Gala UFC Fight Night: dos Santos vs. Ivanov za nami. Postanowiliśmy ocenić każdą walkę z rozpiski i przyznać punkty od 1 do 10 poszczególnym zestawieniom. Każda ocena jest subiektywnym odbiorem pojedynku. Sumując wszystkie oceny, redakcja MMARocks wystawiła UFC Fight Night: dos Santos vs. Ivanov ocenę końcową. Jaka ona jest? Zapraszamy do lektury!

Junior dos Santos vs Blagoy Ivanov

– Szczerze, słaba walka. Powolne tempo, nie za dużo ciosów, bardzo mało emocji. JDS bez żadnej iskry, a Ivanov właściwie nie pokazał nic godnego uwagi. Do obejrzenia, żeby zobaczyć formę Cigano po powrocie, ale radzę nie nastawiać się na interesujące widowisko.

Sage Northcutt vs Zak Ottow

– Ciekawa walka ze zwrotami akcji. Najpierw Ottow szybko obalił i zdominował Sage’a w parterze, a potem role się odwróciły i ostatecznie to Northcutt zakończył ten pojedynek na swoją korzyść poprzez nokaut. Imponuje agresywna postawa Sage’a w swoich atakach w stójce.

– Wielkiego poziomu technicznego tutaj nie doświadczyliśmy. Ciekawy jednak pojedynek do obejrzenia ze względu na waleczność obu zawodników. Trochę nudy w pierwszej rundzie przez parter, gdzie za wiele się nie działo, jednak druga runda, postawa Northcutta i zakończenie bardzo dobre.

Niko Price vs Randy Brown

– Początek walki nie zwiastował jakiejś dobrej oceny dla Browna i Price’a, ale za samo zakończenie, które było wyjątkowo zaskakujące i nietypowe, należy się kilka punktów w górę.

– Uwielbiam walki Price’a i tutaj również mnie nie zawiódł. Amerykanin ma w sobie to coś, co sprawia, że na kolejne pojedynki będzie się czekać. Dzięki końcówce i skończeniu tego zawodnika wiele osób zapamięta na bardzo długo.

Chad Mendes vs Myles Jury

– Chad Mendes wraca po ponad 2,5 rocznej przerwie we wspaniałym stylu. Przebieg starcia do momentu nokautu bardzo zachowawczy, ale zdecydowanie warto obejrzeć tę walkę dla samego zakończenia i sprawdzenia formy Mendesa.

– Najkrótsza walka gali, dlatego też ciężko oceniać jej potencjał. Do momentu gdy trwała nie była jednak bardzo nudna. Szybkie skończenie, więc walkę można polecić do nadrobienia.

Cat Zingano vs Marion Reneau

– Kompletna dominacja zapaśnicza ze strony Cat Zingano i właściwie to by było na tyle. Obalenie za obaleniem i niezbyt aktywna praca z góry, raczej nic ciekawego.

– Ciężko jest mi oceniać tę walkę tak nisko bo Cat to jedna z moich ulubionych zawodniczek. Nie wiem jednak co się z nią dzieje. To ta sama zawodniczka, która masakrowała Amandę Nunes i Mieshę Tate?? Oprócz żenująco słabej formy, widać było jedynie dwukrotnie powiększone implantami piersi. Jak miała mniejsze lepiej walczyła, teraz wygląda na to, że boi się o nie, dlatego nawet się nie angażuje w walkę – to jedyne wytłumaczenie… lub po prostu się zestarzała 🙁

Alejandro Pérez vs Eddie Wineland

– Eddie i Alejandro dali po prostu dobrą potyczkę w stójce. Bez żadnych zachwytów, ale spokojnie do obejrzenia z przyjemnością. Sędziowie punktowi znowu w roli głównej i kolejna kontrowersyjna decyzja na tej gali.

– Stójkowe szachy w wykonaniu zawodników kategorii koguciej. Wydaje mi się, że obaj za dużo kalkulowali, bo pojedynek miał ogromny potencjał do miana najlepszej walki wieczoru. Tak się jednak nie stało i ostatecznie najchętniej pominąłbym ten pojedynek.

Alexander Volkanovski vs Darren Elkins

– Efektowny pojedynek, cały czas coś się działo i na nudę w tym przypadku z pewnością nie można narzekać. Całkowita dominacja ze strony Volkanovskiego i pokaz serca oraz wytrzymałości u Elkinsa, który kilka razy znalazł się na skraju porażki przed czasem. Gdyby Darren dał bardziej wyrównaną walkę, to ocena pewnie powędrowałaby w górę.

– Ciekawie się oglądało ten pojedynek, ale głównie z tego względu, że sporo osób liczyło na kolejny, spektakularny powrót Elkinsa i zwycięstwo w ostatnich minutach. Tak się jednak nie stało i oglądaliśmy jednostronny pojedynek, w którym Volkanovski okazał się bezradny, nie potrafiąc w żaden sposób skończyć Elkinsa. Chwiejący się co chwilę na nogach Amerykanin ratował efektywność tego pojedynku.

Said Nurmagomedov vs Justin Scoggins

– Debiut w UFC kogoś o nazwisku Nurmagomedov automatycznie sprawia, że takie starcie chce się obejrzeć. Jak na rosyjskiego zapaśnika jednak przystało, z jego perspektywy widzieliśmy pasywny pojedynek. Scoggins w stójce starał się walczyć efektownie i często mu to wychodziło. Starcie nie porwało, ale można obejrzeć.

– Walka bez większej historii, w stójce trochę szumu, ale ogólnie bez fajerwerków. Najciekawszym momentem tego starcia był cios Scogginsa w drugiej rundzie, po którym Nurmagomedov poleciał na kolana. Dodatkowy niesmak budzi bardzo kontrowersyjna decyzja sędziowska.

Raoni Barcelos vs Kurt Holobaugh

– Naprawdę bardzo dobra walka i jeszcze lepsze zakończenie. Przez kilkanaście minut Barcelos i Holobaugh nie oszczędzali się w stójce, cały czas parli do przodu z ciosami i nie zwalniali tempa nawet na chwilę. Nokaut Barcelosa robi wrażenie, idealne zwieńczenie dla tej bitwy.

– Nie była to bardzo efektowna walka, jednak miała w sobie coś, że chciało się ją oglądać. Były niepotrzebne przestoje, ale były też efektowne akcje w stójce. Ta z końcówki całego starcia obowiązkowo do nadrobienia.

Liz Carmouche vs Jennifer Maia

– Kilka dynamicznych wymian w stójce i kreatywnych akcji w parterze z obu stron. Dodatkowy plus za ładne skończenie przed czasem i otrzymujemy walkę wartą ponownego odtworzenia.

– Walki kobiet mają to „coś”. Są nudne. Nie mówię tu oczywiście o wszystkich pojedynkach, ale na tej gali po raz drugi mamy do czynienia po prostu ze słabym starciem. Carmouche dominowała, wykorzystywała błędy Maii (między innymi poprawianie przez nią stanika). Nie warto tego nadrabiać.

Mark De La Rosa vs Elias Garcia

– Kilka dynamicznych wymian w stójce i kreatywnych akcji w parterze z obu stron. Dodatkowy plus za ładne skończenie przed czasem i otrzymujemy walkę wartą ponownego odtworzenia.

– Wyjścia z prób poddania przez De La Rosę są po prostu świetne, więc warto walkę odwtorzyć nawet z tego powodu i nauczyć się skutecznej techniki. Duszenie kończące pojedynek również warte uwagi, jednak oprócz tego starcie nie porwało. Dla wspomnianych elementów warto jednak nadrobić walkę.

Jessica Aguilar vs Jodie Esquibel

– Całkiem przyzwoite otwarcie gali w wykonaniu pań. Obie zawodniczki były aktywne w stójce, a walka przez większość czasu prowadzona w wysokim tempie. Obejrzane bez większych emocji, ale nudzić się nie nudziłem.

– Niespodzianki nie było. Walka kobiet na początek gali nie mogła być porywająca. Jeśli jednak porównamy to starcie do pamiętnej walki Ngannou z Lewisem, to Aguilar z Esquibel jest prawdziwą poezją. Pomyśleć, że kiedyś Aguilar uważała się za najlepszą zawodniczkę na świecie, chciała walki z Jędrzejczyk…

– Aguilar kiedyś najlepsza na świecie, a walczy tak, że gdybym nie miał drugiego monitora na którym grałbym w HeartStone, to umarłbym z nudów. Naprawdę UFC musi się zastanowić czy warto trzymać zawodniczki o tak niskim poziomie – psują sobie tylko opinię takimi widowiskami.

Po zsumowaniu wszystkich pojedynków, matematyczny werdykt gali to:

5 KOMENTARZE

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.