Organizacja UFC oraz ich mistrz Jon Jones, nadal znajdują się na kolizyjnej ścieżce. Na początku ”Bones” był przymierzany do super starcia z Franciem Ngannou w wadze ciężkiej, jednak prezydent Dana White pokłócił się z Amerykaninem i czar negocjacji prysł. Teraz okazuje się, że Jon może odejść od amerykańskiego giganta, jednak czy ta decyzja nie sprowadzi go do bankructwa? Warto w tym wypadku posłuchać bardzo doświadczonego zawodnika oraz komentatora sportowego Daniela Cormiera, który rozmawiał na ten temat z ESPN.

Uważam, że nie leci w kulki z tym odejściem. Gość wie, jak odpoczywać od MMA, ponieważ w przeszłości był wiele razy zawieszany, zna życie bez mistrzowskiego pasa. Być może na początku przejął się tym ogromnie, nagle nie był mistrzem, ale po jakimś czasie przyzwyczaił się do tego. Dlatego właśnie sądzę, że Jon nie żartuje.

Przed mistrzem kategorii półciężkiej stoi wielki wybór, jeżeli postanowi zakończyć swoją przygodę z UFC, to rzeczywiście będzie można mówić o zmarnowaniu wielkiego talentu. Patrząc na wcześniejsze wpadki dopingowe i powrót na tron 205 funtów a teraz odejście, widać zmarnowany potencjał.

Dana i Jon mają duże ego. Obaj chcą pokazać, że jeden bez drugiego nie istnieje w tym świecie. Powiem wam oczywiście, że tylko publicznie wygląda to tak strasznie, a naprawdę ciągle siedzą przy stole i negocjują, wracają do rozmów.

Ja sam od 2015 roku zarabiam 300 tys. dolarów za walkę. Myślicie, że teraz przed walką ze Stipe zadowoli mnie ta suma? Proste, że usiądziemy i porozmawiamy. Jestem przekonany, że UFC wyłożyło Jonowi jakieś 7-8 milionów za Francisa. Reszta kwoty zależy od fanów, jeżeli wykupią oni płatną galę, to zarobisz założoną kwotę.

Do wszystkiego warto dodać, że organizacja UFC w 2019 roku miała najlepszy rok pod względem zarobkowym, o którym pisaliśmy we wcześniejszym wpisie. Sam Daniel Cormier uważa, że domaganie się o podwyżkę przez ”Bonesa” jest dla niego dobrą opcją.

Wydaje mi się, że Jon się nie myli. On chyba zrozumiał swoją wartość i trzyma się swojego słowa, gratuluję.

7 KOMENTARZE

  1. Najpierw pomyślałem że poczytam co ma do powiedzenia. Odłożyłem książkę Pilcha na bok. Myślę sobie -wysłucham narracji Cormiera. Przecież gość jest medalistą. Ale jak zobaczyłem to zdjęcie. To napisałem  ten post stopą  wracając do poważniejszej lektury.

  2. Najpierw pomyślałem że poczytam co ma do powiedzenia. Odłożyłem książkę Pilcha na bok. Myślę sobie -wysłucham narracji Cormiera. Przecież gość jest medalistą. Ale jak zobaczyłem to zdjęcie. To napisałem  ten post stopą  wracając do poważniejszej lektury.

    :najmancoty:

  3. Najpierw pomyślałem że poczytam co ma do powiedzenia. Odłożyłem książkę Pilcha na bok. Myślę sobie -wysłucham narracji Cormiera. Przecież gość jest medalistą. Ale jak zobaczyłem to zdjęcie. To napisałem  ten post stopą  wracając do poważniejszej lektury.

    Wobec takiej naaracji nie mogę przejść obojętnie. Myślę sobie, tak być nie może. Wezmę głęboki oddech i w paru zdaniach dam wyraz swemu zdziwieniu. Lecz w jednej chwili coś mignęło za oknem – To kot sąsiada spierdolił z balkonu… – wydawało mi się przez moment.

    -Nie, to tylko szmata-

  4. Najpierw pomyślałem że poczytam co ma do powiedzenia. Odłożyłem książkę Pilcha na bok. Myślę sobie -wysłucham narracji Cormiera. Przecież gość jest medalistą. Ale jak zobaczyłem to zdjęcie. To napisałem  ten post stopą  wracając do poważniejszej lektury.

    To Ci się udało xD

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.