K-1 Hero’s. Odkąd powstało traktowane było przez fanów MMA nieco z przymrużeniem oka. Niby MMA, jednak w stricte strikingowej organizacji. Niby profesjonalne a jednak do ówczesnych liderów (PRIDE FC i UFC) daleko. Zawsze nieco na uboczu. Jednak kiedy „Duma” upadła „Hirosi” doskonale wpasowali się w lukę po PRIDE, i z gali na galę K-1 Hero’s stawało się coraz mocniejsze. Niektórzy nawet upatrywali w nim następcę śp. PRIDE. Jak wypadła ich najnowsza gala, organizowana w kooperacji z byłą ekipą PRIDE FC? Czy japońskie organizacje mogą konkurować z UFC pod względem widowiskowości swoich gal? Poniżej moje zdanie na temat sylwestrowych Hero’sów.

A rozpiska (i zarazem wyniki) wygląda następująco:
(Zwycięzca pogrubioną czcionką)

MMA Rules:
– Kazuyuki Miyata vs Joachim Hansen – Submission (RNC)
Melvin Manhoef vs Yousuke Nishijima – KO
– Ikuhisa Minowa vs Zuluzinho – TKO
Kiyoshi Tamura vs Hideo Tokoro – Submission (Armbar)
Bob Sapp vs Bobby Ologun – TKO
– Rani Yahya vs Norifumi “Kid” Yamamoto – KO
Kazushi Sakuraba vs Masakatsu Funaki – Submission (Kimura)

K-1 Rules:
Hiroya vs Kizaemon Saiga – Decyzja
– Kenji Kubo vs Yudai – Decyzja
Musashi vs Bernard Ackah – KO
Nicholas Pettas vs Young Hyun Kim – TKO
Masato vs Yong Soo Choi – TKO
Yudai vs Hiroya – Decyzja

Jako, że o stójkowym K-1 wiem mniej więcej tyle, że obecnie „króluje” tam Schilt a dawno temu (za górami za lasami;) walczył tam „Cro Cop”, odpuszczę sobie komentowanie (i tym samym ośmieszanie się :P) strikinu i skupie się na MMA.
Na papierze gala wygląda zdecydowanie słabiej niż ostatnie UFC i rozpiska aż tak „nie robi”. Wiadomo natomiast od dawna, że to nie nazwiska walczą, tylko zawodnicy i czasem ci mniej znani dają równie dobry, a może i nawet lepszy show niż „etatowe” gwiazdy. Jak było tym razem?Jedziemy po kolei.

– Kazushi Sakuraba vs. Masakatsu Funaki
Zacznijmy od emerytów. Od razu zaznaczę, że walka lepsza od ostatniego pojedynku Sakuraby z Roycem, jednak jeśli ktoś liczył na nieziemskie emocje, i szybka akcję (a są tacy w ogóle?) to się po prostu przeliczył. Nuda. Jedyny pozytyw to, to ze nie było decyzji a stylowe Submission. Więcej plusów nie widzę…

– Rani Yahya vs. Norifumi “Kid” Yamamoto
Spec od Submission kontra ‘Zabójcza pszczółka’. Jednym zdaniem: Będzie fajne KO. Nie mogło być inaczej po prostu. Już po pierwszej akcji widać było, że Rani walczy „sposobem Grejsów” (jak by to as Kubacki powiedział), czyli „byle do parteru bo będzie lipa”. Grad cepów przy których te Wanda wyglądają jak techniczne ciosy Floyd’a Maywether’a został szybko i ładnie skontrowany przez „Kid’a”. Potem było podobnie, choć – musze przyznać – momentami bałem się aby Norifumi nie wyłapał jakiegoś „zagubionego strzała”.
Popraw pan stójkę panie Yahya to może cos z pana będzie.

– Bob Sapp vs. Bobby Ologun
Płakałem. Naprawdę. Płakałem ze śmiechu jak zobaczyłem wejście Ologun’a. Kolo śmiga w długim płaszczu, wygląda jak jakiś ‘adwentysta dnia siódmego’ lub jakiś inny powalony amerykański kaznodzieja, za nim śpiewa „gospel” (sajonara, sajonara)…i ten jego uśmiech…to po prostu trzeba zobaczyć! Czubek!
Co do samej walki. Sapp się zmienił. Trochę się spasł, jednak w ostatecznym rozrachunku wychodzi in plus! Już nie jest tylko góra mięcha wymachującą łapami. Walczy, myśli…nawet Submission próbuje! Chciałbym go zobaczyć z Thomsonem np. A potem rewanż z Minotauro!

– Kiyoshi Tamura vs. Hideo Tokoro
Walka bez historii. Jakich wiele. Nie zła, ale niczym szczególnym nie zaskakuje. Za tydzień nie będę jej kojarzył…

– Ikuhisa Minowa vs. Zuluzinho
Naprawdę lubię oglądać Minowę w ringu. Zero ironii. Może nie jest to top fighter, ale show to on potrafi dać! Zwłaszcza z freekami:) I na taki show liczyłem. Niestety przeliczyłem się. Co prawda początek był zabawny, Zulu nie bardzo wiedział jak ugryźć Japończyka biegającego w koło ringu. I do tego te „piąteczki” (Minowa miał polew z Zulusa niezły). Jednak 10 minut biegania po ringu to za dużo – może na bieżnie, a nie na ring? Później było równie źle – gruby przyległ cielskiem bezradnego Minowe i tak przeleżał na nim cała rundę. Porażka. Złego wrażenia nie zatarł nawet rzut Minowy, który wyglądał prze komicznie (jak można rzucić przez biodro takiego potwora?! 😛 ) Ogółem…padaka.

– Melvin Manhoef vs. Yousuke Nishijima
Melvin. Gość przypomina mi Jacks’a z Mortal Kombat (ten z tymi metalowymi łapami), który jak już uruchomi kończyny to nic go nie zatrzyma! Potwór po prostu. Chce go zobaczyć z Silvą, Liddelem…z Rampage’m…z czołówka po prostu. A najbardziej to z Randleman’em – odmienny styl jednak podobne podejście (mega spina i pełen ogień). Wielki potencjał!

– Kazuyuki Miyata vs. Joachim Hansen
Nie wiedziałem jak obstawiać tą walkę. Co prawda logika mówi – „Hansen go zje!”, jednak gdzieś w podświadomości czai się niepewność…bo przecież ostatnio przegrał w Shooto z Eiji Mitsuoka (nie pytajcie mnie kto to, bo nie będę Wam umiał odpowiedzieć i wyjdzie na jaw że Yoshi się nie zna na MMA, a arty to mu mama pisze:). Poszło jednak według planu. Dobra walka i ładne Submission Hansena. Niech wraca na szczyt!

Podsumowując. Gala średnia. Oglądałem już lepszych Heros’ow. UFC 79 zdecydowanie ciekawsze. Warto obejrzeć dla kilku walk, i paru ciekawostek (rzucający Zulusem Minowa…Sapp próbujący KeyLock’a, czy szalejący Melvin).
Zaraz zabieram się za Yarennoka…i aż mnie ciary przechodzą!

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.