Fot. Sherdog.com
Fot. Sherdog.com

Wyniki oraz relację z gali UFC 179: Aldo vs. Mendes 2 znajdziecie poniżej.

Mimo że Chad Mendes robił wiele, by odebrać tytuł z rąk Jose Aldo, Brazylijczyk przetrwał kilka trudnych chwil i odpłacił rywalowi pięknym za nadobne. Walka rozpoczęła się od niezwykle dynamicznych wymian w stójce, w których obaj zawodnicy trafiali naprawdę mocnymi ciosami. Co ciekawe, w początkowej fazie pojedynku nie znany na całym świecie ze znakomitych kopnięć Aldo, ale Mendes wyprowadzał więcej tego typu uderzeń. Pod koniec (a w zasadzie tuż po) pierwszej rundy doszło do kontrowersyjnej sytuacji, kiedy to mistrz trafił pretendenta dwoma ciosami po gongu. W kolejnych rundach przeciwnicy skupili się już przede wszystkim na ciosach w stójce. Wynikiem takiej strategii były poważne zamroczenia, których doznali obaj zawodnicy, oraz niezamierzone faule ze strony Mendesa. Amerykanin trafił „Scarface” dwukrotnie w kroczę, a także dwukrotnie zaatakował palcami oczy Aldo. Niemniej, obyło się bez kar, a za to widzowie obejrzeli niezwykle pasjonujące widowisko. Brazylijczyk atakował nieustannie reprezentanta Alpha Male prostymi oraz nie pozwolił się sprowadzić na zmienię, poza jednym nic niewnoszącym obaleniem. Z drugiej strony, Mendes dalej operował celnymi kopnięciami i od czasu do czasu prześlizgiwał się przez gardę lidera Nova Uniao mocnymi sierpami. Było to jednak za mało, by przekonać do siebie sędziów. Po 25 minutach wszyscy trzej arbitrzy wskazali jednogłośnie na dotychczasowego posiadacza pasa.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, Glover Teixeira nie posłał Phila Davisa ani razu na deski. To Amerykanin zapewnił rywalowi wiele spotkań z podłożem, choć nie za pomocą ciosów. „Mr. Wonderful” miał problemy ze sprowadzeniem Brazylijczyka jedynie przez pierwsze trzy minuty starcia. Później 30-latek z Alliance MMA unikał wymian w krótkim dystansie i raz za razem przewracał Teixeirę na ziemię, a tam korzystał z długich rąk i zasypywał przeciwnika uderzeniami z różnych pozycji. Po trzech rundach wszyscy, łącznie z sędziami, wiedzieli, że Davis wygrał każdą rundę i to jemu należy się zwycięstwo.

Wszystko układało się wspaniale dla Hansa Stringera, lecz ostatecznie Fabio Maldonado zepsuł humor Holendrowi pod koniec drugiej rundy. Starcie rozpoczęło się od sprowadzenia 27-latka z Blackzilians, który do końca pierwszej odsłony okładał rywala łokciami i ciosami. Po przerwie wszystko obróciło się o 180 stopni. Brazylijczyk skontrował próbę obalenia Stringera, doskoczył do niego na ziemi i zaatakował uderzeniami – najpierw w brzuch, a później w głowę przeciwnika. Kilka chwil później sędzia, widząc brak odpowiedzi ze strony Holendra, przerwał pojedynek.

Po emocjonującej i obfitującej w skończenia karcie wstępnej przyszedł czas na dwie mniej fascynujące walki zakończone decyzją na głównej karcie. Szczególnie ten drugi pojedynek, pomiędzy Darrenem Elkinsem a Lucasem Martinsem, nie zachwycił widzów. Przez trzy rundy zawodnicy wymieniali co prawda ciosy, ale robili to sporadycznie i przede wszystkim w klinczu. Stąd w ostatniej odsłonie fani zgromadzeni w hali Maracanazinho zaczęli gwizdać na oglądanych fighterów, a sędzia począł rozdzielać ich zwarcia. Po 15 minutach dwóch z trzech sędziów oceniło walkę 30-27 na korzyść Elkinsa, natomiast trzeci arbiter wskazała dokładnie takim samym stosunkiem punktów wygraną Martinsa. Trzeba zaznaczyć, że choć można było pokusić się o przyznanie którejś rundy „Mineiro”, to wytypowanie wszystkich odsłon dla Brazylijczyka jest kompletnym nieporozumieniem. 

Konfrontacja Beneila Dariusha i Carlosa Ferreiry była zapowiadana jako prawdopodobna „Walka Wieczoru”. Starcie nie sprostało oczekiwaniom, choć zapowiadało się ciekawie. W pierwszej rundzie obaj zawodnicy wyprowadzali wiele kopnięć, lecz celu dochodziły jedynie niskie kopnięcia Amerykanina. W pozostałych odsłonach reprezentant Kings MMA sprowadzał Brazylijczyka i pracą w parterze zapewnił sobie wygraną na kartach sędziowskich.

Tylko w pierwszej rundzie Neil Magny miał nieco problemów z Williamem Macario. Już od piątej minuty starcia Amerykanin przeważał w stójce, a gdy starający się sprowokować wymiany w krótkim dystansie „Patolino” trafił do parteru był już zupełnie bezbronny. Co prawda, w połowie drugiej odsłony 23-latek z Rio zamknął rywala pod siatką i starał się zasypać ciosami, ale wiele uderzeń minęło celu, a już chwilę potem Magny doszedł do siebie i ponownie chwycił za ster w pojedynku. W ostatniej pięciominutówce zawodnik z Illinois bez trudu przewrócił Brazylijczyka, a następnie zasypał ciosami w parterze. Amerykanin w tym roku, jako jedyny w UFC, może pochwalić się bilansem 5-0, ale należy mu się mały prztyczek za trzymanie siatki podczas akcji kończącej walkę.

Na nic się zdały umiejętności parterowe i doświadczenie Naoyukiego Kotaniego, gdy przyszło do zmierzenia się z debiutującym w wadze lekkiej Yanem Cabralem. Brazylijczyk w pierwszej rundzie zmiękczył Japończyka ciosami, a w drugiej – obalił rywala, zaszedł za jego plecy i zakończył pojedynek duszeniem.

Kolejne poddanie w pierwszej rundzie dołożył do puli także Wilson Reis. Brazylijczyk w połowie pierwszej rundy zranił Scotta Jorgensena kopnięciem w korpus, a już na ziemi chwycił głowę i rękę Amerykanina, następnie spokojnie zaczął przechodzić z półgardy do pozycji bocznej, skąd bez problemu zmusił rywala do odklepania trójkąta rękoma. Było to już trzecie tego typu poddanie w karierze 29-latka, jednocześnie „Young Guns” przegrał szóstą walkę spośród ostatnich ośmiu.

Podczas oglądania rywalizacji pomiędzy Andre Filim a Felipe Arantesem można było odnieść wrażenie, iż panowie dość swobodnie podeszli do tematu obrony przed… czymkolwiek. Zarówno sprowadzania przeciwnika, jak i przechodzenie w parterze z jednej pozycji do drugiej nie sprawiło bowiem obu zawodnikom najmniejszego problemu – przynajmniej tak to wszystko wyglądało. W tym ciekawym, ale nieco chaotycznym pojedynku lepszy okazał się reprezentant klubu Alpha Male, który zdobył więcej obaleń i w oczach sędziów częściej trafiał.

Trzy sekundy przed końcem pierwszej rundy zakończył się drugi pojedynek karty wstępnej. Gilbert Burns nie miał żadnych problemów z poddaniem debiutującego w UFC Christosa Giagosa. Brazylijczyk szybko obalił „Spartiatę”, a następnie bez problemu przechodził pozycje w parterze. Tuż przed końcem pierwszej odsłony czarny pas brazylijskiego jiu-jitsu przeskoczył zza pleców Amerykanina do balachy. Choć gong kończący rundę był blisko, Giagos nie był w stanie wytrzymać bólu i zastukał nogą w matę na znak poddania walki.

Walka otwierająca dzisiejszą galę rozpoczęła się od spokojnych wymian w stójce. W połowie rundy Tony Martin sprowadził Fabricia Camoesa na ziemię i niemal od samego początku chwycił rękę przeciwnika, w celu zapięcia kimury. W takim układzie rywale pozostali aż do czwartej minuty starcia, kiedy to Amerykanin znalazł trochę więcej miejsca, przełożył nogę za głowę Camoesa i zmusił czarny pas BJJ do odklepania dźwigni.

 

Walka wieczoru:

Pojedynek o pas mistrza UFC w wadze piórkowej
145 lbs: Jose Aldo pok. Chada Mendesa przez jednogłośną decyzję (3 x 49-46).

Główna karta:

205 lbs: Phil Davis pok. Glovera Teixeirę przez jednogłośną decyzję (3 x 30-27).
205 lbs: Fabio Maldonado pok. Hansa Stringera przez TKO (Uderzenia w parterze), 4:06 , runda 2.
145 lbs: Darren Elkins pok. Lucasa Martinsa przez niejednogłośną decyzję (2 x 30-27, 27-30).
155 lbs: Beneil Dariush pok. Carlosa Ferreirę przez jednogłośną decyzję (3 x 30-27).

Pozostałe:

170 lbs: Neil Magny pok. Williama Macario przez TKO (Uderzenia z dosiadu), 2:40, runda 3.
155 lbs: Yan Cabral pok. Naoyukiego Kotaniego przez poddanie (Duszenie zza pleców), 3:06, runda 2.
128 lbs: Wilson Reis pok. Scotta Jorgensena przez poddanie (Trójkąt rękoma), 3:28 , runda 1.
145 lbs: Andre Fili pok. Felipe Arantesa przez jednogłośną decyzję (3 x 29-28).

Walki w Fight Pass:

155 lbs: Gilbert Burns pok. Christosa Giagosa przez poddanie (Balacha), 4:57, runda 1.
155 lbs: Tony Martin pok. Fabricia Camoesa przez poddanie (Kimura), 4:16, runda 1.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.