Jorge Masvidal od długiego czasu zainteresowany jest walką z Conorem McGregorem. Teraz Irlandczyk ma zaplanowaną walkę z byłym rywalem „Gamebreda”, Donaldem Cerrone. W wywiadzie dla „Submission Radio” Jorge wypowiedział się na temat pojedynku Irlandczyka z „Kowbojem”:

Conor jest niesamowity na początku walki. Ma świetny timing. Wtedy kiedy inni goście muszą wyczuć rywala, Conor ma to od samego startu. On jest już w walce, kiedy Ty starasz się znaleźć timing przeciwnika. Ma siłę ciosu i jest pewny siebie. W moim rankingu jest jednym z najlepszych zawodników na początku walki. Donald jest bardziej nastawiony na rytm. Potrzebuje czasu żeby nad nim popracować. Próbuje mylić przeciwnika, poruszać się, dłużej się rozkręca, bada jak szybki i jak silny jest rywal.

Pracuje nad tym i jest nastawiony na rytm walki. Z czasem staje się lepszy i ma lepszą wytrzymałość niż Conor. „Kowboj” może być podwójnym zagrożeniem, może być naprawdę problematyczny i wtedy postawiłbym bardziej na niego. Jeśli wyjdzie do walki i po prostu będzie stał przed Conorem to wtedy wygra Irlandczyk.

To idealne zestawienie dla Conora. Gość, który nie rusza się aż tak dobrze na nogach, ma mocną prawą rękę. To idealny rywal dla zawodnika z odwrotną pozycją z dobrą lewą ręką. To będzie interesujące starcie, bo nawet w całym szaleństwie „Kowboj” może trafić kolanem, kopnięciem. Jest większym gościem.

Wszystko zależy od tego jaką strategię będzie miał „Kowboj”.

Conor wrócił i walczy z czołówką. Nie wybrał sobie jakiegoś słabiaka, walczy ze świetnym zawodnikiem jakim jest „Kowboj”. To starszy Cerrone, bo uczestniczył w wielu wojnach w oktagonie, ale to nadal „Kowboj”. Nie jest tylko popularny, także uwielbia rywalizować. Myślę, że jest teraz numerem 5. czy 6 na świecie. Na pewno nie jest to słaby zawodnik.

Czy były dla niego gorsze zestawienia? Oczywiście, że tak. Ale to nadal świetna walka. Na pewno będę ją oglądał.

Masvidal oczywiście wie, że ewentualna wygrana McGregora 18 stycznia na UFC 246 mogłaby oznaczać, że to właśnie z nim w kolejnej walce zmierzy się Irlandczyk. „Gamebred” nie zamierza jednak zakładać, że to McGregor będzie jego następnym rywalem.

Nie wiem czy jeśli Conor to wygra to znaczy, że zawalczy ze mną. Naprawdę tego nie wiem. Nawet tak nie uważam. Oglądając jego wywiady, słuchając różnych osób to myślę, że tak się nie stanie. Moim zdaniem koleżka pójdzie inną drogą. Może niepotrzebnie patrzę w przyszłość, ale naprawdę nie sądzę, że zawalczymy. Możliwe, że w tym roku zajmę się Kamaru Usmanem.

ILE WAŻY CONOR MCGREGOR NA KILKA DNI PRZED UFC 246? 

ODLICZANIE DO GALI UFC 246 Z UDZIAŁEM MCGREGORA, CERRONE, PETTISA

25 KOMENTARZE

  1. Coś Masvidal jakby zmiękł. Od kiedy to on się tak ładnie wypowiada o rudym? Niedawno gadał że zabije krula itd itp.

    Jemu sie w bani poyebało albo od hajsu albo od ciosów

  2. Coś Masvidal jakby zmiękł. Od kiedy to on się tak ładnie wypowiada o rudym? Niedawno gadał że zabije krula itd itp.

    Jemu sie w bani poyebało albo od hajsu albo od ciosów

    Nie zmiękł, myśli racjonalnie (na tyle, na ile może ;). Rudy raczej sra na myśl o walce z gamebredem, a wizje walki z Kamazem go przerażają dalece bardziej. Masv o tym wie, dlatego w przypływie szczerości zdradził swoje przekonanie. Nie znaczy to, że nie chciał by kasy którą może przytulić po ewentualnej walce z rudym stąd to wcześniejsze pierdololo, które może pojawić się ponownie w przyszłości. Przed chwilą dzwonił do mnie, więc od razu Wam o tym pisze mordy

  3. Nie zmiękł, myśli racjonalnie (na tyle, na ile może ;). Rudy raczej sra na myśl o walce z gamebredem, a wizje walki z Kamazem go przerażają dalece bardziej. Masv o tym wie, dlatego w przypływie szczerości zdradził swoje przekonanie. Nie znaczy to, że nie chciał by kasy którą może przytulić po ewentualnej walce z rudym stąd to wcześniejsze pierdololo, które może pojawić się ponownie w przyszłości. Przed chwilą dzwonił do mnie, więc od razu Wam o tym pisze mordy

    Dziena za takie przecieki mordeczko :beer:

  4. Pracuje nad tym i jest nastawiony na rytm walki. Z czasem staje się lepszy

    Widziałem jak w trakcie walki z Fergusonem jest lepszy z rundy na rundę :v

  5. Dobre, jestem w połowie, ale dawno tak dobrego i szczerego wywiadu z rudym nie było. Właśnie opowiada o swoim mini alkoholizmie i ekscesach he he.

  6. Nie zmiękł, myśli racjonalnie (na tyle, na ile może ;). Rudy raczej sra na myśl o walce z gamebredem, a wizje walki z Kamazem go przerażają dalece bardziej. Masv o tym wie, dlatego w przypływie szczerości zdradził swoje przekonanie. Nie znaczy to, że nie chciał by kasy którą może przytulić po ewentualnej walce z rudym stąd to wcześniejsze pierdololo, które może pojawić się ponownie w przyszłości. Przed chwilą dzwonił do mnie, więc od razu Wam o tym pisze mordy

    On zmienił mocno swoje nastawienie po tym reality show. W jakimś wywiadzie, już nie pamiętam w jakim kontekście, mówił, że sam złapał się na tym – why am i thinking like a peasent, so petty – czyli wyzbył się tego co wielu ludzi w świecie mma i ogólnie prezentuje. Skupił się na pozytywnych emocjach, zamiast żółci, hejcie i niekonstruktywnym biadoleniu o innych zawodnikach, że temu się nie należy, że ten się boi, tamten ucieka, że coś tam jest niesprawiedliwe, że przegrał, bo sędzia, że tamto, że sramto. Wyzbył się mentalności przegrańca, odjebał 3 typów w roku przed czasem i stał się człowiekiem sukcesu. A ludzie zadowoleni z życia nie skupiają się na hejtowaniu, biadoleniu, nie czują potrzeby nikogo bez powodu obrażać.

  7. Dobre, jestem w połowie, ale dawno tak dobrego i szczerego wywiadu z rudym nie było. Właśnie opowiada o swoim mini alkoholizmie i ekscesach he he.

    @baju

    Wnoszę o Kącik Baja z TL;DW z wywiadu z Conorem. Plox.

  8. Dobre, jestem w połowie, ale dawno tak dobrego i szczerego wywiadu z rudym nie było. Właśnie opowiada o swoim mini alkoholizmie i ekscesach he he.

    Skąd wiesz, że rudy jest w tym wywiadzie szczery, skoro nosi 20 medialnych masek i zmienia je jak rękawiczki. W tym wywiadzie dla przykładu też wyglądał na szczerego:

    :razz:utinlaugh:

  9. Skąd wiesz, że rudy jest w tym wywiadzie szczery, skoro nosi 20 medialnych masek i zmienia je jak rękawiczki. W tym wywiadzie dla przykładu też wyglądał na szczerego:

    :razz:utinlaugh:

    Ładne nawet, też się czasem łapie na tym, że mówię o czymś lub o kimś, że pedał czy pedalskie, a jednak nic do takich osób nie mam.

    :fjedzia:

    @baju

    Wnoszę o Kącik Baja z TL;DW z wywiadu z Conorem. Plox.

    Ja bym to mógł zrobić, ale wątpię, że bym w pracy jutro miał czas, a po pracy to mi się nie chce. A poza tym zabrali możliwość zakładania tematów tutaj, mimo, że już się w takie tłumaczenia wolontaryjnie bawiłem. Dejcie taką możliwość, to zrobię.

    Póki co mogę powiedzieć, że ciekawy wywiad, Conor jakiś taki doroślejszy, faktycznie bardziej skupiony się wydaje, wypowiada się o rywalach, ale z szacunkiem, ale też bez zbędnego krygowania i przepraszania, choć śmiał się z żartu Poiriera odnośnie poprzedniego wywiadu z Helwani, że he went from apologizing absolutely nobody to absolutely everybody.

    Serio, nie byłoby tyle hejtu na niego, jakby go ludzie znali właśnie z takich wywiadów, a nie z jakichś pojedyńczych akcji, które oczywiście też go definiują w jakiś sposób, ale to tylko skrawek całej osobowości ludzkiej z jej złożonością.

    To samo można o Adesanyi powiedzieć, jak się go zna z tych tematów tutaj, że komuś coś dopierdolił na twitterze czy coś, to można sobie wyrobić zdanie negatywne, ale wystarczyło obejrzeć podcast z Roganem, żeby zobaczyć jaki to jest ciekawy człowiek, już nie tylko w obrębie mma, ale ogólnie ciekawy, bystry, błyskotliwy, żartobliwy, trochę rozkminkowo-filozoficzny itd.

  10. On zmienił mocno swoje nastawienie po tym reality show. W jakimś wywiadzie, już nie pamiętam w jakim kontekście, mówił, że sam złapał się na tym – why am i thinking like a peasent, so petty – czyli wyzbył się tego co wielu ludzi w świecie mma i ogólnie prezentuje. Skupił się na pozytywnych emocjach, zamiast żółci, hejcie i niekonstruktywnym biadoleniu o innych zawodnikach, że temu się nie należy, że ten się boi, tamten ucieka, że coś tam jest niesprawiedliwe, że przegrał, bo sędzia, że tamto, że sramto. Wyzbył się mentalności przegrańca, odjebał 3 typów w roku przed czasem i stał się człowiekiem sukcesu. A ludzie zadowoleni z życia nie skupiają się na hejtowaniu, biadoleniu, nie czują potrzeby nikogo bez powodu obrażać.

    Tak, bo od zmiany nastawienia nagle zacznie się wygrywać… Brzmi bardzo fajne, tak motywacyjnie… Szkoda, że to stek bzdur. Fakty są takie, że Masvidal zawsze był przekotem, tylko parę razy wydymali go sędziowie i nie przedarł się do świadomości szerszej widowni. Jednak jego to nie złamało i brał kolejne walki, a w międzyczasie stał się jeszcze lepszy w te klocki. Teraz to widać jak czarne na białym. On ma po prostu talent do walki i tyle, a zmiana mentalności nigdy nie sprawi, że nagle twoi przeciwnicy będą gorszymi fajterami od ciebie.

  11. Widział kiedyś ktoś szczerego rudego?

    No wątpię. Nie ma szczerych rudych. To się kupy nie trzyma 😀

  12. Widział kiedyś ktoś szczerego rudego?

    No wątpię. Nie ma szczerych rudych. To się kupy nie trzyma 😀

    To dlatego że rudzi nie mają duszy.

    :conorsalute:

  13. Nie zmiękł, myśli racjonalnie (na tyle, na ile może ;). Rudy raczej sra na myśl o walce z gamebredem, a wizje walki z Kamazem go przerażają dalece bardziej. Masv o tym wie, dlatego w przypływie szczerości zdradził swoje przekonanie. Nie znaczy to, że nie chciał by kasy którą może przytulić po ewentualnej walce z rudym stąd to wcześniejsze pierdololo, które może pojawić się ponownie w przyszłości. Przed chwilą dzwonił do mnie, więc od razu Wam o tym pisze mordy

    Tak Rudy wyskoczyl do rzeznika Nurmy bedac w chujowej formie a boi sie Massa… Rudy pomimo ze przejebal z Nurma to by wyskoczyl do niego 2 raz bez problemu. Mass nawet w wyzszej wadze jest latwiejsza walka niz starcie z Khabibem tak jest prawda. Akurat ze Rudzielec przed kims sra w gacie to mozna wlozyc miedzy bajki.

  14. Tak, bo od zmiany nastawienia nagle zacznie się wygrywać… Brzmi bardzo fajne, tak motywacyjnie… Szkoda, że to stek bzdur. Fakty są takie, że Masvidal zawsze był przekotem, tylko parę razy wydymali go sędziowie i nie przedarł się do świadomości szerszej widowni. Jednak jego to nie złamało i brał kolejne walki, a w międzyczasie stał się jeszcze lepszy w te klocki. Teraz to widać jak czarne na białym. On ma po prostu talent do walki i tyle, a zmiana mentalności nigdy nie sprawi, że nagle twoi przeciwnicy będą gorszymi fajterami od ciebie.

    Ale on o tym właśnie mówił – Czemu jestem taki wieśniak? Czemu oglądam się na sędziów i się zastanawiam czy ocenili sprawiedliwie czy nie, czy mnie wydymali, a jak wydymali, to czemu? Lubili tamtego bardziej? Nie lubią mnie? Wzięli hajs pod stołem? Postawili u buka na rywala?Muszę zmienić nastawienie i ich po prostu nokautować. Skupić się nad tym, co jest pod moją kontrolą. Jak uważasz, że na poziomie profesjonalnego topu, gdzie liczy się każdy detal, a dla przykładu taki Lebron James (o czym McGregor we wczorajszym wywiadzie wspominał, a Jon Jones za nim dzisiaj na socialach powtarzał), wydaje rocznie na swoje zdrowie i kondycję psychofizyczną 1,5 mln dolarów, nie liczy się mentalność, psychiczne nastawienie i wypracowane schematy myślowe, to ja Cię nie będę przekonywał, bo nic mi do twoich opinii. Ale podważasz w ogóle istnienie całej psychologii sportowej itd.

  15. Ale on o tym właśnie mówił – Czemu jestem taki wieśniak? Czemu oglądam się na sędziów i się zastanawiam czy ocenili sprawiedliwie czy nie, czy mnie wydymali, a jak wydymali, to czemu? Lubili tamtego bardziej? Nie lubią mnie? Wzięli hajs pod stołem? Postawili u buka na rywala?Muszę zmienić nastawienie i ich po prostu nokautować. Skupić się nad tym, co jest pod moją kontrolą. Jak uważasz, że na poziomie profesjonalnego topu, gdzie liczy się każdy detal, a dla przykładu taki Lebron James (o czym McGregor we wczorajszym wywiadzie wspominał, a Jon Jones za nim dzisiaj na socialach powtarzał), wydaje rocznie na swoje zdrowie i kondycję psychofizyczną 1,5 mln dolarów, nie liczy się mentalność, psychiczne nastawienie i wypracowane schematy myślowe, to ja Cię nie będę przekonywał, bo nic mi do twoich opinii. Ale podważasz w ogóle istnienie całej psychologii sportowej itd.

    No tak, bo wcześniej nie chciał nokautować rywali za wszelką cenę. Ferreire, ellenbergera i kowboja jakoś nokautował przed "zmianą nastawienia". Lubię masvidala, ale ostatnimi czasy gada sporo niepoważnych rzeczy. Dorobił sobie taki powód swojego sukcesu, żeby sprawiać wrażenie posiadania kontroli nad tym sukcesem. W dodatku tworzy to narrację, która angażuje i fascynuje fanów. Tak uważam. A co do "psychologii sportowej": tak neguję w 100%, bo nie ma czegoś takiego jak psychologia "sportowa". Psychologia jest jedna, nie ma czegoś takiego jak psychologia wojskowa, psychologia kuchenna, rajdowa, itd. To jest nonsens. Zwykły psychoterapeuta by wystarczył, ale tutaj znowu wychodzi wątłe ego wielu zawodników. Psychologa się wstydzą, ale sportowgo już nie, bo ten jest przecież tylko od spraw sportowych. Dlatego (o ironio) powstała ta niedorzeczna branża, a zapewne ten "problem" jest z góry ignorowany, bo jest w zasadzie fundamentem tej branży.

  16. No tak, bo wcześniej nie chciał nokautować rywali za wszelką cenę. Ferreire, ellenbergera i kowboja jakoś nokautował przed "zmianą nastawienia". Lubię masvidala, ale ostatnimi czasy gada sporo niepoważnych rzeczy. Dorobił sobie taki powód swojego sukcesu, żeby sprawiać wrażenie posiadania kontroli nad tym sukcesem. W dodatku tworzy to narrację, która angażuje i fascynuje fanów. Tak uważam. A co do "psychologii sportowej": tak neguję w 100%, bo nie ma czegoś takiego jak psychologia "sportowa". Psychologia jest jedna, nie ma czegoś takiego jak psychologia wojskowa, psychologia kuchenna, rajdowa, itd. To jest nonsens. Zwykły psychoterapeuta by wystarczył, ale tutaj znowu wychodzi wątłe ego wielu zawodników. Psychologa się wstydzą, ale sportowgo już nie, bo ten jest przecież tylko od spraw sportowych. Dlatego (o ironio) powstała ta niedorzeczna branża, a zapewne ten "problem" jest ignorowany.

    No do tego, że w obrębie dziedzin nauki/medycyny jest sens tworzenia specjalizacji, nawet gdyby miały patrzeć na problem pacjenta holistycznie (i pewnie tak psycholodzy sportowi robią) też Cię nie będę przekonywał.

    :conorsalute:

  17. No do tego, że w obrębie dziedzin nauki/medycyny jest sens tworzenia specjalizacji, nawet gdyby miały patrzeć na problem pacjenta holistycznie (i pewnie tak psycholodzy sportowi robią) też Cię nie będę przekonywał.

    :conorsalute:

    Spoko, ale nie masz racji. Jak idziesz do jakiegoś specjalisty z zakresu medycyny, np. Laryngologa, to rozmawiacie o laryngologii. Jak idziesz do psychologa i psychologa sportowego, to rozmawiacie o tym samym, czyli o problemach psychicznych. Analiza osobowości, problemy rodzinne, analiza dzieciństwa, itp. Przecież sedno sprawy jest jedno, a mamy dwie nazwy dla specjalisty. Widziałeś kiedyś onkologa dla sportowców? Nie, bo nie ma potrzeby tworzenia takiej dyscypliny. Nie ma też specjalistycznych psychologów dla chirurgów, pilotów myśliwców, górników, itp. Co powie górnikowi "psycholog górniczy", czego nie powie zwykły psycholog? Czy aby zdiagnozować przyczyny problemów psychicznych górnika, psycholog musi znać się na technologii i technice wydobycia węgla?

  18. Spoko, ale nie masz racji. Jak idziesz do jakiegoś specjalisty z zakresu medycyny, np. Laryngologa, to rozmawiacie o laryngologii. Jak idziesz do psychologa i psychologa sportowego, to rozmawiacie o tym samym, czyli o problemach psychicznych. Analiza osobowości, problemy rodzinne, analiza dzieciństwa, itp. Przecież sedno sprawy jest jedno, a mamy dwie nazwy dla specjalisty. Widziałeś kiedyś onkologa dla sportowców? Nie, bo nie ma potrzeby tworzenia takiej dyscypliny. Nie ma też specjalistycznych psychologów dla chirurgów, pilotów myśliwców, górników, itp. Co powie górnikowi "psycholog górniczy", czego nie powie zwykły psycholog? Czy aby zdiagnozować przyczyny problemów psychicznych górnika, psycholog musi znać się na technologii i technice wydobycia węgla?

    Skoro już tak bardzo wolisz się przepychać o rację, zamiast po prostu pozostać przy opiniach, co zasugerowałem, to owszem, mam rację.

    Psycholog specjalizujący się dajmy na to w PTSD, który całe swoje życie poświęcił pomaganiu np. żołnierzom i np. wszystkie swoje opublikowane badania naukowe napisał o PTSD ma lepsze doświadczenie i wiedzę do pracy z takimi przypadkami.

    Taki Robert Hare, który całą karierę poświęcił pracy nad psychopatią jest lepszym specjalistą od psychopatów niż psycholog "ogólny", jakkolwiek to brzmi.

    I wielu sportowcom typu Adam Małysz czy Lebron James bardziej niż psycholog ogólny przyda się ten sportowy, który nie będzie ich leczył z nerwic i depresji, bo to im nie dolega, tylko skupi się na swojej działce typu koncentracja, coś co w US zwą "performance anxiety", "overthinking" itd. Bo w tym był szkolony, w tym ma doświadczenia z pracy z innymi pacjentami, nawet jeśli na poziomie ogólności, zasady są te same itd.

    Te porównania do onkologów to czysta sofistyka. Zresztą w obrębie onkologii też jest masa zawężonych specjalizacji, zajmujących się specyficznymi częściami ciała, mimo że jak to argumentujesz – zasady powstawania nowotworu jest taka sama. Z "psychologami górniczymi" nie chce mi się dyskutować, bo skupiam się na psychologii sportowej, która jest od dawna encyklopedycznie zdefiniowana i taksonomicznie wyodrębniona, więc nie chce mi się odnosić do czegoś, co rzekomo miało być argumentem, a jest tylko średnio efektowną erystyką.

    A jak już pominie się spór o definicję i z mojego pierwszego postu, do którego się odniosłeś (Ale podważasz w ogóle istnienie całej psychologii sportowej itd.) wykreśli się "sportowa", to wychodzi, że negujesz psychologię w ogóle.

  19. Ptsd, psychopatia, itp. to są zdefiniowane jednostki chorobowe, porównywanie psychologa specjalizującego się w ptsd do psychologa sportowego to jakiś absurd. Ptsd może dotyczyć każdej grupy społecznej, a psycholog specjalizujący się w tym danym problemie nadal będzie nazywał się psychologiem, a nie psychologiem od ptsd.

    Robert Hare będzie specjalistą od psychopatii, ale nie będzie miał problemu w analizie polityka czy też sportowca.

    I wielu sportowcom typu Adam Małysz czy Lebron James bardziej niż psycholog ogólny przyda się ten sportowy, który nie będzie ich leczył z nerwic i depresji, bo to im nie dolega, tylko skupi się na swojej działce typu koncentracja, coś co w US zwą "performance anxiety", "overthinking" itd. Bo w tym był szkolony, w tym ma doświadczenia z pracy z innymi pacjentami, nawet jeśli na poziomie ogólności, zasady są te same itd.

    Przecież te problemy nie są wyłącznie problemami sportowców, dlaczego więc jest w ogóle mowa o psychologu sportowym? Właśnie o ten absurd mi chodzi.

    Te porównania do onkologów to czysta sofistyka. Zresztą w obrębie onkologii też jest masa zawężonych specjalizacji, zajmujących się specyficznymi częściami ciała, mimo że jak to argumentujesz – zasady powstawania nowotworu jest taka sama. Z "psychologami górniczymi" nie chce mi się dyskutować, bo skupiam się na psychologii sportowej, która jest od dawna encyklopedycznie zdefiniowana i taksonomicznie wyodrębniona, więc nie chce mi się odnosić do czegoś, co rzekomo miało być argumentem, a jest tylko średnio efektowną erystyką.

    A jak już pominie się spór o definicję i z mojego pierwszego postu, do którego się odniosłeś (Ale podważasz w ogóle istnienie całej psychologii sportowej itd.) wykreśli się "sportowa", to wychodzi, że negujesz psychologię w ogóle.

    -nie napisałem, że zasady powstawania nowotworów są takie same. Dlatego potrzebne są właśnie specjalizacje, bo nowotwór tkannek miękkich, a nowotwór pochodzenia nabłonkowego to nie to samo.

    -nie ma zaś czegoś takiego jak stany lękowe "sportowe", albo overthinking sportowy. Nie może więc być mowy o jakiś specjalizacjach w psychologii, ze względu na to, czym zajmuje się pacjent. To jest absurd, tak jak absurdem byłaby psychologia gangsterki, psychologia pseudokibola, itp. Można porobić pierdyliard takich absurdalnych specjalizacji ze względu na tożsamość pacjenta/klienta, a nie ze względu na problem z jakim przychodzi.

  20. Jak mówiłem, nie chce mi się kopać z twoimi przekonaniami i nic mi do nich. Nie ja tę odrębną definicję dla psychologii sportu wymyśliłem, nie ja zauważyłem potrzebę takiej specjalizacji, ale owszem, ja widzę w niej sens istnienia.

    Ale to dyskusja poboczna, bo zacząłeś od tego, że zmiana mentalności zawodnika nie wpływa na jego wyniki: "Tak, bo od zmiany nastawienia nagle zacznie się wygrywać… Brzmi bardzo fajne, tak motywacyjnie… Szkoda, że to stek bzdur", "a zmiana mentalności nigdy nie sprawi, że nagle twoi przeciwnicy będą gorszymi fajterami od ciebie".

    Z tym się absolutnie nie zgadzam, bo jak już pisałem, na najwyższym poziomie każdy detal jest ważny, a nastawienie psychiczne i uregulowanie sobie sposoby myślenia, a już zwłaszcza w sportach walki, to dla mnie nawet nie jest detal, tylko podstawa tego, żeby pokazać 100% swoich możliwości.

    Nie widzę też specjalnie powodu, dla którego Masvidal miałby coś takiego "pod publiczkę wymyślać", więc skoro sam to czuje i tak uważa, to ja mu wierzę i ogólnie sam z siebie, już abstrahując od niego i jego ostatnich sukcesów, zgadzam się z tą tezą o nastawieniu, ale ktoś inny nie musi. Jak mówiłem, nie mam potrzeby ani cię przekonywać do swoich racji, ani nie czuję potrzeby się z tobą zgadzać i na tym zakończę, bo szkoda czasu.

  21. Dyskusja chyba poszła zbyt daleko zaraz dotrze do zjawisk paranormalnych i ich wpływu na psyche przed walką.

    Naturalnie czując chęć wrzucenia swoich kilku nie potrzebnych groszy dołączam do grona osób twierdzacych że rudy jednak się nie zesrał.

    No bo myślę że nikt z osób zawodowo walczących nie czuje strachu na mysl o walce w takim stopniu zeby sie obsrac.

    Ani Rudy ani blondyn czy lysy.

    To jest sport, hajs przede wszystkim. To nie walki gladiatorow na śmierć i życie. Jest sędzia, zasady, czy lekarze. Maksymalne mozliwe zachowanie bezpieczeństwa dla obu zawodników. Wiec czego sie bać?

    Jak ktos się boi to nie wejdzie do klatki. Jak boi się dostać w ryj to będzie trenował kolarstwo.

    Ot co. To jest taki sport że każdy może wygrać z każdym.

  22. Dyskusja chyba poszła zbyt daleko zaraz dotrze do zjawisk paranormalnych i ich wpływu na psyche przed walką.

    Naturalnie czując chęć wrzucenia swoich kilku nie potrzebnych groszy dołączam do grona osób twierdzacych że rudy jednak się nie zesrał.

    No bo myślę że nikt z osób zawodowo walczących nie czuje strachu na mysl o walce w takim stopniu zeby sie obsrac.

    Ani Rudy ani blondyn czy lysy.

    To jest sport, hajs przede wszystkim. To nie walki gladiatorow na śmierć i życie. Jest sędzia, zasady, czy lekarze. Maksymalne mozliwe zachowanie bezpieczeństwa dla obu zawodników. Wiec czego sie bać?

    Jak ktos się boi to nie wejdzie do klatki. Jak boi się dostać w ryj to będzie trenował kolarstwo.

    Ot co. To jest taki sport że każdy może wygrać z każdym.

    Myślę, że każdy ma stres związany z wyjściem, tylko jeden lepiej reaguje, a drugi gorzej.

    W wypadku Conora, to oczywiście nie to, że się boi konkretnie jakiegoś zawodnika (trzy razy sam poddał walkę- nic gorszego go nie spotka, no chyba że nokaut, ale to przynajmniej sam nie odda walki).

    On się obawia przegranej.

    Cały szum i zarobek wokół niego jest tak długo jak będzie wygrywał.

    Jak myślisz dlaczego nie chce walczyc w kolejce do pasa, tylko Dana mu wybiera takiego Cerrone?

    Bo w drodze do pasa jest możliwość, że dostanie wpierdol od takiego Gaethje i czar pryśnie. Jedna przegrana ok.druga już więcej mówi, a kolejne to już popularność może polecieć w dół i ludzie skierują wzrok na takiego Masvidala.

    Tak to niestety wygląda.

  23. Dobre, jestem w połowie, ale dawno tak dobrego i szczerego wywiadu z rudym nie było. Właśnie opowiada o swoim mini alkoholizmie i ekscesach he he.

    NAjszczerszy wywiad rudego jak dla mnie:  

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.