Kevin Holland w ubiegłą sobotę na gali UFC on ESPN+ 39 pokonał Charliego Ontiverosa już w pierwszej rundzie. Dla 27–latka, który coraz śmielej puka do drzwi rankingu kategorii średniej, była to już czwarta wygrana podczas bieżącego roku.

Wspomniane zwycięstwo za pośrednictwem mediów społecznościowych skomentował doskonale znany polskim fanom Dricus Du Plessis. Popularny „Stillknocks” wyraził swoje zainteresowanie stoczeniem pojedynku z Amerykaninem na grudniowym wydarzeniu.

Kevin, chyba niezłe zwycięstwo. Jeśli dla odmiany szukasz prawdziwej walki, będę gotowy 12 grudnia.

Były mistrz KSW oraz EFC zadebiutował w największej organizacji mieszanych sztuk walki 10 października na Yas Island. W swoim inauguracyjnym występie skrzyżował rękawice z doświadczonym Markusem Perezem. Południowoafrykańczyk błyskawicznie rozprawił się z Brazylijczykiem, nokautując go w pierwszej rundzie.

Póki co, nie wiadomo, na ile realny jest taki potencjalny pojedynek. Sam Holland na konferencji prasowej przyznał, że chciałby teraz wejść na zastępstwo za Robbiego Lawlera i zmierzyć się z Mikiem Perrym na gali z numerem 255.

Warto również zaznaczyć, że termin zaproponowany przez reprezentanta klubu Team CIT wypada na UFC 256.

2 KOMENTARZE

  1. Dricus szybko zmienił zdanie, jeszcze niecałe dwa tygodnie temu mówił:

    "Nie mam konkretnego nazwiska. Nie sądzę również, że wyzywanie kogokolwiek miałoby sens, ponieważ UFC nie będzie to interesowało. Będą szukać kogoś, kto by mnie przetestował. Może jakiś grappler, gdyż ostatnia walka zakończyła się po ciosach w stójce. Możliwe więc, że chcą zobaczyć, na jakim poziomie są moje umiejętności parterowe. Patrząc realistycznie, zawalczę ponownie dopiero w 2021 roku, bo do tego czasu wszystkie wydarzenia będą miały miejsce w Las Vegas, a ja muszę czekać minimum cztery tygodnie na wizę. Chciałbym walczyć wcześniej, ale tak to wygląda… Miejmy nadzieję, że będzie to styczeń lub luty."

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.