i emocje i momentami całkiem niezły poziom).
    Tego Ci życzę. Mniej frustracji, więcej spełnienia wynikającego z działalności fanowskiej która skutecznie zagłusza szum związany z nazwiskiem Conora i w ten sposób przyczynia się do wydobycia z cienia postaci które twoim zdaniem jego sylwetka przesłania.

    Bardzo fajnie napisane 🙂 Z mojej strony krótko, mamy różną definicję 'fana' a w biznes się nie zagłębiam bo to sprawa zawodników i UFC. Mnie interesuj sport. Twoim zdaniem mam ustąpić i skupić się na działaniu na rzecz tych których lubię ? Widzisz tu się mijamy bo ja lubię i skupiam się na MMA. Doceniam umiejętności każdego zawodnika, który na to zasłużył. Często można przeczytać, że któryś z zawodników na coś zapracował ale tego nie ma bo UFC się to opłaca. Popierając to rozwija się biznes UFC nie MMA. Nie obchodzi mnie czy jestem w mniejszości, nie interesuje mnie także popyt, podaż i wszystko to o czym pisałeś mimo że napisane pięknie. Ktoś tu wspomniał, że jesteśmy ich 'żywicielami' i jest w tym trochę prawdy dlatego chcę takich fanów MMA którzy domagają się sportu a nie biznesu. Wtedy sport stanie się biznesem. Teraz jest biznes, kalkulowane show i robienie z siebie pajaca, gdzieś w tle sport. Więc liczę, że coraz mniej osób będzie zgadzać się na to o czym pisałeś czyli całą polityką UFC bo wtedy przestanie się ta polityka opłacać. Więc nie przekonasz mnie do tego, że mam przyjąć to co jest bo łysy i jego banda zarabiają na tym siano. Nie mam zamiaru iść za tłumem nawet jeśli to walka z wiatrakami. Wystarczy mi, że każdy kto kiedyś zapierdalał na sali lub nawet widział ile to kosztuje chce żeby wygrał sport a otoczka była dodatkiem a nie na odwrót.

  66. Nie wiem, jaką wizję przyszłości będą mieli nowi właściciele UFC, ale obwiam się, że to wszystko zmierza za bardzo w stronę cyrku pokroju WWE.

    Reszta nieważna.

  67. Nie wiem, jaką wizję przyszłości będą mieli nowi właściciele UFC, ale obwiam się, że to wszystko zmierza za bardzo w stronę cyrku pokroju WWE.

    Reszta nieważna.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.