Zmiana polityki UFC – czy freeganie z KSW zjedzą wreszcie świeży posiłek?

37

Time Square

Zapewne każdy fan mieszanych sztuk walki wie, że największa organizacja MMA świata kilkanaście tygodni temu została sprzedana. Nowym właścicielem został amerykański koncern WME-IMG (William Morris Endeavor Entertainment), który za Ultimate Fighting Championship zapłacił cztery miliardy dolarów. Była to rekordowa transakcja w historii sportu, a zatem sprzedaż odbiła się szerokim echem nie tylko wśród mediów branżowych. Pomimo tego, trudno było spekulować, czy za zmianą właściciela pójdą też zmiany w sposobie zarządzania. Około dwóch miesięcy trwać miał bowiem proces przenoszenia praw własnościowych z firmy Zuffa – której udziałowcami byli bracia Fertitta, Dana White oraz szejk Tahnoon – tyleż samo czasu na stanowisku dyrektora generalnego miał pozostać Lorenzo Fertitta. Ów proces został już jednak zakończony, Fertittę zastąpił Ari Emanuel (CEO WME)… i chyba możemy w końcu odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie – odpowiedzieć twierdząco: tak, zmiana właściciela wpłynie na sposób prowadzenia działalności.

Nie jest to specjalnie zaskakujące, bo korporacje inwestując w jakąś markę chcą uczynić ją jeszcze bardziej zyskowną, a to można osiągnąć rzecz jasna poprzez wprowadzanie (mniejszych bądź większych) zmian. W zasadzie powyższe zapytanie powinno więc brzmieć: jak wielkie perturbacje przyniesie sprzedaż UFC? – lecz mniejsza o semantykę. Pozostawienie Dany White’a na stanowisku prezydenta mogło sugerować i sugerowało utrzymanie dotychczasowego kursu, który ewentualnie byłby korygowany w niektórych kwestiach. Na to samo wskazywała dalsza współpraca – a przynajmniej brak informacji przeciwnych – z kluczowymi pracownikami: matchmakerami Joe Silvą i Seanem Shelbym, czy z odpowiedzialnym za treść (a wcześniej za ekspansję międzynarodową) Marshallem Zelaznikiem. Jak miało się okazać, była to przysłowiowa cisza przed burzą.

Pod koniec sierpnia światło dzienne ujrzała informacja o tym, że zajmujący się układaniem pojedynków Joe Silva odchodzi z organizacji. Będącego od dwudziestu jeden lat (sic!) z UFC Silvę zastąpić miał Sean Shelby, wcześniej prowadzący żeńskie kategorie oraz lżejsze dywizje. Obowiązki Seana przejąć miał natomiast Mick Maynard, były prezydent Legacy FC. Kilkanaście dni po oficjalnej rezygnacji Silvy, rozstanie z UFC zapowiedział Dave Sholler – wieloletni wiceprezes do spraw public relations. Z marką pożegnał się także Giovanni Decker, wiceprezydent UFC w Brazylii. Wczoraj natomiast okazało się, że WME-IMG planuje przeprowadzić głębsze cięcia wśród struktur korporacji, w efekcie czego z pracą będzie musiało pożegnać się nawet piętnaście procent zatrudnionych, w tym osoby pełniące funkcje kierownicze z biur w USA, Kanadzie, w Ameryce Południowej czy Azji. Wśród osób, z którymi rozwiązano umowy są m.in. wspomniany wcześniej Zelaznik, Gary Cook, Jamie Pollack oraz Ken Berger, a to dopiero początek zwolnień, które ostatecznie objąć mają około sześćdziesięciu stanowisk. Na razie nie wiadomo, czy jest to faktyczna redukcja etatów, czy może część usuniętych pracowników zostanie zastąpiona nowymi twarzami. Nie wiadomo również, a raczej – nie ma potwierdzenia, czy WME-IMG zamierza przeprowadzić zwolnienia wśród zawodników.

Amerykańskie media donoszą bowiem, iż nowi włodarze planują ograniczyć ilość gal i skupić się na promocji wydarzeń na terenie USA. Jest to dość niespodziewany ruch, gdyż duża liczba organizowanych imprez (czterdzieści gal rocznie) wynikała z obowiązujących umów – ze stacjami telewizyjnymi i (możliwe że) ze sponsorami – a zatem wydawała się być ona kwestią trudną do zmiany. Być może nowym właścicielom udało się renegocjować kontrakty, bądź część z nich po prostu wygasła… a może ilość wydarzeń skompensują na ryku amerykańskim. Najnowsze przecieki mówią również o tym, iż Ari Emanuel zamierza skasować sztandarowy reality show świata MMA – The Ultimate Fighter. Ta decyzja akurat nie powinna nikogo dziwić, bo mimo iż TUF jest symbolem organizacji, to jednak sam format już dawno się wyczerpał. Nie jest to jednak sprawą zasadniczą. Zmniejszenie liczby “wyjazdowych” gal wydaje się być ruchem prawdopodobnym i jeśli do niego dojdzie, będzie on miał niebagatelny wpływ nie tylko na UFC oraz zatrudnianych przezeń fighterów, ale także na cały rynek mieszanych sztuk walki – w tym na rynek europejski.

Sytuacja nie napawa optymizmem i budzi uzasadnione obawy. Wszak wszyscy przyzwyczailiśmy się już do tego, że Ultimate Fighting Championship działa globalnie, a więc wycofanie się z lokalnych rynków musi być oznaką problemów – krokiem w tył. Skutkiem byłaby z pewnością redukcja bazy zawodników, co szczególnie dotknęło by sportowców spoza USA. Z drugiej strony, taki ruch mógłby okazać się korzystnym zarówno dla samej organizacji jak i dla promotorów działających lokalnie, więc może znane przysłowie (nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło) okaże się prawdą i w tym przypadku?

Jeśli rzeczywiście WME-IMG zdecyduje się zmniejszyć liczbę zagranicznych wydarzeń (w 2016 roku zaplanowano ich szesnaście – sześć w Europie, cztery w Ameryce Południowej, trzy w Kanadzie, dwie w Australii i jedno w Azji) oznaczać to będzie, że są one dla organizacji niewystarczająco zyskowne, aby marnować zasoby na ich utrzymywanie. Ich ograniczenie pozwoli zatem skupić się na bardziej rentownych elementach, co może ostatecznie okazać się korzystne – dla biznesu Emanuela, ale czy dla fanów również? Wydaje mi się, że tak. Odkąd organizacja gwałtownie zwiększyła ilość promowanych gal, poziom zawodników i kart walk zaczął gwałtownie spadać. Jeszcze pięć lat temu samo dostanie się do UFC (nie mówiąc o utrzymaniu się w organizacji przez dłuższy okres!) było wyczynem i świadczyło o klasie zawodnika. Dziś pod skrzydła Dany White’a może trafić w zasadzie każdy zawodnik z dobrym rekordem i w miarę obrotnym menadżerem. Federacja stała się więc swoistą noclegownią dla każdego, komu wydaje się, że jest fighterem światowej klasy – kilka walk i zmiana lokalu. Ma to oczywiście swoje plusy, lecz ma również minusy.

Dzięki takiej polityce największa organizacja świata otworzyła się na lokalnych sportowców, dzięki czemu dostali oni szansę sprawdzenia się w pierwszej lidze MMA, zyskali na popularności… i pewnie ich finanse również się poprawiły. Korzyść odniósł także miejscowy rynek, bo raz – trochę promocji spłynęło do klubów, dwa – pozwoliło to na nawiązanie kontaktów działaczy z organizatorem, a te częstokroć są rzeczą bezcenną. Złe strony owej polityki (prócz coraz bardziej rozwodnionego poziomu sportowego) odczuli głownie promotorzy, którym UFC zabierało i zabiera najbardziej perspektywicznych fighterów. Trudno o kreowanie własnych gwiazd w sytuacji, w której panuje powszechne przekonanie o tym, że wystarczy zrobić trzy- cztery dobre walki i “największa organizacja czeka”. Organizatorzy w takiej sytuacji mieli dwa wyjścia: albo zachęcać zawodników otwartymi kontraktami i liczyć, że jednak Joe Silva się po danego sportowca nie zgłosi (FEN), albo zabezpieczać się restrykcyjnymi umowami i jednocześnie godzić się na to, że wielu utalentowanych zawodników będzie omijać organizację mierząc w UFC (KSW).

Niezależnie od wybranej drogi, każde wydarzenie prócz miejscowych gwiazd potrzebuje dla godnych rywali dla tychże bohaterów. Częstokroć obrany model promocji sprawia, że dobrze, aby byli nimi fighterzy z zagranicy. Tu pojawiał się kolejny zgrzyt, bo przecież największa organizacja świata drenuje rozwinięte rynki w (miarę) równym stopniu, tak więc bardzo szybko zaczął pojawiać się problem z dostępnością wartościowych sportowców w ogóle. W efekcie lokalni organizatorzy wbrew swej woli stali się freeganami, którzy muszą żywić się po śmietnikach, zjadając to, co organizacja Dany White’a nadgryzła – a czasem nawet przeżuła i wypluła. Rzecz jasna wielokrotnie było to “jedzenie” nadal dobre, z aktualną datą ważności… prawie nietkniętym opakowaniem. Zdarzało się jednak, że kontraktowani weterani byli w zasadzie samym opakowaniem, ledwie resztką produktu, jaki można było dostać w amerykańskiej organizacji. Mam tu oczywiście na myśli głównie KSW, bo to organizacja Kawulskiego i Lewandowskie z racji swojej pozycji na rynku aspiruje do  miana konkurencji dla UFC. Po kolejnych zestawieniach widać wyraźnie, że coraz trudniej jest im pozyskać odpowiedniej klasy przeciwników dla mistrzów – Mańkowskiego, Gamrota, Chalidowa. Bardzo możliwe, że jeśli WME-IMG rzeczywiście ograniczy liczbę gal i aktywność na europejskim rynku, to sytuacja stopniowo zacznie się dla promotorów i zawodników poprawiać. Powinno to przynieść korzyść także fanom, bo nie ma nic bardziej przykrego niż obserwowanie, jak utalentowany sportowiec marnuje swój potencjał mierząc się ze średniej klasy rywalami. No ale czy tak będzie? Przekonamy się niebawem.

____________
Wszystkie walki karty głównej UFC, największej organizacji MMA na świecie – oglądaj na żywo tylko na antenie Extreme Sports Channel.
MMAStore-at-MMARocks_Akcesoria02

37 KOMENTARZE

  1. Dobrze się czytało :OK:

    Mam tu oczywiście na myśli głównie KSW, bo to organizacja Kawulskiego i Lewandowskie z racji swojej pozycji na rynku aspiruje do miana konkurencji dla UFC.

    Tutaj bym polemizował, bo ostatnie działania naszego duetu temu zaprzeczają. Dobrze im się wiedzie w Polsce, i jestem pewien, że nie mają zamiaru wystawiać nosa poza nasze granice (pomijając jednorazowy wyskok).

  2. Hmm, ciekawie przedstawione plusy i minusy. Niby ni odkrywczego ale zawsze dobrze jak redaktor to opisze.

    Wiemy, że na pewno zyskają lokalne federacje, znów bedzie można się częściej jarać Europejskimi organizacjami.

    Zyska UFC na prestiżu, tak jak to było dawniej. A więc wychodzi na to, że wszyscy na tym zyskają:

    1. Zawodnicy UFC bo ponowna elitarność oznacza większe zarobki. Nie będzie UFC musialo cześci wydawac na szrot.

    2. Europejskie federacje z racji braku konkurencyjności i z powodu większej puli dobrych zawodników do ustawiania.

    3. Fani UFC bo wrócą stare czasy gdy każda gala to było mega wydarzenie.

    4. Fani lokalnych organizacji bo chetniej wybiora sie na gale, gdy ich lokalne federacje zatrudnia lepsze nazwiska.

    Stracic możę chyba tylko UFC, jeżeli zyski okażą się mniejsze.

  3. No może się też okazać że w chwili osłabienia mniejsze organizacje wspólnymi siłami rozszarpia ufc…

  4. Ja tam jakoś wolę obejrzeć pojedynek klasy Aldo z Edgarem na ziemi amerykańskiej niż jakieś gówno w stylu Badurek, Sajewski czy innych zatrudnionych bo są z Polski, Niemiec czy Chorwacji. Niech gal będzie mniej ale chcę wiedzieć ze oglądam elitę a nie jakiś syryjskich uchodźców sprzedanych w pakiecie przez menago, który ma układy.

    Jedyny plus jaki był z tego, że brali kogo popadnie to sobie oblukałem jak na tle zawodowców wypadają balony z nabitymi rekordami.

    Rozumiem, ze niektórzy żałują że nie będzie gali w pierdziszewie z możliwoscią obejrzenia Polisz Pistoleta na telebimie ale mi to obojętne.

  5. No może się też okazać że w chwili osłabienia mniejsze organizacje wspólnymi siłami rozszarpia ufc…

    Bardziej prawdopodobne, że po odejsciu UFC z lokalnego rynku wyczują miecho i zaczną sie nawzajem ostrzej z konkurencja zwalczac, powstana inne nowe organizacje ktore uwierzą, żę teraz moga cos zdziałac( Dawid Patek, do dzieła! ) i rynek sie rozdrobni na tyle, ze nie bedzie stwarzał konkurencji ogólnej dla UFC(jak to  było w Anglii)

  6. Zdecydowanie jestem za pozbyciem się szrotu z UFC. Wolę jedną galę na 5 tygodni nabitą dobrymi zawodnikami od cotygodniowych gal z zawodnikami, którzy równie dobrze mogliby bić się na lokalnych galach w Europie i nie byliby tam wcale faworytami.

  7. dokładnie. Ja też bym sobie życzył żeby w europie zachodniej powstała mocna organizacja konkurująca z ACB o rynek środkowoeuropejski. Taka z fajnymi kolorowymi galami raz na miesiąc żeby naparzali się tam kolesie o klasie Warburtona, Walheada czy Mansoura a mistrzem jednej z wag był np jakiś zdolny Polak który nie chce się kisić w przedsiębiorstwie rozrywkowo-usługowym tylko chce walczyć często i na poziomie.

  8. Mnie tam te informacje zdecydowanie cieszą. Uważam że wszyscy na tym skorzystają. Mniej gal = mniej zawodników, ostrzejsza selekcja = wyższy poziom. Jako fan wolę raz, górą dwa na miesiąc oglądać solidna gale UFC niż cotygodniowe eventy z zawodnikami którzy się tam nie nadaja i służą jako zapchajdziury. Do tego organizacja finansowo zyska bo skupi sie na zyskownych rynkach i nazwiskach – to plus dla nich. Rynek europejski będzie zaś miał szansę się odblokować i może da to więcej możliwych zawodników na poziomie do zgarnięcia przez KSW czy choćby Cage Wariors. Rezygnacja z TUF? Już  dobre kilka sezonów temu to się powinno wydarzyć. Dla mnie same plusy.

    Uważam że przez ostatni czas organizacja została celowo napompowana po to, by w momencie sprzedaży móc powiedzieć potencjalnym nabywcom: Zobaczcie jacy jesteśmy wielcy! Deal z Reebokiem, gigantyczna ilość gal itd. To podnosiło wartość marki, mam wrażenie że trochę sztuczne..

    @Jakub Bijan Dzięki za ten tekst!

  9. Bardziej prawdopodobne, że po odejsciu UFC z lokalnego rynku wyczują miecho i zaczną sie nawzajem ostrzej z konkurencja zwalczac, powstana inne nowe organizacje ktore uwierzą, żę teraz moga cos zdziałac( Dawid Patek, do dzieła! ) i rynek sie rozdrobni na tyle, ze nie bedzie stwarzał konkurencji ogólnej dla UFC(jak to  było w Anglii)

    Raczej wątpię żeby pojawił się ktoś poza KSW, ACB, M1, BAMMA i może  Cage Warriors. Przy czym do tych dwóch ostatnich szli zawodnicy którzy chcieli trafić szybko do UFC. A jak UFC będzie brało zawodników raz na ruski rok z Europy,  to i oni nie będa myśleli za wszelką cenę iść do UFC,  i wybiorą dobre pieniądze  wśród lokalnej widowni…

  10. Najlepsi i tak będą w UFC. Perspektywiczni raczej nie zwiążą się umową z KSW licząc, że prędzej czy później trafią do UFC. Zostanie to co jest. A zyskać na tym mogą głównie ONE FC, M-1, Bellator, ACB i kilka innych z większym budżetem.

    Póki KSW broni się głównie 'show' a nie poziomem sportowym a jednym z celów i rynków docelowych jest nasz rynek lokalny i promowanie 'polskich gladiatorów' a ich  gale mają taki target, jaki mają (skierowany do masowego odbiorcy), to na wielkie zmiany bym nie liczył. Resztę zweryfikuje niewidzialna ręka rynku (której de facto nie ma).

  11. "Elitarność" UFC powinna wrócić, co do tego się zgadzam. Szkoda, że prawdopodobnie ograniczona zostanie liczba gal w Europie, bo przeważnie można było pooglądać UFC o "ludzkiej" godzinie, ale jestem w stanie to przeboleć jeżeli zostaną przeprowadzone czystki wśród marnej klasy fighterów. Co do potencjalnych zysków KSW… wydaje mi się, że z taką polityką kontraktową to nie będzie ciekawy obiekt dla perspektywicznych zawodników.

  12. "Elitarność" UFC powinna wrócić, co do tego się zgadzam. Szkoda, że prawdopodobnie ograniczona zostanie liczba gal w Europie, bo przeważnie można było pooglądać UFC o "ludzkiej" godzinie, ale jestem w stanie to przeboleć jeżeli zostaną przeprowadzone czystki wśród marnej klasy fighterów. Co do potencjalnych zysków KSW… wydaje mi się, że z taką polityką kontraktową to nie będzie ciekawy obiekt dla perspektywicznych zawodników.

    A gdzie jest różnica czy obejrzysz sobie gale z soboty na niedziele całą noc, bo jest na żywo a w niedziele jak wstaniesz wypoczęty? Pewnie, że jak jest jakaś mega gala jak 205, to fajnie obejrzeć na żywo ze znajomymi, ale oglądać tak co tydzień? Szkoda zdrowia i nie ma żadnej różnicy czy obejrzę live czy powtórkę.

  13. Nie ma się co dziwić. Zainwestowali górę pieniędzy po to żeby zrobić z niej jeszcze większą górę pieniędzy, więc wprowadzają swoje porządki. Ja mam nadzieję, że ograniczą liczbę zawodników i gal, bo ich jakość systematycznie spadała od jakiegoś czasu. Nie zdziwiłbym się, gdyby jeszcze wprowadzili narrację rodem z WWE dla amerykańskich rednecków.

  14. Bardzo fajny artykuł. Nie poruszony został jeszcze jeden, kluczowy temat. Czy UFC pójdzie drogą sportową czy rozrywkową? Jaka będzie strategia odnośnie docelowego odbiorcy? Bo nie sądzę, że nie będzie im zależało na poszerzeniu ilości fanów. Jeśli zamierzają się wycofać z innych rynków to pozwolą takiemu ONE na niezagrożone budowanie pozycji. Jeśli to tylko wymiana kadr to wcale nie musi oznaczać mniejszej ilości gal. Być może ta zmiana jest podyktowana tym, że strategia, która się sprawdziła w USA niekoniecznie jest dobra w pozostałej części świata i potrzebni są menedżerowie, którzy temu podołają. Czas pokaże. Osobiście wolałbym gale UFC w Polsce, Niemczech czy Chorwacji niż więcej eventów KSW i FEN.

  15. To trochę typowy artykuł Jakuba z dawnych czasów. Bardzo ładna forma, ale brak mi w nim treści. Co tu jest tezą? Że będzie więcej zawodników? Trochę dziwne pisać art w oparciu o plotki i domysły bliżej nieokreślonych mediów. Just sayin

  16. Ale po kiego chuja ta cała "elitarność"? Kompletnie tego nie rozumiem, zwłaszcza kiedy funkcjonują rankingi. Co z tego, że ktoś walczy pod szyldem UFC, skoro jest czterdziestym zawodnikiem w dywizji? Wewnątrz organizacji też istnieją swego rodzaju "ligi". Każdy wie kogo ogląda i jeśli jakieś starcie uznaje za zbyt słabe sportowo, by poświecić na nie swój czas, to sobie odpuszcza. To, że zawodników będzie mniej, nie sprawi, że najlepsi będą walczyć częściej, na miejsce Danho nie wbije od razu Cain (zwłaszcza Cain, he). Przede wszystkim, więcej starć to więcej szans na zobaczenie jakiejś zajebistej wojny. Naprawdę komuś przeszkadza, że to nie będzie zajebista wojna na najwyższym światowym poziomie? Jak Wam szkoda czasu na mniej prestiżowe walki, to serio… Co tu robicie? Rozumiem, że Bellator nie wchodzi w grę, a KSW tylko dla beki?

  17. Tutaj bym polemizował, bo ostatnie działania naszego duetu temu zaprzeczają. Dobrze im się wiedzie w Polsce, i jestem pewien, że nie mają zamiaru wystawiać nosa poza nasze granice (pomijając jednorazowy wyskok).

    Terminu konkurencja użyłem bardziej w kontekście walki o polskiego zawodnika, bo tu KSW może nawiązać walkę z UFC. Na innych polach byłoby to trudne:)

  18. Byc moze wiele sie zmieni w polityce UFC, byc moze trudniej bedzie sie tam dostac, a znacznie latwiej stracic kontrakt, ale jedno pozostanie jeszcze dlugo niezmienne. Aby myslec o rywalizacji z najlepszymi zawodnikami na swiecie trzeba bedzie sie tam znalesc. Nawet jesli ostatecznie o pasy mistrzowskie pozostalych federacji walczyc beda lepsi zawodnicy niz dzisiaj, to nadal beda oni tylko lokalnymi bohaterami, bo tylko tytul mistrzowski UFC  bedzie rownoznaczny z mistrzostwem swiata w tej dyscyplinie. Taka mam przynajmniej nadzieje.

  19. Ale po kiego chuja ta cała "elitarność"? Kompletnie tego nie rozumiem, zwłaszcza kiedy funkcjonują rankingi. Co z tego, że ktoś walczy pod szyldem UFC, skoro jest czterdziestym zawodnikiem w dywizji? Wewnątrz organizacji też istnieją swego rodzaju "ligi". Każdy wie kogo ogląda i jeśli jakieś starcie uznaje za zbyt słabe sportowo, by poświecić na nie swój czas, to sobie odpuszcza. To, że zawodników będzie mniej, nie sprawi, że najlepsi będą walczyć częściej, na miejsce Danho nie wbije od razu Cain (zwłaszcza Cain, he). Przede wszystkim, więcej starć to więcej szans na zobaczenie jakiejś zajebistej wojny. Naprawdę komuś przeszkadza, że to nie będzie zajebista wojna na najwyższym światowym poziomie? Jak Wam szkoda czasu na mniej prestiżowe walki, to serio… Co tu robicie? Rozumiem, że Bellator nie wchodzi w grę, a KSW tylko dla beki?

    W sumie masz trochę racji. Z punktu widzenia telewizyjnego widza nie ma to żadnego znaczenia, co najwyżej takie, że nie obejrzy calej gali, tylko wycinek. Ewentualne uniedogodnienia mogą być przy oglądaniu na żywo. Tylko widz chodzący na gali może uciepieć (np. chce zobaczyć Bispinga, ale jak już idzie na galę, to chciałby też kilka innych walk, tymczasem dostaje dobrą walkę wieczoru i szrot). Tak długo, jak te średniaki obijają się gdzieś na kartach wstępnych gal w dżungli nikomu to jednak nie robi różnicy.

  20. A wydarzenia wokol UFC nie napawaja optymizmem.

    mnie napawają, utną biurokracje która chuja wnosi a żre i utną szrot z kontraktów zawodniczych i będzie troszke mniej gal ale za to wypakowane karty a nie mase ogórów i gale gdzie tylko 2-3 walki są warte uwagi, co dla mnie działa na plus

  21. To trochę typowy artykuł Jakuba z dawnych czasów. Bardzo ładna forma, ale brak mi w nim treści. Co tu jest tezą? Że będzie więcej zawodników? Trochę dziwne pisać art w oparciu o plotki i domysły bliżej nieokreślonych mediów. Just sayin

    Są różne rodzaje tekstów, jedne pisane sa po to żeby usystematyzować dany temat, inne aby zwrócić uwagę na jakiś element, jeszcze inne by coś przeanalizować etc. Poza tym nie w każdym temacie można wymyślić jakiś błyskotliwy wniosek. Tak tylko piszę, nie to, żebym się żalił;)

  22. Dobre te słomki?

    ja jadłem te słomki polane cukrem, smaczne , pyszne, mniam 🙂

    a co do tematu , szkoda ze usuneli ufc rewards, teraz nie bede czekal juz na prelimsy bo za fight passa placil nie bede, a na streamie w ujowej jakosci ogladac to porazka, wiec co najwyzej budzik na 4.00 na extreme 🙂

    A gdzie jest różnica czy obejrzysz sobie gale z soboty na niedziele całą noc, bo jest na żywo a w niedziele jak wstaniesz wypoczęty? Pewnie, że jak jest jakaś mega gala jak 205, to fajnie obejrzeć na żywo ze znajomymi, ale oglądać tak co tydzień? Szkoda zdrowia i nie ma żadnej różnicy czy obejrzę live czy powtórkę.

    A dla mnie ma spore znaczenie. Bo jak jest live to moge wejsc na chat cohones ( co robie) i jest przezywanie walk z cohones a nie jakies tam powtoreczki ktore ogladam sam bez zadnych emocji pFF – ale ze jestes oplotem to pewnie nie wiesz co to jest chat cohones

    :werdum:

  23. Napiszę jakiś komentarz, bo widzę, że naczelny napierdala lajkami na lewo i prawo, może mi coś skapnie.

  24. Jezeli ktos ma ambicje to idzie do UFC. Narzekanie, ze KSW sprowadza slabych przeciwnikow dla swoich mistrzow jest przesadzone. KSW to przecietna organizacja i takich ma zawodnikow.

  25. Już nie pierdzielta jak to fajnie będzie z mniejszą ilością gal. Od ostatniej gali minęło dwa tygodnie, do nastepnej drugie dwa a mnie już nosi od tego czekania. A że jest sporo szrotu?  Niech sobie będzie,  mnie tam nie przeszkadza. Przynajmniej latwiej coś wygrać u bukmachera.