Czego w Madison Square Garden dokonał Conor McGregor

61

ConorWszyscy, którzy oglądali debiut największej organizacji MMA w Nowym Jorku, a zwłaszcza główne wydarzenie UFC 205 – pojedynek Conora McGregora i Eddiego Alvareza, podświadomie czują, że w Madison Square Garden stało się coś niezwykłego. Czuje to chyba każdy kibic mieszanych sztuk walki, nawet jeśli nie jest on fanem Irlandzkiej gwiazdy, a minionej nocy dopingował Alvareza. Zawodnik z Dublina przeszedł do historii UFC jako pierwszy posiadacz dwóch tytułów mistrzowskich różnych kategorii wagowych, choć złote pasy zawieszone na jego ramionach były tylko materializacją zmiany, jaka dokonała się wokół mistrza dywizji piórkowej oraz lekkiej. Były również materializacją zmiany, jaka dokonała się wokół samego Ultimate Fighting Championship.

Być może owa zmiana nie jest jeszcze oczywista, być może jest ona trudna do uchwycenia i jak na razie można ją bardziej wyczuć niż opisać. Niemniej jednak oglądając zakończenie nowojorskiego wydarzenia i wieńczącą je konferencję prasową podskórnie wyczuwało się, że po tym co się stało, UFC nie będzie już takie samo… że świat MMA nie będzie już taki sam.

Conor McGregor przekroczył kolejną barierę. Sportową – oczywiście, ale także – a może przede wszystkim, przekroczył kolejną barierę marketingową. W zasadzie wstrzymałem się, zanim użyłem tego słowa, bo nie do końca jest ono odpowiednie. Wszak marketing kojarzy się z zamierzoną i metodyczną pracą wykonywaną w celu popularyzacji jakiegoś wydarzenia czy osoby. Mimo iż Irlandczyk od samego pojawienia się w UFC błyszczał w mediach i prowadził działania promocyjne wzorowo (budowa wizerunku etc.), to podczas gali w Madison Square Garden miało miejsce coś zupełnie innego. Podopieczny Johna Kavanagha zajaśniał blaskiem prawdziwej gwiazdy, a gdy Eddie Alvarez leżał zamroczony na macie oczywistym stało się, że urzeczywistnione przed chwilą przez McGregora sportowe osiągnięcie dorównało w końcu jego wyczynom na polu – i tu można już użyć tego słowa w pełnym jego znaczeniu – marketingowym. Największa gwiazda dokonała największego triumfu sportowego w historii organizacji. Czym to się skończy i gdzie jest granica? Bóg jeden raczy wiedzieć.

Mimo iż Dana White wielokrotnie powtarzał, że to nie McGregor a Rousey jest najbardziej popularnym fighterem organizacji, wszelkie liczby i dostępne dane zaprzeczają temu twierdzeniu. Do McGregora należy przecież dotychczasowy rekord PPV, który padł przy okazji UFC 202 i rewanżu z Natem Diazem… całkowicie nie bacząc na niedawne, okolicznościowe UFC 200. Do McGregora należy też najnowszy rekord, który padł dzisiejszej nocy w Nowym Jorku. Do McGregora należy w końcu rekord wpływów z bramki, zarówno w historii UFC jak i w historii Madison Square Garden – oszałamiające 17 700 000 dolarów. Nawet jeśli White zakłamywał rzeczywistość aby uzyskać korzystniejszą pozycję negocjacyjną, teraz nie będzie miał ku temu sposobności…. a kolejne rozmowy będą nieuniknione, gdyż Conor w zwycięskiej przemowie zażądał od WME-IMG udziałów w organizacji.

Umiejętność negocjacji jest zresztą kolejną, po aspekcie sportowym i marketingowym, mocną stroną Irlandczyka. Fighter z Dublina zna swoją wartość i nie boi się o nią walczyć przy stole negocjacyjnym. Owszem, popełnił w tej dziedzinie kilka błędów – jak choćby nietrafione żądania dotyczące występu na UFC 200, które ostatecznie doprowadziły do jego absencji w tym wydarzeniu – lecz ostatnie poczynania sugerują, że wyciągnął należyte wnioski. Zagranie z “domaganiem się kapitału” poparte największą wygraną w karierze oraz upublicznieniem informacji o spodziewanym potomku (całkowita zmiana priorytetów) było prawdziwym majstersztykiem, który z całą pewnością stawia Ariego Emanuela w mniej korzystnej pozycji. Zobaczymy, która ze stron poradzi sobie lepiej, wszak gdy dochodzi do rozmów, każda z nich ma obowiązek wywalczyć dla siebie jak najlepsze warunki.

Sam ruch McGregora był dla mnie bardzo budujący. W dobie coraz częstszego narzekania na nierówności dochodowe i niesprawiedliwość płacową UFC warto podać przykład Conora, który z szeregowego zawodnika w zaledwie trzy lata stał się w zasadzie równoprawnym partnerem organizacji. Tak buduje się swoją pozycję w organizacji – wzorową pracą (sportową, marketingową) i pomyślunkiem, a nie roszczeniami i zakładaniem związków zawodowych. “The Notorious” powinien być przykładem dla Donalda Cerrone i innych fighterów ze środka stawki, którzy domagają się, aby WME-IMG zwiększyło ich płace, kiedy sytuacja rynkowa wcale takich ruchów nie wymaga. McGregor swoimi działaniami zmienił sytuację na rynku… zmienił swoją wartość dla organizacji. Dlatego nie musiał i nie musi wykorzystywać aparatu państwa (a takim aparatem są związki zawodowe) by przekonać pracodawców do podniesienia jego płacy.

Podczas UFC w Madison Square Garden dokonała się więc zmiana stosunków pomiędzy zawodnikiem a organizacją. Dokonała się także zmiana skali, jeśli chodzi o popularność zawodnika walczącego w oktagonie. Nade wszystko dokonała się jednak zmiana postrzegania dostępnych fighterom środków i możliwości osiągnięcia zakładanych celów – bo skoro McGregor zdołał rzucić wyzwanie UFC, to znak, że można to zrobić. I można to zrobić uczciwie – własną pracą, a nie groźbami i protestami. Przecież “The Notorious” nie rzucił w kierunku UFC jakże popularnego: chcę (X) albo odchodzę/idę do sądu/zakładam związek zawodowy. Nie. McGregor wyjaśnił zaistniałą sytuację, a później przedstawił swoje warunki: obecnie jestem wart X, moje życie się zmieniło, jeśli chcecie żebym zawalczył, dajcie mi mój X. Czy jednak owa zmiana reguł gry, jakiej dokonał Conor zdoła otworzyć innym zawodnikom oczy i zmieni ich nastawienie? Jeśli jesteś wart więcej niż otrzymujesz – udowodnij to.

Dzięki UFC 205 i Conorowi McGregorowi wiemy, że można.

MMAStore-at-MMARocks_MT02

61 KOMENTARZE

  1. Jeszcze rok temu wyśmiewano tutaj bokserskich mistrzów świata kilku kategorii wagowych deprecjonując wartość tychże pasów. Teraz nie ma z tym problemu, bo Conor. Podwójne standardy. Standard 🙂

    Nie ma nawet co dyskutować z tym, że Irol świetnie prowadzi swoją karierę, lecz przyznanie mu udziałów w UFC jeszcze w trakcie trwania kariery, prędzej czy później "wygeneruje" podejrzenia odnośnie ustawianych walk. Niemniej, życzę mu nie nowych rekordów, bo to mnie nie interesuje, ale zmotywowania choć ułamka zawodników do pracy nad swoim wizerunkiem. Niekoniecznie w sposób chamski, "po trupach do celu", ale w sposób oryginalny, nowatorski, "nie do podjebania".

  2. Niech ktoś podeśle ten artykuł Aldo, może wyciągnie jakieś wnioski..

    Tylko naucz go posługiwać się jakimś ludzkim językiem

  3. Tylko naucz go posługiwać się jakimś ludzkim językiem

    Ma Google translator, może na tyle ogarnięty jest że umie w stopniu podstawowym obsługiwać komputer i Internet…

  4. Obstawiam, że Conora teraz szybko w UFC nie zobaczymy. Ma coraz większe żądania i chyba powoli staje się dla Dany niewygodny, ten dał mu wszystko czego chciał i się nie zabezpieczył. Gdyby Dana kazał mu dojść do walki o tytuł w sposób naturalny pewnie zostałby u*ebany w walce z Khabibem lub Fergusonem, a teraz ten ma dwa pasy i cholernie duże żądania. Doprowadził do sytuacji gdzie on nic nie musi, więc powiedziałbym że UFC pozwoliło mu na zbyt dużo 😉

  5. Nie chcę nawet myśleć jak Kornik się ubierze na konferencję, Kawul już sobie ostrzy zęby.

    Nawet Janek chce być teraz pimpem.

  6. Obstawiam, że Conora teraz szybko w UFC nie zobaczymy. Ma coraz większe żądania i chyba powoli staje się dla Dany niewygodny, ten dał mu wszystko czego chciał i się nie zabezpieczył. Gdyby Dana kazał mu dojść do walki o tytuł w sposób naturalny pewnie zostałby u*ebany w walce z Khabibem lub Fergusonem, a teraz ten ma dwa pasy i cholernie duże żądania. Doprowadził do sytuacji gdzie on nic nie musi, więc powiedziałbym że UFC pozwoliło mu na zbyt dużo 😉

    Jak tak dalej pójdzie to Conor będzie właścicielem UFC 😉

  7. Ma Google translator, może na tyle ogarnięty jest że umie w stopniu podstawowym obsługiwać komputer i Internet…

    Znając Google translate to Jose może np. Wyczytać że związki zawodowe sa potrzebne 😆

  8. Jak tak dalej pójdzie to Conor będzie właścicielem UFC 😉

    UFC nie mogą mu teraz sprzedać udziałów, no bo jak to będzie wyglądało – będzie walczył ze swoimi pracownikami? A nie wydaje mi się żeby Conor obniżył wymagania, bo to zakłóciłoby jego wizerunek wszechmogącego który wokół siebie buduje. UFC musi zrobić wszystko, żeby doprowadzić do jego walki z Khabibem albo Fergusonem, jeśli oni go ubiją, to oni będą dyktować warunki. Tak samo jak po przegranej z Nate'm, gdzie zdjęli go z UFC 200. Oni mogli, a Conor po porażce musiał na to przystać i brać udział w konferencjach.

  9. I bardzo dobrze.

    chyba na głowę upadłeś prosto z suplesa od Khabiba. Najlepsze jest to że to jest materiał od twojego guru. :DDD

  10. chyba na głowę upadłeś prosto z suplesa od Khabiba. Najlepsze jest to że to jest materiał od twojego guru. :DDD

    Kto jest moim guru?

  11. A ja myślę, że ta ogólna podnieta jest nieco zbyt wielka. Świetną walkę dał, gratulacje dla niego, ale to nie jest tak, że UFC musi spełniać wszystkie jego absurdalne żądania. UFC mogłoby wiele stracić na odejściu Conora. Conor na odejściu z UFC straciłby wszystko.

  12. A od kogo jest materiał?

    No własnie dlatego zastanawiam się, jak to się ma do mojego rzekomego guru. Choć możesz w tym temacie wiedzieć więcej niż ja, więc niecierpliwie czekam, aż mi wyjaśnisz.

  13. niech sie dalej kreci taka patologia rozrywkowa… a wraz nia naczalnik mmasocks. gratuluje pogladow. powinni jeszcze zmusic zawodnikow do odpalania haraczu makoniorowi.

  14. niech sie dalej kreci taka patologia rozrywkowa… a wraz nia naczalnik mmasocks. gratuluje pogladow. powinni jeszcze zmusic zawodnikow do odpalania haraczu makoniorowi.

  15. UFC nie mogą mu teraz sprzedać udziałów, no bo jak to będzie wyglądało – będzie walczył ze swoimi pracownikami? A nie wydaje mi się żeby Conor obniżył wymagania, bo to zakłóciłoby jego wizerunek wszechmogącego który wokół siebie buduje. UFC musi zrobić wszystko, żeby doprowadzić do jego walki z Khabibem albo Fergusonem, jeśli oni go ubiją, to oni będą dyktować warunki. Tak samo jak po przegranej z Nate'm, gdzie zdjęli go z UFC 200. Oni mogli, a Conor po porażce musiał na to przystać i brać udział w konferencjach.

    Piszesz tak jakby Conor był wrogiem UFC. Im przecież zależy żeby mieć u siebie legendę pokroju Tysona i sprzedawać walki tak jak Mayweather. Dlatego wygrane Irlandczyka są im na rękę. Czasem lepiej dostać mniejszą część dużego placka niż większą małego.

  16. UFC nie mogą mu teraz sprzedać udziałów, no bo jak to będzie wyglądało – będzie walczył ze swoimi pracownikami?

    Niewielki udział nie oznacza jednocześnie wpływu na kierunek rozwoju czy jakiekolwiek decyzje zarządu.

  17. Jeszcze rok temu wyśmiewano tutaj bokserskich mistrzów świata kilku kategorii wagowych deprecjonując wartość tychże pasów. Teraz nie ma z tym problemu, bo Conor. Podwójne standardy. Standard 🙂

    Nie ma nawet co dyskutować z tym, że Irol świetnie prowadzi swoją karierę, lecz przyznanie mu udziałów w UFC jeszcze w trakcie trwania kariery, prędzej czy później "wygeneruje" podejrzenia odnośnie ustawianych walk. Niemniej, życzę mu nie nowych rekordów, bo to mnie nie interesuje, ale zmotywowania choć ułamka zawodników do pracy nad swoim wizerunkiem. Niekoniecznie w sposób chamski, "po trupach do celu", ale w sposób oryginalny, nowatorski, "nie do podjebania".

    Jest tylko problem, że musielibyśmy oglądać coraz częściej szopki, które są już standardem u Rudego. Jakieś ustawiane rzucanie butelkami, albo krzesłami, pieprzenie trzy po trzy itp. Ja wiem bardzo dużo gawiedzi to jara, dlatego mówię niestety.

  18. Niewielki udział nie oznacza jednocześnie wpływu na kierunek rozwoju czy jakiekolwiek decyzje zarządu.

    Teraz nie ma żadnego udziału, a ma wpływ na decyzję zarządu. Gdyby teraz miał udziały w UFC i dostał walkę z Alvarezem przed Khabibem i Tonym wszyscy mówiliby, że jest to spowodowane tym, że jest współwłaścicielem i generalnie relacje zawodników z UFC pogorszyłyby się jeszcze bardziej.

    Piszesz tak jakby Conor był wrogiem UFC. Im przecież zależy żeby mieć u siebie legendę pokroju Tysona i sprzedawać walki tak jak Mayweather. Dlatego wygrane Irlandczyka są im na rękę. Czasem lepiej dostać mniejszą część dużego placka niż większą małego.

    Może im zaszkodzić. Dywizja lekka jest teraz rozwalona, była ciekawa walka Frankiego z Aldo, ale już tak nie elektryzowała, bo jednak to walka o jakiś tytuł tymczasowy, gdzie wygrał Aldo zbity wcześniej przez Conora. W tej dywizji będzie to samo, jeśli Conor przegra tytuł w klatce wszystko będzie dla UFC ok, inaczej dwie dywizje rozpieprzone na jakiś czas i na wiele lat rozmów ,,co by było gdyby'' ,,Conor by ich wszystkich ubił'' itd 😉

  19. Gość właśnie zdeklasował mistrza dywizji w której walczy Ferguson i Khabib, nigdy nie unikał walki z kimkolwiek, walczył 4 razy w roku (czwarty raz w przeciągu 11 miesięcy, a do tego miał jakieś urazy po drodze), a i tak ludzie twierdzą, że ucieka przed Nurmagomedovem i Tonym. Pozostaje mi to skwitować tylko w ten sposób:

  20. A ja myślę, że ta ogólna podnieta jest nieco zbyt wielka. …

    Też tak uważam, gdyby mu się dzisiaj zachciało emerytury, karawana pojechałaby dalej.

  21. Teraz nie ma żadnego udziału, a ma wpływ na decyzję zarządu. Gdyby teraz miał udziały w UFC i dostał walkę z Alvarezem przed Khabibem i Tonym wszyscy mówiliby, że jest to spowodowane tym, że jest współwłaścicielem i generalnie relacje zawodników z UFC pogorszyłyby się jeszcze bardziej.

    Prawda, zrobiłby się niepotrzebny chaos.

  22. Co by nie mówić gość już jest absolutną legendą tego sportu, nikt mu tego nie zabierze… A śmiali się gdy jeszcze przed walką z Aldo mówił o pasach dwóch kategorii .

  23. Jeszcze rok temu wyśmiewano tutaj bokserskich mistrzów świata kilku kategorii wagowych deprecjonując wartość tychże pasów. Teraz nie ma z tym problemu, bo Conor. Podwójne standardy. Standard 🙂

    Nie ma co porownywac boksu z milionem federacji w których kategori wagowch jest tyle że jeden zawodnik może walczyć w kilku w zaleznosci jak wielka zrobi kupę. Do mistrzostwa dwoch wag organizacji, gdzie walcza najlepsi.

  24. Nie ma co porownywac boksu z milionem federacji w których kategori wagowch jest tyle że jeden zawodnik może walczyć w kilku w zaleznosci jak wielka zrobi kupę. Do mistrzostwa dwoch wag organizacji, gdzie walcza najlepsi.

    Po pierwsze tymi dwoma zdaniami pokazałeś, że nikła jest twoja wiedza o boksie i tylko powielasz pierdoły, które ktoś kiedyś rzucił. Po drugie między piórkową, a lekką są tylko 4 kg różnicy.

  25. Jeśli ubije Khabiba to zyska mój wielki szacunek . Alvarez ma juz bardzo zbity łeb ,błednik juz nie ten sam .

    To czego dokonał jest wielkie ale poczekajcie z lizaniem sie po jajach do czasu aż pokona kogoś na prawdę dobrego .

  26. Wszyscy, którzy oglądali debiut największej organizacji MMA w Nowym Jorku, a zwłaszcza główne wydarzenie UFC 205 – pojedynek Conora McGregora i Eddiego Alvareza, podświadomie czują, że w Madison Square Garden stało się coś niezwykłego. Czuje to chyba każdy kibic mieszanych sztuk walki, nawet jeśli nie jest on fanem Irlandzkiej gwiazdy, a minionej nocy dopingował Alvareza. Zawodnik z Dublina przeszedł do historii UFC jako pierwszy posiadacz dwóch tytułów mistrzowskich różnych kategorii wagowych, choć złote pasy zawieszone na jego ramionach były tylko materializacją zmiany, jaka dokonała się wokół mistrza dywizji piórkowej oraz lekkiej. Były również materializacją zmiany, jaka dokonała się wokół samego Ultimate Fighting Championship.

    Być może owa zmiana nie jest jeszcze oczywista, być może jest ona trudna do uchwycenia i jak na razie można ją bardziej wyczuć niż opisać. Niemniej jednak oglądając zakończenie nowojorskiego wydarzenia i wieńczącą je konferencję prasową podskórnie wyczuwało się, że po tym co się stało, UFC nie będzie już takie samo… że świat MMA nie będzie już taki sam.

    Conor McGregor przekroczył kolejną barierę. Sportową – oczywiście, ale także – a może przede wszystkim, przekroczył kolejną barierę marketingową. W zasadzie wstrzymałem się, zanim użyłem tego słowa, bo nie do końca jest ono odpowiednie. Wszak marketing kojarzy się z zamierzoną i metodyczną pracą wykonywaną w celu popularyzacji jakiegoś wydarzenia czy osoby. Mimo iż Irlandczyk od samego pojawienia się w UFC błyszczał w mediach i prowadził działania promocyjne wzorowo (budowa wizerunku etc.), to podczas gali w Madison Square Garden miało miejsce coś zupełnie innego. Podopieczny Johna Kavanagha zajaśniał blaskiem prawdziwej gwiazdy, a gdy Eddie Alvarez leżał zamroczony na macie oczywistym stało się, że urzeczywistnione przed chwilą przez McGregora sportowe osiągnięcie dorównało w końcu jego wyczynom na polu – i tu można już użyć tego słowa w pełnym jego znaczeniu – marketingowym. Największa gwiazda dokonała największego triumfu sportowego w historii organizacji. Czym to się skończy i gdzie jest granica? Bóg jeden raczy wiedzieć.

    Mimo iż Dana White wielokrotnie powtarzał, że to nie McGregor a Rousey jest najbardziej popularnym fighterem organizacji, wszelkie liczby i dostępne dane zaprzeczają temu twierdzeniu. Do McGregora należy przecież dotychczasowy rekord PPV, który padł przy okazji UFC 202 i rewanżu z Natem Diazem… całkowicie nie bacząc na niedawne, okolicznościowe UFC 200. Do McGregora należy też najnowszy rekord, który padł dzisiejszej nocy w Nowym Jorku. Do McGregora należy w końcu rekord wpływów z bramki, zarówno w historii UFC jak i w historii Madison Square Garden – oszałamiające 17 700 000 dolarów. Nawet jeśli White zakłamywał rzeczywistość aby uzyskać korzystniejszą pozycję negocjacyjną, teraz nie będzie miał ku temu sposobności…. a kolejne rozmowy będą nieuniknione, gdyż Conor w zwycięskiej przemowie zażądał od WME-IMG udziałów w organizacji.

    Umiejętność negocjacji jest zresztą kolejną, po aspekcie sportowym i marketingowym, mocną stroną Irlandczyka. Fighter z Dublina zna swoją wartość i nie boi się o nią walczyć przy stole negocjacyjnym. Owszem, popełnił w tej dziedzinie kilka błędów – jak choćby nietrafione żądania dotyczące występu na UFC 200, które ostatecznie doprowadziły do jego absencji w tym wydarzeniu – lecz ostatnie poczynania sugerują, że wyciągnął należyte wnioski. Zagranie z “domaganiem się kapitału” poparte największą wygraną w karierze oraz upublicznieniem informacji o spodziewanym potomku (całkowita zmiana priorytetów) było prawdziwym majstersztykiem, który z całą pewnością stawia Ariego Emanuela w mniej korzystnej pozycji. Zobaczymy, która ze stron poradzi sobie lepiej, wszak gdy dochodzi do rozmów, każda z nich ma obowiązek wywalczyć dla siebie jak najlepsze warunki.

    Sam ruch McGregora był dla mnie bardzo budujący. W dobie coraz częstszego narzekania na nierówności dochodowe i niesprawiedliwość płacową UFC warto podać przykład Conora, który z szeregowego zawodnika w zaledwie trzy lata stał się w zasadzie równoprawnym partnerem organizacji. Tak buduje się swoją pozycję w organizacji – wzorową pracą (sportową, marketingową) i pomyślunkiem, a nie roszczeniami i zakładaniem związków zawodowych. “The Notorious” powinien być przykładem dla Donalda Cerrone i innych fighterów ze środka stawki, którzy domagają się, aby WME-IMG zwiększyło ich płace, kiedy sytuacja rynkowa wcale takich ruchów nie wymaga. McGregor swoimi działaniami zmienił sytuację na rynku… zmienił swoją wartość dla organizacji. Dlatego nie musiał i nie musi wykorzystywać aparatu państwa (a takim aparatem są związki zawodowe) by przekonać pracodawców do podniesienia jego płacy.

    Podczas UFC w Madison Square Garden dokonała się więc zmiana stosunków pomiędzy zawodnikiem a organizacją. Dokonała się także zmiana skali, jeśli chodzi o popularność zawodnika walczącego w oktagonie. Nade wszystko dokonała się jednak zmiana postrzegania dostępnych fighterom środków i możliwości osiągnięcia zakładanych celów – bo skoro McGregor zdołał rzucić wyzwanie UFC, to znak, że można to zrobić. I można to zrobić uczciwie – własną pracą, a nie groźbami i protestami. Przecież “The Notorious” nie rzucił w kierunku UFC jakże popularnego: chcę (X) albo odchodzę/idę do sądu/zakładam związek zawodowy. Nie. McGregor wyjaśnił zaistniałą sytuację, a później przedstawił swoje warunki: obecnie jestem wart X, moje życie się zmieniło, jeśli chcecie żebym zawalczył, dajcie mi mój X. Czy jednak owa zmiana reguł gry, jakiej dokonał Conor zdoła otworzyć innym zawodnikom oczy i zmieni ich nastawienie? Jeśli jesteś wart więcej niż otrzymujesz – udowodnij to.

    Dzięki UFC 205 i Conorowi McGregorowi wiemy, że można.

    Skwituję jednym zdaniem, mam wrażenie, że Conor jest po prostu troszkę inteligentniejszy od Donaldów Cerrone tego świata.

  27. Jeśli ubije Khabiba to zyska mój wielki szacunek . Alvarez ma juz bardzo zbity łeb ,błednik juz nie ten sam .

    To czego dokonał jest wielkie ale poczekajcie z lizaniem sie po jajach do czasu aż pokona kogoś na prawdę dobrego .

    Może Aldo?

  28. jak lubię conora tak z tą pazernością trochę przesadził. mówi, że chce się na tym ustawić do końca życia? to jeszcze tego nie zrobił? przecież za ufc 202 zgarnął podobno 25 milionów zielonych, za 205 zgarnie pewnie kolejnych kilkanaście baniek. trochę wieśniackie zachowanie mistrza.

  29. Jeśli ubije Khabiba to zyska mój wielki szacunek . Alvarez ma juz bardzo zbity łeb ,błednik juz nie ten sam .

    To czego dokonał jest wielkie ale poczekajcie z lizaniem sie po jajach do czasu aż pokona kogoś na prawdę dobrego .

    haha to się nigdy nie skończy 🙂  Najlepsze, że wg. niektórych Conor pokonując innych zawodników nie staje się kozakiem, tylko oni stają się głupimi, spanikowanymi, emocjonalnymi niedojdami. To jest serio fenomen.

  30. Fajnie to pokazuje jak wiele może osiągnąć jeden zawodnik i jak wiele może tracić UFC w oczach fanów.

    Mówienie że kategorie wagowe i rankingi, nie mają znaczenia a UFC zamienia się w WWE, nie wzięło się znikąd.

    Ciekawe czy dzięki Conorowi, inni zawodnicy będą chcieli założyć związki zawodowe. Widząc jak wielki wpływ na zarobki ma medialność i wiedząc że nie są wstanie tak się wypromować jak McGregor.

  31. Szkoda ze to z Conora zrobili "zawodnika wszechczasow". Chyba najmniej odpowiednia osoba do tego pseudo miana.

    UFC potrafi z gowna ulepic legende, a legendy zamieniac w gowno.

  32. A ja myślę, że ta ogólna podnieta jest nieco zbyt wielka. Świetną walkę dał, gratulacje dla niego, ale to nie jest tak, że UFC musi spełniać wszystkie jego absurdalne żądania. UFC mogłoby wiele stracić na odejściu Conora. Conor na odejściu z UFC straciłby wszystko.

    Ee nie?  Po prostu zaczął by nakręcac hajs w drugiej największej organizacji na świecie. To Connor pograzylby UFC a nie odwrotnie.

  33. Jak nie jestem psychofanem Conora, nie zbyt podoba mi się jego styl bycia poza klatka, to kolejny raz teksty "jak pokona tego czy tego to szacun" są żenujące. Przecież to się ciągnie od walki z Chadem

  34. Szkoda ze to z Conora zrobili "zawodnika wszechczasow". Chyba najmniej odpowiednia osoba do tego pseudo miana.

    UFC potrafi z gowna ulepic legende, a legendy zamieniac w gowno.

    Nie wiem po jasną cholerę niektórzy podpalają się w związku z otoczkami, które  prawie niczego wspólnego z samymi walkami nie mają (prócz prób wchodzenia innym do głów, bo jak już wielu zapewne przekonało się – walkę mentalną również można prowadzić i od sukcesów w niej wiele może zależeć w klatce). Oktagon i tak zweryfikuje wszystko niezależnie od łatek, które przypinają ludzie zawodnikom.

  35. Fajny tekst 😉

    Do wszystkich obrońców prawdziwego sportu.

    SZACUNEK, SZACUNEK, SZACUNEK się liczy!:sleepy:

    Zrozumiecie wreszcie, że nie każdy ma na tyle jaj, żeby gadać tyle co Conor i nie każdy też potrafi.

  36. Jak nie jestem psychofanem Conora, nie zbyt podoba mi się jego styl bycia poza klatka, to kolejny raz teksty "jak pokona tego czy tego to szacun" są żenujące. Przecież to się ciągnie od walki z Chadem

    @Orest do ciebie…

  37. haha to się nigdy nie skończy 🙂  Najlepsze, że wg. niektórych Conor pokonując innych zawodników nie staje się kozakiem, tylko oni stają się głupimi, spanikowanymi, emocjonalnymi niedojdami. To jest serio fenomen.

    haha a Ty twierdzisz że Alvarez to bylo jakies mega wyzwanie ? To że mial pas ,wcale nie oznacza że był najlepszy (patrz Bisping). Jak dla mnie jedynym świetnym zawodnikiem pokonanym przez rudego jest Aldo ,chociaż jestem pewien że gdyby nie ten lucky punch to Aldo by go ubił ,ale nie w tym rzecz.

    Rzecz w tym że rudy i jego łysy przydupas wybierają mu ,,łatwe'' walki ,na szczęście na horyzoncie sami kozacy :chuck:

  38. I znów pierwszy.

    Pan McGregor to żywa legenda mma i niesamowicie piękny mężczyzna.

    Juz za moment aktualny nr 1 Ftw, nr 1 Lw, nr 1 ww, nr 1  $4$ i nr 1 p4p oraz nr 1 w kosmosie.

    Żarty się skończyły lapsy.

  39. Czego dokonał Conor? Zablokował dwie dywizje, gdzie będzie nam brakować walk na szczycie przez najbliższy rok. A jeszcze teraz sobie planuje walkę w półśredniej, gdzie Maia i Wonderboy stoją w kolejce.

  40. Czego dokonał Conor? Zablokował dwie dywizje, gdzie będzie nam brakować walk na szczycie przez najbliższy rok. A jeszcze teraz sobie planuje walkę w półśredniej, gdzie Maia i Wonderboy stoją w kolejce.

    Faktycznie to niewiele. Co chwila jakiś typ zdobywa pas pokonując wieloletniego dominatora, a potem drugi w namocniej obsadzonej kategorii. Normalka.

  41. Faktycznie to niewiele. Co chwila jakiś typ zdobywa pas pokonując wieloletniego dominatora, a potem drugi w namocniej obsadzonej kategorii. Normalka.

    Nikt nie podważa jego osiągnięć tylko to co się z nimi wiąże.

  42. gdyby nie ten lucky punch to Aldo by go ubił

    W tym lewym miał Conor tyle szczęścia, że Aldo podstawił się już w 13 sekundzie i wszedł idealnie pierwszy cios. Gdyby miał mniej szczęścia, zdarzyłoby się to po minucie albo trzech.

    #takbyło

  43. W tym lewym miał Conor tyle szczęścia, że Aldo podstawił się już w 13 sekundzie i wszedł idealnie pierwszy cios. Gdyby miał mniej szczęścia, zdarzyłoby się to po minucie albo trzech.

    #takbyło

    Serio uważasz że conur jest lepszy od Aldo ?