Matt Hughes niesamowicie szybko wraca do siebie po ostatnim wypadku. Przypomnijmy, 16 czerwca Hughes jadąc swoją ciężarówką wjechał na tory, wprost pod nadjeżdżający pociąg, który uderzył w auto od strony pasażera. Amerykanin przez wiele dni leżał w śpiączce. Dzisiaj możemy zobaczyć jak Hughes kula się na macie ze swoim przyjacielem, Tonym Zucca.

17 KOMENTARZE

  1. Po śpiączce, cięzkim wypadku i juz na macie? :frankapprove::razz:enn:

    Widać, że jednak mocno go wypadek styrał:

    a Ty tylko jęczysz. Morzna?. Morzna.

  2. Po śpiączce, cięzkim wypadku i juz na macie? :frankapprove::razz:enn:

    Widać, że jednak mocno go wypadek styrał:

    Dziwne by było jakby taki wypadek go nie styrał. Piszesz to co jest oczywiste i wszyscy wiedzą.

    Ps. Matt Ty to kozak jesteś!

  3. o czym Ty? co ma piernik do wiatraka? :travolta:

    Chodzi mi o to, że gość miał ciężki wypadek, był w prawdziwej śpiączce i wrócił do treningów, a ludzie myślą, że mają większe problemy, tak naprawdę są leniwi, boją się zmienić swoje życie na lepsze, tkwią latami w toksycznych związkach z przyzwyczajenia z klapkami na oczach, można wymieniać w nieskończoność. Dlatego podziwiam gościa, oby tylko zdrowie mu dopisywało.

  4. Piszesz to co jest oczywiste i wszyscy wiedzą.

    Wiedzą , ale nie wszyscy widzą.

    E. Szacuneczek dla gościa, że nie poddaje się chce wracać do zdrowia. Bo w moim przypadku, to wygląda niestety tak:

  5. Świetna wiadomość! Dobrze, że ma wsparcie w przyjaciołach, oby zdrowie mu wróciło i już go nie opuszczało.

  6. Matt to prawdziwa legenda, jego walka z Kaneharą bodajże albo Sakuraiem, była jedną z pierwszych walk mma jakie widziałem. Odpaliłem kanał extreme tv bodajże i tam leciały powtórki starych gal UFC, Strikeforce, Cage Rage itd. Pamiętam, że pomyślałem co to za koń tak łapie i rzuca jakimś biednym Azjatą, sprał go Hughes niemiłosiernie.

    Bardzo dobrze, że się z tego wykaraskał, szacun dla niego na zawsze!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.