Profile: Joachim Hansen
22 03 2009
Urodzony 26-go maja 1979 roku w Oslo Hansen jest najbardziej znanym norweskim zawodnikiem mieszanych sztuk walki, i jednocześnie pierwszym Skandynawem który założył na swe biodra pas mistrzowski profesjonalnej organizacji MMA (Shooto). Pierwszy mistrz wagi lekkiej DREAM na swą renomę i uznanie fanów zasłużył skutecznym – ale co ważniejsze – nieszablonowym stylem walki wywołującym szybsze bicie serca u każdego miłośnika współczesnego pankrationu.
Gdy legendy klękają.
Zawodową karierę Hansen rozpoczął w 1999 roku startem w trzeciej gali organizacji FinnFight na której w niewiele ponad półtorej minuty dosłownie zdeptał swego przeciwnika (Marcus Peltonen). Kolejna odsłona FF przyniosła dwudziestoletniemu norwegowi pierwszą porażkę odklepał rnc założone przez Janiego Laxa, który – co ciekawe – walkę wstecz zaliczył nokaut z ręki Paltonena. Niemal dziesięciominutowa bitwa ze Szwedem dała jednak Joachimowi dobre recenzje dzięki czemu organizatorzy byli zainteresowani dalszą współpracą z norwegiem i już na piątej odsłonie FF pozwolili mu udowodnić, że pierwsza wygrana nie była wynikiem przypadku.
Podczas lokalnych kwalifikacji Shooto Hansen w pierwszej rundzie poddaje Sami Hyyppa i zostaje zaproszony na „prawdziwe” japońskie Shooto – 2002 Year-End Show, gdzie poprawia sobie rekord na 4 – 1 – 1 (remis z Rafles la Rose z gali CW 3 – Hells Kitchen) pokonując przez decyzję Takumi Nakayamę, czym zyskuje uznanie japońskiej legendy MMA i grapplingu – Ruminy Sato, który wyzywa go do walki.
Kluczowym momentem w karierze Hansena był 18 marca 2003 roku a dokładnie gala Shooto – 3/18 in Korakuen Hall. Praktycznie nieznany szerszej publiczności norweg miał być tylko sposobem na podreperowanie nadszarpniętego – porażką z Takanorim Gomim w walce o wakujący pas wagi półśredniej – ego Sato a okazał się prawdziwym katem potrzebującym nieco ponad dwóch minut by wykonać egzekucję (TKO).
Wygrana z Japończykiem automatycznie doprowadziła Norwega do pojedynku z ówczesnym numerem jeden welther weight Shooto (Gomi), po którym mistrz musiał złożyć świeżo zdobyty pas na ręce „Hellboya”.
Krok w tył… dwa kroki w przód.
Joachim – podobnie zresztą jak Gomi – tytułem nie nacieszył się zbyt długo bo już w pierwszej jego obronie przegrał przez submission ze znakomitym Vitorem Ribeiro tracąc zdobyty cztery miesiące wcześniej pas.
Hansen wrócił na ring ze zdwojoną siłą a seria siedmiu zwycięstw z rzędu jakie po porażce z „Shaolinem” odnotowuje Hansen zawiera taki uznane nazwiska jak Uno, Cavalcante, czy Imanari oraz organizacje jak PRIDE, K-1 Hero’s, czy Shooto.
Podczas PRIDE Bushido 9 norweg przegrywa decyzją z bardzo doświadczonym Hayato Sakurai’em a 17 lutego 2006 roku próbuje odzyskać utracony pas na gali Shooto – The Victory of the Truth, jednak walka kończy się dyskwalifikacją Hansena który nieczysto trafia Tatsuyę Kawajiri’ego (cios w krocze).
PRIDE Bushido 10 to kolejna efektowna wygrana „Hellboya” który w pierwszej rundzie nokautuje kolanem Luiza Azeredo.
Następna walka norweskiego zawodnika to pojedynek z niezwykle utalentowanym jednak jeszcze niedocenianym wówczas Shinyą Aokim. Hansen walcząc z góry daje się wciągnąć w grę Japończyka, który perfekcyjnie posługując się gumową gardą zapina szczelną gogoplatę – rozsławiając tym samym tą technikę w świecie mieszanych sztuk walki. W następnym roku Joachim zalicza dwa poddania (Jason Ireland i Kazuyuki Miyata – kolejno armbar i rnc) przeplecione jedną porażką (decyzja) z Eiji Mitsuoką.
15 marca 2008 roku rozpoczyna się pierwsze Grand Prix DREAM a wśród turniejowej szesnastki zawodników wagi lekkiej znajduje się również „Hellboy”. W pierwszym etapie GP pokonuje jednogłośną decyzją sędziowską Kotetsu Boku. W kolejnej rundzie stacza niesamowity pojedynek (walka 2008 roku według MMAROCKS) z największym upsetem turnieju – Eddiem Alvarezem – po którym sędziowie wskazują jako zwycięzcę Amerykanina, i to on przechodzi do rundy półfinałowej. Hansen opuszcza turniej. Los jednak najwyraźniej docenił znakomitą postawę Hansena dając mu drugą szansę uchwycenia wakującego pasa DREAM. Alvarez po wygranej nad Kawajiri’m nie jest w stanie przystąpić do kolejnej rundy w wyniku czego na DREAM 5 Skandynaw wraca do gry i jednego wieczoru szybko poddaje Kultar Gill’a (armbar) oraz nokautuje (TKO) Shinyię Aokiego rewanżując mu się za gogoplatę sprzed dwóch lat.
Pierwszy tytuł mistrza GP wagi lekkiej DREAM wędruje w ręce Joachima Hansena!
K-1 Dynamite!! Poer of Courage 2008 miało przynieść rewanżową walkę z „JZ” jednak tuż przed galą Hansen nabawił się bliżej nie sprecyzowanej kontuzji głowy, która uniemożliwiła mu występ. Za kulisami spekulowano, iż przyczyną wycofania się norwega nie była kontuzja a raczej „sprawy kontraktowe”. Na ring Hansen powraca dopiero 6-tego października 2009 roku (DREAM 11), gdzie podczas finałowej gali GP wagi piórkowej po raz drugi musi uznać wyższość Aoki’ego i trzykrotnie klepnąć dłonią w ringowe deski.
Hansen’s style.
„Hellboy” prezentuje niezwykle ciekawą mieszankę z której składa się jego wszechstronne wyszkolenie. Styl walki norwega w dużej mierze jest wynikiem genetyki, która „wyposażyła” go w długie kończyny. Ręce i nogi dające przewagę zasięgu nad większością oponentów z kategorii lekkiej pozwalają skutecznie wykorzystywać ciosy proste i low kicki wystrzeliwane z odwrotnej pozycji – dodatkowo utrudniającej rywalom wymiany. Aż trzy nokauty zadane kolanem nieco obrazują nam, że nieprzygotowane skracanie dystansu to nie zbyt dobry pomysł w walce z Hansenem.
Połączenie bardzo mocnego ciosu, oraz wytrzymałej szczęki (która dość często bywa wystawiana na próbę) sprawia przeciwnikom skandynawskiego fightera wiele problemów, a fanom dostarcza dodatkowych porcji adrenaliny, bo Hansen nie oszczędza nam wymian.
Takedowny „Hellboya” opierają się nie na zapasach jak u większości „klasycznych” zawodników MMA a na judo – precyzując na atakach noga na nogę (co znowu jest wynikiem długich kończyn w jakie zaopatrzyła go matka natura).
Nie siła i szybkość a timing i precyzja są podstawą rzutów Hansena, a to powoduje, że nawet cięższy i silniejszy przeciwnik może wielokrotnie „czysto” poszybować na matę (jak np. Alavrez). Niestety obrona przed sprowadzeniami do parteru nie stoi już u norwega na tak wysokim poziomie jak same takedowny, co min. miało ogromny wpływ na przebieg jego ostatniej walki.
Grappling „Hellboya” jest na bardzo wysokim poziomie niezależnie czy walczy z góry czy z dołu. Znakomita rubber guard (i znów dają o sobie znać długaśne nogi) i „roganowskie” mission control to podstawa do całej palety kończeń i sweepów jakie norweg zwykł stosować (wystarczy obejrzeć walkę z Alvarezem!).
Sweep z przejściem do balachy, czy też przejście z balachy do trójkąta – to musi się podobać każdemu, niezależnie czy jest miłośnikiem grapplingu, czy też woli oglądać style uderzane. Techniki chwytane Hansena nie ograniczają się jedynie do tych stosowanych na ziemi, norweg niczym Sakuraba sprytnie stosuje klucze na ręce by oswobadzać się z zagrożonych pozycji również w stójce! Klucz, „przetoczenie” oswabadzające z zapaśniczego „uścisku” gdy rywal znajduje się za jego plecami i szybkie przejście do armbara – takie akcje potrafią podnieść ciśnienie krwi a o to przecież w oglądaniu MMA chodzi! O piękne starcia najlepszych zawodników świata. Hansen jest jednym z tych fighterów, którzy spełniają oba „standardy” – są zarazem i efektowni i efektywni dzięki czemu na jego walki czeka się z niecierpliwością.






Dzięki Yoshi. Jak zawsze konkretna praca
może teraz jakaś legenda typu: Hughes, Shamrock (xD), Severn,Coleman ;]
Severn jest in progress… Tylko że facet ma na tyle bogatą historię, nie tylko w MMA ale i w zapasach i pro- wrestlingu że trudno to do kupy zebrać :]
Czemu „roganowskie” mission control?
Może lepiej “bravowskie”?
Fajny artykuł o moim ulubionym chyba zawodniku. Pzdr
“Roganowskie” w cudzysłowie, bo Joe jak tylko słyszy o tej technice momentalnie dostaje ataku ekstazy połączonego z mimowolnym wydalaniem moczu
Jeden z moich ulubionych lekkich, walczący bardzo finezyjnie… no i ta biała, łysa czaszka
a tu moim zdaniem krótki i zajebiście klimatyczny HL ‘Hellboya’ czek dys: http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=83o-T9vB1-8
Kto jest przystojniejszy: Joachim Hansen czy Jacek Krzynówek?
Gdyby Hansen zapuścił loczki to stawiam na niego :F Ma zakazaną facjatę to fakt, lecz przynajmniej budzi respekt w ringu… a wygląd Jacka… no cóż hihihi
świetny wybór profilu zawodnika, intrygujący zawodnik, absolutna czołówka światowa a jednak trochę w cieniu innych gwiazd, BIG props !
Hansen to jeden z moich dwóch ulubionych fighterów. Jest kozakiem na każdym kroku.
good job Yoshi