(Fot. One FC – Facebook)

Relacja i wyniki po przejściu.

Należy przyznać, że trzecia gala organizowana przez singapurską federację One FC wypadła znakomicie. Zawsze pozostaje pewien niedosyt, tradycyjnie można byłoby się przyczepić do paru kwestii sędziowskich czy na przykład zupełnie niespodziewanego zakończenia rywalizacji w walce Manhoef – Nakanishi, bo na sto procent wielu kibiców czekało z niecierpliwością na występ Holendra. Jednakże same pojedynki w Singapur Indoor Stadium naprawdę trzymały poziom sportowy, a realizacja na podobieństwo UFC i ogólnodostępność doskonałego przekazu video z tego wydarzenia mogła bardzo ucieszyć każdego fana mieszanych sztuk walki, który przeszło trzy i pół godziny z dzisiejszego popołudnia spędził oglądając emocjonujące walki. Nie brakowało poddań i jednocześnie miłych dla oka akcji stójkowych.

W walce wieczoru faworyzowany przekrojowy Felipe Enomoto (MMA 6-4) nie sprostał  Brazylijczykowi Zorobabelowi Moreirze (MMA 6-1). Na przestrzeni dwóch rund Zorro znalazł sposób w postaci niskich i frontalnych kopnięć na wypunktowanie Szwajcara z japońsko-peruwiańskimi korzeniami. W trzeciej odsłonie reprezentant Evolve Gym pokazał wyśmienite BJJ. Najpierw umiejętnie podciął rywala, a potem bardzo płynnie przeszedł z bocznej do sekundowego dosiadu. Zawodnik z Zurychu oddał plecy, ale Brazylijczyk nie bawił się w przysłowiowy armwrestling i fantastycznie przekulał się do dźwigni prostej na staw łokciowy.

W kategorii piórkowej pewniak bukmacherów Japończyk Tatsuya Kawajiri (MMA 31-7-2, #6 w Rankingu MMA) w półtorej minuty nie pozostawił złudzeń mistrzowi organizacji King Of The Cage – solidnemu Donaldowi Sanchezowi (MMA 25-13). Zawodnik z Baraki rozpoczął obaleniem, a w parterze z łatwością zawiązał trójkąt nogami. We wcześniejszej konfrontacji w kategorii lekkiej spotkało się dwóch Filipińczyków – dysponujący mocnym uderzeniem Ole Laursen (MMA 6-3) i efektownie walczący u góry Eduard Folayang (MMA 11-2). Obaj pokazali wielkie serce, natomiast to sędziowie dali większe pole do popisu, zupełnie wypaczając końcowy rezultat. To Folayang był aktywniejszy i nieznacznie wygrywał na punkty. Końcowa niejednogłośna decyzja ku Laursenowi zaskoczyła wszystkich łącznie z publicznością, która zdaje się oglądała inną walkę.

W limicie półśrednim Brazylijczyk Fabricio Monteiro (MMA 18-9) zasłużenie wypunktował na pełnym dystansie czasowym japońskiego judokę Yuya Shirai’a (MMA 22-11-1). Tokijczyk wygrywał po pierwszej rundzie, ale potem coś się wypaliło i to reprezentant Gracie Fusion nabijał kolejne oczka. Zupełnie zawiodła rozgrywana w catchweight’cie do 88 kg walka między holenderskim kickbokserem Melvinem Manhoefem (MMA 24-9-1) a japońskim sambistą Yoshiyukim Nakanishim (MMA 11-2). Popularny No Mercy głęboko rozciął piszczel i mimo szczerych chęci zawodnika Mike’s Gym do kontynuowania pojedynku sędzia Yuji Shimada po konsultacji z lekarzem zadecydował o przerwaniu i potraktowaniu walki jako nieodbytej. W wadze lekkiej pochodzący z Hong Kongu Eddie Ng (MMA 5-1) błyskawicznie zdemolował Malezyjczyka Jian Kai Chee (MMA 3-4). The Magician naruszył rywala prawym sierpowym i kolanami w klinczu, a potem z dosiadu zasypał gradem uderzeń. Swoją firmową techniką kolejny sukces przypieczętował koguci Masakazu Imanari (MMA 25-10-2), który odwrotną skrętówką odklepał niepokonanego do tej pory Filipińczyka Kevin Belingon (MMA 9-1). Japończyk zaliczył co prawda niefortunny upadek przy próbie obrotowego wysokiego kopnięcia, ale szybko poszedł po nogę, co w jego wykonaniu musiało skończyć się w sposób oczywisty. W jedynej na gali walce kobiet niesiona dopingiem swoich rodaków Nicole Chua (MMA 1-0) założyła mata leao Hindusce – Jeet Toshi (MMA 1-1), inny miejscowy – Quek Kim Hock (MMA 1-0) po wyrównanej rywalizacji tą samą techniką poddał Amerykanina Majee Overalla (MMA 1-1). Kolejne, już trzecie na tej imprezie duszenie zza pleców należy przypisać Chińczykowi Jiangowi Long Yunowi (MMA 4-1-1), który pod koniec pierwszej rundy skończył Taja Yodsanana Sityodtonga (MMA 1-1).

W pojedynku otwierającym event w Singapurze dobrze znany polskiej publiczności Holender  – Danny Van Bergen (MMA 11-10-3) szybciutko poradził sobie z Amerykaninem Richim Whitsonem (MMA 11-3). Solidny europejski lekki z Mike’s Gym nie zdołał obronić się przed obaleniem reprezentanta Team Quest, zaś Kalifornijczyk jak dziecko wpakował się w balachę.

Walka wieczoru:

155 lbs.: Zorobabel Moreira pok. Felipe Enomoto przez poddanie (balacha), 1:04, runda 3.

Pozostałe:

145 lbs.: Tatsuya Kawajiri pok. Donalda Sancheza przez poddanie (duszenie trójkątne nogami), 3:27, runda 1.
155 lbs.: Ole Laursen pok. Eduarda Folayanga przez niejednogłośną decyzję, 5:00, runda 3.
170 lbs.: Fabricio Monteiro pok. Yuya Shirai’a przez jednogłośną decyzję, 5:00, runda 3.
195 lbs.: Melvin Manhoef vs. Yoshiyuki Nakanishi – no contest (kontuzja – rozcięcie na piszczelu Manhoefa), runda 1.
155 lbs.: Eddie Ng pok. Jian Kai Chee przez TKO (uderzenie z dosiadu), 0:43, runda 1.
135 lbs.: Masakazu Imanari pok. Kevina Belingona poddanie (odwrotna skrętówka), 1:18, runda 1.
095 lbs.: Nicole Chua pok. Jeet Toshi przez poddanie (duszenie zza pleców), 2:07, runda 1.
155 lbs.: Quek Kim Hock pok. Majora Overalla przez poddanie (duszenie zza pleców), 3:18, runda 2.
135 lbs.: Jiang Long Yun pok. Yodsanana Sityodtonga przez poddanie (duszenie zza pleców), 4:28, runda 1.
155 lbs.: Danny Van Bergen pok. Richie Whitsona przez poddanie (balacha), 1:19, runda 1.

"Miłośnik" MMA. W roli publikującego na Rocksach od 2010 roku. Ogólnie rzecz ujmując Mieszane Sztuki Walki z regionu postsowieckiego. Tłumaczenia cyrylicy, kontrola dostaw gazu do Polski oraz pędzenie 90-cio procentowego bimbru. Na co dzień ponadnormatywny kołchoźnik, amator wódki, pierogów (niekoniecznie ruskich), kartofli, zsiadłego mleka i oddany fan Vyacheslava Datsika.