Historia w środku posta…

Hermes Franca został zawieszony za wykrycie dopingu w jego organizmie po walce z Seanem Sherkiem na gali UFC 73. W organizmie Sherka również wykryto niedozwolone środki, rezultatem czego było zawieszenie obu zawodników. Różnica między tymi dwoma fighterami jest taka że Hermes przyznał się że brał a Sherk do dzisiaj wmawia ludziom że pozytywny wynik badania to pomyłka. Co ciekawe Sherk został zawieszony na rok po czym skrócono mu karę do 6 miesięcy. Franca zaś mimo tego że się przyznał to został zawieszony na cały rok. Franca wielokrotnie przepraszał fanów i komisję za to co zrobił mówiąc że ciężka sytuacja życiowa zmusiła go do tego. Niedawno rzucił trochę więcej światła na tą sprawę :

Hermes:

„Kiedy doznałem kontuzji..pogubiłem się. Chciałem walczyć o pas mistrza i spełnić swoje marzenia (później na innej gali). Ale matchmakerem UFC Joe Silva powiedział mi że muszę walczyć z Seanem Sherkiem na UFC 73 i nie ma żadnego innego sposobu żeby to obejść, nie ma możliwości znalezienia innego przeciwnika dla Sherka. Wielu zawodników nie było w stanie walczyć np. Kenny Florian. Powiedziałem że może Roger Huberta ale Joe powiedział że on nie jest gotowy. Więc wziałem sterydy…”

Wcześniej Hermes tłumaczył się że brał sterydy żeby przyspieszyć leczenie kontuzji co pasowało by do wypowiedzi którą zamieściłem powyżej. Skarżył się też że żyje właściwie od walki do walki i kasa jaką dostaje od UFC to wszystko co ma. Aby zarobić na utrzymanie rodziny Franca rozwiązał kontrakt z UFC i miał zamiar walczyć poza granicami USA. Został jednak ostrzeżony przez CSAC że jeśli będzie walczył podczas zawieszenia (nawet poza USA) to spotkają go konsekwencje w postaci kolejnego zawieszenia.

Co by nie mówić koleś nie miał ostatnio dużo szczęścia a po tym jak jeszcze teraz pośrednio oskarżył Joe Silve o zachęcanie go do walki za wszelką cenę…nie jest wcale pewne że wróci do UFC.

Ktoś może powiedzieć że Franca mógł olać walkę z Sherkiem i poczekać aż wyleczy kontuzję. No więc do takiej sytuacji już doszło a była ona udziałem Karo Parisyana. Karo w 2004 roku po porażce przez decyzję z GSP jechał na paśmie 4 wygranych walk z rzędu pokonując po kolei Shonie Carter, Nick Diaz, Chris Lytle oraz obecnego mistrza WW Matta Serra. W tym momencie GSP został pokonany w walce o pas mistrza przez Matta Hughsa który następnie rozjechał jeszcze Franka Triga i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały że następna obronę mistrzowskiego pasa Matt stoczy właśnie z Karo Paryisanem.

Niestety pech chciał że Karo dosłownie chwile po tym jak ogłoszono że będzie walczył na gali UFC 54 o pas mistrza doznał kontuzji i wycofał się z walki. W rezultacie mija już 3 rok odkąd Karo czeka na ponowną ofertę walki o pas mistrza UFC i doczekać się nie może. Co sobie pomyślał Franca kiedy przypomniał sobie sytuację Karo ? Mogę się założyć że pomyślał sobie „Fuck it”