(Photo by Suhaimi Abdullah/Getty Images)

Już 22 lipca nasz czołowy ciężki, Marcin Tybura, stanie do kolejnej walki w największej organizacji MMA na świecie. Na gali w Hamburgu spotka się ze Stefanem Struve’em, zawodnikiem z Holandii dysponującym niesamowitymi warunkami fizycznymi. Zarówno dla Polaka, jak i dla „Wieżowca” będzie to próba powrotu na zwycięską ścieżkę w UFC po dwóch porażkach z rzędu. Przygotowania do pojedynku już trwają, a w ostatnim magazynie Puncher Tybura zdradził wreszcie, z kim i gdzie zamierza przygotowywać się do występu w Niemczech.

Trenuję w klubie S4 w Warszawie, właściwie wróciłem po części do starego składu trenerskiego, za parter jest odpowiedzialny Kamil Umiński, za zapasy Dawid Pepłowski. Pracuję natomiast z nowym trenerem od stójki, którym jest Rafał Korczak oraz z nowym trenerem od przygotowania fizycznego – z Pawłem Ziemkiewiczem. W S4 mam też kilku młodych zawodników, z którymi sparuję, ale również mam dwie osoby wyższe ode mnie, wiadomo nie tak jak mój następny rywal, bo ciężko znaleźć takiego żeby miał 2.13, ale ci również pomagają mi w przygotowaniach.

Decyzja o pozostaniu w Polsce przed walką ze Struve’em była dla wielu fanów dość zaskakująca. Do ostatnich pojedynków Tybura przygotowywał się w Albuquerque, w klubie Jackson Wink MMA. W programie postanowił wyjaśnić, co skłoniło go do podjęcia decyzji o przygotowywaniu się w Warszawie do kolejnego pojedynku.

Ja od początku mojego wyjazdy do Stanów nie mówiłem, że tam jest lepiej, a u nas gorzej czy odwrotnie – mówiłem że jest inaczej. Tam jest inne podejście, ale myślę, że sporo z tych rzeczy można zrobić w Polsce, teraz tym bardziej pasuje mi zrobić te przygotowania tutaj, bo gala jest w Hamburgu, więc nie będę przylatywał z USA i się aklimatyzował w Hamburgu. Myślę że można dobrać sobie takich ludzi do współpracy, z którymi się dobrze czujesz i z którymi się rozwijasz. Wydaje mi się, że ja tak zrobiłem i czuje się naprawdę dobrze, czuje że przygotowania idą dobrze. Niedługo wchodzę już w taki pełen okres sparingowy, jest to końcówka przygotowań, chociaż zostało jeszcze sześć tygodni, ale ja się przygotowuję już od trzech miesięcy, więc widzę to światło w tunelu, że niedługo kończę.

W walce wieczoru gali w Hamburgu spotkają się ze sobą Volkan Oezdemir i Mauricio „Shogun” Rua. Walka Polaka będzie drugim najważniejszym starciem tego wydarzenia.

5 KOMENTARZE

  1. Jest inaczej. Na tyle inaczej że zawodnicy ze stanów są mistrzami a zawodnicy z Polski jak dotrą do top 5 to jest sukces

  2. Jest inaczej. Na tyle inaczej że zawodnicy ze stanów są mistrzami a zawodnicy z Polski jak dotrą do top 5 to jest sukces

    Smutne, ale prawdziwe. Wielu ludziom sie wydaje, ze jak pojada na oboz i obala jakiegos zapasnika kilka razy, to beda rozpierdalac kazdego. Albo ze treningi wygladaja podobnie. Ale tu chodzi o cos jeszcze. Ilosc sparingpartnerow jest nieporownywalna i z tym klocic sie nie mozna. Jednak najwazniejsza rzecz to nastawienie mentalne. Tam kazdy jest uczony, by zostac mistrzem, a u nas ocieranie sie o top i ladna porazka z kozakami ze swiatowej czolowki to juz wielki sukces i walka stulecia. I juz nawet nie chodzi tylko o MMA.

  3. Jednak najwazniejsza rzecz to nastawienie mentalne. Tam kazdy jest uczony, by zostac mistrzem, a u nas ocieranie sie o top i ladna porazka z kozakami ze swiatowej czolowki to juz wielki sukces i walka stulecia.

    To chyba nawet Tybur mówił, że nigdy nie myślał, iż zajdzie tak daleko. Za oceanem zaś każdy wierzy, że zostanie mistrzem.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.