Kiedy konsorcjum WME-IMG (dziś Endeavor) przejmowało UFC, spodziewałem się zmian na lepsze w największej organizacji MMA na świecie. Oczywiście, wiedziałem, że na niezbędne korekty w funkcjonowaniu amerykańskiego giganta będzie trzeba czasu, dlatego początkowo nie liczyłem na zbyt wiele. Jednak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, zaczęło narastać rozczarowanie.

Właśnie mija półtora roku, odkąd bracia Fertitta pozbyli się większości udziałów w UFC, a ja wciąż nie widzę pozytywnych zmian, które miały nadejść. W zasadzie dostrzegam coraz więcej wad niż zalet. Dana White i spółka zdają się bazować wciąż na jednym mechanizmie promocji gal, a niektóre obszary działalności wydają się zaniedbane. Tym, co najbardziej boli fanów – tych mniej i bardziej „hardkorowych” – jest bałagan w kategoriach wagowych. Następuje dewaluacja pasów mistrzowskich, brakuje jasnych kryteriów doboru pretendentów i tworzone są zbędne dywizje. Może stoi za tym jakiś większy plan, a może siły są koncentrowane na zupełnie innych aspektach działalności biznesowej i nie ma czasu na naprawy błędów. Nie wykluczam takich opcji, ani też nie mam zamiaru wieszać psów na UFC. Opisuję aktualny stan rzeczy z nadzieją, że coś się zmieni na lepsze.

Do napisania tego tekstu skłonił mnie – a któż by inny! – sam Conor McGregor.

Ten celebryta zaczyna zachodzić za skórę nawet swoim oddanym fanom. Z jednego powodu – gość po prostu nie chce walczyć. Ostatecznie da się to zrozumieć – w końcu kilka miesięcy temu zgarnął wypłatę życia i mógł go „pochłonąć melanż”. Problemem w tym przypadku nie jest postawa Irlandczyka, ale samego UFC, które ani myśli odebrać mu pas mistrzowski wagi lekkiej. O ile mieli tę odwagę przy tytule kategorii piórkowej, to teraz: albo gdzieś zgubili swoje „cojones”, albo mają nadzieję, że McGregor w końcu zgodzi się na unifikacyjny bój z Tonym Fergusonem. A czas leci…

Od zdobycia pasa wagi lekkiej przez „Notoriousa” minęło ponad 400 dni. Ta liczba wygląda śmiesznie przy okresie, jaki potrzebowało UFC na odebranie tytułu Germaine De Randamie, która unikała potyczki z Cristiane „Cyborg” Justino. GDR nacieszyła się swoim pasem zaledwie 4 miesiące. Holenderce daleko do statusu medialnej gwiazdy, dlatego można było bez zawahania podjąć radykalny krok.

Zresztą, kategorie wagowe kobiet zasługują na osobny akapit, bo tutaj jest i śmieszno i straszno. Wspomniana „Cyborg” rządzi i dzieli kategorią piórkową, w której są aż… trzy zawodniczki. Nie żartuję. Po powrocie GDR do wagi koguciej zostały tam jeszcze Megan Anderson i Holly Holm. Jeśli Justino pokona Anderson to nie będzie miała się z kim bić. Być może pojawi się jakiś transfer z Invicta FC, ale tam też ubogo. Oczywiście, w tym momencie nasuwa się pytanie: Po co w ogóle UFC utworzyło tę dywizję? Dla pani „Cyborg”, która nie ma zbyt wielu fanów? Z nadzieją, że Holly Holm ją pokona i wyrośnie na gwiazdę? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.

To nie jedyna kategoria kobieca, jaką wprowadziło ostatnio UFC.Mamy jeszcze dywizję muszą z mistrzynią, której nazwisko wymieni może jeden na tysiąc niedzielnych fanów.

Mówi się, że tę kategorię wprowadzono po to, by przeczołgać Paige VanZant do walki o mistrzostwo. Wątpię, żeby UFC miało takie zakusy, skoro może tam przejść sporo wojowniczek, które do tej pory biły się w koguciej, a więc już na starcie mogą mieć przewagę siły. Z jednej strony, dobrze się stało, że między kategoriami do 52 kg i 61 kg pojawiła się pośrednia – z drugiej, wiąże się to z poszerzaniem parku zawodniczego kobiet z coraz niższymi umiejętnościami. Prawda jest taka, że UFC już dawno zagarnęło „elitę” z Invicty i innych organizacji, a teraz pojawiają się zapychacze w postaci przeciętnych uczestniczek The Ultimate Fightera.

UFC zapewne zamierza wyprzedzać ruchy konkurencji, rozbudowując kategorie kobiece, zanim zrobią to inni. Niestety, efekt jest taki, że mamy: albo rozwodnione dywizje, albo takie, gdzie nie ma zawodniczek. Wygląda na to, że Dana White ze wspólnikami, po sukcesie Rondy Rousey, dostrzegł potencjał w zawodniczkach MMA. Do tej pory jednak nie pojawiła się żadna, która popularnością dorównałaby wspomnianej „Rowdy”. Jędrzejczyk przegrała, Holm również; Nunes mało kto kibicuje, „Cyborg” tym bardziej, a mocno promowanym VanZant czy Waterson brakuje umiejętności. Powstały cztery dywizje, a w żadnej nie ma gwiazdy z prawdziwego zdarzenia. Pieniędzy (PPV) z tego nie ma, poziom sportowy poszedł w dół. UFC traci nie tylko biznesowo, ale i wizerunkowo. Czekamy na „game changer”, ale póki co jest nieciekawie.

UFC, na ten moment, ma nie tylko za dużo kategorii kobiecych, ale i ze dwie męskie mogłoby skasować.

No dobra, jedną. Dywizja musza moim zdaniem jest całkowicie zbędna. Fajnie, że Demetrious Johnson deklasuje kolejnych rywali, ale nie miałbym absolutnie nic przeciwko temu, gdyby bił się w kategorii koguciej. Tam miałby przed sobą wyzwania zarówno medialne, jak i sportowe. Tymczasem kisi się w tej muszej, gdzie nie ma już wyzwań, bo utalentowanych zawodników najwyższego szczebla tyle, co kot napłakał.

**

W zasadzie w kategorii półśredniej jest teraz jako-taki porządek, ale i tutaj UFC planowało nabałaganić. Nie jest tajemnicą, że oferty walki z Tyrone’em Woodleyem dostali obaj bracia Diaz. Przypominam, że starszych z nich – Nick – nie walczył od trzech lat, a ostatnie zwycięstwo odniósł w… 2011 roku. Nate miałby dostać swoją szansę po porażce z Conorem McGregorem. Sam Woodley zabiegał też o potyczki z „Notoriousem” i powracającym po czteroletniej przerwie Georgese St-Pierre’em. Paradoksalnie fochy Diazów zapobiegły patologii w dywizji półśredniej i swoje szanse dostali tacy zawodnicy jak Stephen Thompson i Demian Maia.

Kołomyi nie udało się zapobiec również w kategorii średniej.

Zamiast unifikować pasy mistrzowskie, czyli zorganizować walkę Roberta Whittakera z Michaelem Bispingiem, skorzystano z usług powracającego GSP, który wcześniej wojował w półśredniej. Ten zlał (najsłabszego od lat) mistrza i miał zamiar dalej pauzować. Szczęśliwie, poszedł po rozum do głowy, i sam zdecydował o zwakowaniu tytułu. W innym wypadku telenowela mogłaby się ciągnąć miesiącami.

Półciężka? Tu też jest ciekawie, bo mamy mistrza, który do końca nie może określić się najlepszym zawodnikiem na świecie, ale to już zupełnie inna bajka. Swoją drogą, po ostatnich wypowiedziach Jeffa Novitzky’ego zanosi się na to, że Jonowi Jonesowi znowu się upiecze. Trylogia z „DC”? Nie wiem, czy chcę to oglądać.

Najlepiej obecnie wygląda sytuacja w królewskiej kategorii wagowej. Stipe Miocic pokonuje kolejnych pretendentów, a niebawem dojdzie do hitowego starcia z Francisem N’Gannou. Mamy tutaj i medialny rozgłos i wartości sportowe najwyższej próby. Czyli jednak się da, jak się chce.

W momencie, gdy kończę pisać ten tekst, gruchnęła informacja, że Dana White chce doprowadzić do walki  Cristiane Justino z Amandą Nunes o tytuł wagi piórkowej, a Khabib Nurmagomedov ma się bić z Tonym Fergusonem o tymczasowy pas mistrza kategorii lekkiej. „Cyborg” dostaje pretendentkę z niższej wagi, a w pełni zdrów, unikający walk Conor McGregor wciąż utrzymuje swój tytuł. Wygląda na to, że UFC nie ma zamiaru zmieniać kierunku, jaki obrało jakiś czas temu. Mi się to nie podoba, ale co ja mam do gadania.

62 KOMENTARZE

  1. @Szady świetny tekst, zgadzam się ze wszystkim. Od dawna nie podoba mi się kierunek w jakim zmierza UFC, idealnie pasuje tu klasyk "Kiedyś to było" :jon:

  2. @Szady  – trafione w punkt. Nic ująć, nic dodać.

    Czasem zawodnicy nie bronili pasa dłużej niż CMG ale… powodem była kontuzja a nie pajacowanie. Skoro był w pełni sił, stoczył walkę bokserską – powinien zwakować pas. W sytuacji, gdy odgraża się, że nie wróci, Dana powinien wysunąć łeb z pomiędzy pośladów CMG, otrzeć łeb z brązowej substancji i podjąć męską decyzję o zwakowaniu pasa i mianowaniu El Chuj Chuja mistrzem regularnym.

  3. Bardzo dobry tekst.

    Co do samego rudego, to cieszy mnie, że jego fani już czują piekącą dupcie :beczka:

  4. Bardzo dobry tekst.

    Co do samego rudego, to cieszy mnie, że jego fani już czują piekącą dupcie :beczka:

    rudy znokautuje Kebaba/Fergusona pierwszym ciosem i dywizja wyczyszczona zostanie

  5. rudy znokautuje Kebaba/Fergusona pierwszym ciosem i dywizja wyczyszczona zostanie

    Nie wierzę w to, że zawalczy z Nurmą, bo dobrze wie, co go czeka.

    Pokazał to już kompletnie nieprzygotowany Chad Mendes, któremu daleko do umiejętności Khabiba.

  6. Kiedy konsorcjum WME-IMG (dziś Endeavor) przejmowało UFC, spodziewałem się zmian na lepsze

    ja to podejrzewalem, ze wszystko, raczej pojdzie w tym kierunku w jakim poszlo

  7. Nie wierzę w to, że zawalczy z Nurmą, bo dobrze wie, co go czeka.

    Pokazał to już kompletnie nieprzygotowany Chad Mendes, któremu daleko do umiejętności Khabiba.

    tylko Rudy wystarczy, ze raz trafi i bedzie koniec walki

    zreszta obstawiam, ze najpierw bedzie walka Ferguson/Nurma i jak wygra Tony to Conor bedzie mial o wiele latwiejszego stylistycznie rywala

    patrzac na to jak walczy Fergusona to nokaut wisi w powietrzu, on zbiera od kazdego na leb, a Conor jak wali to kazdy padnie

  8. tylko Rudy wystarczy, ze raz trafi i bedzie koniec walki

    A trafił i ubił Mendesa, zanim ten kompletnie opad z sił, bo nie miał przygotowań?

    Bez jaj.

  9. A trafił i ubił Mendesa, zanim ten kompletnie opad z sił, bo nie miał przygotowań?

    Bez jaj.

    a Khabiba rozjebal Brazol Tibau co zaraz wyleci z UFC? rozjebal

  10. a Khabiba rozjebal Brazol Tibau co zaraz wyleci z UFC? rozjebal

    Skoro dyskutujemy w ten sposób to ok.

    Conor przegrał dwie walki z bardzo przeciętnym Diazem :jjsmile:

    O wcześniejszych dwóch porażkach nie wspomnę.

  11. Skoro dyskutujemy w ten sposób to ok.

    Conor przegrał dwie walki z bardzo przeciętnym Diazem :jjsmile:

    O wcześniejszych dwóch porażkach nie wspomnę.

    Conor jest mistrzem dwoch dywizji i najwiekszym graczem w UFC, Khabib gosc co zarabia mniej niz kobieta

    HAHAHA

  12. Conor jak wali to kazdy padnie

    Floyd nie padł, ale wiem wiem, pełne rękawice.

    NATE PRZEZ 34 MINUTY też nie padł, a zrobił z rudego spanikowanego zapasnika.  To samo zrobi z nim Tony, rudy pójdzie w parter i zostanie poddany.

    Khabib, co może zrobić Khabib… Wytrzeć Rudym podłogę, ale tutaj nawet pełnego dystansu nie widzę. 2 runda TKO dla Nurmagomedova. . Pozdro  700

  13. Conor jest mistrzem dwoch dywizji i najwiekszym graczem w UFC, Khabib gosc co zarabia mniej niz kobieta

    On nie musi zarabiać, bo buja się z większymi gangusami, niż ci, którym rudy musiał opierdolić gałę po ostatniej awanturze :kis:

  14. Dobry tekst.

    Co do sytuacji w ciężkiej to obecnie jest zajebista, ale trzeba pamiętać, że Stipe od Maja pauzował z powodu braku wyraźnego pretendenta.

  15. :applause:A myślałem że tylko ja tak uważam :beer:

    Ja mam za to odmienne zdanie, ponieważ uważam że to jest nie fair w stosunku do Myszy, kazać mu iść do koguciej i bić się z gośćmi od siebie większymi. W wyższych kategoriach przeskoki z polsredniej do ciężkiej są spokojnie możliwe, ponieważ nie ma tam takiej bariery jaką ma DJ. Czyli wzrostu.  Niektórzy zawodnicy z lekkiej na spokojnie mogliby walczyć w ciężkiej, wystarczy że by dojebali masy, bo wzrost mają.  Myszy niestety to się nie tyczy, dlatego gdyby skasowali jego dywizje, uważam że powinien walczyć w Azji, nadal w swojej kategorii wagowe, ponieważ ufc nie może go zmusić do walki w swojej nie naturalnej kategorii, tak mi się wydaje. A w Azji miałby wielu przeciwników z racji tego że są po prostu mniejsi niż reszta świata.

  16. Floyd nie padł, ale wiem wiem, pełne rękawice.

    NATE PRZEZ 34 MINUTY też nie padł, a zrobił z rudego spanikowanego zapasnika.  To samo zrobi z nim Tony, rudy pójdzie w parter i zostanie poddany.

    Khabib, co może zrobić Khabib… Wytrzeć Rudym podłogę, ale tutaj nawet pełnego dystansu nie widzę. 2 runda TKO dla Nurmagomedova. . Pozdro  700

    Nate padał praktycznie po każdym lewym. Pondro 800

  17. Ja mam za to odmienne zdanie, ponieważ uważam że to jest nie fair w stosunku do Myszy, kazać mu iść do koguciej i bić się z gośćmi od siebie większymi. W wyższych kategoriach przeskoki z polsredniej do ciężkiej są spokojnie możliwe, ponieważ nie ma tam takiej bariery jaką ma DJ. Czyli wzrostu. Niektórzy zawodnicy z lekkiej na spokojnie mogliby walczyć w ciężkiej, wystarczy że by dojebali masy, bo wzrost mają. Myszy niestety to się nie tyczy, dlatego gdyby skasowali jego dywizje, uważam że powinien walczyć w Azji, nadal w swojej kategorii wagowe, ponieważ ufc nie może go zmusić do walki w swojej nie naturalnej kategorii, tak mi się wydaje. A w Azji miałby wielu przeciwników z racji tego że są po prostu mniejsi niż reszta świata.

    UFC właśnie stworzyło tę dywizję z myślą o rynku azjatyckim, tylko coś nie wyszło i zostali ze słabą dywizją bez większych talentów,wiadomo, że poziom się podnosi. Ale Ferttitas gdzieś po drodze z tym się pogubili chyba.

  18. On nie musi zarabiać, bo buja się z większymi gangusami, niż ci, którym rudy musiał opierdolić gałę po ostatniej awanturze :kis:

    To, ze jest maskotką jakichs gangsterów, którzy od czasy dadzą mu jakiś prezent, nie oznacza, że nie potrzebuje pieniędzy. Nie ma nic za darmo.

  19. To, ze jest maskotką jakichs gangsterów, którzy od czasy dadzą mu jakiś prezent, nie oznacza, że nie potrzebuje pieniędzy. Nie ma nic za darmo.

    Myślę że to bardziej rodzinne, kolezenskie koneksje, i to że on nie krzyczy o miliony za walkę jest spowodowane tym że ma inne źródła dochodu

  20. Myślę że to bardziej rodzinne, kolezenskie koneksje, i to że on nie krzyczy o miliony za walkę jest spowodowane tym że ma inne źródła dochodu

    No to są takie domysły wiadomo, ale cholera go wie.

    Jak dał tak po prostu Cainowi 750k $ to nie wiem co źródło dochodów może mieć, bo na prawnika nie wygląda.

  21. No to są takie domysły wiadomo, ale cholera go wie.

    Jak dał tak po prostu Cainowi 750k $ to nie wiem co źródło dochodów może mieć, bo na prawnika nie wygląda.

    Nie wiedziałem o tym Cainie, ale na pewno nie dał mu tego hajsu za darmo. A już raczej nie był to hajs bezpośrednio z kieszeni Khabiba.

    Może się na jakieś seminaria czy coś umówili, albo to była pożyczka, chuj go wie, odpuszczam temat bo nie mam amunicji na dalszą dyskusje 😀 no i tak jak napisałeś, tylko domysły.

  22. Zaciekawiły mnie te dodatkowe dochody. Rozglądam się za jakąś dodatkową fuchą o chętnie przeczytam, co ten Kebab ma na boku.  Choć skoro gotowy jest doatać po łbie za darmo, to co robi za ten gruby hajs?

    P.s. Bardzo dobry tekst.

  23. Moim zdaniem najlepsza sytuacja jest w kategorii piórkowej. Ta dywizja góruje nad ciężką tym, że jest efektownie walczący mistrz (pozdro Tajron), naturalny pretendent (Edgar), a już w kolejce ustawiają się kolejni kozacy (Ortega i trochę dalej Emmett). A w "królewskiej"? Po walce Stipe z Ngannou nie będzie nikogo, kto by zasługiwał na ts.

  24. NIe wierze w to że McGregorowi który wkórwił tylu ludzi swoja bernścią , nawet swoich fanów….będą w stanie zorganizować wielki powrót.

  25. Conor jest mistrzem dwoch dywizji i najwiekszym graczem w UFC, Khabib gosc co zarabia mniej niz kobieta

    HAHAHA

    To pokazuje patologie na górze, a nie ułomność Kabiba. Ty naprawdę wierzysz w te strzały Cnura?

    Nate'a nie znokautował, a wierzysz w to. Jakaś inna rzeczywistość?

  26. Nate padał praktycznie po każdym lewym. Pondro 800

    Kolejny z innego wymiaru.

    Przestańcie brać te dopalacze, nosz  kurwa mać!

  27. To, ze jest maskotką jakichs gangsterów, którzy od czasy dadzą mu jakiś prezent, nie oznacza, że nie potrzebuje pieniędzy. Nie ma nic za darmo.

    Żadną maskotką, to rodzina. I jest, owszem, "za darmo", bo na wschodzie nie zapomniano o dobrym podejściu klanów. My o tym nie pamiętamy, i dlatego się nie wspieramy. Mieszkałem obok jakiegoś klanu z Turcji, i to co oni robią, jak życie organizują, to głowa mała. Oni przedszkoli nie potrzebują, i nie wydają na to hajsu, tylko się umawiają, kto kiedy dzieci pilnuje. Jak ktoś jedzie po zakupy, to innym też robi. Jadą do kasyna, to wszyscy, bo efekt skali,i jak komuś wejdzie wygrana, to podbijają grupowo, konsultować i ew. dołożyć kasy. Potem tym dzielą według zasług. Mają poustalane, kto co, i dzięki temu większość kasy zostaje wewnątrz klanu. Pomyślcie, ile my byśmy osiągnęli więcej, jakby takie struktury były i u nas. Owszem, są, gdzieniegdzie, ale rzadko, I rzadko na taką skalę. Takie tam, z życia obserwacje.

  28. Żadną maskotką, to rodzina. I jest, owszem, "za darmo", bo na wschodzie nie zapomniano o dobrym podejściu klanów. My o tym nie pamiętamy, i dlatego się nie wspieramy. Mieszkałem obok jakiegoś klanu z Turcji, i to co oni robią, jak życie organizują, to głowa mała. Oni przedszkoli nie potrzebują, i nie wydają na to hajsu, tylko się umawiają, kto kiedy dzieci pilnuje. Jak ktoś jedzie po zakupy, to innym też robi. Jadą do kasyna, to wszyscy, bo efekt skali,i jak komuś wejdzie wygrana, to podbijają grupowo, konsultować i ew. dołożyć kasy. Potem tym dzielą według zasług. Mają poustalane, kto co, i dzięki temu większość kasy zostaje wewnątrz klanu. Pomyślcie, ile my byśmy osiągnęli więcej, jakby takie struktury były i u nas. Owszem, są, gdzieniegdzie, ale rzadko, I rzadko na taką skalę. Takie tam, z życia obserwacje.

    Być może tak jest. Nie wiem. Napisałem, że to domysły, lubię sobie pospekulować. Czasami zawodnicy to maskotki gangsterów.

  29. Żadną maskotką, to rodzina. I jest, owszem, "za darmo", bo na wschodzie nie zapomniano o dobrym podejściu klanów. My o tym nie pamiętamy, i dlatego się nie wspieramy. Mieszkałem obok jakiegoś klanu z Turcji, i to co oni robią, jak życie organizują, to głowa mała. Oni przedszkoli nie potrzebują, i nie wydają na to hajsu, tylko się umawiają, kto kiedy dzieci pilnuje. Jak ktoś jedzie po zakupy, to innym też robi. Jadą do kasyna, to wszyscy, bo efekt skali,i jak komuś wejdzie wygrana, to podbijają grupowo, konsultować i ew. dołożyć kasy. Potem tym dzielą według zasług. Mają poustalane, kto co, i dzięki temu większość kasy zostaje wewnątrz klanu. Pomyślcie, ile my byśmy osiągnęli więcej, jakby takie struktury były i u nas. Owszem, są, gdzieniegdzie, ale rzadko, I rzadko na taką skalę. Takie tam, z życia obserwacje.

    no jest tak to prawda, ale w Polsce tez kiedys byly duze rodziny i sie wspieraly, rozbicie rodzin to jeden z planow a.hitlera na polske zeby oslabic jednostke. Niestety taka prawda, dziadek jak opowiadal jak kiedys w bieszczadach cala rodizna sie trzymala to kosmos, takiej gruppie nikt nie podskakuje, wsparcie, a teraz ciezko dogadac sie z rodzonym bratem…ehh

    tego zazdroszcze ludziom ze wschodu

  30. naprawde ktoś sądził że Zuffa sprzedało by UFC gdyby biznes sie rozkrecał? Wszystko zaczynało sie zapewnie chcrzanić, czego teraz są efekty, stąd pozbyli sie produktu który może zacząc przynosić straty.

  31. naprawde ktoś sądził że Zuffa sprzedało by UFC gdyby biznes sie rozkrecał? Wszystko zaczynało sie zapewnie chcrzanić, czego teraz są efekty, stąd pozbyli sie produktu który może zacząc przynosić straty.

    2017 był dla UFC rekordowy jeśli chodzi o zysk.

  32. Akurat Conor to może i by chciał ale nie z Khabibem ani Tonym.

    Jednego i drugiego tłamsi boksersko. Gra do jednej bramki. Krul nie chce żebyśmy oglądali egzekucję :fjedzia:

  33. Jednego i drugiego tłamsi bokserski. Gra do jednej bramki. Krul nie chce żebyśmy oglądali egzekucję :fjedzia:

    Ale wy jesteście rozkoszne:DC:

  34. Jednego i drugiego tłamsi boksersko. Gra do jednej bramki. Krul nie chce żebyśmy oglądali egzekucję :fjedzia:

    Krul nawet przy goleniu się boi swojej lewicy, bo za mocno dotknie i się sam znokautuję.

  35. kazdy kto troszke dłużej interesuje sie mma niż od czasów Popka czy nawet Pudziana zaczyna coraz bardziej ogarniać kwestię że zarówno w przypadku największej organizacji MMA w Europie (oraz tej nieco mniejszej która jest w dupie ) pasy mistrzowskie mają coraz mniejsze znaczenie a walki zestawia się tak żeby  był jak największy zarobek (oczywiscie nie mozna totalnie olać hardkorowych fanów mma wiec dla nich tworzy się pewne pozory, ale dla włascicieli KSW czy UFC znaczenie mają tak naprawdę walki które wygenerują duzą oglądalnosc wsród mas ludzkich), pasy mistrzowskie mają znaczenie dla nich jedynie wtedy gdy bedzie mozna je przekuć na duzy zysk, Dana White jest dobrym przykładem goscia ktory jest zainteresowany zawodnikami na których mozna zbudować hype i potem na nich zarobić, jesli jakis zawodnik rokuje ale da dupy to Dana szybciutko znajdzie sobie nowego pupilka. Więc jak np JJ pisała że Dana się nią zainteresował i zaczął ją doceniać bla bla bla to miałem usmiech politowania na twarzy bo wiadomo ze to wszystko bedzie trwało jesli bedzie sie przekładało na jakis zysk dla firmy, a cała ta sympatia nie jest szczera i ma charakter głownie biznesowy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.