VATAHA

VATAHA highlight from VATAHA on Vimeo.

Początki klubu sięgają przełomu lat 2000-2001 kiedy Michał Kiczela rozpoczął treningi brazylijskiego jiu-jitsu. Równocześnie zainteresował się treningiem przekrojowym wg wytycznych jeet kune do.  W latach 2001-2003 Michał Kiczela brał udział w szeregu seminariów z zakresu JKD (Roy Harris, Michael Gruner, Radek Sefcik) i grapplingu w tym także BJJ m.in. z Joe Moreirą. Regularne treningi odbywały się w wąskim gronie pionierów jeet kune do w Trójmieście.
W roku 2003 Michał Kiczela został promowany na stopień Asystenta Instruktora jeet kune do w organizacji Progressive Fighting Systems, przez Michael’a Grunera. W tym samym roku oficjalnie została otwarta sekcja JKD w Gdyni, będąca taką drugą w Polsce, oficjalną szkołą (pierwsza w Łodzi u Wojciecha Adamusika). Nasza grupa, jak do tej pory, jest jedyną w Polsce oficjalną filią organizacji Progressive Fighting Systems. Pierwszy sezon to około 12 ćwiczących zapaleńców.

Pod koniec roku 2003 przy okazji prywatnych treningów Floro Fighting Systems z Radkiem Sefcikiem, Michał Kiczela miał okazję trenować z jednym z najlepszych  trenerów stójki – Rodneyem Chico Kingiem. Rodney jest twórcą Crazy Monkey Defence System.  W następnym sezonie ćwiczących było już powyżej 20 osób, w tym jedna dziewczyna. Także w Kwidzynie powstała grupa, która  obecnie jako Tiger Team Kwidzyn jest oficjalną filią klubu.

W kwietniu 2005 roku na nasze zaproszenie przyjechał, do Gdyni mistrz Pan Ams i wicemistrz Świata w BJJ, czarny pas – Joa Sal Rangel. Celem było związanie się na stałe ze specjalistami od grapplingu. Efektem pracy od 2001 roku była promocja Michała Kiczela na niebieski pas BJJ oraz przedstawicielstwo Gracie Barra w Gdyni co gwarantowało stałą współpracę z najlepszą akademią BJJ na świecie. Tak, równolegle do sekcji JKD, powstała grupa koncentrująca się na brazylijskim jiu jitsu.


W naszym klubie istnieją 3 główne „nurty” treningowe:

– Jeet Kune Do i Filipino Martial Arts – samoobrona i walka „uliczna”
– Brazilian Jiu-Jitsu – grupa zawodnicza (gi i no-gi)
– Mixed Martial Arts – grupa zawodnicza MMA, SanShou, K1
Oprócz tych grup propagujemy trening siłowo-wytrzymałościowy Kettlebells.
Pomimo, iż grupy BJJ i MMA to grupy zawodnicze, to trenują w nich także ludzie, którzy chcą aktywnie spędzić wolny czas, zgubić brzuch czy podnieść swoją sprawność ogólną. Wszyscy, którzy chcą trenować z nami – zawsze są mile widziani.

Obecny skład trenerski:

Michał Kiczela – główny instruktor
– Marek Wojciechowski – instruktor BJJ
Andrzej Wroński – instruktor zapasów
Raul Skała – główny instruktor oddziału klubu w Kwidzynie (Tiger Team Kwidzyn)

Nasz klub posiada dedykowany, profesjonalnie wyposażony lokal tylko do naszej dyspozycji. Powierzchnia około 200 m2 na dwóch poziomach. Pierwszy poziom to przestronne szatnie, prysznice i sanitariaty. Drugi poziom to powierzchnia treningowa wyłożona na całej, blisko 100m2 powierzchni, matami z profesjonalnym systemem wentylacyjnym pomieszczenia oraz dodatkowym sprzętem. Klub wyposażony jest także w tarcze i łapy treningowe, szereg odważników kettlebells, kaski bokserskie, broń treningową i inny niezbędny sprzęt treningowy.

Wszelkie aktualne informacje o klubie znajdziecie na stronie www.jkd.pl.


Poniżej mini wywiad jaki przeprowadziliśmy z Michałem Kiczelą – głównym trenerem VATAHY.

MMARocks: Witam i dziękuje za możliwość zadania tych kilku pytań.

Michał Kiczela: Witam! Cała przyjemność po mojej stronie.

MMARocks: Jeet Kune Do i BJJ? Przyznam dość niespotykana mieszanka.  Dlaczego właśnie Jeet Kune Do? Fascynacja nieśmiertelnym Brucem Lee?

MK: Fascynacja na pewno też. Jak w przypadku większości nas trenujących sztuki walki. Jednak bezpośrednim wynikiem tej fascynacji było podjęcie przeze mnie treningów  karate w 1986 roku, które to trenowałem przez lat 12. Przygoda z JKD i BJJ zaczęła się dużo później bo na przełomie lat 2000-2001. Wtedy to, po obejrzeniu koszmarnej z resztą kopii na kasecie VHS z rosyjskim dubbingiem, pierwszych czterech UFC, zainteresowałem się Brazylijskim Jiu-Jitsu. Podjąłem regularny trening w BJJ Trójmiasto – pierwszym w okolicy klubie, gdzie można było Brazylijskie Jiu-Jitsu trenować oraz  równolegle trening prywatny z jednym z instruktorów. Całe ówczesne BJJ w Polsce miało jednego nauczyciela w osobie Roya Harrisa, który jak się okazało jest także ekspertem w JKD co zainteresowało mnie do tego stopnia, że już w 2002 roku znalazłem się w akademii Roya, w San Diego, na stażu dla przyszłych instruktorów JKD…no i tak to się zaczęło.

MMARocks: Czy to nie jest trochę tak, że stereotyp krzyczącego i skaczącego Lee nieco przyćmiewa faktyczną siłę płynącą z tej sztuki walki – dostosowanie stylu walki do samego siebie?

MK: Rzeczywiście, dla większości ludzi Bruce jest znany tylko od strony kinowego i telewizyjnego ekranu. Lee zdawał sobie sprawę, że to co ma zastosowanie w prawdziwej walce, może nie wyglądać atrakcyjnie dla przeciętnego widza siedzącego w kinie. Dlatego też „zewnętrznie” to co pokazywał w filmach rózni się bardzo od Jego sztuki walki. Jednakże Bruce poprzez swoje filmy przekazywał wiele ze swojej filozofii na temat sztuk walki. JKD to nie do końca przystosowanie określonego stylu walki do samego siebie, a raczej dążenie do bezstylowej maksymalizacji wykorzystania swojego ciała w walce. Do wykonania każdej czynności, nie tylko związanej ze sztukami walki, istnieje jakiś sposób najbardziej ekonomiczny, bezpośredni. Na tym polega własnie JKD – na najbardziej bezpośrednim wykonaniu „roboty”. To jest oczywiście duży skrót myślowy, ale nie sposób w kilku zdaniach przekazać filozofii i podejścia do sztuki walki propagowanych przez Lee.


MMARocks: A jak filozofia JKD ma się do MMA?

MK: Przede wszystkim JKD i MMA stawiają przed sobą różne cele. MMA przygotowuje zawodnika do konfrontacji sportowej, w ramach określonych reguł: przepisów, warunków walki, rund, kategorii wagowych itd. Większość składowych takiej konfrontacji jest znana: czas, miejsce, przeciwnik itd. JKD stara się przygotować człowieka do walki w samoobronie. Tutaj praktycznie wszystkie składowe są niewiadomymi: brak określonych reguł, brak rund, nieznany przeciwnik… Ze względu na te diametralne różnice trening JKD musi się różnić od treningu MMA. Jednakże z drugiej strony wg jednej z definicji, JKD oznacza naukę bycia efektywnym w długim, średnim i krótkim dystansie, w walce w stójce czy w walce na ziemi, używając każdego narzędzia walki. I to jest wspólny mianownik JKD i MMA.

MMARocks: W grafiku klubu widzę trening BJJ, MMA i JKD. Niech Pan pokrótce opowie czym różni się trening JKD od treningu MMA?

MK: Różnice ogólnie zdefiniowałem wcześniej. Dokładniej postaram się to opisać na przykładzie wycinku treningu jakim jest np walka na ziemi. W MMA celem jest poddanie przeciwnika techniką kończącą, czy zakończenie walki poprzez uderzenia w pozycji dominującej. W zależności od taktyki walki zawodnik może kontynuować walkę w tym dystansie przez długi czas. Na treningu JKD, pomimo że uczymy walki na ziemi w ten sam sposób, to założeniem jest jak najszybsze wstanie na nogi a nie popularnie nazywając „kulanka”. Do arsenału technik dochodzą także techniki uważane w MMA za faul, choć używane raczej do wywołania określonej reakcji, uzyskania chwilowej przewagi w celu wykonania np właściwej ucieczki z pozycji zagrożonej.

MMARocks: A co z sekcją brazylijskiego Jiu-Jitsu?

MK: Oficjalnie od 2005 roku po wizycie przedstawiciela akademii Gracie Barra istnieje u nas oddzielna sekcja BJJ. Nasi zawodnicy startują głównie w gi. Jesteśmy małym klubem, zazwyczaj wystawiamy pięciu, sześciu reprezentantów, ale często stają oni na podium takich prestiżowych zawodów jak Mistrzostwa Polski czy Puchar Polski. Od strony merytorycznej, od listopada 2007 roku, opiekę nad nami sprawuje Rick Young, czarny pas pod Mauricio „Motta” Gomesem, który jest posiadaczem 7 stopnia czarego pasa w akademii Gracie Barra a także jest ojcem i jednym z trenerów Rogera Gracie.

MMARocks: Jest Pan na bieżąco z wydarzeniami ze świata mieszanych sztuk walki?

MK: Tak jest. Śledzę na bieżąco arenę międzynarodową ale także i nasze „podwórko”, na którym coraz więcej się dzieje.

MMARocks: Jest Pan związany z polska sceną MMA blisko 10 lat? Jak Pan ocenia jej rozwój? Zmierzamy w dobrym kierunku i co zrobić by za następną dekadę było jeszcze lepiej?

MK: Każdy zauważy ogromny postęp jaki dokonał się w Polsce w MMA. Oprócz tego, że zawsze byliśmy bitnym narodem, i mamy naturalne predyspozycje do walki to jeszcze zostały one wsparte fachową wiedzą i coraz bardziej profesjonalnie prowadzonym treningiem. Myślę, że kierunek jest dobry, a co zrobić aby było lepiej? Robić swoje! Rozwijać zaplecze treningowe i zapewniać coraz lepsze warunki zawodnikom zarówno tym zawodowym ale także amatorskim. Szkolić młodzież.

MMARocks: Ma Pan swojego  ulubionego zawodnika?

MK: Tak, ale nie jednego a kilku 😉 GSP – uwielbiam oglądać Jego walki. To taki zawodnik, który mimo że utrzymuje się szczycie przez tak długi okres, co jest bardzo trudne, to jeszcze z walki na walkę jest coraz lepszy! Mam wielki szacunek dla Randy’ego Couture’a, który pomimo zaawansowanego wieku osiągał szczyty. Lubię BJ Pena, Seana Sherka – lista jest długa…

MMARocks: Dziękuję serdecznie za wywiad. Czego powinienem życzyć by nowo rozpoczęte dziesięciolecie było dla VATAHY jeszcze lepsze niż to niedawno zakończone?

MK: Myślę, że zdrowia, bo oprócz niego reszta zależy już tylko od nas samych. Rówież dziękuję za rozmowę i pozdrawiam czytelników mmarocks.