Profile: Tomasz Drwal

-1

Tomasz Drwal urodził się w Nowym Sączu 22 stycznia 1982 roku. Jest drugi polskim zawodnikiem, któremu udało się dotrzeć do czołowej organizacji MMA (pierwszym był Paweł Nastula, który walczył dla PRIDE FC). Tomka od Pawła odróżnia jednak to, iż do UFC dostał się wyłącznie dzięki swojej ciężkiej pracy (i wielomiesięcznej dominacji na europejskich ringach MMA). Nie zrozumcie mnie źle, w niczym nie umniejszam zasług Pawła – tak w judo, jak i w MMA! Chodzi mi o to, że „Nasty” dostał się do PRIDE dzięki swemu nazwisku, które w Kraju Kwitnącej Wiśni jest tak znane, jak u nas swojsko brzmiące Małysz czy Kubica. Nie mówię też o tym, iż Paweł dostał się do „Dumy” niesłusznie (ba, mało kto mógłby się pochwalić takimi walkami na początku swej kariery!) jednak gdyby nie medale z judo, nie było by występów w MMA. Tomek takich medali nie miał… znanego nazwiska również. Wszystko zawdzięcza ciężkiej harówie i – jak sam mawia – „zapierniczaniu na treningach”. Każdy przeciwnik zbliżał go do celu – walki z najlepszymi… i właśnie tą metodą Drwal „wyrąbał” sobie drogę do największej organizacji świata!

A musisz wiedzieć drogi czytelniku, że owa droga do celu nie była usłana różami! Już w swej pierwszej walce (03.21.2004 na gali Colosseum 1) za przeciwnika dostał Piotra Bagińskiego. Jeżeli choć trochę interesujesz się polskim grapplingiem, to wiesz co to oznacza… jeżeli nie, nadmienię tylko, iż „Bagi” to drugi w Polsce (po Mariuszu Linke) czarny pas BJJ, niezwykle doświadczony i wymagający przeciwnik. Wtedy Piotrek posiadał jeszcze brązowy pas, natomiast „Goryl” miał za sobą zaledwie trzy miesiące treningów brazylijskiego jiu-jitsu.
Tomek nie dość, że napsuł krwi Bagińskiemu, to jeszcze na tyle efektywnie walczył, że ogłoszono remis! Nieźle jak na pierwszą walkę.

Pierwszą porażkę Drwal zanotuje dokładnie tydzień po gali Colosseum, podczas eventu Fight Club Berlin 3, gdzie zostaje poddany z ręki Ulfa Fritzmanna. Po tej walce nastąpiło „czyszczenie” europejskich ringów w wykonaniu Tomka. Niewiarygodna seria trzynastu (sic!) zwycięstw z rzędu doprowadziła „Goryla” do samego UFC. Napotkani po drodze rywale zarówno klepali w matę, jak i padali bezwładnie na ziemie po mocnych ciosach Drwala, a wśród nich znaleźli się m.in. Jacek Buczko (Colosseum 3, 19.09. 2004), Michael Knaap (BSF: Mix Wight Gala, 02.10.2004), Lucio Linhares (The Cage: Volume 4, 03.12.2005) – po tej walce Tomek zmagał się z kontuzjami i rozstał się z walkami na ponad rok. W drodze do UFC Drwal pokonał także Valdasa Poceviciusa, (WFCA: Grand Prix 2007, 27.01.2007), Andre Fyeeta (Fight Club Berlin 9, 22.04.2007), a także zrewanżował się Fritzmannowi, zmuszając go do klepania kilka edycji berlińskiego Fight Clubu później.

Debiut naszego zawodnika w pierwszej lidze odbył się 8 września 2007 roku (UFC 75: Champion vs. Champion) i nie był to debiut łatwy. Niepokonany Brazylijczyk – Thiago Silva uznawany był za bardzo twardego zawodnika (jak większość wychowanków słynnego Chute Box), jednak w pierwszej rundzie Polak nie ustępował mu na krok. W drugiej pięciominutówce Tomkowi zabrakło jednak kondycji, Silva wykorzystał braki w obronie rywala i posłał Drwala na deski, gdzie przerwanie walki przez sędziego było już tylko formalnością. Po tym pojedynku Brazylijczyk powiedział, iż Tomek był jak do tej pory jego najtrudniejszym przeciwnikiem. Dobra postawę Drwala zauważyli także włodarze UFC i zestawili go na UFC 81 z Davidem Heathem. Niestety, kontuzja kolana wykluczyła „Goryla” z walki. Następny pojedynek Polaka planowany na UFC 87 (9 sierpnia 2008) również nie doszedł do skutku. Oficjalne powody nie zostały podane, jednak najprawdopodobniej po raz kolejny kontuzjowane niegdyś kolano dało o sobie znać.

Pasmo nieszczęśliwych porażek opuściło Tomka na UFC 93: Franklin vs. Henderson (17 stycznia 2009), kiedy w pierwszej rundzie znokautował Ivana Seratiego. Gala TUF 9: Finale okazała się dla naszego rodaka jeszcze szczęśliwsza, bo nie dość, że również w pierwszej rundzie znokautował swojego rywala (Mike’a Ciesnolewicza), to jeszcze zdobył bonus (25 tys. dolarów!) za KO wieczoru! Po tym starciu Tomek postanowił zejść do kategorii średniej, w której dysproporcje pomiędzy nim a jego rywalami były mniejsze. Pierwsza walka „Goryla” w middle weight (i zarazem ostatnia jak na razie) miała miejsce 19 września 2009 (UFC 103: Franklin vs. Belfort), a naprzeciw niego w oktagonie stanął Drew McFedries. Walka dotrwała do drugiej rundy, w której Drwal założył szczelne RNC, zmuszając oponenta do odklepania.

Warto nadmienić także, że od walki z Ivanem Seratim Tomek przygotowywał się nie tylko w swoim krakowskim klubie (Change Gym), ale także w stanach. „Throwdown – mający siedzibę w San Diego [przyp. red.] – daje mi możliwość przygotowania na najwyższym poziomie, a takie niezbędne jest, by równorzędnie walczyć z czołówka” – mówi Tomasz Drwal.

MMAStore-at-MMARocks_MMA02