Największe rywalizacje MMA

Zapraszam do zapoznania się z pierwszym artykułem z naszej nowej serii pt. „TOP MMARocks”. W każdym z wpisów będziemy przedstawiać listę z wybraną liczbą najważniejszych wydarzeń w historii MMA. Wszystko co najlepsze lub największe, w skrócie wszystko co warto wiedzieć na temat tej dyscypliny sportu, w przystępnej formie!

W dzisiejszym artykule pod lupę wezmę 20 największych rywalizacji w historii MMA.


Royce Gracie vs Ken Shamrock

  • Wynik rywalizacji: 2-0, 1 remis
  • Lata: 1993-2016

1) Royce Gracie pok. Kena Shamrocka przez poddanie, UFC 1 – 12.11.1993
2) Royce Gracie zremisował z Kenem Shamrockiem, UFC 5 – 07.04.1995
3) Royce Gracie pok. Kena Shamrocka przez TKO, Bellator 149 – 19.02.2016

Pierwsza prawdziwa rywalizacja w historii MMA musi się znaleźć w tym zestawieniu. Została ona zapoczątkowana już na gali UFC 1, kiedy to Royce Gracie błyskawicznie poddał Ken Shamrocka w półfinale turnieju. Amerykanin nie był w stanie pogodzić się z tą porażką, która była dla niego pierwszą w karierze. Za cel obrał sobie zrewanżowanie się mniejszemu Brazylijczykowi.

Royce Gracie wygrywał w kolejnych turniejach, a Ken Shamrock skupił się na treningach grapplingu i występach w Pancrase. Długo oczekiwany rewanż odbył się dopiero na gali UFC 5 w kwietniu 1995 roku. W tamtych czasach było to naprawdę hitowe starcie, a stawką pojedynku był nowy tytuł UFC Superfight Championship. Walka została zakontraktowana na 30 minut. Przez ten czas Ken Shamrock skoncentrował się na przetrwaniu, czyli na siedzeniu w gardzie Brazylijczyka i na obronie przed poddaniami. Po 30 minutach walki została zarządzona 5-minutowa dogrywka, w której żadnemu z zawodników nie udało się wygrać przed czasem. Z powodu braku sędziów punktowych został ogłoszony remis.

Wielki hit okazał się niewypałem. Pojedynki Royce’a z Kenem odegrały jednak kluczową rolę w początkowej fazie rozwoju MMA. Rywalizacja wyznaczała drogę przyszłym pokoleniom zawodników i organizatorów. Obaj wojownicy zmierzyli się jeszcze jeden raz. W 2016 roku zawalczyli ze sobą na gali Bellator 149. Lepszy znów okazał się Brazylijczyk, który tym razem znokautował Shamrocka. Tej walce towarzyszyło jednak sporo kontrowersji, ponieważ tuż przed nokautem Royce trafił Kena kolanem w krocze.

Więcej o pierwszych galach UFC i rywalizacji Gracie vs Shamrock możecie przeczytać w artykułach z mojej serii „Historyczny szlak MMA”.

Kazushi Sakuraba vs Rodzina Gracie

  • Wynik rywalizacji: 4-2
  • Lata: 1999-2010

1) Kazushi Sakuraba pok. Roylera Gracie przez poddanie, Pride 8 – 21.11.1999
2) Kazushi Sakuraba pok. Royce’a Gracie przez TKO, Pride Grand Prix 2000 Finals – 01.05.2000
3) Kazushi Sakuraba pok. Renzo Gracie przez poddanie, Pride 10 – 27.08.2000
4) Kazushi Sakuraba pok. Ryana Gracie przez jednogłośną decyzję, Pride 12 – 23.12.2000
5) Royce Gracie pok. Kazushiego Sakurabę przez jednogłośną decyzję, Dynamite!! USA – 02.06.2007
6) Ralek Gracie pok. Kazushiego Sakurabę przez jednogłośną decyzję, Dream 14 – 29.05.2010

Legendarna rywalizacja pomiędzy jednym zawodnikiem, a niepokonanym rodem Gracie. W 1997 roku powstała japońska organizacja Pride FC. Po czasie jedną z głównych postaci Pride został Kazushi Sakuraba, zawodnik rodem z pro wrestlingu. Wszechstronny, o wyjątkowym stylu, a przede wszystkim niesamowicie inteligentny podczas walki. Szybko stał się ulubieńcem japońskich kibiców MMA.

Legenda Kazushiego została zbudowana na pokonaniu czterech członków rodziny Gracie z rzędu. Brazylijczycy byli synonimem MMA w latach 90. Rorion Gracie był współzałożycielem UFC, Royce Gracie dominował pierwsze turnieje i był gwiazdą organizacji. Helio i Carlos Gracie spopularyzowali brazylijskie jiu-jitsu na całym świecie. Żaden Gracie nie przegrał walki w MMA aż do 1999 roku, kiedy to Royler Gracie został zestawiony z Kazushim Sakurabą na gali Pride 8. Sakuraba zapiął ciasną kimurę, jednak Royler nie odklepał i musiał zainterweniować sędzia ringowy. Gracie protestowali, jednak stało się – Sakuraba został pierwszym pogromcą słynnej rodziny.

Kilka miesięcy później odbył się pojedynek Sakuraby z Roycem, który już na stałe przeszedł do historii MMA. Walka odbyła się na specjalnych zasadach. Brak limitu czasowego, starcie zostało jedynie podzielone na nieskończoną ilość 15-minutowych rund. Nie było sędziów punktowych, a sędzia ringowy nie mógł przerwać walki. Jedyny sposób na jej zakończenie to nokaut, poddanie lub wrzucenie ręcznika przez narożnik. Pojedynek potrwał 90 minut i do dzisiaj posiada miano najdłuższej walki w historii. Royce był wyczerpany, a jego noga obolała po kopnięciach Japończyka. Narożnik Brazylijczyka rzucił ręcznik po 6 rundzie i Sakuraba po raz kolejny dokonał niemożliwego. Wygrał z wielkim Roycem Graciem.

Kazushi otrzymał pseudonim „The Gracie Hunter”, a kolejny na jego liście był Renzo. Saku podobnie jak w walce z Roylerem zwyciężył przez kimurę, a jego rywal zdecydował się nie odklepać. Renzo Gracie skończył z połamaną ręką, a cała akcja uchodzi za jedno z najlepszych poddań jakie przyszło nam oglądać w MMA.

W grudniu 2000 roku Sakuraba wygrał z Ryanem Gracie przez jednogłośną decyzję i zanotował czwarte zwycięstwo nad rodziną Gracie w odstępie zaledwie 13 miesięcy. Te zwycięstwa zbudowały Sakuraby jako fightera, a Pride FC jako organizację. Wiele lat później Sakuraba przegrał rewanż z Roycem i walkę z Ralekiem, jednak oczywiste jest to, że prawdziwa rywalizacja przypada na lata 1999-2000. O pojedynkach Sakuraba vs Rodzina Gracie stworzyłem osobny artykuł z mojej serii „Historyczny szlak MMA”. Gorąco zachęcam do przeczytania, link TUTAJ.

Chute Boxe vs Brazilian Top Team

  • Lata: 2000-2007
  • Wynik rywalizacji: ?

W latach świetności Pride, w Brazylii królowały dwie szkoły walki. Z jednej strony Chute Boxe, zapoczątkowana jako akademia muay thai i przez lata skupiająca się na agresywnej walce w stójce. Z drugiej strony Brazilian Top Team, z którego wywodzili się najlepsi zawodnicy brazylijskiego jiu-jitsu w MMA. Chute Boxe reprezentowali m.in. Wanderlei Silva, Anderson Silva oraz bracia Mauricio i Murilo Rua. Do najsłynniejszych członków BTT należeli natomiast bracia Nogueira, Vitor Belfort, Murilo Bustamante, czy Ricardo Arona.

Rywalizacja obu klubów toczyła się głównie w pierwszych latach XXI wieku. Zawodnicy obu szkół walczyli ze sobą prawie na całym świecie, oczywiście największe pojedynki odbywały się w USA, Brazylii oraz Japonii. Walki Chute Boxe vs BTT kojarzą się jednak przede wszystkim z Pride FC. To właśnie w japońskiej organizacji odbyły się najważniejsze potyczki pomiędzy tymi zespołami.

Punktem kulminacyjnym całego konfliktu można uznać turniej wagi średniej na Pride Final Conflict 2005. W półfinale reprezentant BTT Ricardo Arona pokonał Wanderleia Silvę, który był najlepszym i najbardziej znanym zawodnikiem Chute Boxe. W finale, który odbył się oczywiście na tej samej gali, Maurico „Shogun” Rua pomścił swojego kolegę z Chute Boxe i znokautował Aronę po niecałych trzech minutach walki

W kolejnych latach UFC przejęło Pride, a kolejni zawodnicy zaczęli odchodzić z Chute Boxe i BTT. Rywalizacja z biegiem czasu osłabła, ale w złotej erze ciężko było znaleźć galę Pride bez chociaż jednego reprezentanta któregoś z tych klubów.

Ken Shamrock vs Tito Ortiz     

              

  • Wynik rywalizacji: 3-0
  • Lata: 2002-2006

1) Tito Ortiz pok. Kena Shamrocka przez TKO, UFC 40 – 22.11.2002
2) Tito Ortiz pok. Kena Shamrocka przez TKO, UFC 61 – 08.07.2006
3) Tito Ortiz pok. Kena Shamrocka przez TKO, UFC Ortiz vs. Shamrock 3: The Final Chapter – 10.10.2006

W 2001 roku bracia Fertitta wykupili UFC. Razem z Daną Whitem wierzyli, że jeśli będą całość traktować jako sport, a nie zwykłą rozrywkę dla pijanych ludzi, to uda im się osiągnąć sukces. Jednakże inwestycja nie zwróciła się od razu. Organizacja nie przynosiła zysków, a bracia poważnie zastanawiali się nad sprzedażą UFC. W rękawie mieli jednak ostatniego asa.

Jedną z pierwszych prawdziwych gwiazd UFC był Tito Ortiz. Miał on charakterystyczny styl bycia, wcześniej niespotykany wśród fighterów. W oktagonie dominował swoich przeciwników, a poza nim emanował charyzmą i pewnością siebie. W czasie gdy Ortiz osiągał największe sukcesy i zdobył pas UFC w wadze półciężkiej, do sportu po przygodzie z WWE powrócił Ken Shamrock. Pionier i jeden z najlepszych zawodników na świecie w latach 90. Shamrock miał już wyrobione nazwisko, każdy fan sportów walki go znał.

Ken założył własny klub MMA o nazwie Lion’s Den, w którym sam został głównym trenerem. W Lion’s Den trenowali wówczas czołowi zawodnicy na świecie. Każdy wiedział, że jeśli chcesz coś osiągnąć, to musisz się udać do Kena. W 1999 roku Tito znokautował Guya Mezgera, podopiecznego Shamrocka. Ken był w narożniku Mezgera, a Ortiz po zwycięstwie pokazał mu dwa środkowe palce. Młody zawodnik bez sukcesów pokazuje „faki” legendzie? To nie mogło skończyć się dobrze. Ken był porywczy i nie miał zamiaru odpuścić Ortizowi, tak właśnie narodził się jeden z największych konfliktów w historii MMA. Obaj zawodnicy szczerze się nienawidzili.

Fertitta byli już prawie zdecydowani na sprzedaż UFC, jednak postanowili dać sobie ostatnią szansę. Na UFC 40 zestawili pojedynek Tito Ortiza z Kenem Shamrockiem. Tito wystąpił w jednym z programów telewizyjnych, gdzie atakował słownie Kena. Walka wzbudziła zainteresowanie, a oczy szerszej publiczności zwróciły się w kierunku UFC. Zestawienie Ortiza z Shamrockiem różniło się od wszystkich pozostałych w UFC. Tutaj była zbudowana historia, zła krew i rywalizacja między zawodnikami. Ludzie chcieli zobaczyć jak zakończy się ten konflikt.

UFC 40 było punktem zwrotnym w historii całej organizacji. To właśnie dzięki tej gali bracia Fertitta postanowili dalej inwestować w organizację. Walka Ortiza z Shamrockiem udowodniła im również, że na tym biznesie można zarobić pieniądze.

Jeśli o chodzi o sam aspekt sportowy, rywalizacja była do jednej bramki. Tito Ortiz wygrał wszystkie trzy walki przed czasem. W międzyczasie obaj byli trenerami w jednym z sezonów The Ultimate Fighter. Tutaj znaczącą rolę odgrywała ich wzajemna nienawiść i rywalizacja poza oktagonem. Bardzo prawdopodobne, że gdyby nie pojedynki Ortiza z Shamrockiem, to UFC upadłoby bardzo szybko i dziś nie moglibyśmy już oglądać gal amerykańskiego giganta. Pod względem znaczenia dla MMA, z pewnością najważniejsza rywalizacja w historii.

Fedor Emelianenko vs Antonio Rodrigo Nogueira

  • Wynik rywalizacji: 2-0, 1 NC
  • Lata: 2003-2004

1) Fedor Emelianenko pok. Antonio Rodrigo Nogueirę przez jednogłośną decyzję, Pride 25 – 16.03.2003
2) No Contest (zderzenie głowami), Pride Final Conflict 2004 – 15.08.2004
3) Fedor Emelianenko pok. Antonio Rodrigo Nogueirę przez jednogłośną decyzję, Pride Schockwave 2004 – 31.12.2004

Rywalizacja w której nie było złej krwi, ale był za to najwyższy możliwy poziom sportowy. Fedor i Big Nog toczyli batalie o miano najlepszego zawodnika wagi ciężkiej na świecie, a oprócz tego należeli do ścisłej czołówki wszystkich rankingów bez podziału na kategorie wagowe.

Przed pierwszą walką z Nogueirą na Pride 25, Emelianenko nie był uważany za faworyta. W Pride zadebiutował zaledwie kilka miesięcy wcześniej i zdążył stoczyć tylko dwie walki. Rosjanin nie był jeszcze znany szerszej publiczności, natomiast Big Nog miał już zbudowaną renomę i posiadał tytuł mistrzowski w wadze ciężkiej. Brazylijczyk wydawał się niepowstrzymany, nikt nie potrafił znaleźć odpowiedzi na jego genialne BJJ. Nikt do czasu Fedora Emelianenko. Rosjanin bez obaw prowadził walkę w parterze, unikając prób poddań i atakując twarz Nogueiry potężnym ground and pound. Po trzech rundach Fedor zrzucił Big Noga z tronu królewskiej kategorii i został nowym mistrzem Pride.

Zawodnicy spotkali się ponownie w 2004 roku podczas finału Grand Prix w wadze ciężkiej, jednak pechowe zderzenie głowami sprawiło, że rewanż zakończył się wynikiem No Contest. Trzecia walka została zorganizowana na sylwestrowej gali Pride Shockwave 2004. Fedor zastosował tym razem inną taktykę i zdecydował się prowadzić walkę w stójce. Rosjanin po raz kolejny odprawił Nogueirę i obronił tytuł wywalczony przed rokiem.

Walki z Antonio Rodrigo Nogueirą pokazują prawdziwą klasę i wszechstronność Fedora. Brazylijczyk był niesamowitym zawodnikiem, ale to Emelianenko był najlepszy na świecie. Jako jedyny był w stanie rozprawić się z Big Nogiem w latach jego świetności w taki sposób.

Chuck Liddell vs. Randy Couture

  • Wynik rywalizacji: 2-1
  • Lata: 2003-2006

1) Randy Couture pok. Chucka Liddella przez TKO, UFC 43 – 06.06.2003
2) Chuck Liddell pok. Randy’ego Couture’a przez KO, UFC 52 – 16.04.2005
3) Chuck Liddell pok. Randy’ego Couture’a przez KO, UFC 57 – 04.02.2006

Po zwycięstwie Tito Ortiza nad Kenem Shamrockiem na UFC 40, każdy oczekiwał na pojedynek o mistrzostwo UFC w wadze półciężkiej pomiędzy Tito Ortizem, a wschodzącą gwiazdą organizacji Chuckiem Liddellem. Ortiz nie zaakceptował jednak walki z Liddellem, twierdząc, że Chuck jest jego przyjacielem. UFC nie udało się zestawić tego pojedynku w tamtym czasie, więc zamiast tego ogłosili o walkę o pas tymczasowy pomiędzy Chuckiem Liddellem, a byłym mistrzem wagi ciężkiej Randym Couturem.

Chuck Liddell był na imponującej passie 10 zwycięstw z rzędu, natomiast Couture’owi ostatnio nie wiodło się najlepiej. W dwóch ostatnich walkach poniósł porażkę, najpierw stracił tytuł na rzecz Josha Barnetta, a następnie poległ w walce mistrzowskiej z Ricco Rodriguezem. Większość osób spodziewała się, że młodszy i szybszy Liddell rozprawi się z byłym mistrzem. Tymczasem Randy znów zaskoczył i udowodnił, że wszyscy się mylą. W 3 rundzie ich pojedynku na UFC 43, Randy Couture  obalił Liddella i zaatakował go serią kilkudziesięciu ciosów z dosiadu. Sędzie przerwał walkę, a Randy został pierwszym zawodnikiem, który pokonał Chucka przez TKO.

Couture w następnym występie wygrał z Ortizem i został głównym mistrzem wagi półciężkiej. W kolejnej walce stracił pas na rzecz Vitora Belforta, by później odzyskać go w natychmiastowym rewanżu z Brazylijczykiem. Liddell w tym czasie zwyciężył z Ortizem oraz Vernonem Whitem i odzyskał status pretendenta numer jeden. Nadszedł rok 2005 i pora rewanżu. Tym razem już o główny, a nie tymczasowy tytuł. Druga walka odbyła się na UFC 52, a zwyciężył Chuck Liddell przez nokaut w pierwszej rundzie. Efektownie skończenie i jedna z najbardziej charakterystycznych akcji w karierze Chucka.

Stan rywalizacji wynosił 1-1, więc kwestią czasu było domknięcie trylogii. Liddell obronił pas z Jeremym Hornem, a Couture poddał Mike’a van Arsdale’a w eliminatorze do walki o pas. Trzecia walka została zestawiona na galę UFC 57, podczas której Liddell po raz kolejny znokautował Couture’a i potwierdził, że jest najlepszym zawodnikiem wagi półciężkiej w UFC. Trzy walki, trzy nokauty, dwie absolutne legendy.

Wanderlei Silva vs Quinton Jackson

  • Wynik rywalizacji: 2-2
  • Lata: 2003-2018

1) Wanderlei Silva pok. Quintona Jacksona przez TKO, Pride Final Conflict 2003 – 09.11.2003
2) Wanderlei Silva pok. Quintona Jacksona przez KO, Pride 28 – 31.10.2004
3) Quinton Jackson pok. Wanderleia Silvę przez KO, UFC 92 – 27.12.2008
4) Quinton Jackson pok. Wanderleia Silvę przez TKO, Bellator 206 – 29.09.2018

W latach 2000-2004 Wanderlei Silva był jednym z najbardziej przerażających zawodników MMA na świecie. Nokautował kolejnych przeciwników w brutalny sposób, a sam jego wygląd i spojrzenie budziły postrach. W walkach Wanderleia można było wyczuć wyjątkowe emocje. Od momentu jego groźnego staredownu, przez szaleńcze ataki, aż do akcji kończącej.

W ciągu tych czterech lat, Silva był niepokonany aż przez 18 walk z rzędu,  a w 14 z nich zwyciężał przez nokaut. Dwa zafundował w pojedynkach ze znanym Quintonem „Rampagem” Jacksonem.  W listopadzie 2003 roku odbył się finał Pride Grand Prix w wadze średniej, w którym zmierzyli się właśnie Silva i Jackson. Dana White wystawił do turnieju reprezentanta UFC, Chucka Liddella. Amerykanie mieli nadzieję, że Chuck spotka się w finale w hitowym starciu z Wanderleiem. Rampage pokrzyżował im plany, wygrywając w półfinale z Liddellem po emocjonującej walce. Jackson awansował do finału, gdzie czekał na niego mistrz Pride FC w wadze średniej, Wanderlei Silva. Brazylijczyk w swoim stylu złapał Quintona w klincz rodem z muay thai i znokautował go przy użyciu potężnych kolan. Sędzia zainterweniował i zwycięzcą turnieju został Silva.

Obaj spotkali się ponownie w białym ringu niecały rok później. Tym razem obaj toczyli tylko jedną walką tamtego wieczoru. To nie miało jednak większego znaczenia, ponieważ Silva po raz kolejny znokautował Jacksona kolanami. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych walk i najlepszych nokautów w MMA. Z tego pojedynku pochodzi słynne zdjęcie znokautowanego Amerykanina wiszącego na linach ringu.

Po przejściu z Pride FC do UFC, Quinton Jackson nabrał wiatru w żagle i osiągnął najlepszą formę w swojej karierze. Zaliczył znakomity 2007 rok, podczas którego zdobył pas UFC w wadze półciężkiej, a następnie obronił go w walce unifikacyjnej z Danem Hendersonem.  Po przejęciu Pride przez UFC, większość zawodników japońskiej organizacji dołączyła do tej amerykańskiej. W tym Wanderlei Silva. W 2008 roku odbył się jego trzeci pojedynek z Jacksonem. Na gali UFC 92 Jackson zrewanżował się za poprzednie porażki i upokorzenia. Amerykanin znokautował Silvę potężnym sierpowym, a następnie złapał go za szyję i w żądzy rewanżu zadał jeszcze kilka mocnych ciosów, pomimo interwencji sędziego. Rampage uznaje to zwycięstwo za najlepsze w swojej karierze.

Jackson i Silva spotkali się po raz czwarty po 10 latach przerwy. Tym razem w klatce organizacji Bellator MMA. Rampage znów znokautował Wanderleia i wyrównał stan rywalizacji na 2-2, jednak obaj nie byli nawet blisko formy ze swoich najlepszych lat.

 Matt Hughes vs Frank Trigg

  • Wynik rywalizacji: 2-0
  • Lata: 2003-2005

1) Matt Hughes pok. Franka Trigga przez poddanie, UFC 45 – 21.11.2003
2) Matt Hughes pok. Franka Trigga przez poddanie, UFC 52 – 16.04.2005

Część fanów może uważać, że rywalizacja Hughesa z Mattem Serrą była mocniejsza, jednak jak przyznaje sam Matt, to Frank Trigg denerwował go bardziej i był tak naprawdę jedynym przeciwnikiem, którego Hughes nienawidził. Matt przyznał, że w walce z Triggiem był naprawdę wściekły i jeden jedyny raz chciał wyrządzić swojemu rywalowi krzywdę. Powód był prosty, Frank nie miał żadnych skrupułów i nie wystarczyło mu wyzywanie tylko Matta. Przyczepił się również do jego rodziny. Uważał, że został lepiej wychowany. Trigg i Hughes mieli doświadczenie w zapasach i rywalizowali również o to, kto był lepszym sportowcem.

Jest to jedna z tych rywalizacji, w których poziom walk dorównuje zapowiedziom i trash talkowi przed walką. W pierwszej walce Matt Hughes poddał Trigga efektownym duszeniem zza pleców w stójce, ale to rewanż zapisał się na stałe w historii tej dyscypliny.

Druga walka Hughesa z Triggiem odbyła się na gali UFC 52 i należy do najlepszych „jednorundówek” jakie widziałem. Na początku Trigg trafił Matta w krocze, jednak sędzia nie zauważył tego nielegalnego uderzenia i Frank kontynuował atak. Nie miał żadnych oporów przed faulowaniem, a następnie obijaniem sfaulowanego przeciwnika. Trigg zapiął nawet duszenie zza pleców, jednak Hughesowi udało się przetrwać. Wyniósł wtedy Trigga, przespacerował się z nim po całym oktagonie i grzmotnął o ziemię kilka metrów dalej. Matt zaatakował wtedy Franka brutalnym ground and pound, a walkę ostatecznie wygrał po raz kolejny przez RNC. Jak przyznaje sam Dana White, jest to jego ulubiona walka w historii MMA.

BJ Penn vs Matt Hughes

  • Wynik rywalizacji: 2-1
  • Lata: 2004-2010

1) BJ Penn pok. Matta Hughesa przez poddanie, UFC 46 – 31.01.2004
2) Matt Hughes pok. BJ Penna przez TKO, UFC 63 – 23.09.2006
3) BJ Penn pok. Matta Hughesa przez KO, UFC 123 – 20.11.2010

W latach 2001-2003 Matt Hughes był uważany za czołowego zawodnika MMA na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Wielu kibiców stawiało go nawet na pierwszym miejscu w takich rozważaniach. Przed pierwszym pojedynkiem z Pennem wygrał 13 walk z rzędu, był mistrzem UFC w wadze półśredniej, a swojego pasa bronił aż pięciokrotnie, co było wówczas rekordem organizacji.

Po zdominowaniu całej dywizji do 170 funtów, Amerykanin stanął przed nowym wyzwaniem. 25-letni BJ Penn zdecydował się przejść wyżej z kategorii lekkiej i stawić czoła Hughesowi. Pseudonim młodego zawodnika z Hawajów brzmiał „The Prodigy”, co oznacza geniusza, osobę wyjątkowo utalentowaną. Penn był uważany za przyszłość tego sportu. BJ to jeden z pierwszych naprawdę wszechstronnych zawodników w MMA. Zaczął trenować BJJ w 1997 roku, zdobył czarny pas po zaledwie trzech latach, zostając przy tym pierwszym mistrzem świata BJJ spoza Brazylii. Po pierwszych walkach w UFC okazało się, że Penn jest równie mocny w stójce.

Jednakże BJ Penn przegrał w swojej pierwszej walce o pas wagi lekkiej z Jensem Pulverem. BJ był bardzo bliski zwycięstwa, ale zabrakło mu przede wszystkim kondycji.  Jakie mogły być więc jego szanse w starciu z lepszym, większym i silniejszym mistrzem z kategorii półśredniej? Jak się okazało wystarczające. Młody BJ zszokował świat i poddał Hughesa duszeniem zza pleców, kończąc świetną serię zwycięstw starszego z Amerykanów.

Po tym zwycięstwie Penn zdecydował się opuścić UFC, aby walczyć w innych organizacjach. Zachowanie BJ’a zmusiło UFC do wprowadzenia zmian w kontraktach z zawodnikami, ponieważ organizacja nie chciała, żeby ich mistrzowie walczyli gdzie indziej.

Po dwóch latach wojaży Penn zdecydował się powrócić do UFC. Hughesowi w międzyczasie udało się odzyskać utracony wcześniej tytuł. Rewanż odbył się na gali UFC 63. Po dobrym początku walki, BJ jak zwykle opadł z sił, a Hughes bezlitośnie wykorzystał przewagę kondycyjną. W trzeciej rundzie złapał zmęczonego Penna w krucyfiks i zaczął obijać jego twarz serią uderzeń. Pomimo tego, że BJ nie znalazł się nawet na skraju nokautu, to nie dał rady uciec spod Hughesa, więc sędzia zdecydował się przerwać pojedynek. Hughes zrewanżował się za porażkę sprzed lat, a wygraną na UFC 63 uznaje za najbardziej satysfakcjonujące zwycięstwo w swojej karierze.

Pomiędzy zawodnikami był remis 1-1, a trylogia dopełniła się w 2010 roku. Penn dopiero co stracił pas w wadze lekkiej, natomiast Hughes wygrał trzy walki z rzędu. BJ zdecydował się na kolejną wycieczkę do wyższej kategorii. Matt początkowo miał zamiar odpocząć od startów przez rok, jednak gdy UFC zaoferowało mu trzecią walkę z Pennem, natychmiast się zgodził.

Ostatnia walka potrwała najkrócej ze wszystkich. BJ Penn znokautował Hughesa w zaledwie 21 sekund na gali UFC 123 i przechylił wynik rywalizacji na swoją korzyść.

Chuck Liddell vs Tito Ortiz

  • Wynik rywalizacji:  2-1
  • Lata: 2004-2018

1) Chuck Liddell pok. Tito Ortiza przez KO, UFC 47 – 02.04.2004
2) Chuck Liddell pok. Tito Ortiza przez TKO, UFC 66 – 30.12.2006
3) Tito Ortiz pok. Chucka Liddella przez KO, Golden Boy MMA 1 – 24.11.2018

W latach 1999-2002 zarówno Ortiz jak i Liddell mieli w sobie ten ogień i głód zwycięstw. Ortiz był mistrzem UFC w wadze półciężkiej, a Liddell odprawiał kolejnych zawodników w drodze do miana pretendenta numer jeden. Obaj zawodnicy trenowali ze sobą w przeszłości, jednak po latach znaleźli się w końcu na kursie kolizyjnym.

Pierwsza walka Liddella z Ortizem mogła odbyć się wcześniej, jednak Chuck został odsunięty na boczny tor, ponieważ UFC chciało zestawić superwalkę Ortiza z Kenem Shamrockiem. Prezes UFC Dana White obiecał Liddellowi walkę o pas i powiedział mu, że jeśli chce to może po prostu czekać na swoją kolej. „The Iceman” wolał jednak pozostać aktywnym i zawalczył z Renato Sobralem na gali, gdzie w walce wieczoru wystąpił Tito z Kenem. Chuck zaryzykował utratę szansy, ale opłaciło się. Znokautował Sobrala świetnym kopnięciem na głowę, zyskał fanów i kolejne doświadczenie. Na Liddella czekało ostatnie wyzwanie – pojedynek mistrzowski.

Po wygranej nad Shamrockiem, Ortiz został spytany o potencjalną walkę z Liddellem. Tito odparł, że nie chce walczyć z przyjacielem. Chuck był kompletnie odmiennego zdania. Przyznał, że byli tylko zwykłymi sparingpartnerami i ten fakt nie powinien powstrzymywać ich od wspólnej walki. Ostatecznie walka nie doszła w tamtym momencie do skutku. Ortiz odrzucił ofertę i ludzie zaczęli go posądzać o strach przed Liddellem.

Pierwszy pojedynek obu zawodników odbył się dopiero w 2004 roku. Ortiz i Liddell znajdowali się już na innym etapie swoich karier. Obaj przegrali swoje ostatnie walki. Chuck Liddell został pokonany przez Quintona Jacksona w turnieju Pride, a Tito Ortiz utracił pas na rzecz Randy’ego Couture’a. Po dwóch latach starań, starcie odbyło się na UFC 47, gdzie Liddell znokautował Ortiza efektowną kombinacją ciosów w drugiej rundzie.

Po tej walce drogi Liddella i Ortiza rozeszły się na 2,5 roku. Obaj w tym czasie zanotowali serię pięciu zwycięstw z rzędu. Pas mistrzowski był w posiadaniu Liddella, a Ortiz starał się wrócić na tron kategorii półciężkiej. Rewanż odbył się w grudniu 2006 roku na UFC 66, a sprzedaż PPV na to wydarzenie przekroczyła 1 milion, po raz pierwszy w historii organizacji. W drugiej walce górą znów okazał się Chuck Liddell, a Ortiz po raz kolejny został znokautowany.

Trzecią walkę Liddella i Ortiza mogliśmy oglądać zaledwie kilka tygodni temu. Był to cień zawodników sprzed lat, a oglądanie dawnych mistrzów w takiej formie to była żadna przyjemność. Tito zrewanżował się za porażki sprzed lat i sam znokautował Liddella, którego szczęka pozostawia już wiele do życzenia. Ten feralny pojedynek nie powinien jednak wymazać historii tej świetnej rywalizacji pomiędzy dwoma zawodnikami, którzy w latach 1999-2006 rządzili wagą półciężką UFC.

JUŻ JUTRO CZĘŚĆ 2!

44 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobre. Tylko poproszę o Georges St-Pierre v Matt Hughes. Te słowa "I'm not impressed by your performance" siadły na psychę Mattowi. W tamtych czasach powiedzieć tak do gościa z którym poniosłeś druzgocącą porażkę przed kilku laty? Dana to tak skomentował:danaillegal:



    Nie muszę chyba dodawać, że Jone Jones vs. DC także się spodziewam:goldi:

  2. Bardzo dobre. Tylko poproszę o Georges St-Pierre v Matt Hughes. Te słowa "I'm not impressed by your performance" siadły na psychę Mattowi. W tamtych czasach powiedzieć tak do gościa z którym poniosłeś druzgocącą porażkę przed kilku laty? Dana to tak skomentował:danaillegal:



    Nie muszę chyba dodawać, że Jone Jones vs. DC także się spodziewam:goldi:

    Spokojnie, nie mogłem zapomnieć o takich klasykach :bleed:

  3. Ja bym wolał TOP rywalizacji na Cohones :beczka:

    SPOILER
    Dzihados vs Muras, Halibut vs Masu i jakieś z przeszłości, których nie kojarzę :antonio:

  4. TOP MMARocks: Największe rywalizacje w historii MMA (cz. 1)

    Zapraszam do zapoznania się z pierwszym artykułem z naszej nowej serii pt. „TOP MMARocks”. W każdym z wpisów będziemy przedstawiać listę z wybraną liczbą najważniejszych wydarzeń w historii MMA. Wszystko co najlepsze lub największe, w skrócie wszystko co warto wiedzieć na temat tej dyscypliny sportu, w przystępnej formie!

    W dzisiejszym artykule pod lupę wezmę 20 największych rywalizacji w historii MMA.

    Royce Gracie vs Ken Shamrock

    • Wynik rywalizacji: 2-0, 1 remis
    • Lata: 1993-2016

    1) Royce Gracie pok. Kena Shamrocka przez poddanie, UFC 1 – 12.11.1993

    2) Royce Gracie zremisował z Kenem Shamrockiem, UFC 5 – 07.04.1995

    3) Royce Gracie pok. Kena Shamrocka przez TKO, Bellator 149 – 19.02.2016

    Pierwsza prawdziwa rywalizacja w historii MMA musi się znaleźć w tym zestawieniu. Została ona zapoczątkowana już na gali UFC 1, kiedy to Royce Gracie błyskawicznie poddał Ken Shamrocka w półfinale turnieju. Amerykanin nie był w stanie pogodzić się z tą porażką, która była dla niego pierwszą w karierze. Za cel obrał sobie zrewanżowanie się mniejszemu Brazylijczykowi.

    Royce Gracie wygrywał w kolejnych turniejach, a Ken Shamrock skupił się na treningach grapplingu i występach w Pancrase. Długo oczekiwany rewanż odbył się dopiero na gali UFC 5 w kwietniu 1995 roku. W tamtych czasach było to naprawdę hitowe starcie, a stawką pojedynku był nowy tytuł UFC Superfight Championship. Walka została zakontraktowana na 30 minut. Przez ten czas Ken Shamrock skoncentrował się na przetrwaniu, czyli na siedzeniu w gardzie Brazylijczyka i na obronie przed poddaniami. Po 30 minutach walki została zarządzona 5-minutowa dogrywka, w której żadnemu z zawodników nie udało się wygrać przed czasem. Z powodu braku sędziów punktowych został ogłoszony remis.

    Wielki hit okazał się niewypałem. Pojedynki Royce’a z Kenem odegrały jednak kluczową rolę w początkowej fazie rozwoju MMA. Rywalizacja wyznaczała drogę przyszłym pokoleniom zawodników i organizatorów. Obaj wojownicy zmierzyli się jeszcze jeden raz. W 2016 roku zawalczyli ze sobą na gali Bellator 149. Lepszy znów okazał się Brazylijczyk, który tym razem znokautował Shamrocka. Tej walce towarzyszyło jednak sporo kontrowersji, ponieważ tuż przed nokautem Royce trafił Kena kolanem w krocze.

    Więcej o pierwszych galach UFC i rywalizacji Gracie vs Shamrock możecie przeczytać w artykułach z mojej serii „Historyczny szlak MMA”.

    Kazushi Sakuraba vs Rodzina Gracie

    • Wynik rywalizacji: 4-2
    • Lata: 1999-2010

    1) Kazushi Sakuraba pok. Roylera Gracie przez poddanie, Pride 8 – 21.11.1999

    2) Kazushi Sakuraba pok. Royce’a Gracie przez TKO, Pride Grand Prix 2000 Finals – 01.05.2000

    3) Kazushi Sakuraba pok. Renzo Gracie przez poddanie, Pride 10 – 27.08.2000

    4) Kazushi Sakuraba pok. Ryana Gracie przez jednogłośną decyzję, Pride 12 – 23.12.2000

    5) Royce Gracie pok. Kazushiego Sakurabę przez jednogłośną decyzję, Dynamite!! USA – 02.06.2007

    6) Ralek Gracie pok. Kazushiego Sakurabę przez jednogłośną decyzję, Dream 14 – 29.05.2010

    Legendarna rywalizacja pomiędzy jednym zawodnikiem, a niepokonanym rodem Gracie. W 1997 roku powstała japońska organizacja Pride FC. Po czasie jedną z głównych postaci Pride został Kazushi Sakuraba, zawodnik rodem z pro wrestlingu. Wszechstronny, o wyjątkowym stylu, a przede wszystkim niesamowicie inteligentny podczas walki. Szybko stał się ulubieńcem japońskich kibiców MMA.

    Legenda Kazushiego została zbudowana na pokonaniu czterech członków rodziny Gracie z rzędu. Brazylijczycy byli synonimem MMA w latach 90. Rorion Gracie był współzałożycielem UFC, Royce Gracie dominował pierwsze turnieje i był gwiazdą organizacji. Helio i Carlos Gracie spopularyzowali brazylijskie jiu-jitsu na całym świecie. Żaden Gracie nie przegrał walki w MMA aż do 1999 roku, kiedy to Royler Gracie został zestawiony z Kazushim Sakurabą na gali Pride 8. Sakuraba zapiął ciasną kimurę, jednak Royler nie odklepał i musiał zainterweniować sędzia ringowy. Gracie protestowali, jednak stało się – Sakuraba został pierwszym pogromcą słynnej rodziny.

    Kilka miesięcy później odbył się pojedynek Sakuraby z Roycem, który już na stałe przeszedł do historii MMA. Walka odbyła się na specjalnych zasadach. Brak limitu czasowego, starcie zostało jedynie podzielone na nieskończoną ilość 15-minutowych rund. Nie było sędziów punktowych, a sędzia ringowy nie mógł przerwać walki. Jedyny sposób na jej zakończenie to nokaut, poddanie lub wrzucenie ręcznika przez narożnik. Pojedynek potrwał 90 minut i do dzisiaj posiada miano najdłuższej walki w historii. Royce był wyczerpany, a jego noga obolała po kopnięciach Japończyka. Narożnik Brazylijczyka rzucił ręcznik po 6 rundzie i Sakuraba po raz kolejny dokonał niemożliwego. Wygrał z wielkim Roycem Graciem.

    Kazushi otrzymał pseudonim „The Gracie Hunter”, a kolejny na jego liście był Renzo. Saku podobnie jak w walce z Roylerem zwyciężył przez kimurę, a jego rywal zdecydował się nie odklepać. Renzo Gracie skończył z połamaną ręką, a cała akcja uchodzi za jedno z najlepszych poddań jakie przyszło nam oglądać w MMA.

    W grudniu 2000 roku Sakuraba wygrał z Ryanem Gracie przez jednogłośną decyzję i zanotował czwarte zwycięstwo nad rodziną Gracie w odstępie zaledwie 13 miesięcy. Te zwycięstwa zbudowały Sakuraby jako fightera, a Pride FC jako organizację. Wiele lat później Sakuraba przegrał rewanż z Roycem i walkę z Ralekiem, jednak oczywiste jest to, że prawdziwa rywalizacja przypada na lata 1999-2000. O pojedynkach Sakuraba vs Rodzina Gracie stworzyłem osobny artykuł z mojej serii „Historyczny szlak MMA”. Gorąco zachęcam do przeczytania, link TUTAJ.

    Chute Boxe vs Brazilian Top Team

    • Lata: 2000-2007
    • Wynik rywalizacji: ?

    W latach świetności Pride, w Brazylii królowały dwie szkoły walki. Z jednej strony Chute Boxe, zapoczątkowana jako akademia muay thai i przez lata skupiająca się na agresywnej walce w stójce. Z drugiej strony Brazilian Top Team, z którego wywodzili się najlepsi zawodnicy brazylijskiego jiu-jitsu w MMA. Chute Boxe reprezentowali m.in. Wanderlei Silva, Anderson Silva oraz bracia Mauricio i Murilo Rua. Do najsłynniejszych członków BTT należeli natomiast bracia Nogueira, Vitor Belfort, Murilo Bustamante, czy Ricardo Arona.

    Rywalizacja obu klubów toczyła się głównie w pierwszych latach XXI wieku. Zawodnicy obu szkół walczyli ze sobą prawie na całym świecie, oczywiście największe pojedynki odbywały się w USA, Brazylii oraz Japonii. Walki Chute Boxe vs BTT kojarzą się jednak przede wszystkim z Pride FC. To właśnie w japońskiej organizacji odbyły się najważniejsze potyczki pomiędzy tymi zespołami.

    Punktem kulminacyjnym całego konfliktu można uznać turniej wagi średniej na Pride Final Conflict 2005. W półfinale reprezentant BTT Ricardo Arona pokonał Wanderleia Silvę, który był najlepszym i najbardziej znanym zawodnikiem Chute Boxe. W finale, który odbył się oczywiście na tej samej gali, Maurico „Shogun” Rua pomścił swojego kolegę z Chute Boxe i znokautował Aronę po niecałych trzech minutach walki

    W kolejnych latach UFC przejęło Pride, a kolejni zawodnicy zaczęli odchodzić z Chute Boxe i BTT. Rywalizacja z biegiem czasu osłabła, ale w złotej erze ciężko było znaleźć galę Pride bez chociaż jednego reprezentanta któregoś z tych klubów.

    Ken Shamrock vs Tito Ortiz    

                  

    • Wynik rywalizacji: 3-0
    • Lata: 2002-2006

    1) Tito Ortiz pok. Kena Shamrocka przez TKO, UFC 40 – 22.11.2002

    2) Tito Ortiz pok. Kena Shamrocka przez TKO, UFC 61 – 08.07.2006

    3) Tito Ortiz pok. Kena Shamrocka przez TKO, UFC Ortiz vs. Shamrock 3: The Final Chapter – 10.10.2006

    W 2001 roku bracia Fertitta wykupili UFC. Razem z Daną Whitem wierzyli, że jeśli będą całość traktować jako sport, a nie zwykłą rozrywkę dla pijanych ludzi, to uda im się osiągnąć sukces. Jednakże inwestycja nie zwróciła się od razu. Organizacja nie przynosiła zysków, a bracia poważnie zastanawiali się nad sprzedażą UFC. W rękawie mieli jednak ostatniego asa.

    Jedną z pierwszych prawdziwych gwiazd UFC był Tito Ortiz. Miał on charakterystyczny styl bycia, wcześniej niespotykany wśród fighterów. W oktagonie dominował swoich przeciwników, a poza nim emanował charyzmą i pewnością siebie. W czasie gdy Ortiz osiągał największe sukcesy i zdobył pas UFC w wadze półciężkiej, do sportu po przygodzie z WWE powrócił Ken Shamrock. Pionier i jeden z najlepszych zawodników na świecie w latach 90. Shamrock miał już wyrobione nazwisko, każdy fan sportów walki go znał.

    Ken założył własny klub MMA o nazwie Lion’s Den, w którym sam został głównym trenerem. W Lion’s Den trenowali wówczas czołowi zawodnicy na świecie. Każdy wiedział, że jeśli chcesz coś osiągnąć, to musisz się udać do Kena. W 1999 roku Tito znokautował Guya Mezgera, podopiecznego Shamrocka. Ken był w narożniku Mezgera, a Ortiz po zwycięstwie pokazał mu dwa środkowe palce. Młody zawodnik bez sukcesów pokazuje „faki” legendzie? To nie mogło skończyć się dobrze. Ken był porywczy i nie miał zamiaru odpuścić Ortizowi, tak właśnie narodził się jeden z największych konfliktów w historii MMA. Obaj zawodnicy szczerze się nienawidzili.

    Fertitta byli już prawie zdecydowani na sprzedaż UFC, jednak postanowili dać sobie ostatnią szansę. Na UFC 40 zestawili pojedynek Tito Ortiza z Kenem Shamrockiem. Tito wystąpił w jednym z programów telewizyjnych, gdzie atakował słownie Kena. Walka wzbudziła zainteresowanie, a oczy szerszej publiczności zwróciły się w kierunku UFC. Zestawienie Ortiza z Shamrockiem różniło się od wszystkich pozostałych w UFC. Tutaj była zbudowana historia, zła krew i rywalizacja między zawodnikami. Ludzie chcieli zobaczyć jak zakończy się ten konflikt.

    UFC 40 było punktem zwrotnym w historii całej organizacji. To właśnie dzięki tej gali bracia Fertitta postanowili dalej inwestować w organizację. Walka Ortiza z Shamrockiem udowodniła im również, że na tym biznesie można zarobić pieniądze.

    Jeśli o chodzi o sam aspekt sportowy, rywalizacja była do jednej bramki. Tito Ortiz wygrał wszystkie trzy walki przed czasem. W międzyczasie obaj byli trenerami w jednym z sezonów The Ultimate Fighter. Tutaj znaczącą rolę odgrywała ich wzajemna nienawiść i rywalizacja poza oktagonem. Bardzo prawdopodobne, że gdyby nie pojedynki Ortiza z Shamrockiem, to UFC upadłoby bardzo szybko i dziś nie moglibyśmy już oglądać gal amerykańskiego giganta. Pod względem znaczenia dla MMA, z pewnością najważniejsza rywalizacja w historii.

    Fedor Emelianenko vs Antonio Rodrigo Nogueira

    • Wynik rywalizacji: 2-0, 1 NC
    • Lata: 2003-2004

    1) Fedor Emelianenko pok. Antonio Rodrigo Nogueirę przez jednogłośną decyzję, Pride 25 – 16.03.2003

    2) No Contest (zderzenie głowami), Pride Final Conflict 2004 – 15.08.2004

    3) Fedor Emelianenko pok. Antonio Rodrigo Nogueirę przez jednogłośną decyzję, Pride Schockwave 2004 – 31.12.2004

    Rywalizacja w której nie było złej krwi, ale był za to najwyższy możliwy poziom sportowy. Fedor i Big Nog toczyli batalie o miano najlepszego zawodnika wagi ciężkiej na świecie, a oprócz tego należeli do ścisłej czołówki wszystkich rankingów bez podziału na kategorie wagowe.

    Przed pierwszą walką z Nogueirą na Pride 25, Emelianenko nie był uważany za faworyta. W Pride zadebiutował zaledwie kilka miesięcy wcześniej i zdążył stoczyć tylko dwie walki. Rosjanin nie był jeszcze znany szerszej publiczności, natomiast Big Nog miał już zbudowaną renomę i posiadał tytuł mistrzowski w wadze ciężkiej. Brazylijczyk wydawał się niepowstrzymany, nikt nie potrafił znaleźć odpowiedzi na jego genialne BJJ. Nikt do czasu Fedora Emelianenko. Rosjanin bez obaw prowadził walkę w parterze, unikając prób poddań i atakując twarz Nogueiry potężnym ground and pound. Po trzech rundach Fedor zrzucił Big Noga z tronu królewskiej kategorii i został nowym mistrzem Pride.

    Zawodnicy spotkali się ponownie w 2004 roku podczas finału Grand Prix w wadze ciężkiej, jednak pechowe zderzenie głowami sprawiło, że rewanż zakończył się wynikiem No Contest. Trzecia walka została zorganizowana na sylwestrowej gali Pride Shockwave 2004. Fedor zastosował tym razem inną taktykę i zdecydował się prowadzić walkę w stójce. Rosjanin po raz kolejny odprawił Nogueirę i obronił tytuł wywalczony przed rokiem.

    Walki z Antonio Rodrigo Nogueirą pokazują prawdziwą klasę i wszechstronność Fedora. Brazylijczyk był niesamowitym zawodnikiem, ale to Emelianenko był najlepszy na świecie. Jako jedyny był w stanie rozprawić się z Big Nogiem w latach jego świetności w taki sposób.

    Chuck Liddell vs. Randy Couture

    • Wynik rywalizacji: 2-1
    • Lata: 2003-2006

    1) Randy Couture pok. Chucka Liddella przez TKO, UFC 43 – 06.06.2003

    2) Chuck Liddell pok. Randy’ego Couture’a przez KO, UFC 52 – 16.04.2005

    3) Chuck Liddell pok. Randy’ego Couture’a przez KO, UFC 57 – 04.02.2006

    Po zwycięstwie Tito Ortiza nad Kenem Shamrockiem na UFC 40, każdy oczekiwał na pojedynek o mistrzostwo UFC w wadze półciężkiej pomiędzy Tito Ortizem, a wschodzącą gwiazdą organizacji Chuckiem Liddellem. Ortiz nie zaakceptował jednak walki z Liddellem, twierdząc, że Chuck jest jego przyjacielem. UFC nie udało się zestawić tego pojedynku w tamtym czasie, więc zamiast tego ogłosili o walkę o pas tymczasowy pomiędzy Chuckiem Liddellem, a byłym mistrzem wagi ciężkiej Randym Couturem.

    Chuck Liddell był na imponującej passie 10 zwycięstw z rzędu, natomiast Couture’owi ostatnio nie wiodło się najlepiej. W dwóch ostatnich walkach poniósł porażkę, najpierw stracił tytuł na rzecz Josha Barnetta, a następnie poległ w walce mistrzowskiej z Ricco Rodriguezem. Większość osób spodziewała się, że młodszy i szybszy Liddell rozprawi się z byłym mistrzem. Tymczasem Randy znów zaskoczył i udowodnił, że wszyscy się mylą. W 3 rundzie ich pojedynku na UFC 43, Randy Couture  obalił Liddella i zaatakował go serią kilkudziesięciu ciosów z dosiadu. Sędzie przerwał walkę, a Randy został pierwszym zawodnikiem, który pokonał Chucka przez TKO.

    Couture w następnym występie wygrał z Ortizem i został głównym mistrzem wagi półciężkiej. W kolejnej walce stracił pas na rzecz Vitora Belforta, by później odzyskać go w natychmiastowym rewanżu z Brazylijczykiem. Liddell w tym czasie zwyciężył z Ortizem oraz Vernonem Whitem i odzyskał status pretendenta numer jeden. Nadszedł rok 2005 i pora rewanżu. Tym razem już o główny, a nie tymczasowy tytuł. Druga walka odbyła się na UFC 52, a zwyciężył Chuck Liddell przez nokaut w pierwszej rundzie. Efektownie skończenie i jedna z najbardziej charakterystycznych akcji w karierze Chucka.

    Stan rywalizacji wynosił 1-1, więc kwestią czasu było domknięcie trylogii. Liddell obronił pas z Jeremym Hornem, a Couture poddał Mike’a van Arsdale’a w eliminatorze do walki o pas. Trzecia walka została zestawiona na galę UFC 57, podczas której Liddell po raz kolejny znokautował Couture’a i potwierdził, że jest najlepszym zawodnikiem wagi półciężkiej w UFC. Trzy walki, trzy nokauty, dwie absolutne legendy.

    Wanderlei Silva vs Quinton Jackson

    • Wynik rywalizacji: 2-2
    • Lata: 2003-2018

    1) Wanderlei Silva pok. Quintona Jacksona przez TKO, Pride Final Conflict 2003 – 09.11.2003

    2) Wanderlei Silva pok. Quintona Jacksona przez KO, Pride 28 – 31.10.2004

    3) Quinton Jackson pok. Wanderleia Silvę przez KO, UFC 92 – 27.12.2008

    4) Quinton Jackson pok. Wanderleia Silvę przez TKO, Bellator 206 – 29.09.2018

    W latach 2000-2004 Wanderlei Silva był jednym z najbardziej przerażających zawodników MMA na świecie. Nokautował kolejnych przeciwników w brutalny sposób, a sam jego wygląd i spojrzenie budziły postrach. W walkach Wanderleia można było wyczuć wyjątkowe emocje. Od momentu jego groźnego staredownu, przez szaleńcze ataki, aż do akcji kończącej.

    W ciągu tych czterech lat, Silva był niepokonany aż przez 18 walk z rzędu,  a w 14 z nich zwyciężał przez nokaut. Dwa zafundował w pojedynkach ze znanym Quintonem „Rampagem” Jacksonem.  W listopadzie 2003 roku odbył się finał Pride Grand Prix w wadze średniej, w którym zmierzyli się właśnie Silva i Jackson. Dana White wystawił do turnieju reprezentanta UFC, Chucka Liddella. Amerykanie mieli nadzieję, że Chuck spotka się w finale w hitowym starciu z Wanderleiem. Rampage pokrzyżował im plany, wygrywając w półfinale z Liddellem po emocjonującej walce. Jackson awansował do finału, gdzie czekał na niego mistrz Pride FC w wadze średniej, Wanderlei Silva. Brazylijczyk w swoim stylu złapał Quintona w klincz rodem z muay thai i znokautował go przy użyciu potężnych kolan. Sędzia zainterweniował i zwycięzcą turnieju został Silva.

    Obaj spotkali się ponownie w białym ringu niecały rok później. Tym razem obaj toczyli tylko jedną walką tamtego wieczoru. To nie miało jednak większego znaczenia, ponieważ Silva po raz kolejny znokautował Jacksona kolanami. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych walk i najlepszych nokautów w MMA. Z tego pojedynku pochodzi słynne zdjęcie znokautowanego Amerykanina wiszącego na linach ringu.

    Po przejściu z Pride FC do UFC, Quinton Jackson nabrał wiatru w żagle i osiągnął najlepszą formę w swojej karierze. Zaliczył znakomity 2007 rok, podczas którego zdobył pas UFC w wadze półciężkiej, a następnie obronił go w walce unifikacyjnej z Danem Hendersonem.  Po przejęciu Pride przez UFC, większość zawodników japońskiej organizacji dołączyła do tej amerykańskiej. W tym Wanderlei Silva. W 2008 roku odbył się jego trzeci pojedynek z Jacksonem. Na gali UFC 92 Jackson zrewanżował się za poprzednie porażki i upokorzenia. Amerykanin znokautował Silvę potężnym sierpowym, a następnie złapał go za szyję i w żądzy rewanżu zadał jeszcze kilka mocnych ciosów, pomimo interwencji sędziego. Rampage uznaje to zwycięstwo za najlepsze w swojej karierze.

    Jackson i Silva spotkali się po raz czwarty po 10 latach przerwy. Tym razem w klatce organizacji Bellator MMA. Rampage znów znokautował Wanderleia i wyrównał stan rywalizacji na 2-2, jednak obaj nie byli nawet blisko formy ze swoich najlepszych lat.

    Matt Hughes vs Frank Trigg

    • Wynik rywalizacji: 2-0
    • Lata: 2003-2005

    1) Matt Hughes pok. Franka Trigga przez poddanie, UFC 45 – 21.11.2003

    2) Matt Hughes pok. Franka Trigga przez poddanie, UFC 52 – 16.04.2005

    Część fanów może uważać, że rywalizacja Hughesa z Mattem Serrą była mocniejsza, jednak jak przyznaje sam Matt, to Frank Trigg denerwował go bardziej i był tak naprawdę jedynym przeciwnikiem, którego Hughes nienawidził. Matt przyznał, że w walce z Triggiem był naprawdę wściekły i jeden jedyny raz chciał wyrządzić swojemu rywalowi krzywdę. Powód był prosty, Frank nie miał żadnych skrupułów i nie wystarczyło mu wyzywanie tylko Matta. Przyczepił się również do jego rodziny. Uważał, że został lepiej wychowany. Trigg i Hughes mieli doświadczenie w zapasach i rywalizowali również o to, kto był lepszym sportowcem.

    Jest to jedna z tych rywalizacji, w których poziom walk dorównuje zapowiedziom i trash talkowi przed walką. W pierwszej walce Matt Hughes poddał Trigga efektownym duszeniem zza pleców w stójce, ale to rewanż zapisał się na stałe w historii tej dyscypliny.

    Druga walka Hughesa z Triggiem odbyła się na gali UFC 52 i należy do najlepszych „jednorundówek” jakie widziałem. Na początku Trigg trafił Matta w krocze, jednak sędzia nie zauważył tego nielegalnego uderzenia i Frank kontynuował atak. Nie miał żadnych oporów przed faulowaniem, a następnie obijaniem sfaulowanego przeciwnika. Trigg zapiął nawet duszenie zza pleców, jednak Hughesowi udało się przetrwać. Wyniósł wtedy Trigga, przespacerował się z nim po całym oktagonie i grzmotnął o ziemię kilka metrów dalej. Matt zaatakował wtedy Franka brutalnym ground and pound, a walkę ostatecznie wygrał po raz kolejny przez RNC. Jak przyznaje sam Dana White, jest to jego ulubiona walka w historii MMA.

    BJ Penn vs Matt Hughes

    • Wynik rywalizacji: 2-1
    • Lata: 2004-2010

    1) BJ Penn pok. Matta Hughesa przez poddanie, UFC 46 – 31.01.2004

    2) Matt Hughes pok. BJ Penna przez TKO, UFC 63 – 23.09.2006

    3) BJ Penn pok. Matta Hughesa przez KO, UFC 123 – 20.11.2010

    W latach 2001-2003 Matt Hughes był uważany za czołowego zawodnika MMA na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Wielu kibiców stawiało go nawet na pierwszym miejscu w takich rozważaniach. Przed pierwszym pojedynkiem z Pennem wygrał 13 walk z rzędu, był mistrzem UFC w wadze półśredniej, a swojego pasa bronił aż pięciokrotnie, co było wówczas rekordem organizacji.

    Po zdominowaniu całej dywizji do 170 funtów, Amerykanin stanął przed nowym wyzwaniem. 25-letni BJ Penn zdecydował się przejść wyżej z kategorii lekkiej i stawić czoła Hughesowi. Pseudonim młodego zawodnika z Hawajów brzmiał „The Prodigy”, co oznacza geniusza, osobę wyjątkowo utalentowaną. Penn był uważany za przyszłość tego sportu. BJ to jeden z pierwszych naprawdę wszechstronnych zawodników w MMA. Zaczął trenować BJJ w 1997 roku, zdobył czarny pas po zaledwie trzech latach, zostając przy tym pierwszym mistrzem świata BJJ spoza Brazylii. Po pierwszych walkach w UFC okazało się, że Penn jest równie mocny w stójce.

    Jednakże BJ Penn przegrał w swojej pierwszej walce o pas wagi lekkiej z Jensem Pulverem. BJ był bardzo bliski zwycięstwa, ale zabrakło mu przede wszystkim kondycji.  Jakie mogły być więc jego szanse w starciu z lepszym, większym i silniejszym mistrzem z kategorii półśredniej? Jak się okazało wystarczające. Młody BJ zszokował świat i poddał Hughesa duszeniem zza pleców, kończąc świetną serię zwycięstw starszego z Amerykanów.

    Po tym zwycięstwie Penn zdecydował się opuścić UFC, aby walczyć w innych organizacjach. Zachowanie BJ’a zmusiło UFC do wprowadzenia zmian w kontraktach z zawodnikami, ponieważ organizacja nie chciała, żeby ich mistrzowie walczyli gdzie indziej.

    Po dwóch latach wojaży Penn zdecydował się powrócić do UFC. Hughesowi w międzyczasie udało się odzyskać utracony wcześniej tytuł. Rewanż odbył się na gali UFC 63. Po dobrym początku walki, BJ jak zwykle opadł z sił, a Hughes bezlitośnie wykorzystał przewagę kondycyjną. W trzeciej rundzie złapał zmęczonego Penna w krucyfiks i zaczął obijać jego twarz serią uderzeń. Pomimo tego, że BJ nie znalazł się nawet na skraju nokautu, to nie dał rady uciec spod Hughesa, więc sędzia zdecydował się przerwać pojedynek. Hughes zrewanżował się za porażkę sprzed lat, a wygraną na UFC 63 uznaje za najbardziej satysfakcjonujące zwycięstwo w swojej karierze.

    Pomiędzy zawodnikami był remis 1-1, a trylogia dopełniła się w 2010 roku. Penn dopiero co stracił pas w wadze lekkiej, natomiast Hughes wygrał trzy walki z rzędu. BJ zdecydował się na kolejną wycieczkę do wyższej kategorii. Matt początkowo miał zamiar odpocząć od startów przez rok, jednak gdy UFC zaoferowało mu trzecią walkę z Pennem, natychmiast się zgodził.

    Ostatnia walka potrwała najkrócej ze wszystkich. BJ Penn znokautował Hughesa w zaledwie 21 sekund na gali UFC 123 i przechylił wynik rywalizacji na swoją korzyść.

    Chuck Liddell vs Tito Ortiz

    • Wynik rywalizacji:  2-1
    • Lata: 2004-2018

    1) Chuck Liddell pok. Tito Ortiza przez KO, UFC 47 – 02.04.2004

    2) Chuck Liddell pok. Tito Ortiza przez TKO, UFC 66 – 30.12.2006

    3) Tito Ortiz pok. Chucka Liddella przez KO, Golden Boy MMA 1 – 24.11.2018

    W latach 1999-2002 zarówno Ortiz jak i Liddell mieli w sobie ten ogień i głód zwycięstw. Ortiz był mistrzem UFC w wadze półciężkiej, a Liddell odprawiał kolejnych zawodników w drodze do miana pretendenta numer jeden. Obaj zawodnicy trenowali ze sobą w przeszłości, jednak po latach znaleźli się w końcu na kursie kolizyjnym.

    Pierwsza walka Liddella z Ortizem mogła odbyć się wcześniej, jednak Chuck został odsunięty na boczny tor, ponieważ UFC chciało zestawić superwalkę Ortiza z Kenem Shamrockiem. Prezes UFC Dana White obiecał Liddellowi walkę o pas i powiedział mu, że jeśli chce to może po prostu czekać na swoją kolej. „The Iceman” wolał jednak pozostać aktywnym i zawalczył z Renato Sobralem na gali, gdzie w walce wieczoru wystąpił Tito z Kenem. Chuck zaryzykował utratę szansy, ale opłaciło się. Znokautował Sobrala świetnym kopnięciem na głowę, zyskał fanów i kolejne doświadczenie. Na Liddella czekało ostatnie wyzwanie – pojedynek mistrzowski.

    Po wygranej nad Shamrockiem, Ortiz został spytany o potencjalną walkę z Liddellem. Tito odparł, że nie chce walczyć z przyjacielem. Chuck był kompletnie odmiennego zdania. Przyznał, że byli tylko zwykłymi sparingpartnerami i ten fakt nie powinien powstrzymywać ich od wspólnej walki. Ostatecznie walka nie doszła w tamtym momencie do skutku. Ortiz odrzucił ofertę i ludzie zaczęli go posądzać o strach przed Liddellem.

    Pierwszy pojedynek obu zawodników odbył się dopiero w 2004 roku. Ortiz i Liddell znajdowali się już na innym etapie swoich karier. Obaj przegrali swoje ostatnie walki. Chuck Liddell został pokonany przez Quintona Jacksona w turnieju Pride, a Tito Ortiz utracił pas na rzecz Randy’ego Couture’a. Po dwóch latach starań, starcie odbyło się na UFC 47, gdzie Liddell znokautował Ortiza efektowną kombinacją ciosów w drugiej rundzie.

    Po tej walce drogi Liddella i Ortiza rozeszły się na 2,5 roku. Obaj w tym czasie zanotowali serię pięciu zwycięstw z rzędu. Pas mistrzowski był w posiadaniu Liddella, a Ortiz starał się wrócić na tron kategorii półciężkiej. Rewanż odbył się w grudniu 2006 roku na UFC 66, a sprzedaż PPV na to wydarzenie przekroczyła 1 milion, po raz pierwszy w historii organizacji. W drugiej walce górą znów okazał się Chuck Liddell, a Ortiz po raz kolejny został znokautowany.

    Trzecią walkę Liddella i Ortiza mogliśmy oglądać zaledwie kilka tygodni temu. Był to cień zawodników sprzed lat, a oglądanie dawnych mistrzów w takiej formie to była żadna przyjemność. Tito zrewanżował się za porażki sprzed lat i sam znokautował Liddella, którego szczęka pozostawia już wiele do życzenia. Ten feralny pojedynek nie powinien jednak wymazać historii tej świetnej rywalizacji pomiędzy dwoma zawodnikami, którzy w latach 1999-2006 rządzili wagą półciężką UFC.

    JUŻ JUTRO CZĘŚĆ 2!

    Świetna robota Kaktus!

  5. Ja bym wolał TOP rywalizacji na Cohones :beczka:

    SPOILER
    Dzihados vs Muras, Halibut vs Masu i jakieś z przeszłości, których nie kojarzę :antonio:

    Ależ to jest zajebisty pomysł :antonio:

  6. Ja bym wolał TOP rywalizacji na Cohones :beczka:

    SPOILER
    Dzihados vs Muras, Halibut vs Masu i jakieś z przeszłości, których nie kojarzę :antonio:

    A ja bym zobaczył @Baasteek  top 10 moments na cohones

  7. Taktyczne zagranie, bo za moment będziemy wybierać Redaktora Roku :deniro:  A tak poważnie, to z niecierpliwością czekam na drugą część.

  8. Ja bym wolał TOP rywalizacji na Cohones :beczka:

    SPOILER
    Dzihados vs Muras, Halibut vs Masu i jakieś z przeszłości, których nie kojarzę :antonio:

    A ja bym zobaczył @Baasteek  top 10 moments na cohones

    TOP 10 multikont Kaczki

  9. Fajny art, jak sięgamy tak starych czasów, to dodałbym jeszcze: josé landi pelé vs macaco.

    Niby tylko Brazylia, ale jakie emocje 😉

  10. Ciekawi mnie na której pozycji  będzie rywalizacja Arlovski -Tim Sylvia.


    Bo to że będzie  to oczywistość, prawda  @Cactus ? Prawda?Prawda? Prawda?

  11. Będzie Mir vs Brock? 😆

    @Cactus  Ferg vs Khabib największa rywalizacja o to, by doszło do rywalizacji czy wcześniej więcej razy próbowali kogoś zestawić?

  12. Jones vs DC

    JDS vs Cain

    Rousey vs Tate

    GSP vs Hughes

    Anderson Silva vs Weidman

    Benson vs Cerrone

    Edgar vs Maynard

    Edgar vs BJ Penn

    Lewis vs Ngannou!

    Aldo vs Mendes

    Lesnar vs Mir

    TJ vs Cody

    Benavidez vs DJ

    Chandler vs Alvarez

    Khabib vs Ferguson!

  13. Pająk vs Sonnen

    Może i było 2-0, ale Czejl wygrał większość rund, co tak naprawdę, poza Weidmanem, potrafiło niewielu. No i trash talk o pani Pajęczycy.

    Zdecydowanie must-see w drugiej części

  14. Pająk vs Sonnen

    Może i było 2-0, ale Czejl wygrał większość rund, co tak naprawdę, poza Weidmanem, potrafiło niewielu. No i trash talk o pani Pajęczycy.

    Zdecydowanie must-see w drugiej części

    Największy  sukces sonnena w karierze to urwanie rundy  pająkowi. Po czym i tak wpadl na dopingu xD

  15. Największy  sukces sonnena w karierze to urwanie rundy  pająkowi. Po czym i tak wpadl na dopingu xD

    Rundy? Chyba "wszystkich" rund? 😀

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.