Warto oglądać Błachowicz vs Anderson

W nocy z soboty na niedzielę o godzinie 02:00 rozpocznie się karta główna gali UFC Fight Night: Anderson vs Błachowicz 2. Dlaczego warto poświęcić noc by obejrzeć to wydarzenie? Oto pięć powodów, które wybraliśmy dla Was!

Warto oglądać Błachowicz vs Anderson

Oczywiście pierwszym powodem będzie wielki rewanż! Dla Jana Błachowicza, pojedynek ten będzie próbą zrewanżowania się Coreyowi Andersonowi za porażkę z rortku 2015. Wygrana Amerykanina była w dość dominującym stylu. Corey miał lepszą kondycję i zapasy, którymi wymęczył naszego rodaka. To było jednak prawie pięć lat temu. Zarówno Jan, jak i Corey są dziś innymi zawodnikami. Anderson w ostatnim boju przepięknie zdemolował idącego jak burza Johnny’ego Walkera, dobijając tym samym do czterech zwycięstw z rzędu. Jan Błachowicz jednak też nie próżnował. Polak na swoim koncie ma dwóch mistrzów Strikeforce: Luka Rockholda oraz „Jacare” Souzę. Wygrana i pomszczenie klęski z 2015 r. wysoce prawdopodobne, że zapewni mu miano pierwszego pretendenta do tytułu (tak samo w przypadku Andersona, jeśli to on zwycięży). Jak tym razem potoczy się ten bój? Czy Jano znów zostanie stłamszony zapasami? Czy powstrzyma grapplingowe zapędy rywala i znokautuje go w stójce? A może tym razem to Janek będzie obalał a Corey walczył na nogach? Z niecierpliwością czekamy na rozstrzygnięcie tej konfrontacji!

Kolejnym pojedynkiem, który może przynieść widzom sporo emocji jest ten z udziałem Lando Vannaty i Yancy’ego Madeirosa. Fani MMA doskonale znają tych dwóch zawodników. Ich walki nierzadko wzbudzają ogromne emocje, są krwawe, pełne zwrotów akcji i brutalności, czyli wszystkiego co powinno nas rozbudzić w oczekiwaniu na Janka. W 2017 roku Medeiros stoczył kapitalną walkę z Alexem Oliveirą. Sam komentator UFC Joe Rogan powiedział wtedy: Jeśli właśnie włączyliście transmisję, to ominęliście jedną z najlepszych rund w historii tego sportu. To był chaos trwający pełne 5 minut! Choć od tego czasu Yancy nie miał szczęścia w klatce, to nadal jest zawodnikiem, którego ogląda się nie mrugając. Lando Vannata też ma pamiętne boje. W 2016 i 2017 roku stoczył cztery pojedynki w UFC – za wszystkie zdobył dodatkowy bonus występu/walki wieczoru, a debiutując, o mało nie sprawił największej niespodzianki roku, prawie-nokautując Tony’ego Fergusona. Walka Vannaty z Madeirosem to prawdziwa uczta dla fanów kochających bezpardonową, barową bójkę w klatce.

Na gali wystąpią też znani i lubiani, prawdziwi weterani MMA: Diego Sanchez, Tim Means, John Dodson i Jim Miller.
Diego Sanchez zaczął zawodowo walczyć w 2002 roku. Miał pamiętne boje, jak np. z BJ Pennem o pas wagi lekkiej czy Gilbertem Melendezem, z którym stoczył walkę roku 2013. 30 walk w UFC, 7 bonusów walk wieczoru (drugi najlepszy wynik w UFC). Choć w ostatnich latach nieco zwolnił obroty, nadal jest przyjemnie go oglądać w oktagonie.
Tim Means w zawodowym MMA zadebiutował w 2004 roku. Choć nigdy nie doszedł do walki o pas, to zawsze czatował mniej więcej w połowie rankingu wagi półśredniej. 20 walk w UFC, dwa bonusy.
John Dodson to jeden z najmocniej bijących zawodników niskich wag. W muszej jego sierpy kładły rywali z niespotykaną dotąd, jak na tę wagę brutalnością. Obecnie w koguciej jego lewa ręka nie jest już tak spektakularna, ale nadal budzi respekt. Jego pojedynki są dynamiczne, a prędkość z jaką się porusza i stójkowe umiejętności nadal stoją na najwyższym poziomie.
Jim Miller zaczynał w 2004 roku. Od tego czasu zdołał uzbierać 45 walk w swoim bilansie. 32. z niech stoczył w UFC, w którym pobił rekord zwycięstw w wadze lekkiej (19) oraz otrzymał 10 bonusów za występy i za walki wieczoru. Warto wiedzieć kim jest Jim Miller i obejrzeć ostatnie występy tego weterana.

Na gali oprócz weteranów, nie mogło też zabraknąć młodych wilków. Jednym z nich jest Nathaniel Wood. Zawodnik wagi koguciej, który do największej na świecie organizacji dołączył rok temu jako mistrz Cage Warriors. Wood jest bardzo widowiskowym zawodnikiem; walczy używając kombinacji, dużo kopie, ma mocny cios i zawsze nadaje szybkie tempo swoim walkom. To podopieczny Brada Picketta, więc też lubi iść w ostre wymiany, jak niegdyś jego trener. Lubi walczyć w bliższym dystansie, w strefie nazywanej „phone booth fight”, gdy zawodnicy stoją naprzeciw siebie, nie ustępując pola o krok. To przedstawiciel młodego pokolenia w MMA, wyszkolonego we wszystkich płaszczyznach walki, a znawcy dyscypliny, wróżą mu dużą karierę. Jego rywalem będzie opisany wyżej weteran John Dodson.

Fani w Polsce nie będą musieli czekać aż do 4:00 godziny by obejrzeć kartę główną wydarzenia. Gala na Polsacie Sport rozpocznie się dwie godziny wcześniej, czyli o 2:00. Tym samym walka Jana Błachowicza zakończy się akurat gdy rozpoczynać się będzie bój Hectora Lombarda z Davidem Mundellem na gali Bare Knuckle Fighting Championship. A na koniec ciekawostka. Po raz pierwszy w historii UFC na jednej karcie walk walczyć będą mąż i żona. Mowa oczywiście o Montanie i Marku De La Rosa.

19 KOMENTARZE

  1. 1. Janek zrobił wagę

    2. Janek wygra walkę

    3. Janek dostanie bonus

    4. Janek będzie miał f2f z Jonem

    5. Janek zostanie pretendentem.

  2. "Jeżeli chcesz zobaczyć jak zawodnik przegrywa walkę, żeby wygrać ją na kartach przez robienie groźnej miny to dobrze trafiłeś. Diego Sanchez jest na rozpisce!"

  3. Poza tym ze Janek może zostać pretendentem do pasa to będą salta i inne ninja shity od Michela Perreiry tego świra nie można przegapić

  4. A na koniec ciekawostka. Po raz pierwszy w historii UFC na jednej karcie walk walczyć będą mąż i żona. Mowa oczywiście o Montanie i Marku De La Rosa.

    Moim skromnym zdaniem to większą ciekawostką jest to, że obydwoje walczą w tej samej kategorii wagowej, przy czym Montanie ma lepsze warunki: 2 cm więcej wzrostu i 8 cm większy zasięg :muttley:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.