Bosy: Cześć Sebastian. Jak się czujesz po gali KSW Eliminacje 2?

Sebastian: Boli mnie noga… i parę innych rzeczy. Szczerze mówiąc nie jestem
zbyt szczęśliwy, myślałem że w końcu coś wygram.

Bosy: Która z Walk była dla Ciebie najcięższa?

Sebastian: Wbrew pozorom pierwsza. Byłem bardzo spięty i wolny w tej walce, a
przeciwnik okazał się o wiele lepszy niż by sugerował jego młody wiek. Nastawiałem się na ciężki finał z Fijałką, ale nie sądziłem, że Kowalczyk będzie aż tak wymagający. Miał bardzo dobre podejście psychiczne do całej walki i potrafił narzucić mi swój styl.Walka z Fijałką natomiast była bardziej wyniszczająca dla zdrowia, ponieważ biliśmy się w stójce, jednak od dawna byłem do niej dobrze mentalnie nastawiony.



Bosy: Co sądzisz o poziomie sportowym tych Eliminacji?

Sebastian: Najlepiej to widać po finale. Były tam wszystkie trzy płaszczyzny walki.
Stójka klincz i parter, taktyka prowadzona przez narożnik, z jednej i z drugiej strony, dobre tempo. Uważam, że takie MMA świadczy już o dość wysokim poziomie. Czasami zdarzają się zawodnicy walczący tylko w jednej płaszczyźnie, ale ja sam jako zawodnik, zajmujący się do niedawna głównie grapplingiem, po „zderzeniu” się z Jakubkiem, szybko i boleśnie zrozumiałem na czym to polega. Chociaż po ostatnim KSW widać, że nie do końca.

Bosy: Jakie jest Twoje zdanie na temat Twojego finałowego rywala?

Sebastian: Bardzo sympatyczny kolega, może kiedyś razem potrenujemy. Zakładaliśmy, że będzie gorszy w stójce, okazał się jednak bardzo dobrym stójkowiczem. Widać, że ćwiczy dużo MT. Bardzo mocno skopał mi nogę, przez co przez dwa dni miałem bardzo duże problemy z chodzeniem. Dodatkowo spokój, opanowanie w ringu i przegląd sytuacji. Ma przekrojowy styl, potrafi narzucić swój gameplan. Wydaje mi się, że Michał czuje MMA. Myślę, że nieźle sobie poradzi na głównym turnieju.



Bosy: Czy była to już ostatnia szansa dana Tobie przez KSW?

Sebastian: Martin i Maciej podeszli do mnie po walce, jak już byliśmy w tym całym confetti i powiedzieli, że będziemy razem „coś działać”, wiec pewnie tak będzie.

Bosy: Plany Sebastiana Olchawy na przyszłość związane z MMA?

Sebastian: Mam zamiar być najlepszy na świecie (serio!). Problem w tym, że
inni też mają takie plany. Na razie plany są takie – kuruje nogę i wargę i wracam na trening.

Bosy: Jak wygląda Twój trening kondycyjny?

Sebastian: Nie pytaj. Poranne rundy z Jakubkiem, po których czuje się naprawdę wykończony, „rozjechany” i rozbity, rundy ze zmieniającymi się przeciwnikami w małej, dusznej sali, „po których mam cofki”, biegi interwałowe, interwały siłowe na wytrzymałość mięśniową, sprinty pod górkę, marszobiegi w lesie i parę innych rzeczy np. bieg na autobus.

Bosy: Co masz do powiedzenia „internetowym znawcom” oceniającym Ciebie po wyglądzie a nie po jakości walk?

Sebastian: Masa to zdrowie, ale obiecuje, że zapiszę się na fitness i będę jadł
tylko zielone kiełki. Być może będę zbijał wagę, ale w mądry sposób, bo w przeszłości mnie to gubiło. Limit 95 kg jest wręcz idealny dla mnie, bo to plus minus moja naturalna waga.



Bosy: Czy jest szansa, że zobaczymy Ciebie na gali „Bałtycki Sztorm 3” (20 kwietnia 2008 r.)?

Sebastian: W charakterze widza. Będę tam wspierał, razem z Kornikiem (Kornel Zapadka), Janka Błachowicza (bo ma tam walczyć).

Bosy: Miejsce na podziękowania.

Sebastian: Chciałbym podziękować Jakubkowi, że mnie tak mocno obija, Jagodzie
za odnowę biologiczną podczas gali, Rafałowi Kałużnemu za bycie fantastycznym narożnikiem. Ogólnie im wszystkim za wsparcie psychiczne. Jerzemu Dominikowi za wyjaśnienie mi, że istnieją również ciosy proste. Markowi Adamowi, dzięki któremu mogę trenować na gdańskim AWF-ie.

Całemu teamowi Might Bulls Gdynia i Złomiarz Sopot.

Bosy: Dzięki za poświęcenie swojego czasu na przeprowadzenie tego wywiadu.

Sebastian: Dziękuje.

Przygotowania Sebastiana do KSW !!!

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.