Melvin2

(Fot. Dave Mandel/Sherdog.com)

Melvin Guillard (MMA 32 – 13 – 2 – 2) po rozstaniu się z Ultimate Fighting Championship kontynuuje swoją karierę walcząc w World Series of Fighting. W lipcu zaliczył udany debiut nokautując Gesiasa Cavalcante (MMA 18 – 8 – 1 – 2).Na odbywającej się 15 listopada gali WSOF 15 zawalczy w drugiej walce wieczoru, a jego przeciwnikiem będzie niepokonany mistrz wagi lekkiej, Justin Gaethje (MMA 12 – 0).

W wywiadzie udzielonym portalowi MMAmania.com Melvin zdawkowo wypowiedział się o jego kolejnym przeciwniku:

Gaethjemu daleko do mnie. Jestem pierwszoligowym zawodnikiem walczącym w drugiej lidze.

Pozostała część wywiadu była poświęcona spadkowi statusu zawodnika UFC:

Uważam siebie za zawodnika wielopłaszczyznowego i obecnie wielu mi podobnych walczy dla UFC, ale nie brak tam również średniaków. W 2005 roku dostanie się do UFC było czymś bardzo trudnym. Nawet udział w programie The Ultimate Fighter tego nie ułatwiał. Z szesnastki zawodników, w której się znajdowałem, mało kto otrzymał późniejszą szansę sprawdzenia się w UFC. Teraz wygląda to tak, jakby przyjmowali wszystkich jak leci. Każdy może otrzymać swoją szansę na zostanie zawodnikiem UFC. Ja chciałem nim zostać już w wieku trzynastu lat i wtedy ci zawodnicy uchodzili za wyjątkowych. Odnosiło się wrażenie, że tylko ci prezentujący wystarczająco wysoki poziom mogą walczyć w UFC. Teraz jest zupełnie inaczej.

Jako przykład, Guillard podał sytuacje kolegów z Amercian Top Team, którzy jego zdaniem zbyt wcześnie debiutują w największej organizacji MMA na świecie:

Za każdym razem gdy spojrzysz na kartę walk gali UFC widzisz w niej kolejnych debiutantów. Trenuję w American Top Team z kilkoma innymi zawodnikami i gdy pytam się ich kiedy mają następną walkę, to odpowiadają, że będzie miała ona miejsce na najbliższej gali UFC. Niektórych znam lepiej, innych gorzej, ale zdecydowana większość fanów usłyszy o nich po raz pierwszy przy okazji debiutu w UFC. To dość dziwna sytuacja.

Kiedyś zawodnicy mieli świadomość bycia częścią czegoś wyjątkowego. Miałem podobnie, gdyż należałem do grupy, do której nie każdy mógł przystąpić. Gdybym postanowił zostać zawodnikiem footballu amerykańskiego, to nie zostałbym od razu zwerbowany do drużyn kalibru Miami Dolphins, czy New Orleans Saints. Taki przebieg zdarzeń byłby niemożliwy. Jako zawodnik MMA uważam, że UFC zbyt pochopnie umożliwia zadebiutowanie w oktagonie.

W jego ocenie taka polityka wiodącej organizacji odbija się negatywnie na całej scenie mieszanych sztuk walk:

Uważam, że zbyt często dochodzi do tego typu sytuacji, co szkodzi samemu MMA. Wielu zawodników otrzymuje swoją szansę, przegrywa i wszelki słuch o nich ginie. Szczerze, to w ogóle nie powinni jej otrzymywać. Moim zdaniem zawodnik debiutujący w UFC w swej pierwszej walce powinien zmierzyć się z kimś posiadającym kilkuletni staż w organizacji. Dana zadał kiedyś słynne już pytanie – Czy chcesz być zawodnikiem UFC? Wszyscy, którzy odpowiedzieliby twierdząco powinni być gotowi na walkę z możliwie najlepszymi przeciwnikami.

Czy podzielacie zdanie Melvina, że bycie zawodnikiem UFC nie jest już tak prestiżowe jak kiedyś?

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.