Fanowska zapowiedź trzeciej walki pomiędzy mistrzem wagi półciężkiej Jonem Jonesem a mistrzem wagi ciężkiej Danielem Cormierem.

Zanim do tego jednak dojdzie, Jon Jones będzie musiał zmierzyć się z Anthonym Smithem na marcowej gali UFC 235. Będzie to pierwsza obrona mistrzowskiego tytułu Jonesa po zdobyciu tytułu w walce z Alexandrem Gustafssonem na grudniowej gali UFC 233.

28 KOMENTARZE

  1. Co za złoto. Największa rywalizacja w dziejach dwóch najlepszych zawodników jacy kiedykolwiek walczyli. Prawdziwa nienawiść, a nie gadanie przed kamerami, a w walce przybijanie piątek i uściski.

    3 walka musi się odbyć, nie ważne w jakiej kategorii.

  2. :śmiech::mamed:

    No kurwa, a jak nie, jak tak? Jones niepokonany, bo głuchokurwaniemy Hamill przecież nie wygrał, a DC rozkurwiał wszystkich poza Jonesem, w obu wagach nie było kozaka na Daniela.

    Co w tym stwierdzeniu nieprawdziwego?

  3. Też tak uważam. Dwóch najlepszych półciężkich bez dwóch zdań. Osobiście ponieważ jestem #teamDC chciałbym aby 3 walka odbyła się jednak w ciężkiej 🙂

  4. Klimatyczna zapowiedź walki Jones vs Cormier 3 (WIDEO)

    Fanowska zapowiedź trzeciej walki pomiędzy mistrzem wagi półciężkiej Jonem Jonesem a mistrzem wagi ciężkiej Danielem Cormierem.

    Zanim do tego jednak dojdzie, Jon Jones będzie musiał zmierzyć się z Anthonym Smithem na marcowej gali UFC 235. Będzie to pierwsza obrona mistrzowskiego tytułu Jonesa po zdobyciu tytułu w walce z Alexandrem Gustafssonem na grudniowej gali UFC 233.

    "Hate runs drugs" powinna się nazywać ta zapowiedź :crazy:

  5. Rockhold dał jasno do zrozumienia że DC pokona Jonesa w ciężkiej bo..cos tam, że niby jak DC będzie grubszy to będzie groźniejszy.

    Ale wiadomo Rockhold był bity po łbie za długo no i takie objawy ma prawo mieć.   Fakt jest taki że DC w swojej normalnej wadze jest spasiona świnią a Jones ma mięśnie prawie jak Francis.

    Niektórzy chwytają się czegokolwiek by tylko sobie wmówić że DC przegrał dwa razy z Jonesem bo to była półcięzka a nie cięzka.

    Nawiasem mówiąc to że Jones nawet nie wspomina o DC jest chyba możliwie najlepszym podkładem pod organizowanie 3 walki:).

  6. Ich walka w ciężkiej to byłby sztosik.IMO zdecydowanie i bezapelacyjnie dwóch najlepszych zawodników w historii MMA bez podziału na kategorie wagowe.Oby doszło do ich trzeciego starcia i oby DC tym razem pokonał JBJ.

  7. Rockhold dał jasno do zrozumienia że DC pokona Jonesa w ciężkiej bo..cos tam, że niby jak DC będzie grubszy to będzie groźniejszy.

    Ale wiadomo Rockhold był bity po łbie za długo no i takie objawy ma prawo mieć.   Fakt jest taki że DC w swojej normalnej wadze jest spasiona świnią a Jones ma mięśnie prawie jak Francis.

    Niektórzy chwytają się czegokolwiek by tylko sobie wmówić że DC przegrał dwa razy z Jonesem bo to była półcięzka a nie cięzka.

    Nawiasem mówiąc to że Jones nawet nie wspomina o DC jest chyba możliwie najlepszym podkładem pod organizowanie 3 walki:).

    A to jak ma większe mięśnie to wygra. Masz racje.

  8. ale materiał, brawa dla tego co poświęcił swój czas i to zmontował

    ta jebana walka musi się odbyć , obojętne w której kategorii

  9. Rockhold dał jasno do zrozumienia że DC pokona Jonesa w ciężkiej bo..cos tam, że niby jak DC będzie grubszy to będzie groźniejszy.

    Ale wiadomo Rockhold był bity po łbie za długo no i takie objawy ma prawo mieć.   Fakt jest taki że DC w swojej normalnej wadze jest spasiona świnią a Jones ma mięśnie prawie jak Francis.

    Niektórzy chwytają się czegokolwiek by tylko sobie wmówić że DC przegrał dwa razy z Jonesem bo to była półcięzka a nie cięzka.

    Nawiasem mówiąc to że Jones nawet nie wspomina o DC jest chyba możliwie najlepszym podkładem pod organizowanie 3 walki:).

    No ale nie gadaj, bo w drugiej walce akurat to DC prowadził do momentu kopnięcia. Owszem, to nie zmienia tego, że dostał kopa na głowe i przegrał, ale grubasek mielił dobrze. W ciężkiej może jeszcze bardzie przycisnąć i być groźniejszym, co nawet sam płaczek podkreśla i nie chce iść wyżej. Oczywiście Jon nadal może to wygrać, ale DC w ciężkiej ma większe szanse.

    A materiał zajebisty.

  10. No ale nie gadaj, bo w drugiej walce akurat to DC prowadził do momentu kopnięcia. Owszem, to nie zmienia tego, że dostał kopa na głowe i przegrał, ale grubasek mielił dobrze. W ciężkiej może jeszcze bardzie przycisnąć i być groźniejszym, co nawet sam płaczek podkreśla i nie chce iść wyżej. Oczywiście Jon nadal może to wygrać, ale DC w ciężkiej ma większe szanse.

    A materiał zajebisty.

    Tak jak w pierwszej walce Jones wygrał 1 rundę, DC drugą.

    Z drugiej strony jakby walka była w ciężkiej to Jon też by przymasował ładnie i zarówno kopnięcia jak i ciosy też by więcej ważyły 🙂

    Na nic bym tak nie czekał jak na Jones vs DC w ciężkiej bo walka może być jeszcze ciekawsza (i wyrównana) niż 2 poprzednie.

  11. Z drugiej strony jakby walka była w ciężkiej to Jon też by przymasował ładnie i zarówno kopnięcia jak i ciosy też by więcej ważyły 🙂

    Można oczywiście gdybać, tak jak i nad szybkością i cardio Jona po przejściu. Jak na razie sam mówi, że nie chce iśc do HW bo tam DC miałby przewagę – zakładam, że wie co mówi. Ta walka musi się odbyć. Teraz, kiedy JJ z Gusem sprzedało 700 K PPV to z Danielem w HW (bo to jest świeża historia, nowa, w LHW to już było) jest potencjał na ponad milion. Może 1,5 mln nawet, tak liczę moim januszowym okiem. W 2019 roku dojdzie do tego na bank, o ile Jones znów nie spierdoli.

  12. Obecnie jest to prawie najlepsze starcie jakie można zestawić. O ile oczywiście będzie w ciężkiej. Mam nadzieję, że w 2019 dojdzie do tego

  13. Po obejrzeniu takiego materiału gdzie zebrana jest cała ich historia to DC tak po ludzku po prostu zasługuje na to by na koniec pokonać Jonesa.

  14. No kurwa, a jak nie, jak tak? Jones niepokonany, bo głuchokurwaniemy Hamill przecież nie wygrał, a DC rozkurwiał wszystkich poza Jonesem, w obu wagach nie było kozaka na Daniela.

    Co w tym stwierdzeniu nieprawdziwego?

    Uważam że z tak odważnymi tezami wypada poczekać do momentu zakończenia kariery danego zawodnika czy danych zawodników. Jak Smith trafi Jonesa jakimś lucky punchem w najbliższej walce, albo nawet załóżmy, bo przecież możemy robić założenia (nawet te o wybitnie nikłym prawdopodobieństwie) że Smith go zdominuje, to ciężko będzie nazwać Jonesa "najlepszym jaki kiedykolwiek walczył". Podobnie będzie przedstawiać się sytuacja, gdy dojdzie do walki Cormiera z Lesnarem i ten drugi go przez przypadek pokona, jeśli jednak do tego nie dojdzie, to jestem w stanie go (Cormiera) uznać za GOATa.

    Ponadto nie zapominajmy, że w przypadku Jonesa pozostaje jeszcze kwestia dopingu, a to może posłużyć jako solidny argument do obalenia całej jego legendy.

    Na chwilę obecną uważam, że określenie "najlepszy jaki kiedykolwiek walczył" pasuje jedynie do takich zawodników jak Emelianenko czy Silva. Za swoich najlepszych czasów wygrywali absolutnie wszystko, zaczęli natomiast przegrywać już u schyłku swoich karier, bo najzwyczajniej w świecie się zestarzeli. Wiem jednak, że legenda przynajmniej tego pierwszego to kontrowersyjny temat, więc dalej nie będę już nic pisał. Po prostu sugerowałbym ostrożniej dobierać słowa w odniesieniu do aktywnych jeszcze zawodników.

  15. Uważam że z tak odważnymi tezami wypada poczekać do momentu zakończenia kariery danego zawodnika czy danych zawodników. Jak Smith trafi Jonesa jakimś lucky punchem w najbliższej walce, albo nawet załóżmy, bo przecież możemy robić założenia (nawet te o wybitnie nikłym prawdopodobieństwie) że Smith go zdominuje, to ciężko będzie nazwać Jonesa "najlepszym jaki kiedykolwiek walczył". Podobnie będzie przedstawiać się sytuacja, gdy dojdzie do walki Cormiera z Lesnarem i ten drugi go przez przypadek pokona, jeśli jednak do tego nie dojdzie, to jestem w stanie go (Cormiera) uznać za GOATa.

    Ponadto nie zapominajmy, że w przypadku Jonesa pozostaje jeszcze kwestia dopingu, a to może posłużyć jako solidny argument do obalenia całej jego legendy.

    Na chwilę obecną uważam, że określenie "najlepszy jaki kiedykolwiek walczył" pasuje jedynie do takich zawodników jak Emelianenko czy Silva. Za swoich najlepszych czasów wygrywali absolutnie wszystko, zaczęli natomiast przegrywać już u schyłku swoich karier, bo najzwyczajniej w świecie się zestarzeli. Wiem jednak, że legenda przynajmniej tego pierwszego to kontrowersyjny temat, więc dalej nie będę już nic pisał. Po prostu sugerowałbym ostrożniej dobierać słowa w odniesieniu do aktywnych jeszcze zawodników.

    Dlaczego Silve uwazasz za GOATA a Jona nie? Silva wpadl tez na koksie i jeszcze dluzej od Jona kiblowal.

    A i Bones rowniez pokonuje wszystkich jak leci

  16. Uważam że z tak odważnymi tezami wypada poczekać do momentu zakończenia kariery danego zawodnika czy danych zawodników. Jak Smith trafi Jonesa jakimś lucky punchem w najbliższej walce, albo nawet załóżmy, bo przecież możemy robić założenia (nawet te o wybitnie nikłym prawdopodobieństwie) że Smith go zdominuje, to ciężko będzie nazwać Jonesa "najlepszym jaki kiedykolwiek walczył". Podobnie będzie przedstawiać się sytuacja, gdy dojdzie do walki Cormiera z Lesnarem i ten drugi go przez przypadek pokona, jeśli jednak do tego nie dojdzie, to jestem w stanie go (Cormiera) uznać za GOATa.

    Ponadto nie zapominajmy, że w przypadku Jonesa pozostaje jeszcze kwestia dopingu, a to może posłużyć jako solidny argument do obalenia całej jego legendy.

    Na chwilę obecną uważam, że określenie "najlepszy jaki kiedykolwiek walczył" pasuje jedynie do takich zawodników jak Emelianenko czy Silva. Za swoich najlepszych czasów wygrywali absolutnie wszystko, zaczęli natomiast przegrywać już u schyłku swoich karier, bo najzwyczajniej w świecie się zestarzeli. Wiem jednak, że legenda przynajmniej tego pierwszego to kontrowersyjny temat, więc dalej nie będę już nic pisał. Po prostu sugerowałbym ostrożniej dobierać słowa w odniesieniu do aktywnych jeszcze zawodników.

    Silva i Fedor do dziś czynnie startują. Silva też wpadł na koksie, ale nie bralbym tego pod uwagę bo każdy na tym jedzie. Jones ma dalej aurę niepokonanego, a w półciężkiej to mega wyczyn. Gdyby nie ta głupia dyskwalifikacja z Hamillem to pobiłby wszystkie rekordy największej liczby zwycięstw itd. Najmłodszy mistrz w wieku 23 lat absolutnie rozkurwił Szoguna i zmusił go do klepania po ciosie na wątrobę. W dodatku 2 wygrane nad przechujem jakim jest DC. Potrójny mistrz półciężkiej, 1 raz tymczasowy i za pierwszym razem pas obroniony 8 razy.  Bardziej niż Silvę skłaniałbym się w kierunku GSP w kategorii GOATów bo za 2 przegrane się zrewanżował, pas obroniony 9 razy i zdobyty drugi kilka lat później. Fedora lubię, ale w UFC by przepadł jak CroCop co ze Schabem przegrał lol

    DC jako ciężki nie dość, że nie przegrał walki to jeszcze bodajże nie przegrał rundy. Jakby chciał zostać w ciężkiej na dłużej to oprócz Jonesa (chodzi, że to nie byłaby łatwa walka), wszystkich jedzie jak chce i rekord obron by pobił. W półciężkiej też bez problemów poza jednym gościem.

    Także:

    1. Jones

    1-2. DC

    3. GSP

    I długo nikt

  17. Jones jest P4P GOATem w koncepcji makiawelicznej, a GSP lub Cormier w decoubertinowskiej.

    Jest jeszcze koncepcja komunistyczna. W niej GOATem jest Artem Lobov, bo wygranych i porażek ma po równo.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.