(Czterech gości z tego zdjęcia było na plusie w zeszły weekend. Zgadnijcie kto był na minusie…)

Przynajmniej takie marzenia ma Renato Babalu Sobral

Renato Sobral:

„Powiedziałem Tom`owi Atencio że jedyny gość jakiego chce żeby zatrudnił to Tito Oriz. Walka z Tito to walka moich marzeń”

Nie wiem czemu ale mam wrażenie że są bardzo małe szanse na to że Affliction zatrudni Ortiza. Pierwsza sprawa to różne plotki o tym że UFC cały czas mocno się stara aby ściągnąć go z powrotem do siebie, ma w tym pomóc między innymi pan Ferritta który siadł ostatnio osobiście za sterami UFC.

Z drugiej strony wszyscy znamy miłość Tito Ortiza do pieniędzy. Mogę się założyć że kiedy Tito zobaczył ile $$$ dostał Tim Sylvia czy Andrei Arlovski za walkę dla Affliction pomyślał sobie „wycisnę z tych gości więcej niż kiedykolwiek wycisnąłem z UFC”. Niestety vice szef Affliction Tom Atencio kiedy podliczył ile kosztowała go pierwsza gala to w kwestii pieniędzy zaczął wypowiadać się trochę ostrożniej:

Tom Atencio:

„Mam zamiar dostosować parę spraw w następnej gali, i zaczniemy od tego miejsca. Jeśli chcemy żeby był to realny biznes musimy zmienić parę rzeczy”

Ałć, kogoś chyba zabolały kieszenie. Jeśli w tym momencie myślicie jeszcze że Tom mówiąc „musimy zmienić parę rzeczy” ma myśli np. zmianę lipnego oświetlenia to czytajcie dalej…

„Musieliśmy zrobić wrażenie jeśli chodzi o kasę z biletów na galę i to właśnie zrobiliśmy. Zrobiliśmy hałas. Zrobiliśmy coś co nie udało się nikomu wcześniej, czyli zrobiliśmy pierwszą galę która została zauważona. Zrobiliśmy to. Jeśli chodzi o PPV to nigdy nie podałem żadnych liczb i nie zrobię tego. Wiem że UFC też tego nie robi. Ale sprzedaliśmy sporo powyżej 100.000 PPV. Wiem że wiele osób oczekiwało że sprzedamy od 50 tyś do 75 tyś. Więc przekroczyliśmy oczekiwania i jestem naprawdę szczęśliwy z tymi liczbami. Uważam że byliśmy więcej niż w porządku jeśli chodzi o pensję fighterów i myślę że na następnej gali ustalimy coś i zaczniemy od tego miejsca. Wymyślimy co z tym zrobić.

I dalej :

„Mówiąc to mam na myśli że zdajemy sobie sprawę że to jest przede wszystkim biznes i jeśli nie będziemy na tym zarabiać to po prostu nas tu nie będzie. Musimy mieć gości którzy to rozumieją. Wiemy że fighterzy chcą być dobrze traktowani a my chcemy z nimi pracować. Ale oni również muszą chcieć pracować z nami. Nie możemy po prostu rzucać kasą na lewo i prawo. Fighterzy muszą chcieć pracować z nami i nie mogą patrzeć na nas jak na „krowę do wydojenia”.