Poniżej super ciekawy wywiad z najlepszym zawodnikiem występującym na polskich arenach Mamedem Khalidovem. Wywiad wrzucam dzięki uprzejmości Gazety Olsztyńskiej oraz w szczególności pana Jacka Niedźwieckiego który tak jak i my jest wielkim fanem MMA .

Jeśli chcecie wspomóc polskie MMA to pod artykułem podaje linka do oryginalnej wersji z portalu Gazety Olsztyńskiej gdzie proszę was o skomentowanie wywiadu. Chcecie pomóc w rozwoju tego sportu w Polsce to musicie wspierać ludzi pokroju pana Jacka który pisze prawdę o MMA a nie jak wielu polskich dziennikarzy którzy podchodzą do tematu z negatywnym nastawieniem i zależy im tylko na udowodnieniu na siłę jaki to „barbarzyński sport”. Wspierajcie Polskie MMA !!!!

Wywiad w środku. Enjoy !!!

Urodził się w Czeczenii, od 10 lat mieszka w Olsztynie i walczy w polskich barwach. Mamed Khalidov jest międzynarodowym mistrzem Polski w mieszanych sztukach walki. Wygrał wszystkie 12 pojedynków w kraju.

W Czeczenii trwała zawierucha związana z zakończeniem pierwszej wojny rosyjsko-czeczeńskiej. Był 1997 rok. Młody Mamed Khalidov mieszkał z rodziną w Groznym, trenował karate i uczył się.
– Jednak wojna w Czeczeni spowodowała, że warunki kształcenia się były praktycznie żadne – wspomina Mamed. – Wszędzie dokoła były zgliszcza.
Pojawiła się propozycja wyjazdu do Polski na studia. Mamed razem z grupą 20 innych Czeczenów trafił do Wrocławia, do studium języka polskiego. Przez ponad pół roku poznawał podstawy niełatwej składni. Zdał egzamin ze znajomości języka. Trafił na Uniwersytet Warmińsko-Mazurski na kierunek zarządzanie i administracja.
– Jest mi tu dobrze, to moje miasto – tak o Olsztynie z perspektywy prawie 10-letniego pobytu mówi Mamed.

Bez jego talentu nic byśmy nie zrobili
Hala sportowa olsztyńskich Budowlanych przy ulicy Grunwaldzkiej. Trwa trening klubu MMA Olsztyn (z ang. mixed martial arts – mieszane sztuki walki). Na miękkiej macie, która pokrywa całą powierzchnię podłogi niewielkiej sali, kilkunastu dobrze zbudowanych mężczyzn siłuje się w zapaśniczym uścisku. Mamed wcale nie jest największy na sali. Właściwie z daleka wygląda dość niepozornie w lekko rozdartej koszulce. Wyróżniają go charakterystyczne rysy twarzy. Gdy rozmawiamy w szatani, sprawia wrażenie nieco małomównego, ale sympatycznego. Spokojnie wsłuchuje się w to, co mówią inni. Jest bardzo skromny.
– To zasługa trenerów, którzy są przede wszystkim moimi przyjaciółmi – odpowiada, gdy pytamy go o niezwykle efektowny i skuteczny styl walki, jaki prezentuje w czasie walk na zawodowych galach. – Wkładają dużo pracy na treningach.
Po wejściu na ring Mamed zmienia się nie do poznania. Jest gibki i zwinny, porusza się miękko jak kot. Ma niesamowite wyczucie dystansu i walki. Fruwa w powietrzu zadając ciosy z półobrotu, których nie powstydziłyby się dobre filmy walki.
– U niego wszystko opiera się na dynamice i szybkości – uważa Paweł Derlacz, jeden z dwóch trenerów Mameda (odpowiada za przygotowanie Mameda do walki „w stójce”). – Mamed ma znakomitą motorykę i wielki talent. Możemy jedynie w trakcie treningów podpowiedzieć coś czy poprawić, ale bez jego talentu i ciężkiej pracy nic byśmy nie zrobili.

Przeciwnicy nie wiedzą,
czego się spodziewać
Mamed Khalidov nie znalazł jeszcze pogromcy w Polsce. Jest międzynarodowym mistrzem Polski w MMA. Wygrał wszystkie 12 walk w kraju. Większość bardzo efektownie. Pojedynek z Adamem Skupinem jeszcze się dobrze nie rozpoczął, gdy było już po wszystkim. Walka trwała niecałe 5 sekund (to najszybciej zakończona walka w Polsce). Skupin nie zdążył nawet podnieść rąk do gardy, gdy runął na matę po atomowym uderzeniu nogą Mameda.
– Po prostu nie spodziewał się kopnięcia, myślał, że Mamed zacznie od uderzeń pięściami – mówi Szymon Bońkowski, drugi z trenerów Mameda (odpowiada za walkę „w parterze”). – Nieprzewidywalność to wielka siła Mameda – dodaje Paweł Derlacz. – Przeciwnicy nie wiedzą, czego się spodziewać. Mamed ich zaskakuje. To jest piękne w tym sporcie.
Na ostatniej, majowej Konfrontacji Sztuk Walki w Warszawie (sromotną porażkę poniósł tutaj Przemek Saleta) Mamed stoczył ekstrapojedynek z Aleksandrem Stefanowicem z Serbii. To była efektowna walka, po której znokautowany Serb przez kilka minut nie mógł podnieść się z ringu. Szymon Bońkowski przekonuje jednak, że MMA wcale nie jest najbrutalniejszym ze sportów: – Taki stereotyp panuje głównie wśród osób, które się na tym nie znają – mówi Bońkowski. – Zgodzę się, że MMA jest jedną z najbardziej kontaktowych sztuk walki. Ale tutaj walki kończą się po jednym, dwóch uderzeniach, a nie tak jak w boksie – po setkach ciosów i związanych z tym niebezpiecznych mikrourazach.

Na razie jest milion rubli!
Sztuki walki interesowały Mameda od małego. W wieku dwunastu lat zaczął trenować karate w Groznym. Po przyjeździe do Olsztyna trenował zapasy, taekwondo, boks, aż wreszcie w 2003 roku trafił do klubu MMA Olsztyn. Początki były trudne. Znakomity bilans 12 wygranych walk psują nieco trzy porażki odniesione na Litwie.
– To były takie przetarcia – mówi Szymon Bońkowski. – Mamed po dwóch miesiącach treningów nie miał pojęcia o prowadzeniu walki w parterze. Druga porażka to nasz błąd, bo założyliśmy Mamedowi taktykę, żeby unikał parteru. A okazało się, że Mamedowi nie można zakładać taktyki. Spiął się przez to, myślał tylko jak uniknąć parteru i przegrał.
Gale zawodowe MMA rozwijają się w Polsce coraz prężniej. Nie mają jednak porównania do walk organizowanych przez amerykańską organizację UFC i japońską Pride. Najlepsi zawodnicy za oceanem mają kontrakty na poziomie miliona dolarów.
– U nas na razie jest milion rubli – śmieje się Mamed. – Marzę o tym, żeby się dostać do UFC i do Pride. O mistrzostwie świata na razie nie myślę. Zresztą w życiu tak jest, że każdy mistrz kiedyś przegra lub przegrał.

Na temat polityki nie chciałbym rozmawiać
Mamed w czasie walk reprezentuje Polskę. – Skoro nie ma Czeczenii jako państwa, chcę startować dla Polski – mówi Khalidov. – Myślę jednak cały czas o swoim kraju.
Gdy Mamed wchodzi na ring w głośnikach brzmi skoczna i wesoła piosenka Samhana Daldajeva „Kaukaz”.
– To wesoła piosenka o Kaukazie, o narodzie czeczeńskim, gdy ją słyszę, mam dobry humor – mówi Mamed.
Mamed nie chce zabierać swojej żony Polki na walki. Chce jej oszczędzić widoków i stresu, choć żona i tak ogląda walki w telewizji. Dobrze orientuje się, kto jest kim w tym sporcie. Poznali się w jednym z klubów na olsztyńskiej starówce.
– Poznaliśmy się przez przypadek – mówi Mamed. – Byłem z kolegą na bilardzie, a ona przyszła na bilard z koleżanką. Przypadliśmy sobie do gustu.
Mamed dwa razy w roku jeździ do swojej rodziny w Czeczenii – do dwóch sióstr i rodziców: – Tęsknię za nimi – przyznaje.
Z domu Khalidovów w Groznym został tylko pusty plac. Teraz mieszkają we wsi niedaleko gór.
– Jeżdżę tam na koniec świętego postu Ramadan i w wakacje – mówi Mamed. – Żona jeszcze nie była w Czeczenii. To zależy od niej, kiedy pojedzie.
Pytamy Mameda o to, czy interesuje się sytuacją polityczno-społeczną w Rosji i Czeczenii.
– Na temat polityki nie chciałbym rozmawiać – odpowiada krótko. – To trwa już tyle lat. Chciałbym, żeby Czeczenia była wolnym i suwerennym krajem, ale to na razie raczej nierealne. Rosja jest zbyt potężna!
Mamed trzyma się z grupą swoich 20 rodaków, którzy przyjechali pod koniec lat 90-tych na studia do Polski.
– Jest nas mało w Polsce, więc jesteśmy razem – mówi. – Odwiedzamy się, dzwonimy.
Olsztyn to dla Mameda rodzinne miasto. Czuje się tutaj dobrze. Czy ma jakieś ulubione miejsca w mieście?
– Wszędzie, gdzie nie pójdę, jest fajnie – odpowiada najlepszy polski zawodnik MMA.
Jacek Niedźwiecki/www.gazetaolsztynska.pl

Link to artykułu gdzie proszę was o komentarze.

Plus fajny HL Mameda

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=vfgJcxPpf9o&mode=related&search=]