Heiwa DREAM 1 za nami, tym samym GP wagi lekkiej rozpoczęte. Czy nowe dziecko byłej ekipy PRIDE FC spełniło pokładane w nim nadzieje i mieliśmy okazje obejrzeć show na najwyższym poziomie? A może było wręcz przeciwnie i gala wypadła zaledwie średnio pozostawiając tym samym spory niedosyt? Recenzja w środku.

Poniżej wyniki (zwycięzca pogrubiona czcionką):

Shinya Aoki vs. Gesias “J.Z.” Calvancante – NO CONTEST
Tatsuya Kawajiri vs. Kultar “Black Mamba” Gil – Decision
Eddie Alvarez vs. Andre “Dida” Amade – TKO
Mirko “Crocop” Filipovic vs. Tatsuya Mizuno – TKO
Mitsuhiro Ishida vs. Bu Kyung Jung – Decision
Katsuhiko Nagata vs. Artur Oumakhanov – Decision
Luiz Firmino “Buscape” vs. Kazuyuki Miyata – Submission
Joachim Hansen vs. Koutetsu Boku – Decision
Hayato “Mach” Sakurai vs. Hidetaka Monma – TKO
Minowaman vs. Lee Gwan Bum – Kneebar

Od razu zaznaczę kwestię transmisji gali, która była więcej niż zła! Ściągnąłem wersje ważącą 3GB łudząc się, że jakimś cudem otrzymam wersję jeśli nie pełną, to przynajmniej obciętą w umiarkowanym stopniu. Niestety przeliczyłem się. TBS wycięło niemalże wszystkie wstawki, zapowiedzi i wejścia zawodników. Przerw między rundami również nie uświadczymy, a na dodatek całkowicie wycięto trzy pojedynki, tym sposobem nie mam pojęcia jak przebiegały walki Ishida’y, Nagata’y i „Buscape” i pomine je w recenzji. Jeśli mam być szczery, to całkowicie nie polecam ściągania ripa. Lepszym rozwiązaniem będzie obejrzenie pojedynczych walk – nic na tym nie stracimy.

Minowaman vs. Lee Gwan Bum
Minowaman za kilka stuleci będzie w Japonii rozpoznawany jako legendarny heros walczący z wszelakim dziwactwem tego świata. Taki współczesny Herkules. Odkąd z Minowy stał się ‘Minowaman’em’ i postawił sobie za punkt honoru udowodnić że w sztukach walki nie liczą się gabaryty a serce do walki zwrot ‘freak show’ nabrał nowego znaczenia. Samej walki nie komentuję, bo nie o MMA w niej chodzi, tylko o wcześniej wspomniany show. Japończycy kochają tego typu akcje i nic na to nie poradzimy. Ja wole to rozwiązanie (Monowaman vs. freaki swiata) niż np. walki czołówki z ww. „zawodnikami” (cudzysłów celowy).

Hayato “Mach” Sakurai vs. Hidetaka Monma
Sakurai jak zawsze solidnie, jednak bez „ochów i achów”. Po prostu dobra walka, tylko, albo aż.

Joachim Hansen vs. Koutetsu Boku
Hansen był w tej walce prawdziwym katem. Boku niemiał nic do powiedzenia, tak w stójce, jak i w parterze. W wymianach traktował oponenta celnymi ciosami, które automatycznie sprowadzały walkę do parteru, w klinczu perfekcyjnie obalał (świetny supless), natomiast w parterze cały czas dążył do submission (bardzo ładna próba trójkąta założonego z balachy). Warto zwrócić uwagę na rzadko spotykane przetoczenie zza pleców. Nice. Trzeba zobaczyć tą walkę, choćby dla tych kilku akcji.

Mirko “Crocop” Filipovic vs. Tatsuya Mizuno
Kpina. Tak skomentuje to zestawienie. Nie wiem kogo za to winić, czy Mirka, który przełożył (przynajmniej takie plotko chodzą po sieci) walkę z Kharitonov’em na późniejszy termin, gdyż rzekomo to za ciężki przeciwnik na „powrót”, czy może zarząd DREAM, za to że nie zdołali znaleźć odpowiedniego przeciwnika dla „Cro Cop’a” (terminy…). Mniejsza jednak o to. Z walki nie dowiadujemy się kompletnie nic o obecnej formie Chorwata, oprócz tego że przybrał na masie.
Niektórzy mówią, że to go spowolniło i w ogóle, że zaprezentował się słabo…ja jakoś tego nie widziałem, a to z prostej przyczyny. Te kilkadziesiąt sekund walki to zdecydowanie za mało by powiedzieć coś miarodajnego o dyspozycji Filipovic’a. Pokazał trochę „jakby” tajskiego klinczu i właściwie tyle. Mizuno nawet nie próbował przenieść walki do parteru (idiota?).

Eddie Alvarez vs. Andre “Dida” Amade
Zdecydowanie najlepsza walka DREAM 1, pełna emocji i bardzo widowiskowa. Nieoczekiwanych zwrotów akcji również nie zabraknie – kiedy Alvarez zaliczył knockdown byłem pewien, że koniec jest bliski. Pomyliłem się i to bardzo. Ładna walka. Polecam.

Tatsuya Kawajiri vs. Kultar “Black Mamba” Gil
Muszę przyznać, że Kultar wypadł o wiele lepiej niż się spodziewałem. Szczególnie trzeba podkreślić wielkie postępy w parterze. Naprawdę bardzo dobrze się zaprezentował i gdyby nie mądra walka ze strony Japończyka (obalenia i praca na ziemi) to KO było by pewne. Bardzo „szybka” stójka „Black Mamby”!

Shinya Aoki vs. Gesias “J.Z.” Calvancante
Zdecydowanie największe rozczarowanie gali. Aoki strasznie stracił w moich oczach po tej akcji. Już nie wnikam, czy te ciosy były faktycznie nieprzepisowe (Miom zdaniem nie), chodzi o cały „cyrk” jaki wywołał Japończyk swoimi narzekaniami. No przepraszam bardzo, jak już go tak bolało to mógł odczekać kilka minut i dalej walczyć, wszak głowy mu to nie urwało! Kiedy Hunto okładał Fedora w tył głowy jakoś nikt nie kwapił się by w ogóle zatrzymać pojedynek, a o NC już nawet nie wspominam. Co można powiedzieć o ich kolejnym starciu (do którego na pewno w przyszłości dojdzie), to, to iż Shinya nie będzie miał zbyt wiele do powiedzenia. JZ jest o lata świetlne przed Aoki’m jeśli chodzi o przygotowanie wytrzymałościowe i moim zdaniem zmasakrował by chudzinę, czego mu z całego serca życzę (przed całym „zajściem” kibicowałem ‘kolorowy gatkom’).

Kilka słów podsumowania. Gala zdecydowanie nie spełniła oczekiwań. Yarennoka uznana była przez MMAROCKS za galę minionego roku. Gdyby jednak to DREAM zamiast niej było na NYE, to bez wątpienia owej nagrody by nie otrzymało. Pozostał spory niedosyt, który mam nadzieje zostanie zaspokojony przez DREAM 2 (w HDNet…yes, yes, yes)!

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.