Zdjęcia autorstwa Szymona Wojciechowskiego.

Jeżeli kogoś zmylił fakt, że strona główna portalu MMARocks od pewnego czasu przypomina tablicę ogłoszeniową KSW i MMAATTACK, chciałbym uspokoić obawy niektórych z was – w Polsce zdarzają się także inne imprezy sportowe warte uwagi.

Jedną z nich jest odbywająca się cyklicznie w Poznaniu gala Night of Champions, której czwarta odsłona miała miejsce w ostatni weekend. Promotor, pan Grzegorz Samolewski, jest odpowiedzialny także za popularną swego czasu galę XFS, którą wieloletni entuzjaści sportu na pewno nadal pamiętają.

 

Impreza odbywa się zawsze w tym samym miejscu – w hali AWF-u przy ulicy Droga Dębińska w Poznaniu, zazwyczaj gromadzącej komplet widowni, co oznacza ponad tysiąc fanów sportu. Miałem przyjemność uczestniczyć w trzech edycjach i chciałbym w zwięzły sposób opisać swoje spostrzeżenia.

Mimo rozmiaru imprezy, która w porównaniu do giganta naszego rynku przypomina raczej kameralne spotkanie miłośników sportu, organizator świetnie sobie radzi przy konstruowaniu karty walk. Wśród powszechnie znanych zawodników, którzy demonstrowali swoje umiejętności na ringu Night Of Champions, warto wyszczególnić Borysa Mańkowskiego, Jędrzeja Kubskiego, Krzysztofa Jotkę, Tomasza Kondraciuka, Marcina Krysztofiaka, Kerima Abzaiłowa, wśród wielu innych.

Tomasz Matuszewski podczas prezentacji zawodników.

Nie brakuje też młodych, rozwijających się zawodników, których starania zostają dostrzeżone przez większe organizacje. Wypada wymienić Arbiego Shamaeva, który po emocjonującej, lecz przegranej walce z Mateuszem Gamrotem znalazł swoje miejsce na karcie nadchodzącej wielkimi krokami gali MMAATTACK 2.

Wspomniany przez mnie Gamrot to kolejny talent, o którym świat MMA usłyszał, gdy młody zapaśnik dostał się pod skrzydła Andrzeja Kościelskiego, utytułowanego poznańskiego trenera zapasów, który od wielu lat angażuje się w mieszane sztuki walki, rozwijając klub, który zaczyna odgrywać coraz większą rolę w polskim MMA – Ankos Zapasy Poznań.

Andrzej Kościelski i Borys Mańkowski celebrują zwycięstwo Mateusza Gamrota.

Gamrot zaliczył udany start w zawodowym MMA, w ciągu niespełna trzech miesięcy wygrywając dwa pojedynki z mocnymi rywalami, dokładając do tego złoty medal w turnieju no-gi w kategorii niebieskich pasów, na zawodach organizowanych przez Alliance Team w Luboniu. Przy jego obecnym tempie rozwoju, zainteresowanie ze strony liderów rynku wydaje się być jedynie kwestią czasu.

Przy pełnej świadomości tego, jak subiektywną będzie poniższa ocena, chciałbym podkreślić, że organizator dysponuje też jednym z najlepszych konferansjerów, jakich przyszło mi oglądać w Polsce. Nienaganna prezencja i świetna dykcja to tylko niektóre atuty Krzysztofa Skrzypka. W jego zapowiedziach rzuca się w oczy także pewna powściągliwość i własny styl, pozbawiony wszelkich niepotrzebnych ozdobników.

Wartą wspomnienia rzeczą jest również organizacja gali. Każdy, kto uczestniczył w którejś z edycji wspomnianego eventu, na pewno dostrzegł, jak sprawnie i płynnie przebiega cały proces. Brakuje tu znanych z innych gal kilkunasto- lub nawet kilkudziesięciominutowych przestojów, wypełnianych występami znikomej wartości artystycznej. Impreza bez wątpienia trafi w gusta tak zwanych ortodoksyjnych fanów, którzy preferują surowe MMA, bez ozdobników w postaci występów muzycznych, walk bezwartościowych ze sportowego punktu widzenia i celebrytów w pierwszych ławkach.

Jeśli ktoś z was ma ochotę wydać stosunkowo niewielkie pieniądze, aby mieć swój wpływ w rozwój takiej perełki, jak Night of Champions, chciałbym go do tego gorąco zachęcić. Po latach czytania o nieudanych przedsięwzięciach, nierzetelnych organizatorach i zawodniczo-promotorskich zatargach, jesteśmy świadkami rodzenia się nowej jakości.

 

 

 

 

 

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.