Dziwna sprawa z tym UFC 82, naprawdę. Jak co wieczór wraz z żonką kąpie mojego szkraba, a tu nagle na GG „dobija” się DefThomas z pewnym pomysłem (mniejsza o sam pomysł) odnośnie jutrzejszej gali. Pomysł w porządku – pomyślałem, po czym drapiąc się po głowie zapytałem sam siebie: to jutro jest jakaś gala? Po chwili kolejna myśl przeszyła mą głowę: pewnie jakiś badziew, Cage Rage czy coś w tym stylu…spoko, ściągnę po weekendzie najbardziej interesujące walki (o ile takie będą). Dokończyłem kąpać malucha, jednak pewna rzecz nie dawała mi spokoju: po co Def. pisałby mi o jakimś CR? Nie ma co z czasem robić? Wieczór się zbliża, zamiast się żoną zająć to mi tu o jakichś 5-cio ligowych galach pisze. Wrodzona ciekawość zmusiła mnie bym dla pewności sprawdził o co chodzi, a po chwili moja szczęka leżała już na podłodze…jutro jest UFC 82! To UFC na które tyle czekam, UFC z Silvą, Henderson’em, Herring’iem, Kongo i brodatym Arlovski’m! Jak ja mogłem zapomnieć?! Jakiś tydzień temu powinna być napisana zapowiedź gali, a tu na dzień przed samym UFC na MMAROCKS nie ma ani wzmianki! Czemu nikt mi nie przypomniał? Trzeba było napisać – Yoshi durniu, zostaw ten Animal Planet i pal klawiaturę przy recenzji:) Tym oto sposobem zapraszam na spóźnioną (na szczęście nie całkiem) zapowiedż UFC 82: Pride of a Champion.

A gala zapowiada się naprawdę znakomicie. Pojedynki Henderson’a z Silv’ą i Herring’a z Kongo to zdecydowanie najciekawsze zestawienia, jednak i pozostałym walkom niczego nie brakuje (może poza tak wielkim hyp’em). Leben vs. Sakara, czy Arlovski vs. O’Brien mogą wzbudzać nie mniejsze emocje, podobnie jak występ Sanchez’a czy „TUFowców” Cummo i Koscheck’a. Poniżej rozpiska:

– Anderson Silva vs. Dan Henderson
– Heath Herring vs. Cheick Kongo
– Chris Leben vs. Alessio Sakara
– Evan Tanner vs. Yushin Okami
– Jon Fitch vs. Chris Wilson
– Andrei Arlovski vs. Jake O’Brien
– Luke Cummo vs. Luigi Fioravanti
– Josh Koscheck vs. Dustin Hazelett
– Diego Sanchez vs. David Bielkheden
– Jorge Gurgel vs. John Halverson

Jak widać czeka nas dziesięć pojedynków, z których co najmniej pięć może okazać się „tym co tygryski lubią najbardziej”. Let’s Get it on – jak by to Big John McCarthy powiedział.

Jorge Gurgel vs. John Halverson
Szczerze powiedziawszy, cudów się nie spodziewam. Gurgel jak na razie wszystkie swe walki w UFC zakończył przez decyzję (trzy wygrane, jedna przegrana) natomiast Halverson wraca do UFC po tym, jak po przegranej walce z Roger’em Huetą opuścił UFC. Może być ciekawa parterowa (raczej) walka, jednak bez fajerwerków.

Diego Sanchez vs. David Bielkheden
„Nightmare” po serii siedemnastu zwycięstw(!) zanotował ostatnio dwie porażki – najpierw z „pudelkiem” Koscheck’iem, a następnie John’em Fitch’em (obaj walczą na jutrzejszej gali). Natomiast o Szwedzie wiem tylko tyle, że legitymuje się rekordem 12 – 5 – 0, trenuje w BTT a walka z „Koszmarem” to jego debiut w UFC, debiut w którym nie wróże mu sukcesu. Diego szybko się z nim upora i pójdzie wypić darmowego Budweisera przy bufecie. Może być widowiskowa…”egzekucja”.

Josh Koscheck vs. Dustin Hazelett
Finalista pierwszej edycji The Ultimate Fighter’a – Josh „Zabójca o włosach Zeusa” Kocheck, kontra Dustin Hazelett to walka która mnie osobiście mało interesuje. Za „Koszyczkiem” nie przepadam, natomiast Hazelett’a praktycznie nie kojarzę. Może jednak po tej walce się to zmieni i zapamiętam go jako zawodnika, który zadusił „Pudelka” Anakonda Choke (nawet mu się jedno w karierze trafiło)…zobaczymy.

Luke Cummo vs. Luigi Fioravanti
Pojedynek dwóch „ostatecznych wojowników”. Cummo to finalista drugiej edycji TUFa, Fioravanti natomiast trzeciej. Jako, że nie oglądałem ani jednej, ani drugiej (wiem, wiem…ale obiecałem sobie, że edycje z „Rampage’m” obejrzę!)nie mogę Wam powiedzieć, jak zaprezentowali się w owym „przedsięwzięciu”. Skoro doszli do finału to pewnie nieźle. Nie wiem czego się spodziewać, naprawdę. Liczę na dobrą walkę, i chęć „wykazania się” przez „młodych”.

Andrei Arlovski vs. Jake O’Brien
„Pitbull” jest obecnie w ciężkiej sytuacji. Nie dość, że walka z O’Brien’em to ostatnia walka w jego kontrakcie z UFC, żeby było śmieszniej w kontrakcie, którego UFC nie ma zamiaru przedłużać…a żeby było jeszcze śmieszniej, walka, która będzie w Under Card’zie (poza PPV)! To prawdziwy potwarz ze strony Dana’y White’a dla byłego mistrza HW UFC, który myślę po kiepskiej walce z Werdumem pokażę, że jest w nim jeszcze duch wojownika i „ubije prosiaka” jakimś ładnym submission. W przeciwnym razie otrzymamy lekcję pt: „jak zanudzić widzów na śmierć.” Liczę na to pierwsze rozwiązanie.

Jon Fitch vs. Chris Wilson
Nie mam pojęcia jak Wilson – debiutujący w UFC, dostał się na Main Card ale coś mi się wydaje, że Fitch sprawi, że prędko się tam znów nie pojawi. Na przykładzie tej walki dopiero widać jak White potraktował Arlovski’ego…

Evan Tanner vs. Yushin Okami
Tanner to prawdziwy weteran UFC. Nie jest już młodzieniaszkiem a ostatnią walkę stoczył w kwietniu 2006 roku na UFC 59 – pokonał wtedy Justin’a Levans’a przez duszenie trójkątne. Okami z kolei to „młodziak,” który na rozkładzie ma min. Mike’a Swick’a. Zapowiada się pojedynek „stara vs. młoda szkoła” i myślę, że tym razem młodość zwycięży.

Chris Leben vs. Alessio Sakara
Powiem krótko – Leben’a nie lubię, dlatego liczę na zwycięstwo „Legionarius’a”. Mam nadzieję, że ujrzymy w tej walce jakieś ładne KO (na Chris’ie oczywiście).

Heath Herring vs. Cheick Kongo
Kongo po wygranej z „Cro Cop’em” nieco palma odbiła i myśli, że jest naprawdę dobrym fighterem. Mam nadzieję, że Heath udowodni mu w jak wielkim jest błędzie. Wszystko jednak zależy od formy Herring’a, który – moim zdaniem, po zaliczonym spadku teraz zaczyna łapać progres. W walce z Mino co prawda nie miał zbyt wiele do powiedzenia (prócz celnego HK), jednak Nogueira to najwyższa półka, do której Cheick się nie zalicza. Myślę, że jeśli „Texas Crazy Horse” odpowiednio się przygotuje i będzie w stanie sprowadzić do parteru „kopiącego po jajach Francuza,” to zwycięstwo ma w kieszeni.

Anderson Silva vs. Dan Henderson
Czyli wojna na którą wszyscy czekali. Henderson po świetnej walce z QJ (walka roku wg MMAROCKS) za namową Dan’y White’a schodzi do MW, gdzie od razu dostaje TitleShoot’a. Walka ma być o zunifikowany (kpina) tytuł PRIDE FC i UFC. A jak się potoczy? Nie mam pojęcia. Tutaj może zdarzyć się wszystko. Henderson to pierwszy w historii PRIDE FC posiadacz dwóch pasów w dwóch różnych kategoriach wagowych jednocześnie. Bardzo silny, ze świetną kondycją, potrafi zarówno znokautować, jak i doprowadzić do submission. Ponadto dysponuje świetnymi sprowadzeniami do parteru.
Anderson z kolei to zawodnik, który niepodzielnie rządził w (nieco zardzewiałej już) kategorii średniej UFC. Piękne Muay-Thai (znakomity klincz) oraz doskonałe BJJ. Obaj w znakomitej formie. Jak już pisałem – tutaj może zdarzyć się wszystko. Z cała pewnością można powiedzieć, że będzie wojna – i (prawdopodobnie) kandydat na walkę roku!
Gdybym jednak miał typować postawił bym na Hendo – bardzo dobra stójka (co pokazał w obu walkach z Wanderlei’em), zdecydowanie lepsze Zapasy od Brazylijczyka (chyba najmniej dopracowany element „gry” Silva’y) plus znaczna przewaga siłowa powinny przesądzić o wyniku.
Z drugiej strony to MMA, a tutaj może zdarzyć sie wszystko!

Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do oglądania UFC 82: Pride of a Champion. Teraz można to robić za pośrednictwem Yahoo, za jedyne 100 zł za kiepskiej jakości stream (ot, taki żarcik na koniec)…

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.