Jeden z najbardziej perspektywistycznych zawodników kategorii półciężkiej raczej nie będzie już występował w oktagonie UFC. Misha Cirkunov  po zakończeniu obecnej umowy z największą organizacją na świecie postanowił ostro negocjować nowe warunki kontraktu. Jak widać, nie spodobało się to prezydentowi federacji, który jasno wyraził swoje zdanie na temat całej sytuacji w wywiadzie dla TSN.

Spotkałem się z Mishą i jego żoną – bardzo fajni ludzie, ale on po prostu nie dotrzymał wcześniej ugadanych warunków. Nie jestem zainteresowany dalszymi rozmowami, to koniec. Misha doskonale wie, że więcej już nie będę z nim rozmawiał. Powiedziałem mu jasno, że się nie dogadamy.

Pewnie zobaczycie go jeszcze w klatce, ale nie będzie to w pojedynku dla UFC.

Cirkunov (13-2 MMA) wygrał wszystkie swoje cztery walki dla organizacji. Misha w ostatnim pojedynku poddał Nikitę Krylova. Warto dodać, iż dywizja półciężka jest jedną z najbardziej płytkich kategorii, w której UFC desperacko szuka nowych talentów.

 

53 KOMENTARZE

  1. Danka ostatnio strasznie gwiazdorzy. Zastanawia mnie czy sa to jego prywatne decyzje czy nowi wlasciciele kazali zaciskac pasa…

  2. UFC ostatnio strzela sobie w stopę tymi roszadami w dwóch najcięższych kategoriach wagowych. Skoro nie UFC to pewnie Bellator się nim zainteresuje.

  3. No niestety pokonanie Krylova przepełniło czarę goryczy. UFC nie może pozwolić na tak poważne naruszenia.

  4. tak wyjebać Badera, teraz Cirkunova a potem będziemy się zastanawiać czemu dywizja kuleje i cały czas są te same pojedynki

  5. Śmiech na sali co się robi w półciężkiej… Świeży zawodnik który może namieszać to chuj, półcciężka ciężka umiera a UFC co robi nową kategorię bab….

  6. Danka ostatnio strasznie gwiazdorzy. Zastanawia mnie czy sa to jego prywatne decyzje czy nowi wlasciciele kazali zaciskac pasa…

    Raczej to drugie , dzisiaj przyszła moda na krzyczenie o dużą kasę i walki , ale niestety to tylko dla tych " sprzedających ppv " łysy chce dać jak najmniej ale zarobić jak najwięcej , nie wierzę że Misha chciał kontraktu na ponad 100k $  ,  Dana kolejny raz pokazuje swoją pazerność  , ale to ma też swoje plusy , przez pazerność UFC , Bellator lub ACB zdobędzie kolejne świetne nazwisko 😕

  7. Jestem bardziej rozczarowany niz zdziwiony. Kolejny dowod na to, ze nie bardzo mozna sobie pogrywac z nowym UFC. Takich przypadkow bedzie pewnie w najblizszym czasie znacznie wiecej.

    Jeden z najbardziej perspektywistycznych zawodników kategorii półciężkiej

     Raczej perspektywicznych, ale oczywiscie zgoda co do meritum.

    Na pierwszą obronę dla Wójcika jak znalazł

     Chyba po przejsciu Marcina do ACB 😉

  8. Warto dodać, iż dywizja półciężka jest jedną z najbardziej płytkich kategorii

    I dlatego Cirkunov pewnie pomyślał że może ostro negocjować, ale najwidoczniej nieco przeszarżował…

  9. Raczej to drugie , dzisiaj przyszła moda na krzyczenie o dużą kasę i walki , ale niestety to tylko dla tych " sprzedających ppv " łysy chce dać jak najmniej ale zarobić jak najwięcej , nie wierzę że Misha chciał kontraktu na ponad 100k $  ,  Dana kolejny raz pokazuje swoją pazerność  , ale to ma też swoje plusy , przez pazerność UFC , Bellator lub ACB zdobędzie kolejne świetne nazwisko 😕

    I co to niby za plus, przez to,że zawodnicy będą walczyć dla różnych organizacji to nie będzie dochodziło do wielu ciekawych walk.

  10. Jano jak wygra to wskoczy do top 5 teraz bez kitu. Miszka musial ostro wkurwic Lysego ale pewnie zaakceptowal wczesniej jakas kwote a pozniej krzyczal o wieksze siano. Szkoda ze sie nie dogadali…

  11. Wielka szkoda,chyba obok Gusa najlepszy biały w UFC, ale można się było tego spodziewać jak podana była informacja o końcu jego kontraktu. Niech KSW teraz działa

  12. Ciezko sie wypowiedziec w tej sprawie nie wiedzac co ten Cirkunov zaspiewal lysemu. Musial chyba ostro przeszarzowac bo co by nie gadac jest dosyc perspektywicznym zawodnikiem jak na te kategorie wagowa i Dejna jest tego, pewnie swiadom

  13. I co to niby za plus, przez to,że zawodnicy będą walczyć dla różnych organizacji to nie będzie dochodziło do wielu ciekawych walk.

    No racja , ale za to jest szansa że któryś z tych ciekawych nazwisk wyląduje w polsce

  14. moze Bellator?

    Może. Z drugiej strony ACB ma w planach gale w USA i potrzebują nazwisk rozpoznawalnych na tamtym gruncie. Bellator łyknie Badera, ACB Cirkunova i wszyscy są hepi.

  15. A znasz warunki,  jakie rusek przedstawił?

    Ze swołoczą zawsze krótko trzeba!

    Nie chodzi mi tylko o ruska, chodzi o całokształt. Czołowi zawodnicy są odpuszczani, na zastępstwo dla Tybury ścągają jakiegoś spasionego wieprza z parkingu pod Burger Kingiem, tony śmiecia na roosterach… Ostatnimi czasy jakościowo UFC zalicza dla mnie mega regres.

  16. Będziemy pierdolic smutny o Ksw ale typ i tak skońcZy w acb albo bellatorze. Na polską federację za wysokie progi. U nas sciagna jakiegoś bambo z aspera fc mówiąc że to najlepszy i najbardziej perspektywuczny zawodnik z tych dostępnych.

  17. Chciałbym by UFC cofnęło się do czasów gdzie o potencjalnym starciu GPS ze Spiderem śniło się po nocach. Teraz autentycznie lubię oglądać walki, ale już mnie tak to nie jara. Bellator za czasów Rabneya też mi się bardziej podobał. W złym kierunku to poszło, bo w tym pięknym sporcie jest coraz mniej sportu.

  18. Jebany dramat. Dana jest chyba zydkiem. UFC to zloty interes. Na pensje zawodnikow to oni pewnie wydaja tylko z 5% zyskow.

  19. Mam nadzieję, że po prostu jest to strategia by pokazać innym zawodnikom że agresywne negocjacje kończą się zwolnieniem. Na pewno teraz się bardziej zastanowią przed napisaniem tweeta skomląc o dodatkowe siano.

    Pamiętajcie, że Dana jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku.

  20. Jebany dramat. Dana jest chyba zydkiem. UFC to zloty interes. Na pensje zawodnikow to oni pewnie wydaja tylko z 5% zyskow.

    Zysków to oni na nich nie wydają bo to są koszta działalności.                 :KotKapitalista:

  21. Ciekawe jakiej kwoty sobie zażyczył Cirkunov, bo ja bym się wcale nie zdziwił jeśli chciał sobie wynegocjowac 100+100 i Dana puknął się w łysą głowę…

  22. Misha nic nie wyciągnął, z sytuacji Ryana Badera. UFC wypierdala zawodników nawet z tak ubogiej dywizji.

  23. Jeden z najbardziej perspektywistycznych zawodników kategorii półciężkiej raczej nie będzie już występował w oktagonie UFC. Misha Cirkunov  po zakończeniu obecnej umowy z największą organizacją na świecie postanowił ostro negocjować nowe warunki kontraktu. Jak widać, nie spodobało się to prezydentowi federacji, który jasno wyraził swoje zdanie na temat całej sytuacji w wywiadzie dla TSN.

    Spotkałem się z Mishą i jego żoną – bardzo fajni ludzie, ale on po prostu nie dotrzymał wcześniej ugadanych warunków. Nie jestem zainteresowany dalszymi rozmowami, to koniec. Misha doskonale wie, że więcej już nie będę z nim rozmawiał. Powiedziałem mu jasno, że się nie dogadamy.

    Pewnie zobaczycie go jeszcze w klatce, ale nie będzie to w pojedynku dla UFC.

    Cirkunov (13-2 MMA) wygrał wszystkie swoje cztery walki dla organizacji. Misha w ostatnim pojedynku poddał Nikitę Krylova. Warto dodać, iż dywizja półciężka jest jedną z najbardziej płytkich kategorii, w której UFC desperacko szuka nowych talentów.

    Przypominam ostatni news o usunięciu Cirkunova z rankingu UFC i stwierdzenia, że nikt nikogo nie zwolnił, a ludzie czytają tylko nagłówki… 🙂

    http://www.mmarocks.pl/misha-cirkunov/cirkunov-larkin-oraz-story-usunieci-rankingu-ufc

  24. Przypominam ostatni news o usunięciu Cirkunova z rankingu UFC i stwierdzenia, że nikt nikogo nie zwolnił, a ludzie czytają tylko nagłówki… 🙂

    http://www.mmarocks.pl/misha-cirkunov/cirkunov-larkin-oraz-story-usunieci-rankingu-ufc

    Ale ja nadal nie uważam, że go zwolnili. Gość nie chce podpisać z nimi umowy więc nie będzie dla nich dalej pracował, proste. To tak jakbym po okresie próbnym nie chciał podpisać nowej umowy na czas nieokreślony. Nie zwolnił mnie nikt, po prostu nie godzę się na dane warunki.

  25. I co to niby za plus, przez to,że zawodnicy będą walczyć dla różnych organizacji to nie będzie dochodziło do wielu ciekawych walk.

    Dokladnie ,bedzie tak jak w boksie 15 mistrzow swiata w jednej kategorii ,monopol UFC pod tym wzgledem jest bardzo dobry bo trzymajac prawie wszystkich topowych zawodnikow moga robic swietny matchmaking .

  26. Jeszcze dwa, trzy lata polityki wypuszczania zawodników typu Bader, Rory, Cirkunov i będzie taka sytuacja jak w boksie, kilku mistrzów w różnych federacjach, niewiadomo kto najlepszy. UFC stało się potęgą po zmonopolizowaniu rynku. Chyba, że Dana gra na spadek wartości i po jakimś czasie wróci Frank i Lorenzo, ale to raczej wątpliwa teoria. Kilka mocnych federacji to dobra sytuacja dla zawodników,ale nie dla kibiców.

  27. W UFC jest w tej chwili 539 zawodników. Powiedzmy kilkunastu, którzy naprawdę zarabiają dla organizacji i kilkudziesięciu, którzy są bardzo dobrze rozpoznawalni przez typowego fana zapełniającego UFC hale. Jest ze 100 zawodników, których kojarzą bardziej zaawansowani fani i na końcu jesteśmy my, hardkory, dla których grubo ponad połowa rosteru UFC jest znana. Cirkunov przed pokonaniem Krylova zajmował 13. pozycję. Obecnie podobne miejsca zajmują:

    11    Volkan Oezdemir

    12    Rogerio Nogueira

    13    Gian Villante

    14    Patrick Cummins

    15    Jan Blachowicz

    Po pokonaniu Krylova wskoczył na 8.

    7    Corey Anderson

    8    Nikita Krylov

    9    Ovince Saint Preux

    10    Ilir Latifi

    Ranking udowadnia nam jak beznadziejna jest półciężka i jak mało znaczy TOP 15 tej dywizji. Strata Cirkunova choć jest bardzo bolesna jeśli chodzi o półciężką, tak totalnie bez znaczenia jeśli chodzi o cały obraz. Na dodatek Miesha jest Łotyszem, gościem jeszcze anonimowym w UFC, który wygrał z jakimś tam Danielem Jollym, Alexem Nicholsonem, Ionem Cutelabą czy kolejnym zawodnikiem z dzikiego i dalekiego wschodu Nikitą Krylovem i to wszystko. Po czterech zwycięstwach z nikim szczególnym on już chce renegocjować kontrakt na jakieś duże sumy. Facet z obcobrzmiącym nazwiskiem, z kraju do którego UFC nie wejdzie w najbliższych latach (W Kanadzie też raczej nie jest popularny) i który nie dołożył jeszcze centa do organizacji. Wiadomo, że jakby wygrywał i piął w górę to zaczęłaby się promocja i byłby naturalnym kandydatem do tytułu. Może przykułby swoją osobą typowych 'zapełniaczy' hal. Ale w trakcie tych ostrych negocjacji – o których rozwodzą się branżowe media – był po prostu gościem ze wschodu, który idąc nową modą w organizacji uznał, że skoro wygrywa to z miejsca mu się należy lepszy kontrakt – bo przecież UFC nie pozwoli sobie na stratę takiego zawodnika jak on, w beznadziejnej dywizji.

    UFC mając do czynienia z falą tego typu incydentów, woli wypuścić kilku dobrze znanych zawodników i kilku tych nieznanych, ale perspektywicznych, by dać jasny sygnał, że nie będą ulegać naciskom. Zarabiasz tyle, ile wynegocjujesz, a lepsze zarobki szły będą wraz wygranymi walkami i szumem jakie te zwycięstwa będą robić u fanów – czyli ilu twoje nazwisko będzie z czasem znaczyć i ilu ludzi nim przyciągniesz. Cirkunov o tym zapomniał i tylko poziomem sportowym chciał zrobić argument negocjacyjny zapominając, że przecież stoczył dopiero cztery walki z no-name'mami i by rzucać się na Danę, potrzebuje jeszcze aspektu medialnego, przyciągającego, którego nie miał.

    W pełni rozumiem UFC i zrobiłbym tak samo jak Dana, czyli nie dawał astronomicznej podwyżki facetowi, który nie walczył jeszcze z czołówką, który nie ma nazwiska, który nie ma osobowości medialnej i który na razie tylko rokuje do walki o pas. A ruchem tym sprawiłbym, że inni by się zastanowili nad podobnymi twardymi warunkami w negocjacjach. Czasami wydaje mi się, że ci ludzie na własne życzenie sobie psują kariery. Miesha ma 29 lat. Pewnie z dwa lata się będzie teraz marnował w Bellatorach i innych organizacjach, zapewne wcale nie zarabiając więcej niż obecnie w UFC. Szczyt formy przeminie, a tak to mógłby sobie spokojnie po drabince wchodzić i o podwyżkę zaatakować tak gdy byłby w TOP3, a nie TOP 10.

  28. W UFC jest w tej chwili 539 zawodników. Powiedzmy kilkunastu, którzy naprawdę zarabiają dla organizacji i kilkudziesięciu, którzy są bardzo dobrze rozpoznawalni przez typowego fana zapełniającego UFC hale. Jest ze 100 zawodników, których kojarzą bardziej zaawansowani fani i na końcu jesteśmy my, hardkory, dla których grubo ponad połowa rosteru UFC jest znana. Cirkunov przed pokonaniem Krylova zajmował 13. pozycję. Obecnie podobne miejsca zajmują:

    11    Volkan Oezdemir

    12    Rogerio Nogueira

    13    Gian Villante

    14    Patrick Cummins

    15    Jan Blachowicz

    Po pokonaniu Krylova wskoczył na 8.

    7    Corey Anderson

    8    Nikita Krylov

    9    Ovince Saint Preux

    10    Ilir Latifi

    Ranking udowadnia nam jak beznadziejna jest półciężka i jak mało znaczy TOP 15 tej dywizji. Strata Cirkunova choć jest bardzo bolesna jeśli chodzi o półciężką, tak totalnie bez znaczenia jeśli chodzi o cały obraz. Na dodatek Miesha jest Łotyszem, gościem jeszcze anonimowym w UFC, który wygrał z jakimś tam Danielem Jollym, Alexem Nicholsonem, Ionem Cutelabą czy kolejnym zawodnikiem z dzikiego i dalekiego wschodu Nikitą Krylovem i to wszystko. Po czterech zwycięstwach z nikim szczególnym on już chce renegocjować kontrakt na jakieś duże sumy. Facet z obcobrzmiącym nazwiskiem, z kraju do którego UFC nie wejdzie w najbliższych latach (W Kanadzie też raczej nie jest popularny) i który nie dołożył jeszcze centa do organizacji. Wiadomo, że jakby wygrywał i piął w górę to zaczęłaby się promocja i byłby naturalnym kandydatem do tytułu. Może przykułby swoją osobą typowych 'zapełniaczy' hal. Ale w trakcie tych ostrych negocjacji – o których rozwodzą się branżowe media – był po prostu gościem ze wschodu, który idąc nową modą w organizacji uznał, że skoro wygrywa to z miejsca mu się należy lepszy kontrakt – bo przecież UFC nie pozwoli sobie na stratę takiego zawodnika jak on, w beznadziejnej dywizji.

    UFC mając do czynienia z falą tego typu incydentów, woli wypuścić kilku dobrze znanych zawodników i kilku tych nieznanych, ale perspektywicznych, by dać jasny sygnał, że nie będą ulegać naciskom. Zarabiasz tyle, ile wynegocjujesz, a lepsze zarobki szły będą wraz wygranymi walkami i szumem jakie te zwycięstwa będą robić u fanów – czyli ilu twoje nazwisko będzie z czasem znaczyć i ilu ludzi nim przyciągniesz. Cirkunov o tym zapomniał i tylko poziomem sportowym chciał zrobić argument negocjacyjny zapominając, że przecież stoczył dopiero cztery walki z no-name'mami i by rzucać się na Danę, potrzebuje jeszcze aspektu medialnego, przyciągającego, którego nie miał.

    W pełni rozumiem UFC i zrobiłbym tak samo jak Dana, czyli nie dawał astronomicznej podwyżki facetowi, który nie walczył jeszcze z czołówką, który nie ma nazwiska, który nie ma osobowości medialnej i który na razie tylko rokuje do walki o pas. A ruchem tym sprawiłbym, że inni by się zastanowili nad podobnymi twardymi warunkami w negocjacjach. Czasami wydaje mi się, że ci ludzie na własne życzenie sobie psują kariery. Miesha ma 29 lat. Pewnie z dwa lata się będzie teraz marnował w Bellatorach i innych organizacjach, zapewne wcale nie zarabiając więcej niż obecnie w UFC. Szczyt formy przeminie, a tak to mógłby sobie spokojnie po drabince wchodzić i o podwyżkę zaatakować tak gdy byłby w TOP3, a nie TOP 10.

    Zgadzam sie kurwa ze wszystkim i na koniec bym tylko dopisal ze to wina Conora…:cool:

  29. Zgadzam sie kurwa ze wszystkim i na koniec bym tylko dopisal ze to wina Conora…:cool:

    Tak mi się skojarzyło :crazy:

    SPOILER

  30. W UFC jest w tej chwili 539 zawodników. Powiedzmy kilkunastu, którzy naprawdę zarabiają dla organizacji i kilkudziesięciu, którzy są bardzo dobrze rozpoznawalni przez typowego fana zapełniającego UFC hale. Jest ze 100 zawodników, których kojarzą bardziej zaawansowani fani i na końcu jesteśmy my, hardkory, dla których grubo ponad połowa rosteru UFC jest znana. Cirkunov przed pokonaniem Krylova zajmował 13. pozycję. Obecnie podobne miejsca zajmują:

    11    Volkan Oezdemir

    12    Rogerio Nogueira

    13    Gian Villante

    14    Patrick Cummins

    15    Jan Blachowicz

    Po pokonaniu Krylova wskoczył na 8.

    7    Corey Anderson

    8    Nikita Krylov

    9    Ovince Saint Preux

    10    Ilir Latifi

    Ranking udowadnia nam jak beznadziejna jest półciężka i jak mało znaczy TOP 15 tej dywizji. Strata Cirkunova choć jest bardzo bolesna jeśli chodzi o półciężką, tak totalnie bez znaczenia jeśli chodzi o cały obraz. Na dodatek Miesha jest Łotyszem, gościem jeszcze anonimowym w UFC, który wygrał z jakimś tam Danielem Jollym, Alexem Nicholsonem, Ionem Cutelabą czy kolejnym zawodnikiem z dzikiego i dalekiego wschodu Nikitą Krylovem i to wszystko. Po czterech zwycięstwach z nikim szczególnym on już chce renegocjować kontrakt na jakieś duże sumy. Facet z obcobrzmiącym nazwiskiem, z kraju do którego UFC nie wejdzie w najbliższych latach (W Kanadzie też raczej nie jest popularny) i który nie dołożył jeszcze centa do organizacji. Wiadomo, że jakby wygrywał i piął w górę to zaczęłaby się promocja i byłby naturalnym kandydatem do tytułu. Może przykułby swoją osobą typowych 'zapełniaczy' hal. Ale w trakcie tych ostrych negocjacji – o których rozwodzą się branżowe media – był po prostu gościem ze wschodu, który idąc nową modą w organizacji uznał, że skoro wygrywa to z miejsca mu się należy lepszy kontrakt – bo przecież UFC nie pozwoli sobie na stratę takiego zawodnika jak on, w beznadziejnej dywizji.

    UFC mając do czynienia z falą tego typu incydentów, woli wypuścić kilku dobrze znanych zawodników i kilku tych nieznanych, ale perspektywicznych, by dać jasny sygnał, że nie będą ulegać naciskom. Zarabiasz tyle, ile wynegocjujesz, a lepsze zarobki szły będą wraz wygranymi walkami i szumem jakie te zwycięstwa będą robić u fanów – czyli ilu twoje nazwisko będzie z czasem znaczyć i ilu ludzi nim przyciągniesz. Cirkunov o tym zapomniał i tylko poziomem sportowym chciał zrobić argument negocjacyjny zapominając, że przecież stoczył dopiero cztery walki z no-name'mami i by rzucać się na Danę, potrzebuje jeszcze aspektu medialnego, przyciągającego, którego nie miał.

    W pełni rozumiem UFC i zrobiłbym tak samo jak Dana, czyli nie dawał astronomicznej podwyżki facetowi, który nie walczył jeszcze z czołówką, który nie ma nazwiska, który nie ma osobowości medialnej i który na razie tylko rokuje do walki o pas. A ruchem tym sprawiłbym, że inni by się zastanowili nad podobnymi twardymi warunkami w negocjacjach. Czasami wydaje mi się, że ci ludzie na własne życzenie sobie psują kariery. Miesha ma 29 lat. Pewnie z dwa lata się będzie teraz marnował w Bellatorach i innych organizacjach, zapewne wcale nie zarabiając więcej niż obecnie w UFC. Szczyt formy przeminie, a tak to mógłby sobie spokojnie po drabince wchodzić i o podwyżkę zaatakować tak gdy byłby w TOP3, a nie TOP 10.

    539? To z 200 co najmniej jest do zwolnienia, bo śmierdzi stęchlizną.

  31. W UFC jest w tej chwili 539 zawodników. Powiedzmy kilkunastu, którzy naprawdę zarabiają dla organizacji i kilkudziesięciu, którzy są bardzo dobrze rozpoznawalni przez typowego fana zapełniającego UFC hale. Jest ze 100 zawodników, których kojarzą bardziej zaawansowani fani i na końcu jesteśmy my, hardkory, dla których grubo ponad połowa rosteru UFC jest znana. Cirkunov przed pokonaniem Krylova zajmował 13. pozycję. Obecnie podobne miejsca zajmują:

    11    Volkan Oezdemir

    12    Rogerio Nogueira

    13    Gian Villante

    14    Patrick Cummins

    15    Jan Blachowicz

    Po pokonaniu Krylova wskoczył na 8.

    7    Corey Anderson

    8    Nikita Krylov

    9    Ovince Saint Preux

    10    Ilir Latifi

    Ranking udowadnia nam jak beznadziejna jest półciężka i jak mało znaczy TOP 15 tej dywizji. Strata Cirkunova choć jest bardzo bolesna jeśli chodzi o półciężką, tak totalnie bez znaczenia jeśli chodzi o cały obraz. Na dodatek Miesha jest Łotyszem, gościem jeszcze anonimowym w UFC, który wygrał z jakimś tam Danielem Jollym, Alexem Nicholsonem, Ionem Cutelabą czy kolejnym zawodnikiem z dzikiego i dalekiego wschodu Nikitą Krylovem i to wszystko. Po czterech zwycięstwach z nikim szczególnym on już chce renegocjować kontrakt na jakieś duże sumy. Facet z obcobrzmiącym nazwiskiem, z kraju do którego UFC nie wejdzie w najbliższych latach (W Kanadzie też raczej nie jest popularny) i który nie dołożył jeszcze centa do organizacji. Wiadomo, że jakby wygrywał i piął w górę to zaczęłaby się promocja i byłby naturalnym kandydatem do tytułu. Może przykułby swoją osobą typowych 'zapełniaczy' hal. Ale w trakcie tych ostrych negocjacji – o których rozwodzą się branżowe media – był po prostu gościem ze wschodu, który idąc nową modą w organizacji uznał, że skoro wygrywa to z miejsca mu się należy lepszy kontrakt – bo przecież UFC nie pozwoli sobie na stratę takiego zawodnika jak on, w beznadziejnej dywizji.

    UFC mając do czynienia z falą tego typu incydentów, woli wypuścić kilku dobrze znanych zawodników i kilku tych nieznanych, ale perspektywicznych, by dać jasny sygnał, że nie będą ulegać naciskom. Zarabiasz tyle, ile wynegocjujesz, a lepsze zarobki szły będą wraz wygranymi walkami i szumem jakie te zwycięstwa będą robić u fanów – czyli ilu twoje nazwisko będzie z czasem znaczyć i ilu ludzi nim przyciągniesz. Cirkunov o tym zapomniał i tylko poziomem sportowym chciał zrobić argument negocjacyjny zapominając, że przecież stoczył dopiero cztery walki z no-name'mami i by rzucać się na Danę, potrzebuje jeszcze aspektu medialnego, przyciągającego, którego nie miał.

    W pełni rozumiem UFC i zrobiłbym tak samo jak Dana, czyli nie dawał astronomicznej podwyżki facetowi, który nie walczył jeszcze z czołówką, który nie ma nazwiska, który nie ma osobowości medialnej i który na razie tylko rokuje do walki o pas. A ruchem tym sprawiłbym, że inni by się zastanowili nad podobnymi twardymi warunkami w negocjacjach. Czasami wydaje mi się, że ci ludzie na własne życzenie sobie psują kariery. Miesha ma 29 lat. Pewnie z dwa lata się będzie teraz marnował w Bellatorach i innych organizacjach, zapewne wcale nie zarabiając więcej niż obecnie w UFC. Szczyt formy przeminie, a tak to mógłby sobie spokojnie po drabince wchodzić i o podwyżkę zaatakować tak gdy byłby w TOP3, a nie TOP 10.

    Wystarczyło dać mu podwyżkę i walkę z Rumblem w kolejnym pojedynku…

  32. Wystarczyło dać mu podwyżkę i walkę z Rumblem w kolejnym pojedynku…

    Przegrałby z Rumblem i zostałbyś z zawodnikiem po porażce z podwyżką. Nie jest to biznesowe podejście. Po wygranej z Rumblem podwyżka, nie przed.

  33. Przegrałby z Rumblem i zostałbyś z zawodnikiem po porażce z podwyżką. Nie jest to biznesowe podejście. Po wygranej z Rumblem podwyżka, nie przed.

    Wtedy można byłoby go zwolnić…:bayan::beer: