Przedstawiamy fragment wywiadu dziennikarza weszlo.com Huberta Kęski z Michałem Materlą dotyczący szczegółów pobytu w areszcie byłego mistrza wagi średniej KSW.

Próbowano wymusić na tobie wyjaśnienia? Niekoniecznie paralizatorem, ale np. agresją słowną?

Wydaje mi się, że cała ta sytuacja, że zostałem zamknięty na oddziale dla niebezpiecznych, dużo tutaj mówi. Chcieli mnie złamać psychicznie. Mało tego. Nie tylko mnie tam zamknęli,  ale i próbowali rozsiewać plotki, że sobie nie radze i zostałem świadkiem.

Czyli, że poszedłeś na współpracę?

Tak. To oczywiście była kolejna wielka intryga policji.

Chodziło o to, żeby zdyskredytować cię w oczach osadzonych?

Tak było na początku. Farsa.

A w oczach sądu?

Też.

W jaki sposób?

Kiedy zbliżał się okres trzech miesięcy i kolejna rozprawa odnośnie przedłużenia sankcji, jeden ze skruszonych przestępców zeznał, że mu groziłem.

Jak?

Że mu nie daruję.

Co to za skruszony przestępca?

To człowiek, który siedzi za podwójny gwałt ze szczególnym okrucieństwem i mówi wszystko, zawsze, jak jakaś sprawa utyka w martwym punkcie. Taki rezerwowy świadek poznańskiej policji, angażowany po to, żeby przedstawić opinii publicznej bądź sądowi daną sytuację tak, jak chce tego prokuratura. Nagle się znajduje i wszystko wie. Tam było m.in. przy sprawie Ewy Tylman. To on zeznał, że Adam Z. zwierzył mu się w sieczkarni, że faktycznie zabił dziewczynę. Okazało się to oczywiście absolutną nieprawdą, bo nawet nie było takiej sytuacji, żeby oni razem obok siebie siedzieli.

Mówisz o tym ze złością.

Bo denerwuje mnie, że u nas ludzie, którzy za wszelką cenę chcą się wybielić uważani są za wyrocznie. A wystarczy spojrzeć na historię. Ile razy okazywało się, że albo się mylili, albo pomawiali innych z zemsty.

Zeznania tego konkretnego koronnego bardzo ci zaszkodziły?

Nie można było z tego postawić zarzutów, ale w oczach sądu wyglądało to nieciekawie. I to mimo to, że mój adwokat od razu wystosował pismo do zakładu karnego z pytaniem, czy był jakiś incydent. Oczywiście nie było, nie mieliśmy nawet możliwości spotkania. Gdziekolwiek, w jakikolwiek sposób. Z tego względu, że ma status świadka koronnego, po więzieniu porusza się w obecności czterech wyspecjalizowanych strażników, tak zwanych gisów. To taka antyterrorystyczna jednostka wewnętrzna. Wszystkie korytarze, cały oddział jest zamykany, kiedy ktoś taki idzie. No ale papier wszystko przyjmie.

Przytoczę ci słowa innego koronnego, znacznie bardziej znanego. „Masa” oskarża: – «Dziobak» z tymi sportowcami w Szczecinie, Michałem M., i jeszcze tym małym – nie pamiętam jak się nazywa – jakiś taki śmierdziel, że jak bym się przewrócił, to bym go połamał. Generalnie MMA. No to oni z nimi latali. Starzy pruszkowscy sukcesywnie podporządkowywali sobie Polskę

Kolejny absurd, po prostu kłamstwo. W ogóle nie mam do czynienia z takimi osobami w żaden sposób. To informacja, którą „Masa” uzyskał chyba z komentarzy z internetu.

Cały wywiad z Michałem Materlą znajdziecie pod tym linkiem.

1 KOMENTARZ

  1. Najciekawsze w pełnej wersji wywiadu jest to, że Materla powiedział, iż swoją pierwszą i jak na razie jedyną książkę w życiu przeczytał właśnie teraz w areszcie. W sumie ma szybkie tempo, bo dopiero co przeczytał pierwszą, a już zamierza napisać swoją — o treningu przy użyciu własnego ciała ;-)To wszystko jest o tyle interesujące, że Materla wypowiada się całkiem składnie i z różnych zawodników akurat jego nie podejrzewałem o to, że nic w życiu nie przeczytał 🙂

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.