UFC kilka miesięcy temu ogłosiło zmianę jednego ze sponsorów organizacji. Federacja postanowiła zakończyć 9-letnią współpracę z Bud Lightem. Zamiast tej firmy, będziemy teraz widzieć w oktagonie logo Modelo Especial.

Współpraca rozpoczęła się na początku 2018 roku. Umowa jest bardzo podobna do tej z poprzednim sponsorem, dlatego firma będzie reklamowana zarówno podczas gal jak i przez samych zawodników. Jednym z pierwszych ambasadorów marki został mistrz wagi ciężkiej UFC, Stipe Miocic:

Modelo to nr 2 wśród producentów piwa z importu w USA. Numerem jeden jest oczywiście dobrze znana Corona. Umowa sponsorska obowiązuje jedynie podczas gal w USA, co pozwoli na zdobycie innych tego typu sponsorów w innych krajach świata.

36 KOMENTARZE

  1. Czekam na przesmiewczy komentarz, ze strony Kebaba Nurmajomedova.

    A z czego tu sie smiac? Stipe to aktywny zawodnik mma z najwyzszej polki, chyba nie porownasz go do tego o ktorym myslisz?

  2. Perelka nie tylko w lubelskim jest obecna;)

    No wiadomo, ale tam najbardziej chyba popularna i tak mi się skojarzyło.

  3. Corona dobra jest, do środka zimnej butli ósemkę cytryny/limonki i jak znalazł na orzeźwienie. Albo do meksykańskiego żarcia. Albo tak, ot ; )

  4. Bud Light skończył się wraz z odejściem Goldberga. Bez niego te ich reklamy nie miałyby sensu. Dobrze, że podpisali inną umowę.

  5. Przecież to musi być jakiś pusty i nędzny sikacz. Odpowiednik tyskiego lub innego gówna

    Raczej american pale ale to to nie jest :DC:

    Tak właśnie jest. Ostatnio kupiłem z ciekawości bud light i delikatnie mówiąc szału nie ma. Za to Corona to :jimcarreyvomit: chyba ten sam sort ludzi tam to kupuje co u nas tyskie, warkę czy specjala.

  6. A z czego tu sie smiac? Stipe to aktywny zawodnik mma z najwyzszej polki, chyba nie porownasz go do tego o ktorym myslisz?

    Nie porownam. Dziela ich dziesiatki milionow dolarow……

  7. Corona dobra jest, do środka zimnej butli ósemkę cytryny/limonki i jak znalazł na orzeźwienie. Albo do meksykańskiego żarcia. Albo tak, ot ; )

    Co ciekawe corona nie jest nadzwyczajna w tym, ze mozna dac kawalek cytrusa do butelki, jest to najzwyklejsze piwo. Zwyczaj ten byl stosowany w barach w celu zabicia bakterii i odchodow szczurow, nie wiem czy to prawda, czy tak po prostu kiedys uwazano(ze cytrusy czyszcza,zabijaja ba#t3rie), ale co najmniej w angielskich pubach tak bylo, ale wkladanie 1/2 cwiartki cytryny do piwa w dzisiejszych czasach jest co najmniej dziwne. Ale orzezwienie no rozumiem bo zdarzylo mi sie tak wypic, ale juz wiem ze lepiej orzezwia po prostu chlodna corona bez limonki czy cytrynki.

  8. Co ciekawe corona nie jest nadzwyczajna w tym, ze mozna dac kawalek cytrusa do butelki, jest to najzwyklejsze piwo. Zwyczaj ten byl stosowany w barach w celu zabicia bakterii i odchodow szczurow, nie wiem czy to prawda, czy tak po prostu kiedys uwazano(ze cytrusy czyszcza,zabijaja ba#t3rie), ale co najmniej w angielskich pubach tak bylo, ale wkladanie 1/2 cwiartki cytryny do piwa w dzisiejszych czasach jest co najmniej dziwne. Ale orzezwienie no rozumiem bo zdarzylo mi sie tak wypic, ale juz wiem ze lepiej orzezwia po prostu chlodna corona bez limonki czy cytrynki.

    Ciekawe, nie wiedziałem, sprawdzę temat. Pierwszy raz jak to się z tym spotkałem był powiązany ogólnie z Meksykiem (niestety nie bezpośrednio tam) i z tego co kojarzę, to taki zgrubsza ichni zwyczaj. Analogicznie – tequila i cytrusy. Ale jak widać może być to szerszy temat..

  9. Przecież to musi być jakiś pusty i nędzny sikacz. Odpowiednik tyskiego lub innego gówna

    Raczej american pale ale to to nie jest :DC:

    Wkurwiają mnie już tacy

    piwosze-neofici, co to kurwa

    całe życie walili harnasie za

    1,99 i inne tatry, a teraz nagle

    koneserzy piw kraftowych.

    Pół biedy, jak ustawiasz się na

    piwo w plenerze. Teraz każdy

    monopolowy musi mieć w

    lodówkach jakieś ciachany

    palone, kormorany

    niskosłodzone i inne żywe

    bezglutenowe, nabierze sobie

    taki 6 różnych do siatki i

    zadowolony nie truje dupy. Ale

    nie daj boże kup sobie piwo

    jakiegoś większego browaru.

    Nie mówię to o obiektywnie

    hujowych harnasiach, żubrach

    czy innych tyskich, ale

    normalnych piwkach typu

    perła czy Łomża, co to

    przyjemnie obalić latem bez

    kontemplacji bukietu

    smakowego. Zaraz się zaczyna:

    – hurrr durrr co ty pijesz,

    koncernowe siki, jebie tekturo,

    za tyle samo mogłeś mieć

    ekokraftowy CIEMNY

    PRZENICZNY LAGER PILS PALONY

    JASNY PEŁNY z BROWARU

    KOCZKODAN, mmm, pacz jakie

    to dobre, wyliżem jeszcze

    butelke po wypicu!!!!!!!

    Nieważne, że 5 lat temu sami

    spuszczali się nad „perło

    export”, bo okazało się, że

    istnieje poniżej 4 zł coś nie

    jebie żółcią jak harnaś i nie

    chce się rzygać wypiciu 7.

    Prawdziwa jazda zaczyna się

    przy próbie ustawienia w

    jakiejś knajpie. Lokale z

    wyborem mniejszym niż 15

    gatunków piw kratowych albo

    belgijskich czy niemieckich

    odpadają. Rzut oka na kartę

    wystarczy, i już trzoda:

    – o, nie ma

    południowosakosńskiego

    stouta 16894 IPA

    uberchmielone 69 IBU z

    browaru Himmler,

    wychodzimy, co mie tu jakimś

    guwnem pizner urkłel chco

    otruć!

    Koniec końców po

    sprawdzeniu wszystkich lokali

    z jedzeniem lądujesz w jakimś

    speluno pubie z

    gównomuzyką i wyborem 10

    0000 piw o zjebanych

    nazwach typu „atomowy

    morświn”, „natarcie pszenicy”

    albo o nazwach na zasadzie

    „w chuj długa nazwa procesu

    technologicznego+nazwa

    wioski, z której jest browar”

    -pacz, to je zajebisty lokal, to je

    wybór, mmm, ukraińskie piwo

    pszeniczne środkowej

    fermentacji wysokohmielone

    palone otwartej ekstaktacji w

    niedomknietej kadzi browaru

    Jabolon, w schłodzonym kuflu,

    tak jak mówił Kopyr na blogu,

    boże, jakie to dobre, mmm…

    I żłopie tą zupę o konsystencji

    gunwa, co to do niczego nie

    podobna. To tyle żali na dziś,

    gorzej jak spotka się dwóch

    takich januszy koneserów

    piwa i pierdolo całe spotkanie,

    ale to już temat na inną

    opowieć, jak chcecie, to

    napisze…

  10. Wkurwiają mnie już tacy

    piwosze-neofici, co to kurwa

    całe życie walili harnasie za

    1,99 i inne tatry, a teraz nagle

    koneserzy piw kraftowych.

    Pół biedy, jak ustawiasz się na

    piwo w plenerze. Teraz każdy

    monopolowy musi mieć w

    lodówkach jakieś ciachany

    palone, kormorany

    niskosłodzone i inne żywe

    bezglutenowe, nabierze sobie

    taki 6 różnych do siatki i

    zadowolony nie truje dupy. Ale

    nie daj boże kup sobie piwo

    jakiegoś większego browaru.

    Nie mówię to o obiektywnie

    hujowych harnasiach, żubrach

    czy innych tyskich, ale

    normalnych piwkach typu

    perła czy Łomża, co to

    przyjemnie obalić latem bez

    kontemplacji bukietu

    smakowego. Zaraz się zaczyna:

    – hurrr durrr co ty pijesz,

    koncernowe siki, jebie tekturo,

    za tyle samo mogłeś mieć

    ekokraftowy CIEMNY

    PRZENICZNY LAGER PILS PALONY

    JASNY PEŁNY z BROWARU

    KOCZKODAN, mmm, pacz jakie

    to dobre, wyliżem jeszcze

    butelke po wypicu!!!!!!!

    Nieważne, że 5 lat temu sami

    spuszczali się nad „perło

    export”, bo okazało się, że

    istnieje poniżej 4 zł coś nie

    jebie żółcią jak harnaś i nie

    chce się rzygać wypiciu 7.

    Prawdziwa jazda zaczyna się

    przy próbie ustawienia w

    jakiejś knajpie. Lokale z

    wyborem mniejszym niż 15

    gatunków piw kratowych albo

    belgijskich czy niemieckich

    odpadają. Rzut oka na kartę

    wystarczy, i już trzoda:

    – o, nie ma

    południowosakosńskiego

    stouta 16894 IPA

    uberchmielone 69 IBU z

    browaru Himmler,

    wychodzimy, co mie tu jakimś

    guwnem pizner urkłel chco

    otruć!

    Koniec końców po

    sprawdzeniu wszystkich lokali

    z jedzeniem lądujesz w jakimś

    speluno pubie z

    gównomuzyką i wyborem 10

    0000 piw o zjebanych

    nazwach typu „atomowy

    morświn”, „natarcie pszenicy”

    albo o nazwach na zasadzie

    „w chuj długa nazwa procesu

    technologicznego+nazwa

    wioski, z której jest browar”

    -pacz, to je zajebisty lokal, to je

    wybór, mmm, ukraińskie piwo

    pszeniczne środkowej

    fermentacji wysokohmielone

    palone otwartej ekstaktacji w

    niedomknietej kadzi browaru

    Jabolon, w schłodzonym kuflu,

    tak jak mówił Kopyr na blogu,

    boże, jakie to dobre, mmm…

    I żłopie tą zupę o konsystencji

    gunwa, co to do niczego nie

    podobna. To tyle żali na dziś,

    gorzej jak spotka się dwóch

    takich januszy koneserów

    piwa i pierdolo całe spotkanie,

    ale to już temat na inną

    opowieć, jak chcecie, to

    napisze…

    Świetna pasta i widzę duże napracowanie. :frankapprove:

  11. Wkurwiają mnie już tacy

    piwosze-neofici, co to kurwa

    całe życie walili harnasie za

    1,99 i inne tatry, a teraz nagle

    koneserzy piw kraftowych.

    Pół biedy, jak ustawiasz się na

    piwo w plenerze. Teraz każdy

    monopolowy musi mieć w

    lodówkach jakieś ciachany

    palone, kormorany

    niskosłodzone i inne żywe

    bezglutenowe, nabierze sobie

    taki 6 różnych do siatki i

    zadowolony nie truje dupy. Ale

    nie daj boże kup sobie piwo

    jakiegoś większego browaru.

    Nie mówię to o obiektywnie

    hujowych harnasiach, żubrach

    czy innych tyskich, ale

    normalnych piwkach typu

    perła czy Łomża, co to

    przyjemnie obalić latem bez

    kontemplacji bukietu

    smakowego. Zaraz się zaczyna:

    – hurrr durrr co ty pijesz,

    koncernowe siki, jebie tekturo,

    za tyle samo mogłeś mieć

    ekokraftowy CIEMNY

    PRZENICZNY LAGER PILS PALONY

    JASNY PEŁNY z BROWARU

    KOCZKODAN, mmm, pacz jakie

    to dobre, wyliżem jeszcze

    butelke po wypicu!!!!!!!

    Nieważne, że 5 lat temu sami

    spuszczali się nad „perło

    export”, bo okazało się, że

    istnieje poniżej 4 zł coś nie

    jebie żółcią jak harnaś i nie

    chce się rzygać wypiciu 7.

    Prawdziwa jazda zaczyna się

    przy próbie ustawienia w

    jakiejś knajpie. Lokale z

    wyborem mniejszym niż 15

    gatunków piw kratowych albo

    belgijskich czy niemieckich

    odpadają. Rzut oka na kartę

    wystarczy, i już trzoda:

    – o, nie ma

    południowosakosńskiego

    stouta 16894 IPA

    uberchmielone 69 IBU z

    browaru Himmler,

    wychodzimy, co mie tu jakimś

    guwnem pizner urkłel chco

    otruć!

    Koniec końców po

    sprawdzeniu wszystkich lokali

    z jedzeniem lądujesz w jakimś

    speluno pubie z

    gównomuzyką i wyborem 10

    0000 piw o zjebanych

    nazwach typu „atomowy

    morświn”, „natarcie pszenicy”

    albo o nazwach na zasadzie

    „w chuj długa nazwa procesu

    technologicznego+nazwa

    wioski, z której jest browar”

    -pacz, to je zajebisty lokal, to je

    wybór, mmm, ukraińskie piwo

    pszeniczne środkowej

    fermentacji wysokohmielone

    palone otwartej ekstaktacji w

    niedomknietej kadzi browaru

    Jabolon, w schłodzonym kuflu,

    tak jak mówił Kopyr na blogu,

    boże, jakie to dobre, mmm…

    I żłopie tą zupę o konsystencji

    gunwa, co to do niczego nie

    podobna. To tyle żali na dziś,

    gorzej jak spotka się dwóch

    takich januszy koneserów

    piwa i pierdolo całe spotkanie,

    ale to już temat na inną

    opowieć, jak chcecie, to

    napisze…

    Podaj zrodlo 🙂

  12. Wkurwiają mnie już tacy

    piwosze-neofici, co to kurwa

    całe życie walili harnasie za

    1,99 i inne tatry, a teraz nagle

    koneserzy piw kraftowych.

    Pół biedy, jak ustawiasz się na

    piwo w plenerze. Teraz każdy

    monopolowy musi mieć w

    lodówkach jakieś ciachany

    palone, kormorany

    niskosłodzone i inne żywe

    bezglutenowe, nabierze sobie

    taki 6 różnych do siatki i

    zadowolony nie truje dupy. Ale

    nie daj boże kup sobie piwo

    jakiegoś większego browaru.

    Nie mówię to o obiektywnie

    hujowych harnasiach, żubrach

    czy innych tyskich, ale

    normalnych piwkach typu

    perła czy Łomża, co to

    przyjemnie obalić latem bez

    kontemplacji bukietu

    smakowego. Zaraz się zaczyna:

    – hurrr durrr co ty pijesz,

    koncernowe siki, jebie tekturo,

    za tyle samo mogłeś mieć

    ekokraftowy CIEMNY

    PRZENICZNY LAGER PILS PALONY

    JASNY PEŁNY z BROWARU

    KOCZKODAN, mmm, pacz jakie

    to dobre, wyliżem jeszcze

    butelke po wypicu!!!!!!!

    Nieważne, że 5 lat temu sami

    spuszczali się nad „perło

    export”, bo okazało się, że

    istnieje poniżej 4 zł coś nie

    jebie żółcią jak harnaś i nie

    chce się rzygać wypiciu 7.

    Prawdziwa jazda zaczyna się

    przy próbie ustawienia w

    jakiejś knajpie. Lokale z

    wyborem mniejszym niż 15

    gatunków piw kratowych albo

    belgijskich czy niemieckich

    odpadają. Rzut oka na kartę

    wystarczy, i już trzoda:

    – o, nie ma

    południowosakosńskiego

    stouta 16894 IPA

    uberchmielone 69 IBU z

    browaru Himmler,

    wychodzimy, co mie tu jakimś

    guwnem pizner urkłel chco

    otruć!

    Koniec końców po

    sprawdzeniu wszystkich lokali

    z jedzeniem lądujesz w jakimś

    speluno pubie z

    gównomuzyką i wyborem 10

    0000 piw o zjebanych

    nazwach typu „atomowy

    morświn”, „natarcie pszenicy”

    albo o nazwach na zasadzie

    „w chuj długa nazwa procesu

    technologicznego+nazwa

    wioski, z której jest browar”

    -pacz, to je zajebisty lokal, to je

    wybór, mmm, ukraińskie piwo

    pszeniczne środkowej

    fermentacji wysokohmielone

    palone otwartej ekstaktacji w

    niedomknietej kadzi browaru

    Jabolon, w schłodzonym kuflu,

    tak jak mówił Kopyr na blogu,

    boże, jakie to dobre, mmm…

    I żłopie tą zupę o konsystencji

    gunwa, co to do niczego nie

    podobna. To tyle żali na dziś,

    gorzej jak spotka się dwóch

    takich januszy koneserów

    piwa i pierdolo całe spotkanie,

    ale to już temat na inną

    opowieć, jak chcecie, to

    napisze…

  13. Świetny wybór ambasadora :OK:

    Aż spróbuje tego piwka przy najbliższej gali jeżeli uda mi się znaleźć

    Będziesz zdziwiony…

  14. ale to już temat na inną

    opowieć, jak chcecie, to

    napisze…

    Pisz, najlepiej w HP. Tam będzie więcej czytelników.

  15. Wkurwiają mnie już tacy

    piwosze-neofici, co to kurwa

    całe życie walili harnasie za

    1,99 i inne tatry, a teraz nagle

    koneserzy piw kraftowych.

    Pół biedy, jak ustawiasz się na

    piwo w plenerze. Teraz każdy

    monopolowy musi mieć w

    lodówkach jakieś ciachany

    palone, kormorany

    niskosłodzone i inne żywe

    bezglutenowe, nabierze sobie

    taki 6 różnych do siatki i

    zadowolony nie truje dupy. Ale

    nie daj boże kup sobie piwo

    jakiegoś większego browaru.

    Nie mówię to o obiektywnie

    hujowych harnasiach, żubrach

    czy innych tyskich, ale

    normalnych piwkach typu

    perła czy Łomża, co to

    przyjemnie obalić latem bez

    kontemplacji bukietu

    smakowego. Zaraz się zaczyna:

    – hurrr durrr co ty pijesz,

    koncernowe siki, jebie tekturo,

    za tyle samo mogłeś mieć

    ekokraftowy CIEMNY

    PRZENICZNY LAGER PILS PALONY

    JASNY PEŁNY z BROWARU

    KOCZKODAN, mmm, pacz jakie

    to dobre, wyliżem jeszcze

    butelke po wypicu!!!!!!!

    Nieważne, że 5 lat temu sami

    spuszczali się nad „perło

    export”, bo okazało się, że

    istnieje poniżej 4 zł coś nie

    jebie żółcią jak harnaś i nie

    chce się rzygać wypiciu 7.

    Prawdziwa jazda zaczyna się

    przy próbie ustawienia w

    jakiejś knajpie. Lokale z

    wyborem mniejszym niż 15

    gatunków piw kratowych albo

    belgijskich czy niemieckich

    odpadają. Rzut oka na kartę

    wystarczy, i już trzoda:

    – o, nie ma

    południowosakosńskiego

    stouta 16894 IPA

    uberchmielone 69 IBU z

    browaru Himmler,

    wychodzimy, co mie tu jakimś

    guwnem pizner urkłel chco

    otruć!

    Koniec końców po

    sprawdzeniu wszystkich lokali

    z jedzeniem lądujesz w jakimś

    speluno pubie z

    gównomuzyką i wyborem 10

    0000 piw o zjebanych

    nazwach typu „atomowy

    morświn”, „natarcie pszenicy”

    albo o nazwach na zasadzie

    „w chuj długa nazwa procesu

    technologicznego+nazwa

    wioski, z której jest browar”

    -pacz, to je zajebisty lokal, to je

    wybór, mmm, ukraińskie piwo

    pszeniczne środkowej

    fermentacji wysokohmielone

    palone otwartej ekstaktacji w

    niedomknietej kadzi browaru

    Jabolon, w schłodzonym kuflu,

    tak jak mówił Kopyr na blogu,

    boże, jakie to dobre, mmm…

    I żłopie tą zupę o konsystencji

    gunwa, co to do niczego nie

    podobna. To tyle żali na dziś,

    gorzej jak spotka się dwóch

    takich januszy koneserów

    piwa i pierdolo całe spotkanie,

    ale to już temat na inną

    opowieć, jak chcecie, to

    napisze…

    Dobre, dobre. Dużo racji 😀

    Próbuję stopniowo rozszerzyć "paletę" smaków, ale akurat z piwem idzie różnie, żeby nie powiedzieć nader chujowo czasem. Chodzę na festiwal w Wwa z raz w roku, w praktyce z ekipą głównie pijemy… cydry. Jakiś czas temu kupiłem też zajebiste gorzkie czekolady (tak, wiem, ostatnie miejsce które bym posądzał) – i tam faktycznie było czuć różnicę. A z browarami jest naprawdę różnie. Można trafić na straszne szajsy które smakują dosłownie jak woda z ogórków kiszonych, względnie inne – z taką goryczką, że zanim powąchasz to już powinno wykrzywić ryja, przynajmniej według etykiety ; ) A z drugiej strony – rzadko – coś tam się dobrego znajdzie. Tylko, że jak człowiek laik, nie pędzi samemu, nie podchodzi jak do wina i nie bawi się w kipera, to naprawdę – szczególnie 3cie i dalej to naprawdę nie ma takiego znaczenia co i jak. Na marginesie – może to profanacja, ale gdzieś jakiś czas temu uświadczyłem w pewnej knajpie piwa.. truskawkowego, z Austrii. Myślę – szajs będzie i sikacz też (bo mieli jeszcze i wiśniowe, a to z kolei przywoływało srogie wspomnienia, i nie – niezbyt dobre). Ale się zawiodłem, jak rzadko pozytywnie. Dobre, wcale nie słabe mimo że 'smakowe', ale cholera coś jakby wpieprzył żywą truskawkę, jakby bez chemii, takich rzeczy naprawdę nie ma. Z kolei to wiśniowe to dosłownie jakby wiśnie dojrzałe fest były, z goryczką taką samą jak tam. Jak przypomnę nazwę to mogę polecić.

    Smakowanie smakowaniem, a mimo wszystko jednak, ale właśnie taka np. Perełka, szczególnie pod gołym niebiem, to jest to.

    I najważniejsze jest, żeby się nie pierdolić z wyborem na tyle, żeby zmieniać knajpy – dla mnie lekka abstrakcja.

    W końcu zawsze jest wódka ; )

  16. Wkurwiają mnie już tacy

    piwosze-neofici, co to kurwa

    całe życie walili harnasie za

    1,99 i inne tatry, a teraz nagle

    koneserzy piw kraftowych.

    Pół biedy, jak ustawiasz się na

    piwo w plenerze. Teraz każdy

    monopolowy musi mieć w

    lodówkach jakieś ciachany

    palone, kormorany

    niskosłodzone i inne żywe

    bezglutenowe, nabierze sobie

    taki 6 różnych do siatki i

    zadowolony nie truje dupy. Ale

    nie daj boże kup sobie piwo

    jakiegoś większego browaru.

    Nie mówię to o obiektywnie

    hujowych harnasiach, żubrach

    czy innych tyskich, ale

    normalnych piwkach typu

    perła czy Łomża, co to

    przyjemnie obalić latem bez

    kontemplacji bukietu

    smakowego. Zaraz się zaczyna:

    – hurrr durrr co ty pijesz,

    koncernowe siki, jebie tekturo,

    za tyle samo mogłeś mieć

    ekokraftowy CIEMNY

    PRZENICZNY LAGER PILS PALONY

    JASNY PEŁNY z BROWARU

    KOCZKODAN, mmm, pacz jakie

    to dobre, wyliżem jeszcze

    butelke po wypicu!!!!!!!

    Nieważne, że 5 lat temu sami

    spuszczali się nad „perło

    export”, bo okazało się, że

    istnieje poniżej 4 zł coś nie

    jebie żółcią jak harnaś i nie

    chce się rzygać wypiciu 7.

    Prawdziwa jazda zaczyna się

    przy próbie ustawienia w

    jakiejś knajpie. Lokale z

    wyborem mniejszym niż 15

    gatunków piw kratowych albo

    belgijskich czy niemieckich

    odpadają. Rzut oka na kartę

    wystarczy, i już trzoda:

    – o, nie ma

    południowosakosńskiego

    stouta 16894 IPA

    uberchmielone 69 IBU z

    browaru Himmler,

    wychodzimy, co mie tu jakimś

    guwnem pizner urkłel chco

    otruć!

    Koniec końców po

    sprawdzeniu wszystkich lokali

    z jedzeniem lądujesz w jakimś

    speluno pubie z

    gównomuzyką i wyborem 10

    0000 piw o zjebanych

    nazwach typu „atomowy

    morświn”, „natarcie pszenicy”

    albo o nazwach na zasadzie

    „w chuj długa nazwa procesu

    technologicznego+nazwa

    wioski, z której jest browar”

    -pacz, to je zajebisty lokal, to je

    wybór, mmm, ukraińskie piwo

    pszeniczne środkowej

    fermentacji wysokohmielone

    palone otwartej ekstaktacji w

    niedomknietej kadzi browaru

    Jabolon, w schłodzonym kuflu,

    tak jak mówił Kopyr na blogu,

    boże, jakie to dobre, mmm…

    I żłopie tą zupę o konsystencji

    gunwa, co to do niczego nie

    podobna. To tyle żali na dziś,

    gorzej jak spotka się dwóch

    takich januszy koneserów

    piwa i pierdolo całe spotkanie,

    ale to już temat na inną

    opowieć, jak chcecie, to

    napisze…

    dawaj dalej.

  17. Nie mówię to o obiektywnie

    hujowych harnasiach, żubrach

    czy innych tyskich, ale

    normalnych piwkach typu

    perła czy Łomża

    To mnie dopiero rozjebało :DC:

  18. Czekam na przesmiewczy komentarz, ze strony Kebaba Nurmajomedova.

    Muzułmanie nie piją alkoholu wiex nie będzie śmieszkow, ewentualnie pogarda.

    Zdrówko Stipe!