K-1 Max w Warszawie: Witamy w wielkiej lidze
8 04 2008
fot. Tomasz “DYZIEK”Szostak ( Sigma Pro Centrum Warszawa)
Noooo w końcu przepowiednia Lecha Wałęsy o tym, że będziemy mieć drugą Japonię w Polsce się spełniła. Może panu prezydentowi nie do końca o to chodziło, ale w dniu gali K-1 Max organizowanej przez firmę Makroconcert na warszawskim Torwarze można się było poczuć jak na gali w Japonii. Profesjonalnie zorganizowana impreza, świetne walki, wspaniały show – to wszystko było udziałem widzów zgromadzonych w hali. Od początku do samego końca było to naprawdę wielkie widowisko.
Klimatyczne wejścia zawodników okraszone świetnie dobraną muzyką , przy której każdy zaczynał “czuć klimat” zbliżającej się walki. Kolejny mocny punkt wieczoru to zagraniczny anouncer (w końcu !!!), który nie robił nic na siłę – po prostu czysty profesjonalizm i luz, dzięki któremu widz się w końcu czuł jak na imprezie z wyższej półki. No i na koniec to, na co wszyscy tam poszli – dobre walki. Świetny turniej z bardzo silną obsadą, do tego 3 super fighty i dwa starcia rezerwowe, które również nie zawiodły nikogo. Non stop akcja, właściwie zero przestojów.
Żeby nie słodzić za bardzo, muszę napisać co nieco o negatywach. Zaznaczam jednak, że było ich tak mało, że nijak nie mogły one wpłynąć na ogólną ocenę gali, która w moim rankingu dostaje max punktów.
Pierwszy minus – brak relacji telewizyjnej, wiem że ciężko było to załatwić w tak krótkim czasie, ale na następnej gali to jest mus.
Następny to przeciwnik pana Łukasza który był hmm… ( wiem, że to nie wina polskiego zawodnika, bo on nie wybiera sobie przeciwników, ale ktoś tu zawalił sprawę!). Zawodnik z UK był tylko cieniem dla Jarosza i na prawdę wielka szkoda, że nie zobaczyliśmy go w akcji z kimś bardziej wymagającym. Wiem, że wielu fanów bardzo czekało na występ p. Jarosza, a to co zobaczyli to była po prostu egzekucja Anglika
Małym problem był też dzień w którym zorganizowano galę. Wydaje mi się, że niedziela była głównym powodem, dla którego sporo widzów spoza Warszawy odpuściło sobie przyjazd. Człowiek już tak ma, że po niedzieli to przeważnie śmiga do pracy więc dużo lepiej by było gdyby następne imprezy odbywały się w soboty.
No i ostatnia rzecz to kultura kilku osób na widowni. Właściwie to jednej która każdego zawodnika z obcego kraju wyzywała na cały głos od : asfalt/pokemon/grubas/. Na szczęście 99 % ludzi zachowywało się jak najbardziej ok dopingując cały czas fighterów okazując im szacunek niezależnie od koloru ich skóry.
To tyle. Ja już czekam z niecierpliwością na następna galę K-1 w Polsce, która, z tego co słyszałem, na pewno dojdzie do skutku. Jeśli ktoś z was kiedyś podczas oglądania Pride marzył o tym, żeby znaleźć się na takiej gali, gdzie widzowie w ciszy i skupieniu oglądają wielkie widowisko, to po prostu musi się wybrać na następną galę K-1 w Polsce. Chyba że ma 20 tyś dolców i stać go na wyjazd do Japonii aby obejrzeć imprezę Dream






Zdecydowanie najlepiej zorganizowana gala na jakiej byłem w Polsce.
Po ostatniej warszawskiej KSW, postanowiłem zakonczyc chodzenie na gale, przyjemniej to chyba ogladac w TV…
Jednak na K-1 mialem juz wczesniej bilet.. i tak od niechcenia sie wybrałem.. i przynaje jeszcze raz, to był klimat o jaki chodzi na Gali Sztuk Walki…
Wspaniała impreza, wrażenie zrobiło również 2 pierwsze rzędy z boku ringu(obok stolikow vip) wypełnione przez japończykow… Zgadzam sie że gala powinna byc w sobote- z domu wyjechałem o 9 a wróciłem ok 3w nocy , a człowiek z prowincjii chętnie by zabalował dłużej w stolicy (podobno w niektórych branżach jest naprawde tanio:) ) Świetne zachowanie Pawła Słowińskiego i wcześniej Marka Piotrowskiego (zdjęcia z kibicami). Szkoda że nie było Hoosta.
Pozdrawiam.
To co piszecie to jakies brednie….czy to byla profesjonalnie przygotowana impreza???Jak dla mnie to byla totalna porazka….na calym froncie a juz przypomnienie sobie o gosciach w polowie gali jesli to mozna nazwac gala to juz calkowite nieporozumienei….kolejna sprawa to ceny wejsciowek….nie chodzi o to ze narzekam ale placac 300 pln za bilet i siedziec scisnietym jak sardynka w konserwie na super wygodnym zajebiscie krzesle to kolejny przyklad…profesjonalizmu…firmy organizujacej…..brak programu czy jakiejkolwiek informacji….nt.kolejnosci walk i zawodnikow…..spiker meczacy swoj angielski i czasem proszacy o doping…..tez jak dla mnie xtra……a to co zrobili z oprawa muzyczna to jest poprostu….chaltura…..zapraszac zespol ktory w zaden sposob nie oddaje atmosfery…..odgrywajac jakies kiczowato…wykonane juz na kazdej imprezie masowej wlacznie z pielgrzymka do Czestochowy Radia Maryja….utworow Queen…to kolejny przyklad profesjonalizmu…..moge tak pisac bez konca ale szkoda mojej klawiatury…..a zawodnicy to nie wiem czym sie kierowali decydenci ale polowa z nich to sie nie nadawala nawet do wycierania ringu…jak organizacja K-1 mogla autoryzowac takie dziadostwo……pzdr…
Stary do wycierania ringu to jak na razie Ty się nie kwalifikujesz.
Pozdrawiam, mam nadzieje że zrobisz lepszą galę z Huntem, Schiltem itd.
Mówię poważnie…czekam. Jak co to odezwij sie do mnie na maila yoshihiropl@gmail.com to nawet specjalnie dla Ciebie zapowiedź napisze!
Yoshihiro
byles???
widziales??
i co???
odpowiedz sobie sam….pzdr…
nie napisalem tego zlosliwie ale taka jest prawda….
Typowo polskie narzekanie, jak zawsze wszystko źle
1 raz widziałem taką galę na żywo ,nie interesowałem się takimi imprezami ale walczył mój kumpel Michał więc przyjechałem z Lublina , po pierwsze niedziela to kiepski pomysł, ale czego się nie robi dla przyjaciół. 2. Walki były na najwyższym poziomie oprócz zawodnika z UK (ale było śmiechu) mogli dać Jaroszowi kogoś do walki a nie worek do bicia
czekam na następną taką galę i mam nadzieję że Michał wtedy wygra.
Jak dla mnie bardzo dobrze zorganizowana i widowiskowa gala. Walki na wysokim poziomie i szacunek dla p.Słowińskiego który cierpliwie dawał autografy i pozował do zdjęć. Moim zdaniem jedynym malutkim minusem była muzyka ale może dlatego że na co dzień słucham innej. Generalnie bardzo mi się podobało i czekam na kolejną gale tego typu.
Jeżeli chodzi o ogólne wrażenie to było zajefajnie ale ściśnięte krzesełka za 100zł to przesada.
To nie tak że narzekam i wszystko mi nie pasuje. Tylko, że:
;
-nie było możliwości wypicia jakegoś dryna
-konferansjer robił koszmarne błędy (jak można zatrudnić kogoś kto nie zna podstaw angielskiego);
-do przerwy nie było powtórek na telebimach;
-wszystkie granice przegięcia, przegięło dwóch kamerzystów w rogach ringu;
Pisze to dlatego, że byłem już na kilku galach w różnych częściach naszej pięknej Europy i nigdzie nie było takich baboli! Ogólnie super że K-1 zawitało do Polski, jednak organizacyjnie gala stała na miernym poziomie.
Impreza fajna , mogła byc w sobote bo ja przyjechalem z bielawy 450km i po gali odrazu wracałem. Ale ogólnie było fajnie dobra organizacja , szkoda że nie było Hoosta bo chciałem go zobaczyc na żywca. Co do wejściówek to ja dałem 50zł i mialem dobre miejsce a metr odemnie siadział gośc którym za bilet dał 250 i miałe gorsze miejsce.. Pozdrawiam wszytskich z imprezy