Frankie Edgara, który w swoim najbliższym pojedynku miał zmierzyć się z Maxem Hollowayem, ostatecznie wyjdzie do walki z Brianem Ortegą, który zastąpi kontuzjowanego mistrza. Edgar nie kryje rozgoryczenia z powodu braku walki z Hollowayem, ale nie chce tracić czasu i czekać na powrót mistrza.

Byłem wściekły. Wcześniej to mnie dopadła kontuzja, a teraz jego. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Tak to już bywa. Byłem więc wkurzony, byłem nieco przygnębiony, ale już to przebolałem. Zależało mi, żeby pozostać na karcie walk. Zbyt długo bowiem nie walczyłem.

Edgar powiedział o tym w programie The MMA Hour i dodał:

Nie walczyłem od maja. Nie chciałem wiec dłużej czekać. Czas ucieka, chcę więc działać. Ostatnim razem dopadła mnie kontuzja chyba na trzy tygodnie przed walką. Mam więc za sobą dużo przygotowań i żadnej walki, w której mógłbym zaprezentować swoje umiejętności. Ważne jest też to, że dostaję wypłatę tylko wtedy, gdy walczę, więc bardzo chcę wejść do klatki. Nie twierdzę, że pas stracił dla mnie na wartości. Nadal jest dla mnie ważny i jest jednym z moich celów. Muszę jednak walczyć, ostatecznie robię to też, żeby zarabiać.

 

7 KOMENTARZE

  1. Byloby 5 rund a takich przypadkach jak mistrz wypada z walki to dawali interima.

    te interimy to glupota. A w ME nie ma i tak 5rund?