UFC 80: Rapid Fire można odłożyć na półkę z napisem – ‘zaliczone’. Jakie przyniosło wrażenia? Czy warto się fatygować i ściągać…yyy, znaczy kupować 😛 galę?
Poniżej moje wrażenia.

Jak zwykle zaczynamy od tego jak gala prezentowała się ‘na papierze’. A jeśli mam być szczery, to prezentowała się średnio, aczkolwiek miała dwa bardzo mocne punkty, które nie pozwalały przejść obojętnie wobec „ognia zaporowego”. Chodzi oczywiście o walki BJ Pen’a – zapowiadał wielki powrót, mówił, że dorósł do tego by traktować ten sport serio. Znając możliwość BJ (kiedy jest w formie) po prostu nie można się nie ekscytować.
Drugim mocnym punktem gali jest oczywiście walka „Napao” i Werdum’a.
Poniżej wyniki (zwycięzca pogrubiona czcionką):

– Sam Stout vs. Per Eklund – Unanimous Decision
– Alessio Sakara vs. James Lee – TKO (Strikes)- 1:30 of Rd. 1
– Paul Kelly vs. Paul Taylor – Unanimous Decision
– Antoni Hardonk vs. Colin Robinson – TKO (Strikes) – 0:17 – Rd. 1
– Jorge Rivera vs. Kendall Grove – TKO (Strikes)- 1:20 – Rd. 1
– Wilson Gouveia vs. Jason Lambert – KO (Punch) – 0:37 – Rd. 2
– Marcus Davis vs. Jess Liaudin – KO (Punch) – 1:04 – Rd. 1
– Fabricio Werdum vs. Gabriel Gonzaga – TKO (Strikes) – 4:34 – Rd. 2
– BJ Penn vs. Joe Stevenson – Submission (Rear Naked Choke) – 4:02 – Rd. 2

Oglądałem wersję z PPV, która zawierała wszystkie walki oprócz Stout vs. Eklund. Ale przejdźmy do „mięska”, czyli walk.

– Alessio Sakara vs. James Lee
Krótka walka (a takich sporo na 80-tce). Lee uparł się żeby obalić „Legionarous’a” za pomocą wejścia w nogi i systematycznie do tego dążył („pielgrzymka” na kolanach przez pół oktagonu) a gdy w końcu mu się to udało nie bardzo wiedział co zrobić w parterze. Sakara najwyraźniej nie miał w planach walczyć z pleców i wstał z uczepionym do swej nogi James’em, który wyglądał jakby składał Alessio głębokie pokłony…no cóż, w takiej pozycjo trudno się bronić, a nakrycie głowy jedną ręką nie jest aktywna obroną…TKO na korzyść Sakary.

– Paul Kelly vs. Paul Taylor
Czyli walka ogłoszona walką wieczoru (obaj panowie zarobili po 35 tysięcy zielonych bonusu). Zasłużenie, jednak nie dlatego, że walka była jakaś nadzwyczaj dobra, raczej dlatego że nie było innej alternatywy. Jak to mawia stare przysłowie:
„Na bezrybiu i rak ryba”
Na początku wystartowali mocno (szalone wymiany), jednak potem tępo nieco spadło. Walka cały czas pod dyktando Kelly’ego, który w pełni dominował i unikał (raczej skazanych na niepowodzenie) prób submission Taylor’a – np. Kimura na wyprostowanej ręce. Zasłużone zwycięstwo Kelly’ego.

– Antoni Hardonk vs. Colin Robinson
Śmieszna sprawa. Obaj panowie walczą, nagle Robinson ni stąd ni zowąd się przewraca, sędzia przerywa walkę po czym „znokautowany” wstaje i ma pretensje. Tak mi się wydawało gdy po raz pierwszy widziałem walkę. Dopiero na powtórce zobaczyłem, że Robinson przewrócił się po lowkicku (nie był w stanie stać na nogach i śmiesznie się zatoczył) a kiedy odzyskał sprawność w nogach wstał i dalej chciał walczyć…niestety, było już za późno. Colin nie powinien mieć do nikogo pretensji – gdyby nie sędzia, Hardonk zmasakrował by go przez te kilka sekund. W pełni zasłużone TKO.

– Jorge Rivera vs. Kendall Grove
Kolejna szybka walka. Rivera od razu sprowadza Kendall’a do parteru, męczy pod siatką i w efekcie posyła na dechy wstającego oponenta. Całkowita dominacja Jorge’a.

– Wilson Gouveia vs. Jason Lambert
Gouveia dobrze sobie radzi w parterze do którego sprowadza go Lambert (fajny sweep, próba trójkąta). I tak przebiega cała pierwsza runda. W drugiej nieco wymian pod siatka i potężny lewy Wilsona posyła przeciwnika na deski! Z cała pewnością najlepsze KO wieczoru – Gouveia zgarnia dodatkowe 35 tysięcy $$$.

– Marcus Davis vs. Jess Liaudin
Kolejny TGV wśród walk UFC 80. Dopiero na powtórce zobaczyłem co posłało na deski Jess’a. Mega szybki lewy na szczękę. Naprawdę, błyskawiczna akcja. Davis niestety nie dostaje najlepszego KO, jednak na pocieszenie zgarnia nagrodę na ‘największego przydupasa gali’ – chodzi o tego gostka w czapeczce…lanser z niego nie z tej ziemi…że-na-da. Cóż poradzić…”Hameryka”.

– Fabricio Werdum vs. Gabriel Gonzaga
Czyli to co tygryski lubią najbardziej. Przed walka Werdum wypowiadał się, że bardzo się rozwinął od pierwszej walki z „Napao”. Że jest szybszy, silniejszy…jednym słowem Gabriel nie ma szans. Podchodziłem jednak do tych słów ze sporym sceptycyzmem – wszak Fabricio jest strasznie nierównym zawodnikiem (świetny występ z „Minotauro” a zaraz słabiutki z Arlovski’m). Jeśli dodać do tego fakt przyłączenia do Chute Boxe, które ostatnio nie błyszczy, można zrozumieć moje sceptyczne nastawienie. I faktycznie pierwsza runda potwierdziła me przypuszczenia – brak pomysłu na naprawdę mocarne kopnięcia Gonzagi. Pomyślałem, że tym razem Werdum skończy jak „Cro Cop”. Jakież było moje zdziwienie, kiedy to w drugiej rundzie „Napao” wyłapał kolanko od Fabricio – nie jakieś strasznie mocne, jednak starczyło by zbić go z tropu. I tutaj zagadka roku…przynajmniej dla mnie. Dlaczego Gonzaga po fenomenalnym rozpracowaniu Mirosława daje zaledwie średnie występy? Przegrywa ze słabszymi fizycznie zawodnikami, którzy – jak pokazuje pierwsza runda – są do pokonania. Sam już nie wiem, czy w walce z Filipovic’em mieliśmy pokaz fenomenalnych umiejętności Gonzagi, czy może raczej fatalnej dyspozycji Mirko…
Ale wracając do walki. Cieszy zwycięstwo Fabricio.

– BJ Penn vs. Joe Stevenson
Co tu dużo mówić. BJ w formie jest kapitalny! Krótko mówiąc pokazał młodzikowi, że musi się jeszcze sporo nauczyć. Zwycięzca drugiej edycji TUFa był w tej walce całkowicie bezradny. Pokaz umiejętności BJ, który to od początku do samego końca walki górował nad „Tatuśkiem” i chyba pozazdrościł „Babalu” bo tak jak on zamienił oktagon w krwawą łaźnie (łokieć rozcinający czoło Srevenson’a). W jednej chwili wszystko dookoła Joe staję się czerwone !
RNC wieczoru….submission wieczoru.
Czekam na walkę ze Sherk’iem!

Podsumowując, gala dobra. Solidne emocje gwarantowane, brak „usypiaczy” – wręcz przeciwnie, sporo bardzo krótkich (wręcz za krótkich), emocjonujących walk. Dobrze rokuje na przyszłość (UFC w Europie). Jeszcze w tym roku czekają nas Niemcy (czujecie to? UFC tuż obok!!) a w przyszłym Chorwacja, Irlandia i Szkocja! Będzie ciekawie.

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.