(The Champ is HERE!)

Tak, tak. Takie stworzenie istnieje i nazywa się Justin aka „Justyś” McCully. Do dziś jego największym osiągnięciem było to że jest kumplem Tito Ortiza. Ale wraz z poniższym wywiadem sytuacja zmieniła się diametralnie. Od dziś jest on kandydatem do walki o pas mistrza wagi ciężkiej UFC… poważnie:

Justin McCully dla MMAJunkie o swojej sytuacji przed walką z Eddie Sanchezem na dzisiejszym UFN:

Wyjdę tam i jedyne o czym będę myślał to zwycięstwo i powrót do grupy zawodników którzy walczą o pas mistrza. To jest mój cel, wyjść tam i zdobyć pas mistrza świata wagi ciężkiej. Jestem w tej grze od bardzo długiego czasu. Byłem na sali treningowej z najlepszymi zawodnikami świata. W każdym momencie mogli być uznani za najlepszych na świecie, a ja dawałem sobie z nimi radę. Myślę że teraz nadszedł mój czas aby zabłysnąć.

W walce z Gonzagą, potknąłem się na skórce od banana i zostałem połknięty. Ale to nie jest koniec świata. Wrócę, dam dobrą walkę i będę miał rekord 2-1 w wadze ciężkiej UFC. Brock miał 1-1 kiedy dostał walkę o pas mistrza z Randym. Wszyscy wiemy że on sprzedaje więcej biletów i dlatego dostał tą walkę. Ale kiedy patrzysz na jego rekord, to czy patrzysz na zawodników z jakimi walczył?

Wg mnie walczyć z Antoni Hardonkiem a następnie z Gabrielem Gonzagą, to prawdopodobnie dwie najtwardsze walki jakie kiedykolwiek ktoś dostał w UFC. Teraz dostałem Eddie Sancheza i jest to trzeci naprawdę dobry przeciwnik. Uważam że jest to ciężka droga do celu. I jeśli sprawdzę się mając rekord 2-1 to zdecydowanie powinienem być uznawany za kandydata do walki o pas mistrza”

Props: FL