Gary Goodridge podczas audycji w Fight Network Radio powiedział pare miłych rzeczy o Kimbo Slice :

„Kimbo Slice to nowa wersja Mr.T z 2008 roku. Czy Mr.T był kiedyś twardy ? Nie był. Czy mógł pokonać każdego w tamtych czasach ? Nie mógł, ale miał gadane, umiał dobrze gadać i miał z tego złoto. Nie wciskaj ludziom że masz Certyfikat Ulicy (Street Certified), myślisz że możesz iść po ulicy i pokonać każdego człowieka…nikogo się nie boisz. Człowieku znam ludzi którzy sprowadziliby go do parteru i sklepali mu dupę. Moge walczyć z Kimbo za darmo. Zorganizuj tą walkę i będę z nim walczył za darmo tylko po to aby pokazać ludziom że mogę skopać mu dupę. On nie może nikogo pokonać. On nie chce z nikim walczyć”

Kimbo ma ciężkie życie. Mimo że w każdym wywiadzie zachowuje się jak gentleman z Londynu, mówi że jest świeżakiem, że jeszcze musi się dużo nauczyć i takie tam, to przypieprza się do niego chyba już każdy zawodnik wagi ciężkiej spoza UFC. Cel ? Wiadomo, chcą walki z Kimbo bo to oznacza pieniądze i promocję. Nie widzę nic złego w tym że Kimbo walczy ze słabszymi zawodnikami, przecież na litość boską koleś miał dopiero 2 i pół walki w MMA…